BokRobot reading edition
किताबें
FreeKrzew bzu
The Elderbush
Hans Christian Andersen
Choose version
Dawno, dawno temu był sobie mały chłopiec, który się przeziębił. Wyszedł na dwór i zmoczył sobie nogi, chociaż nikt nie mógł zrozumieć, jak do tego doszło, bo pogoda była całkiem sucha. Więc jego matka rozebrała go, położyła do łóżka i kazała przynieść czajnik, aby zrobić mu dobrą herbatę z kwiatu bzu. Właśnie wtedy wszedł wesoły staruszek, który mieszkał sam na górze domu; nie miał ani żony, ani dzieci, ale bardzo lubił dzieci i znał tyle bajek, że aż miło.
"Teraz wypij swoją herbatę", powiedziała matka chłopca, "a potem może usłyszysz bajkę."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 1-strona-1
# chapter_title: Strona 1
# book_page: 1 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Dawno, dawno temu był sobie mały chłopiec, który się przeziębił. Wyszedł na dwór i zmoczył sobie nogi, chociaż nikt nie mógł zrozumieć, jak do tego doszło, bo pogoda była całkiem sucha. Więc jego matka rozebrała go, położyła do łóżka i kazała przynieść czajnik, aby zrobić mu dobrą herbatę z kwiatu bzu. Właśnie wtedy wszedł wesoły staruszek, który mieszkał sam na górze domu; nie miał ani żony, ani dzieci, ale bardzo lubił dzieci i znał tyle bajek, że aż miło.
"Teraz wypij swoją herbatę", powiedziała matka chłopca, "a potem może usłyszysz bajkę."„Gdybym tylko miał coś nowego do opowiedzenia” – powiedział staruszek. „Ale jak to się stało, że dziecko zmoczyło nogi?”
„Tego właśnie nikt nie może odgadnąć” – powiedziała jego matka.
„Czy usłyszę bajkę?” – zapytał mały chłopiec.
„Tak, jeśli potrafisz mi dokładnie powiedzieć – bo najpierw muszę to wiedzieć – jak głęboki jest rów na małej uliczce naprzeciwko, którą przechodzisz w drodze do szkoły.”
„Sięga mi do połowy buta” – powiedziało dziecko – „ale potem muszę wejść w głęboką dziurę.”
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 2-strona-2
# chapter_title: Strona 2
# book_page: 2 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
„Gdybym tylko miał coś nowego do opowiedzenia” – powiedział staruszek. „Ale jak to się stało, że dziecko zmoczyło nogi?”
„Tego właśnie nikt nie może odgadnąć” – powiedziała jego matka.
„Czy usłyszę bajkę?” – zapytał mały chłopiec.
„Tak, jeśli potrafisz mi dokładnie powiedzieć – bo najpierw muszę to wiedzieć – jak głęboki jest rów na małej uliczce naprzeciwko, którą przechodzisz w drodze do szkoły.”
„Sięga mi do połowy buta” – powiedziało dziecko – „ale potem muszę wejść w głęboką dziurę.”"A, a! Więc skąd się wzięły mokre stopy!" – powiedział staruszek.

"Powinienem ci teraz opowiedzieć historię, ale nie znam już żadnej."
"Możesz wymyślić jedną w mgnieniu oka" – powiedział mały chłopiec. "Moja mama mówi, że wszystko, na co spojrzysz, może stać się bajką i że w każdej rzeczy można znaleźć historię."
"Tak, ale takie bajki i historie są do niczego. Prawdziwe przychodzą same; pukają mnie w czoło i mówią: 'Oto jesteśmy.'"
"Czy wkrótce nie będzie pukania?" – zapytał mały chłopiec. A jego matka roześmiała się, włożyła kilka kwiatów bzu czarnego do czajnika i zalała je wrzątkiem.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 3-strona-3
# chapter_title: Strona 3
# book_page: 3 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"A, a! Więc skąd się wzięły mokre stopy!" – powiedział staruszek.
"Powinienem ci teraz opowiedzieć historię, ale nie znam już żadnej."
"Możesz wymyślić jedną w mgnieniu oka" – powiedział mały chłopiec. "Moja mama mówi, że wszystko, na co spojrzysz, może stać się bajką i że w każdej rzeczy można znaleźć historię."
"Tak, ale takie bajki i historie są do niczego. Prawdziwe przychodzą same; pukają mnie w czoło i mówią: 'Oto jesteśmy.'"
"Czy wkrótce nie będzie pukania?" – zapytał mały chłopiec. A jego matka roześmiała się, włożyła kilka kwiatów bzu czarnego do czajnika i zalała je wrzątkiem."Opowiedz mi coś! Proszę!"
– Tak, gdyby bajka przyszła sama; ale one są dumne i wyniosłe i przychodzą tylko wtedy, gdy chcą. Zaczekaj! – powiedział nagle. – Mam! Słuchaj uważnie! Jedna jest w czajniku!
A chłopiec spojrzał na czajnik. Pokrywka unosiła się coraz wyżej, a kwiaty bzu wyrastały świeże i białe, wypuszczając długie gałęzie. Rozpościerały się z dzióbka na wszystkie strony i stawały się coraz większe; był to wspaniały krzew bzu, całe drzewo, i sięgało aż do łóżka, odsuwając firanki.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 4-strona-4
# chapter_title: Strona 4
# book_page: 4 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"Opowiedz mi coś! Proszę!"
– Tak, gdyby bajka przyszła sama; ale one są dumne i wyniosłe i przychodzą tylko wtedy, gdy chcą. Zaczekaj! – powiedział nagle. – Mam! Słuchaj uważnie! Jedna jest w czajniku!
A chłopiec spojrzał na czajnik. Pokrywka unosiła się coraz wyżej, a kwiaty bzu wyrastały świeże i białe, wypuszczając długie gałęzie. Rozpościerały się z dzióbka na wszystkie strony i stawały się coraz większe; był to wspaniały krzew bzu, całe drzewo, i sięgało aż do łóżka, odsuwając firanki.Jak kwitła! I jaki zapach! W środku krzaka siedziała życzliwie wyglądająca staruszka w bardzo dziwnej sukni. Była całkowicie zielona, jak liście bzu czarnego, i obszyta dużymi białymi kwiatami bzu, tak że na początku nie można było stwierdzić, czy to materiał, czy prawdziwe zielone liście i kwiaty.
"Jak ma na imię ta kobieta?" zapytał mały chłopiec.
"Grecy i Rzymianie" powiedział staruszek, "nazywali ją Driadą, ale my tego nie rozumiemy. Ludzie mieszkający w Nowych Kramach mają dla niej o wiele lepsze imię; nazywają ją 'Stara Niania' — i to na nią powinieneś zwrócić uwagę. Teraz słuchaj i patrz na piękny krzak bzu czarnego."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 5-strona-5
# chapter_title: Strona 5
# book_page: 5 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Jak kwitła! I jaki zapach! W środku krzaka siedziała życzliwie wyglądająca staruszka w bardzo dziwnej sukni. Była całkowicie zielona, jak liście bzu czarnego, i obszyta dużymi białymi kwiatami bzu, tak że na początku nie można było stwierdzić, czy to materiał, czy prawdziwe zielone liście i kwiaty.
"Jak ma na imię ta kobieta?" zapytał mały chłopiec.
"Grecy i Rzymianie" powiedział staruszek, "nazywali ją Driadą, ale my tego nie rozumiemy. Ludzie mieszkający w Nowych Kramach mają dla niej o wiele lepsze imię; nazywają ją 'Stara Niania' — i to na nią powinieneś zwrócić uwagę. Teraz słuchaj i patrz na piękny krzak bzu czarnego.""Dokładnie taki sam duży, kwitnący krzew bzu rośnie w pobliżu Nowych Budek. Rósł on w rogu małego, zaniedbanego podwórka; a pod nim, pewnego popołudnia w najwspanialszym słońcu, siedziało dwoje starych ludzi: bardzo, bardzo stary marynarz i jego bardzo, bardzo stara żona. Mieli prawnuków i wkrótce mieli obchodzić pięćdziesiątą rocznicę swojego ślubu; ale nie mogli dokładnie zapamiętać daty. A Stara Niania siedziała w krzewie i wyglądała tak zadowolona jak teraz. „Znam datę” – powiedziała, ale ci na dole jej nie usłyszeli, ponieważ rozmawiali o dawnych czasach.
"Tak, pamiętasz, kiedy byliśmy bardzo mali – powiedział stary marynarz – i biegaliśmy, i bawiliśmy się? To było na tym samym podwórku, na którym teraz jesteśmy, i wtykaliśmy sadzonki w ziemię, i zrobiliśmy ogródek."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 6-strona-6
# chapter_title: Strona 6
# book_page: 6 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"Dokładnie taki sam duży, kwitnący krzew bzu rośnie w pobliżu Nowych Budek. Rósł on w rogu małego, zaniedbanego podwórka; a pod nim, pewnego popołudnia w najwspanialszym słońcu, siedziało dwoje starych ludzi: bardzo, bardzo stary marynarz i jego bardzo, bardzo stara żona. Mieli prawnuków i wkrótce mieli obchodzić pięćdziesiątą rocznicę swojego ślubu; ale nie mogli dokładnie zapamiętać daty. A Stara Niania siedziała w krzewie i wyglądała tak zadowolona jak teraz. „Znam datę” – powiedziała, ale ci na dole jej nie usłyszeli, ponieważ rozmawiali o dawnych czasach.
"Tak, pamiętasz, kiedy byliśmy bardzo mali – powiedział stary marynarz – i biegaliśmy, i bawiliśmy się? To było na tym samym podwórku, na którym teraz jesteśmy, i wtykaliśmy sadzonki w ziemię, i zrobiliśmy ogródek.""Doskonale to pamiętam – powiedziała staruszka. – Pamiętam to bardzo dobrze. Podlewaliśmy sadzonki, a jedna z nich była krzewem bzu czarnego. Zapuścił korzenie, wypuścił zielone pędy i wyrósł na to wielkie drzewo, pod którym teraz siedzimy.

To prawda – powiedział. – A tam w rogu stało wiadro z wodą, w którym puszczałem moje łódki."
„Prawda, ale najpierw poszliśmy do szkoły, żeby się uczyć – powiedziała – a potem mieliśmy konfirmację. Oboje płakaliśmy, ale po południu weszliśmy na Okrągłą Wieżę i patrzyliśmy na Kopenhagę, a potem daleko, daleko na wodę; następnie poszliśmy do Frederiksbergu, gdzie król i królowa pływali w swoich wspaniałych łodziach.”
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 7-strona-7
# chapter_title: Strona 7
# book_page: 7 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"Doskonale to pamiętam – powiedziała staruszka. – Pamiętam to bardzo dobrze. Podlewaliśmy sadzonki, a jedna z nich była krzewem bzu czarnego. Zapuścił korzenie, wypuścił zielone pędy i wyrósł na to wielkie drzewo, pod którym teraz siedzimy.
To prawda – powiedział. – A tam w rogu stało wiadro z wodą, w którym puszczałem moje łódki."
„Prawda, ale najpierw poszliśmy do szkoły, żeby się uczyć – powiedziała – a potem mieliśmy konfirmację. Oboje płakaliśmy, ale po południu weszliśmy na Okrągłą Wieżę i patrzyliśmy na Kopenhagę, a potem daleko, daleko na wodę; następnie poszliśmy do Frederiksbergu, gdzie król i królowa pływali w swoich wspaniałych łodziach.”„Ale później uprawiałem inny rodzaj żeglugi, i to przez wiele lat; daleko, podczas wielkich podróży.”
„Tak, wiele razy płakałam z twojego powodu” – powiedziała. „Myślałam, że nie żyjesz, że leżysz w głębokiej wodzie. Wiele nocy wstawałam, aby sprawdzić, czy wiatr nie zmienił kierunku; a zmienił się, owszem, ale ty nigdy nie wróciłeś.
Pamiętam doskonale jeden dzień, kiedy deszcz lał jak z cebra, zamiatacze ulic byli przed domem, w którym pracowałam, a ja wyszłam z szufelką i stanęłam w drzwiach – była okropna pogoda – gdy nagle, gdy tak stałam, listonosz przyszedł i dał mi list.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 8-strona-8
# chapter_title: Strona 8
# book_page: 8 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
„Ale później uprawiałem inny rodzaj żeglugi, i to przez wiele lat; daleko, podczas wielkich podróży.”
„Tak, wiele razy płakałam z twojego powodu” – powiedziała. „Myślałam, że nie żyjesz, że leżysz w głębokiej wodzie. Wiele nocy wstawałam, aby sprawdzić, czy wiatr nie zmienił kierunku; a zmienił się, owszem, ale ty nigdy nie wróciłeś.
Pamiętam doskonale jeden dzień, kiedy deszcz lał jak z cebra, zamiatacze ulic byli przed domem, w którym pracowałam, a ja wyszłam z szufelką i stanęłam w drzwiach – była okropna pogoda – gdy nagle, gdy tak stałam, listonosz przyszedł i dał mi list.To było od ciebie! Co za podróż ten list odbył! Otworzyłem go od razu i przeczytałem. Śmiałem się i płakałem.
Byłem tak szczęśliwy. W liście wyczytałem, że jesteś w ciepłych krajach, gdzie rośnie kawa. Co za błogosławiona kraina!
Opowiadałeś tak wiele, a ja widziałem to wszystko, gdy deszcz lał, a ja stałem z szufelką. Właśnie wtedy ktoś przyszedł i mnie uściskał. '
"'Tak, ale ty dałeś mu porządnego klapsa w ucho, aż zabrzęczało! '
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 9-strona-9
# chapter_title: Strona 9
# book_page: 9 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
To było od ciebie! Co za podróż ten list odbył! Otworzyłem go od razu i przeczytałem. Śmiałem się i płakałem.
Byłem tak szczęśliwy. W liście wyczytałem, że jesteś w ciepłych krajach, gdzie rośnie kawa. Co za błogosławiona kraina!
Opowiadałeś tak wiele, a ja widziałem to wszystko, gdy deszcz lał, a ja stałem z szufelką. Właśnie wtedy ktoś przyszedł i mnie uściskał. '
"'Tak, ale ty dałeś mu porządnego klapsa w ucho, aż zabrzęczało! '„Ale nie wiedziałam, że to ty. Przybyłeś tak szybko jak twój list, byłeś taki przystojny – nadal jesteś – i miałeś długą żółtą jedwabną chustkę na szyi oraz całkiem nowy kapelusz na głowie; och, byłeś taki elegancki!
Dobry Boże, jaka była pogoda i w jakim stanie była ulica!”
„A potem się pobraliśmy”, powiedział. „Nie pamiętasz? A potem mieliśmy naszego pierwszego synka, potem Mary, Mikołaja, Piotra i Christiana.”
„Tak, i jak wszyscy wyrośli na uczciwych ludzi, kochanych przez wszystkich.”
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 10-strona-10
# chapter_title: Strona 10
# book_page: 10 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
„Ale nie wiedziałam, że to ty. Przybyłeś tak szybko jak twój list, byłeś taki przystojny – nadal jesteś – i miałeś długą żółtą jedwabną chustkę na szyi oraz całkiem nowy kapelusz na głowie; och, byłeś taki elegancki!
Dobry Boże, jaka była pogoda i w jakim stanie była ulica!”
„A potem się pobraliśmy”, powiedział. „Nie pamiętasz? A potem mieliśmy naszego pierwszego synka, potem Mary, Mikołaja, Piotra i Christiana.”
„Tak, i jak wszyscy wyrośli na uczciwych ludzi, kochanych przez wszystkich.”"A ich dzieci też mają dzieci – powiedział stary marynarz. – Tak, to są nasze wnuki, pełne siły i wigoru.

Chyba o tej porze roku braliśmy ślub."
"Tak, to dziś jest pięćdziesiąta rocznica ślubu – powiedziała stara Niania, wkładając głowę między dwoje starych ludzi; myśleli, że to sąsiad kiwa im głową. Spojrzeli na siebie i ujęli się za ręce."
Wkrótce potem przyszły ich dzieci i wnuki, ponieważ dobrze wiedziały, że to dzień pięćdziesiątej rocznicy, i przyszły z życzeniami już tego samego ranka; ale starzy zapomnieli o tym, choć pamiętali wszystko, co wydarzyło się wiele lat temu.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 11-strona-11
# chapter_title: Strona 11
# book_page: 11 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"A ich dzieci też mają dzieci – powiedział stary marynarz. – Tak, to są nasze wnuki, pełne siły i wigoru.
Chyba o tej porze roku braliśmy ślub."
"Tak, to dziś jest pięćdziesiąta rocznica ślubu – powiedziała stara Niania, wkładając głowę między dwoje starych ludzi; myśleli, że to sąsiad kiwa im głową. Spojrzeli na siebie i ujęli się za ręce."
Wkrótce potem przyszły ich dzieci i wnuki, ponieważ dobrze wiedziały, że to dzień pięćdziesiątej rocznicy, i przyszły z życzeniami już tego samego ranka; ale starzy zapomnieli o tym, choć pamiętali wszystko, co wydarzyło się wiele lat temu.A bez czarny wydzielał silny zapach w słońcu, które miało zaraz zajść i świeciło prosto w twarze starych ludzi. Oboje mieli zaróżowione policzki; a najmłodsze z wnucząt tańczyło wokół nich i krzyczało z radości, że tego wieczoru będzie coś wyjątkowego – wszyscy mieli dostać gorące ziemniaki.
A Stara Niania kiwnęła głową w krzaku i krzyknęła „hurra!” razem z resztą.
"Ale to nie jest bajka" – powiedział chłopczyk, który słuchał opowieści.
"Rzecz w tym, że trzeba to zrozumieć" – powiedział opowiadacz. "Zapytajmy Starą Nianię."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 12-strona-12
# chapter_title: Strona 12
# book_page: 12 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
A bez czarny wydzielał silny zapach w słońcu, które miało zaraz zajść i świeciło prosto w twarze starych ludzi. Oboje mieli zaróżowione policzki; a najmłodsze z wnucząt tańczyło wokół nich i krzyczało z radości, że tego wieczoru będzie coś wyjątkowego – wszyscy mieli dostać gorące ziemniaki.
A Stara Niania kiwnęła głową w krzaku i krzyknęła „hurra!” razem z resztą.
"Ale to nie jest bajka" – powiedział chłopczyk, który słuchał opowieści.
"Rzecz w tym, że trzeba to zrozumieć" – powiedział opowiadacz. "Zapytajmy Starą Nianię.""To nie była bajka, to prawda" – powiedziała Stara Niania – "ale teraz nadchodzi. Najwspanialsze bajki wyrastają z tego, co jest prawdziwe; gdyby tak nie było, wiesz, mój wspaniały krzew bzu nie mógłby wyrosnąć z czajnika." A potem wzięła chłopczyka z łóżka, przytuliła go, a gałęzie bzu, pełne kwiatów, zamknęły się wokół niej.
Siedzieli w przewiewnym pokoju, a on leciał z nimi w powietrzu. Och, było cudownie pięknie! Stara Niania nagle stała się młodą i ładną dziewczyną, ale jej suknia wciąż była z tej samej zielonej tkaniny w białe kwiaty, którą nosiła wcześniej.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 13-strona-13
# chapter_title: Strona 13
# book_page: 13 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"To nie była bajka, to prawda" – powiedziała Stara Niania – "ale teraz nadchodzi. Najwspanialsze bajki wyrastają z tego, co jest prawdziwe; gdyby tak nie było, wiesz, mój wspaniały krzew bzu nie mógłby wyrosnąć z czajnika." A potem wzięła chłopczyka z łóżka, przytuliła go, a gałęzie bzu, pełne kwiatów, zamknęły się wokół niej.
Siedzieli w przewiewnym pokoju, a on leciał z nimi w powietrzu. Och, było cudownie pięknie! Stara Niania nagle stała się młodą i ładną dziewczyną, ale jej suknia wciąż była z tej samej zielonej tkaniny w białe kwiaty, którą nosiła wcześniej.Na piersi miała prawdziwy kwiat bzu, a w swoich żółtych, falowanych włosach wianek z kwiatów. Jej oczy były tak duże i niebieskie, że aż radość patrzeć. Pocałowała chłopca i teraz byli w tym samym wieku i czuli to samo.
Trzymając się za ręce, opuścili altanę i stanęli w pięknym ogrodzie przy swoim domu. Przy zielonym trawniku przywiązana była laska taty, a dla maluchów wydawała się ożyć; gdy tylko na niej usiedli okrakiem, okrągła, wypolerowana gałka zamieniła się we wspaniałą, rżącą głowę, długą czarną grzywę powiewającą na wietrze, i pojawiły się cztery smukłe, ale silne nogi. Zwierzę było silne i piękne, i pomknęli pełnym galopem dookoła trawnika.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 14-strona-14
# chapter_title: Strona 14
# book_page: 14 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Na piersi miała prawdziwy kwiat bzu, a w swoich żółtych, falowanych włosach wianek z kwiatów. Jej oczy były tak duże i niebieskie, że aż radość patrzeć. Pocałowała chłopca i teraz byli w tym samym wieku i czuli to samo.
Trzymając się za ręce, opuścili altanę i stanęli w pięknym ogrodzie przy swoim domu. Przy zielonym trawniku przywiązana była laska taty, a dla maluchów wydawała się ożyć; gdy tylko na niej usiedli okrakiem, okrągła, wypolerowana gałka zamieniła się we wspaniałą, rżącą głowę, długą czarną grzywę powiewającą na wietrze, i pojawiły się cztery smukłe, ale silne nogi. Zwierzę było silne i piękne, i pomknęli pełnym galopem dookoła trawnika.– Hurra! Teraz jedziemy mile stąd – powiedział chłopiec. – Jedziemy do zamku, w którym byliśmy w zeszłym roku!
I jeździli wokół trawnika; a dziewczynka, która, jak wiemy, była nie kim innym jak starą Nanną, wołała: „Teraz jesteśmy na wsi! Widzisz tamten dom?
A obok niego rośnie bez; kogut drapie ziemię dla kur – popatrz, jak się puszy! A teraz jesteśmy blisko kościoła. Stoi wysoko na wzgórzu, między wielkimi dębami, z których jeden jest na wpół spróchniały.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 15-strona-15
# chapter_title: Strona 15
# book_page: 15 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
– Hurra! Teraz jedziemy mile stąd – powiedział chłopiec. – Jedziemy do zamku, w którym byliśmy w zeszłym roku!
I jeździli wokół trawnika; a dziewczynka, która, jak wiemy, była nie kim innym jak starą Nanną, wołała: „Teraz jesteśmy na wsi! Widzisz tamten dom?
A obok niego rośnie bez; kogut drapie ziemię dla kur – popatrz, jak się puszy! A teraz jesteśmy blisko kościoła. Stoi wysoko na wzgórzu, między wielkimi dębami, z których jeden jest na wpół spróchniały.A teraz jesteśmy przy kuźni, gdzie ogień płonie, a na wpół nadzy mężczyźni walą młotami, aż iskry lecą. Dalej! Dalej!

Do pięknego wiejskiego domu!
I wszystko, o czym mówiła mała dziewczynka, która siedziała z tyłu na kiju, przeleciało obok w rzeczywistości. Chłopiec widział to wszystko, a jednak jedynie okrążali trawnik. Potem bawili się w bocznej alei i wyznaczyli na ziemi mały ogródek; wyjęli z włosów kwiaty bzu, zasadzili je, a one urosły tak samo jak te, które starzy ludzie zasadzili, gdy byli dziećmi, jak opowiadano wcześniej.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 16-strona-16
# chapter_title: Strona 16
# book_page: 16 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
A teraz jesteśmy przy kuźni, gdzie ogień płonie, a na wpół nadzy mężczyźni walą młotami, aż iskry lecą. Dalej! Dalej!
Do pięknego wiejskiego domu!
I wszystko, o czym mówiła mała dziewczynka, która siedziała z tyłu na kiju, przeleciało obok w rzeczywistości. Chłopiec widział to wszystko, a jednak jedynie okrążali trawnik. Potem bawili się w bocznej alei i wyznaczyli na ziemi mały ogródek; wyjęli z włosów kwiaty bzu, zasadzili je, a one urosły tak samo jak te, które starzy ludzie zasadzili, gdy byli dziećmi, jak opowiadano wcześniej.Szli ręka w rękę, tak jak dawniej robili starzy ludzie, gdy byli dziećmi; ale nie do Okrągłej Wieży ani do Frederiksbergu; nie, mała dziewczynka objęła chłopca ramionami i polecieli daleko, przez całą Danię.
I nadeszła wiosna i lato; potem była jesień, a potem zima; a tysiące obrazów odbijało się w oczach chłopca i w jego sercu; a dziewczynka zawsze śpiewała mu: „Tego nigdy nie zapomnisz”. A podczas całego ich lotu krzew bzu czarnego pachniał tak słodko i wonnie; zauważył róże i świeże buki, ale bez czarny miał cudowniejszy zapach, ponieważ jego kwiaty wisiały na piersi małej dziewczynki; i tam często opierał głowę podczas lotu.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 17-strona-17
# chapter_title: Strona 17
# book_page: 17 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Szli ręka w rękę, tak jak dawniej robili starzy ludzie, gdy byli dziećmi; ale nie do Okrągłej Wieży ani do Frederiksbergu; nie, mała dziewczynka objęła chłopca ramionami i polecieli daleko, przez całą Danię.
I nadeszła wiosna i lato; potem była jesień, a potem zima; a tysiące obrazów odbijało się w oczach chłopca i w jego sercu; a dziewczynka zawsze śpiewała mu: „Tego nigdy nie zapomnisz”. A podczas całego ich lotu krzew bzu czarnego pachniał tak słodko i wonnie; zauważył róże i świeże buki, ale bez czarny miał cudowniejszy zapach, ponieważ jego kwiaty wisiały na piersi małej dziewczynki; i tam często opierał głowę podczas lotu.„Pięknie tu na wiosnę!” – powiedziała młoda dziewczyna. I stanęli w lesie bukowym, który dopiero co przybrał swoją pierwszą zieleń, gdzie marzanka wonna u ich stóp pachniała, a bladoróżowy zawilec wyglądał tak ślicznie pośród zieleni. „Och, gdyby to zawsze była wiosna w pachnących duńskich lasach bukowych!”
„Jak tu pięknie latem!” – powiedziała. I poleciała obok starych zamków z dawnych czasów rycerskich, gdzie czerwone mury i krenelażowe szczyty odbijały się w kanale, gdzie pływały łabędzie i spoglądały w stare, chłodne aleje. Na polach zboże falowało jak morze; w rowach rosły czerwone i żółte kwiaty, a dzikie pnącza chmielu i kwitnące powoje wiły się w żywopłotach; a pod wieczór księżyc wschodził okrągły i duży, a stogi siana na łąkach pachniały tak słodko. „Tego się nigdy nie zapomina!”
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 18-strona-18
# chapter_title: Strona 18
# book_page: 18 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
„Pięknie tu na wiosnę!” – powiedziała młoda dziewczyna. I stanęli w lesie bukowym, który dopiero co przybrał swoją pierwszą zieleń, gdzie marzanka wonna u ich stóp pachniała, a bladoróżowy zawilec wyglądał tak ślicznie pośród zieleni. „Och, gdyby to zawsze była wiosna w pachnących duńskich lasach bukowych!”
„Jak tu pięknie latem!” – powiedziała. I poleciała obok starych zamków z dawnych czasów rycerskich, gdzie czerwone mury i krenelażowe szczyty odbijały się w kanale, gdzie pływały łabędzie i spoglądały w stare, chłodne aleje. Na polach zboże falowało jak morze; w rowach rosły czerwone i żółte kwiaty, a dzikie pnącza chmielu i kwitnące powoje wiły się w żywopłotach; a pod wieczór księżyc wschodził okrągły i duży, a stogi siana na łąkach pachniały tak słodko. „Tego się nigdy nie zapomina!”"Pięknie jest tu jesienią!" powiedziała dziewczynka. I nagle powietrze znów stało się czyste i błękitne; las stał się czerwony, zielony i żółty. Psy przybiegły skacząc, a całe stada ptactwa dzikiego przelatywały nad kurhanem, gdzie krzewy jeżyn zwisały ze starych kamieni. Morze było ciemnoniebieskie, pokryte statkami z białymi żaglami; a w stodole stare kobiety, dziewczęta i dzieci zbierały chmiel do wielkiej beczki; młodzi śpiewali piosenki, a starzy opowiadali baśnie o górskich duchach i wróżbitach. Nic nie mogło być bardziej urokliwe.

— Tu jest uroczo zimą! — powiedziała dziewczynka. A wszystkie drzewa pokryte były szronem; wyglądały jak biały koral; śnieg chrzęścił pod nogami, jakby miało się nowe buty; a na niebie widać było jedną spadającą gwiazdę za drugą. W pokoju zapalono choinkę; były prezenty i panowała radość. Na wsi w chałupie rolnika rozbrzmiewały skrzypce; świeżo upieczone ciastka zajadano łapczywie; nawet najbiedniejsze dziecko mówiło: „Tu jest naprawdę uroczo zimą!”
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 19-strona-19
# chapter_title: Strona 19
# book_page: 19 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
"Pięknie jest tu jesienią!" powiedziała dziewczynka. I nagle powietrze znów stało się czyste i błękitne; las stał się czerwony, zielony i żółty. Psy przybiegły skacząc, a całe stada ptactwa dzikiego przelatywały nad kurhanem, gdzie krzewy jeżyn zwisały ze starych kamieni. Morze było ciemnoniebieskie, pokryte statkami z białymi żaglami; a w stodole stare kobiety, dziewczęta i dzieci zbierały chmiel do wielkiej beczki; młodzi śpiewali piosenki, a starzy opowiadali baśnie o górskich duchach i wróżbitach. Nic nie mogło być bardziej urokliwe.
— Tu jest uroczo zimą! — powiedziała dziewczynka. A wszystkie drzewa pokryte były szronem; wyglądały jak biały koral; śnieg chrzęścił pod nogami, jakby miało się nowe buty; a na niebie widać było jedną spadającą gwiazdę za drugą. W pokoju zapalono choinkę; były prezenty i panowała radość. Na wsi w chałupie rolnika rozbrzmiewały skrzypce; świeżo upieczone ciastka zajadano łapczywie; nawet najbiedniejsze dziecko mówiło: „Tu jest naprawdę uroczo zimą!”Tak, było cudownie; a dziewczynka pokazała chłopcu wszystko; a bez wciąż pachniał, a czerwona flaga z białym krzyżem wciąż powiewała – flaga, pod którą pływał stary marynarz z Nowych Budek.
A chłopiec wyrósł na młodego mężczyznę i miał wyruszyć w szeroki świat – daleko, daleko do ciepłych krajów, gdzie rośnie kawowiec; ale przed wyjazdem dziewczynka wzięła kwiat bzu ze swojej skrzyni i dała mu go na pamiątkę; został on umieszczony między stronami jego modlitewnika.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 20-strona-20
# chapter_title: Strona 20
# book_page: 20 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Tak, było cudownie; a dziewczynka pokazała chłopcu wszystko; a bez wciąż pachniał, a czerwona flaga z białym krzyżem wciąż powiewała – flaga, pod którą pływał stary marynarz z Nowych Budek.
A chłopiec wyrósł na młodego mężczyznę i miał wyruszyć w szeroki świat – daleko, daleko do ciepłych krajów, gdzie rośnie kawowiec; ale przed wyjazdem dziewczynka wzięła kwiat bzu ze swojej skrzyni i dała mu go na pamiątkę; został on umieszczony między stronami jego modlitewnika.A kiedy otwierał książkę w obcych krajach, zawsze trafiał na stronę, gdzie leżał ten szczególny kwiat; im dłużej na niego patrzył, tym świeższym się stawał; czuł jakby zapach duńskich gajów, a spośród płatków wyraźnie widział wyglądającą dziewczynkę o błyszczących niebieskich oczach, która szeptała: „Jak tu pięknie na wiosnę, latem, jesienią i zimą”; i setki wizji przesuwały się przed jego oczami.
Tak minęło wiele lat, a on był już starym człowiekiem i siedział ze swoją starą żoną pod kwitnącym drzewem. Trzymali się za ręce, zupełnie jak stary dziadek i babcia tam z Nowych Kramów, i rozmawiali dokładnie tak jak oni o dawnych czasach oraz o pięćdziesiątej rocznicy swojego ślubu.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 21-strona-21
# chapter_title: Strona 21
# book_page: 21 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
A kiedy otwierał książkę w obcych krajach, zawsze trafiał na stronę, gdzie leżał ten szczególny kwiat; im dłużej na niego patrzył, tym świeższym się stawał; czuł jakby zapach duńskich gajów, a spośród płatków wyraźnie widział wyglądającą dziewczynkę o błyszczących niebieskich oczach, która szeptała: „Jak tu pięknie na wiosnę, latem, jesienią i zimą”; i setki wizji przesuwały się przed jego oczami.
Tak minęło wiele lat, a on był już starym człowiekiem i siedział ze swoją starą żoną pod kwitnącym drzewem. Trzymali się za ręce, zupełnie jak stary dziadek i babcia tam z Nowych Kramów, i rozmawiali dokładnie tak jak oni o dawnych czasach oraz o pięćdziesiątej rocznicy swojego ślubu.Dziewczynka z niebieskimi oczami i gałązkami bzu we włosach siedziała na drzewie, skinęła na nich oboje i powiedziała: „Dziś jest pięćdziesiąta rocznica!” A potem wzięła dwa kwiaty ze swoich włosów i pocałowała je.
Najpierw zabłysły jak srebro, potem jak złoto; a kiedy położyła je na głowach starych ludzi, każdy kwiat zamienił się w złotą koronę.
Siedzieli więc oboje jak król i królowa pod pachnącym drzewem, które wyglądało dokładnie jak bez.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 22-strona-22
# chapter_title: Strona 22
# book_page: 22 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Dziewczynka z niebieskimi oczami i gałązkami bzu we włosach siedziała na drzewie, skinęła na nich oboje i powiedziała: „Dziś jest pięćdziesiąta rocznica!” A potem wzięła dwa kwiaty ze swoich włosów i pocałowała je.
Najpierw zabłysły jak srebro, potem jak złoto; a kiedy położyła je na głowach starych ludzi, każdy kwiat zamienił się w złotą koronę.
Siedzieli więc oboje jak król i królowa pod pachnącym drzewem, które wyglądało dokładnie jak bez.Starzec opowiedział żonie historię o „Starej Niani”, tak jak mu ją opowiadano, gdy był chłopcem. I obojgu wydawało się, że zawiera ona wiele podobieństw do ich własnych dziejów; a te części, które były do nich podobne, podobały im się najbardziej.

"Tak to jest", powiedziała mała dziewczynka w drzewie. "Niektórzy nazywają mnie 'Starą Nianią', inni 'Driadą', ale naprawdę nazywam się 'Pamięć'. To ja siedzę w drzewie, które rośnie i rośnie! Pamiętam; mogę opowiadać historie! Zobaczmy, czy wciąż masz mój kwiat."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 23-strona-23
# chapter_title: Strona 23
# book_page: 23 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Starzec opowiedział żonie historię o „Starej Niani”, tak jak mu ją opowiadano, gdy był chłopcem. I obojgu wydawało się, że zawiera ona wiele podobieństw do ich własnych dziejów; a te części, które były do nich podobne, podobały im się najbardziej.
"Tak to jest", powiedziała mała dziewczynka w drzewie. "Niektórzy nazywają mnie 'Starą Nianią', inni 'Driadą', ale naprawdę nazywam się 'Pamięć'. To ja siedzę w drzewie, które rośnie i rośnie! Pamiętam; mogę opowiadać historie! Zobaczmy, czy wciąż masz mój kwiat."I staruszek otworzył swój modlitewnik. Leżał w nim kwiat bzu, świeży jakby dopiero co go tam położono. I Pamięć skinęła głową, a starzy ludzie, w złotych koronach, siedzieli w blasku wieczornego słońca. Zamknęli oczy, i—i—! Tak, to już koniec historii!
Mały chłopiec leżał w swoim łóżku. Nie wiedział, czy śnił, czy słuchał, gdy ktoś opowiadał mu historię. Czajnik stał na stole, ale żaden bez czarny nie wyrósł z niego! A stary człowiek, który opowiadał, właśnie wychodził przez drzwi – i wyszedł.
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 24-strona-24
# chapter_title: Strona 24
# book_page: 24 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
I staruszek otworzył swój modlitewnik. Leżał w nim kwiat bzu, świeży jakby dopiero co go tam położono. I Pamięć skinęła głową, a starzy ludzie, w złotych koronach, siedzieli w blasku wieczornego słońca. Zamknęli oczy, i—i—! Tak, to już koniec historii!
Mały chłopiec leżał w swoim łóżku. Nie wiedział, czy śnił, czy słuchał, gdy ktoś opowiadał mu historię. Czajnik stał na stole, ale żaden bez czarny nie wyrósł z niego! A stary człowiek, który opowiadał, właśnie wychodził przez drzwi – i wyszedł.„Jakie to było cudowne!” – powiedział mały chłopiec. – Mamo, byłem w ciepłych krajach.
"Tak myślę" - powiedziała jego mama. "Kiedy ktoś wypije dwa pełne kubki herbaty z kwiatu bzu, to całkiem możliwe, że przenosi się do ciepłych krajów." I otuliła go porządnie, żeby się nie przeziębił. "Przespałeś się dobrze, podczas gdy ja siedziałam tu i spierałam się z nim, czy to była opowieść, czy bajka."
"A gdzie jest Stara Niania?" - zapytał mały chłopiec.
"W czajniku" - powiedziała jego mama - "i tam może zostać."
# book_id: global-age-version-90e7a2d3c21c4073a9b7fe9572971aa7
# book_title: Krzew bzu
# chapter_id: 25-strona-25
# chapter_title: Strona 25
# book_page: 25 / 25
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
„Jakie to było cudowne!” – powiedział mały chłopiec. – Mamo, byłem w ciepłych krajach.
"Tak myślę" - powiedziała jego mama. "Kiedy ktoś wypije dwa pełne kubki herbaty z kwiatu bzu, to całkiem możliwe, że przenosi się do ciepłych krajów." I otuliła go porządnie, żeby się nie przeziębił. "Przespałeś się dobrze, podczas gdy ja siedziałam tu i spierałam się z nim, czy to była opowieść, czy bajka."
"A gdzie jest Stara Niania?" - zapytał mały chłopiec.
"W czajniku" - powiedziała jego mama - "i tam może zostać."
BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.