Andrew LangMohammed with the Magic Finger

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Mohammed with the Magic Finger

Andrew Lang

45 sider
Uruchomiono: 2026-07-22 19:24BokRobot · Strona 1 / 46

Dawno, dawno temu żyła sobie kobieta, która miała syna i córkę. Pewnego ranka powiedziała do nich: „Słyszałam o mieście, w którym nie ma czegoś takiego jak śmierć.

Chodźmy tam zamieszkać.” Spakowała więc swój dom i wyruszyła wraz z synem i córką.

Kiedy dotarła do miasta, pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, było rozejrzenie się wokół, aby sprawdzić, czy jest tam jakiś cmentarz. Nie znalazłszy żadnego, zawołała: „To wspaniałe miejsce. Zostaniemy tu na zawsze.”

BokRobot · Strona 2 / 46

Po pewnym czasie jej syn dorósł i ożenił się z dziewczyną urodzoną w tym mieście. Po pewnym jednak czasie poczuł niepokój i wyruszył w podróż, zostawiając matkę, żonę i siostrę.

Nie minęło wiele tygodni, gdy pewnego wieczoru jego matka powiedziała: „Nie czuję się dobrze. Głowa strasznie mnie boli.”

„Co powiedziałaś?” – zapytała synowa.

„Mam wrażenie, że głowa mi pęknie” – odpowiedziała stara kobieta.

Synowa nie zadawała więcej pytań, tylko wyszła z domu i pospieszyła do rzeźników na następnej ulicy.

„Mam kobietę na sprzedaż. Co mi za nią dacie?” – powiedziała.

BokRobot · Strona 3 / 46

Rzeźnicy odpowiedzieli, że najpierw muszą zobaczyć kobietę, i wszyscy razem wrócili.

Wtedy rzeźnicy wzięli kobietę i powiedzieli jej, że muszą ją zabić.

– Ale dlaczego? – zapytała.

– Ponieważ – odpowiedzieli – zawsze mamy w zwyczaju, że gdy ludzie chorują i narzekają na głowę, należy ich natychmiast zabić. To o wiele lepsze niż pozwolić im umrzeć śmiercią naturalną.

– Bardzo dobrze – odparła kobieta. – Ale proszę, zostawcie moje płuca i wątrobę nietknięte, dopóki nie wróci mój syn. Potem dajcie mu je obie.

BokRobot · Strona 4 / 46

Ale mężczyźni natychmiast je wyjęli i dali synowej, mówiąc: „Schowaj to, dopóki twój mąż nie wróci”. A synowa wzięła je i ukryła w tajnym miejscu.

Gdy córka starej kobiety, która była w lesie, usłyszała, że jej matka została zabita, gdy jej nie było, ogarnął ją strach i uciekła tak szybko, jak mogła. W końcu dotarła do samotnego miejsca daleko od miasta, gdzie czuła się bezpieczna. Usiadła na kamieniu i gorzko zapłakała. Gdy tak szlochała, przechodził mężczyzna.

Ilustracja do Strona 4

„Co się stało, mała dziewczynko? Odpowiedz mi! Będę twoim przyjacielem.”

BokRobot · Strona 5 / 46

„Ach, panie, zabili moją matkę. Mój brat jest daleko, a ja nie mam nikogo.”

„Pójdziesz ze mną?” – zapytał mężczyzna.

„Z wdzięcznością” – odpowiedziała, a on zaprowadził ją w dół, w dół, pod ziemię, aż dotarli do wielkiego miasta. Potem się z nią ożenił, a z czasem urodziła mu syna. Dzieciak był znany w całym mieście jako „Mahomet z magicznym palcem”, ponieważ ilekroć wyciągał swój mały palec, widział wszystko, co działo się w odległości aż dwóch dni podróży.

Z czasem, gdy chłopiec rósł, jego wuj wrócił z długiej podróży i udał się wprost do swojej żony.

BokRobot · Strona 6 / 46

– Gdzie są moja matka i siostra? – zapytał. Ale jego żona odpowiedziała: – Najpierw zjedz coś, a potem ci powiem.

Lecz on odparł: – Jak mogę jeść, dopóki nie wiem, co się z nimi stało?

Wtedy przyniosła z górnego pokoju skrzynię pełną pieniędzy i położyła przed nim, mówiąc: – To cena za twoją matkę. Sprzedała się dobrze.

– Co masz na myśli? – wykrztusił.

– Och, twoja matka poskarżyła się pewnego dnia, że boli ją głowa, więc wezwałam dwóch rzeźników i zgodzili się ją wziąć. Zachowałam jednak jej płuca i wątrobę w bezpiecznym miejscu, dopóki nie wrócisz.

– A moja siostra?

BokRobot · Strona 7 / 46

– Cóż, podczas gdy ludzie rąbali twoją matkę, ona uciekła i więcej o niej nie słyszałem.

– Daj mi wątrobę i płuca mojej matki – powiedział młody człowiek. I dała mu je. Potem włożył je do kieszeni i odszedł, mówiąc: – Nie mogę dłużej zostać w tym okropnym mieście. Idę szukać mojej siostry.

Pewnego dnia mały chłopiec wyciągnął palec i powiedział do matki: – Mój wujek nadchodzi!

– Gdzie on jest? – zapytała.

BokRobot · Strona 8 / 46

'Jest jeszcze dwa dni drogi stąd, szukając nas. Ale wkrótce tu będzie.' I po dwóch dniach, jak przepowiedział chłopiec, wuj znalazł dziurę w ziemi i dotarł do bramy miasta. Wszystkie pieniądze mu się skończyły, a nie wiedząc, gdzie mieszka jego siostra, zaczął żebrać od wszystkich napotkanych ludzi.

'Nadchodzi mój wujek' – zawołał mały chłopiec. 'Gdzie?' – zapytała matka. 'Tutaj, przy drzwiach domu.' I kobieta wybiegła, objęła go i płakała nad nim. Kiedy oboje mogli mówić, on zapytał: 'Moja siostro, czy byłaś tam, kiedy zabili moją matkę?'

BokRobot · Strona 9 / 46

— Nie było mnie, kiedy ją zabili — odpowiedziała. — Ponieważ nie mogłam nic zrobić, uciekłam. Ale ty, mój bracie, jak się tu dostałeś?

— Przypadkiem — rzekł — po długiej wędrówce. Ale nie wiedziałem, że cię tu znajdę! — Mój mały chłopiec powiedział mi, że przyjdziesz — wyjaśniła — gdy byliście jeszcze dwa dni stąd. On jedyny z ludzi ma ten wielki dar.

Ale nie powiedziała mu, że jej mąż może zamienić się w węża, psa lub potwora, kiedy tylko zechce. Był bardzo bogatym człowiekiem i posiadał ogromne stada wielbłądów, kóz, owiec, bydła, koni i osłów, wszystko najlepszego gatunku. A następnego ranka siostra powiedziała: „Drogi bracie, idź paść nasze owce, a gdy będziesz spragniony, pij ich mleko!”

BokRobot · Strona 10 / 46

„Bardzo dobrze” – odpowiedział i poszedł.

Wkrótce potem powiedziała znowu: „Drogi bracie, idź paść nasze kozy”.

„Ale dlaczego? Wolę pasać owce!”

„Och, o wiele przyjemniej być pasterzem kóz” – powiedziała. Więc wyprowadził kozy.

Kiedy wyszedł, powiedziała do męża: „Musisz zabić mojego brata, bo nie mogę go dłużej tutaj ze mną trzymać.”

„Ale, kochanie, dlaczego miałbym? Nie zrobił mi nic złego.”

„Chcę, żebyś go zabił,” odpowiedziała, „albo odejdę.”

BokRobot · Strona 11 / 46
Ilustracja do Strona 11

„Och, dobrze więc,” powiedział. „Jutro zamienię się w węża i ukryję w beczce daktyli. A kiedy przyjdzie po daktyle, użądlę go w rękę.”

„To będzie bardzo dobrze,” powiedziała.

Gdy następnego dnia wzeszło słońce, zawołała do brata: „Idź paść kozy.”

— Tak, oczywiście — odpowiedział. Ale mały chłopiec zawołał: — Wujku, chcę iść z tobą.

— Zachwycony — powiedział wujek i wyruszyli razem.

BokRobot · Strona 12 / 46

Kiedy zniknęli z oczu domu, chłopiec powiedział do niego: — Drogi wujku, mój ojciec chce cię zabić. Zamienił się w węża i ukrył w beczce z daktylami. Moja matka kazała mu to zrobić.

— A co mam zrobić? — zapytał wujek.

„Powiem ci. Kiedy przyprowadzimy kozy z powrotem, a moja matka powie: ‚Na pewno jesteś głodny. Wyjmij kilka daktyli z beczki’, powiedz mi po prostu: ‚Nie czuję się zbyt dobrze, Mohammedzie. Idź i przynieś je dla mnie.’”

BokRobot · Strona 13 / 46

Kiedy dotarli do domu, siostra wyszła im naprzeciw, mówiąc: „Drogi bracie, na pewno jesteś głodny. Idź i weź kilka daktyli.”

Lecz on odpowiedział: „Nie czuję się zbyt dobrze. Mohammedzie, idź i przynieś je dla mnie.”

„Oczywiście, że tak,” odpowiedział mały chłopiec i natychmiast pobiegł do beczki.

— Nie, nie — zawołała za nim matka. — Chodź tu natychmiast! Niech wujek sam je sobie przyniesie!

Ale chłopiec nie słuchał i krzyknął do niej: „Wolę je przynieść” i wsunął rękę do beczki z daktylami.

BokRobot · Strona 14 / 46

Zamiast owocu natrafił na coś zimnego i śliskiego, i szepnął cicho: „Nie ruszaj się. To ja, twój syn!”

Potem wziął swoje daktyle i poszedł do wujka.

— Proszę, drogi wujku. Jedz tyle, ile chcesz.

I wujek je zjadł.

Kiedy zobaczył, że wujek nie zamierza podejść do beczki, wąż wypełzł i odzyskał swoją właściwą postać.

„Jestem wdzięczny, że go nie zabiłem” – powiedział do żony. „W końcu to mój szwagier, a byłoby wielkim grzechem!”

„Albo go zabijesz, albo cię opuszczę” – powiedziała ona.

„No, no!” – westchnął mężczyzna. „Jutro to zrobię.”

BokRobot · Strona 15 / 46

Kobieta pozwoliła, by ta noc minęła bez dalszych działań, ale o świcie powiedziała do brata: „Wstawaj, bracie. Czas wyprowadzić kozy na pastwisko!”

„W porządku” – zawołał.

„Pójdę z tobą, wujku” – zawołał mały chłopiec.

„Tak, chodź” – odpowiedział.

Ale matka podbiegła, mówiąc: „Dziecko nie może wychodzić na ten mróz, bo zachoruje”. Na co on odpowiedział tylko: „Bzdura! Idę, więc nie ma co gadać! Idę! Idę! Idę!”

„To idź!” – powiedziała.

I tak ruszyli, pędząc przed sobą kozy.

BokRobot · Strona 16 / 46

Kiedy dotarli na pastwisko, chłopiec powiedział do wuja: „Drogi wuju, tej nocy mój ojciec zamierza cię zabić. Kiedy nas nie będzie, wkradnie się do twojego pokoju i schowa w słomie. Jak tylko wrócimy do domu, moja matka powie: „Weź tę słomę i daj owcom”, a jeśli to zrobisz, on cię ugryzie”.

„Co mam więc zrobić?” – zapytał mężczyzna.

„Och, nie bój się, drogi wujku! Sama zabiję mojego ojca.”

„W porządku” – odpowiedział wujek.

Gdy pędzili kozy z powrotem do domu, siostra zawołała: „Pospiesz się, drogi bracie, idź i przynieś trochę słomy dla owiec.”

BokRobot · Strona 17 / 46

„Puść mnie” – powiedział chłopiec.

„Nie jesteś wystarczająco duży. Twój wujek to przyniesie” – odpowiedziała.

Ilustracja do Strona 17

„Zrobimy to oboje” – odpowiedział chłopiec. „Chodź, wujku, pójdziemy po tę słomę!”

„W porządku” – odpowiedział wujek i podeszli do drzwi pokoju.

„Wygląda bardzo ciemno” – powiedział chłopiec. „Muszę iść i zapalić światło”. A kiedy wrócił z nim, podpalił słomę, a wąż spłonął.

Wtedy matka wybuchnęła szlochem i łzami. „Och, ty nieszczęsny chłopcze! Coś ty zrobił? Twój ojciec był w tej słomie, a ty go zabiłeś!”

BokRobot · Strona 18 / 46

„Skąd miałem wiedzieć, że mój ojciec leży w tej słomie, a nie w kuchni?” – powiedział chłopiec.

Ale jego matka tylko płakała jeszcze bardziej i szlochała: „Od dziś nie masz ojca. Musisz sobie radzić bez niego, jak najlepiej umiesz!”

— Dlaczego poślubiłaś węża? — zapytał chłopiec. — Myślałem, że jest mężczyzną! Jak nauczył się tych dziwnych sztuczek?

Gdy wzeszło słońce, obudziła brata i powiedziała: — Idź i wypędź kozy na pastwisko!

— Ja też pójdę — powiedział mały chłopiec.

— Idź więc! — powiedziała matka i poszli razem.

BokRobot · Strona 19 / 46

Po drodze chłopiec zaczął: — Drogi wujku, moja matka tej nocy zamierza zabić nas obu, trując nas kośćmi węża. Zetrze je na proszek i posypie nim nasze jedzenie.

— A co mamy zrobić? — zapytał wujek.

'Zabiję ją, drogi wujku. Nie chcę ani takiego ojca, ani takiej matki!'

Kiedy wieczorem wrócili do domu, zobaczyli kobietę przygotowującą kolację i potajemnie posypującą sproszkowanymi kośćmi węża jedną stronę potrawy. Po drugiej stronie, z której sama zamierzała jeść, nie było trucizny.

BokRobot · Strona 20 / 46

A chłopiec szepnął do wujka: 'Drogi wujku, jedz koniecznie z tej samej strony talerza co ja!'

'Dobrze' – powiedział wujek.

Usiedli więc we trójkę przy stole, ale zanim zaczęli nakładać sobie jedzenie, chłopiec powiedział: 'Jestem spragniony, mamo. Czy możesz mi przynieść trochę mleka?'

„Bardzo dobrze”, powiedziała, „ale lepiej zacznijcie wieczerzę.”

A kiedy wróciła z mlekiem, obaj jedli zawzięcie.

„Usiądź i też coś zjedz”, powiedział chłopiec, więc usiadła i nałożyła sobie z miski, ale w tej samej chwili padła martwa na ziemię.

BokRobot · Strona 21 / 46

„Dostała to, co nam przeznaczyła”, zauważył chłopiec. „A teraz sprzedajmy wszystkie owce i bydło.”

Sprzedali więc owce i bydło, a wujek z siostrzeńcem wzięli pieniądze i wyruszyli w świat.

Przez dziesięć dni podróżowali przez pustynię, aż dotarli do miejsca, gdzie droga rozgałęziała się na dwie.

— Wujku! — zawołał chłopiec.

– No i co to takiego? – odpowiedział.

– Widzisz te dwie drogi? Ty musisz pójść jedną, a ja drugą. Nadszedł bowiem czas, gdy musimy się rozstać.

Ale wujek zawołał: – Nie, nie, mój chłopcze, będziemy zawsze razem.

BokRobot · Strona 22 / 46

– Niestety! To niemożliwe – rzekł chłopiec. – Więc powiedz mi, którą drogą pójdziesz.

– Pójdę na zachód – powiedział wujek.

– Jeszcze jedno słowo, zanim cię opuszczę – ciągnął chłopiec. – Strzeż się każdego mężczyzny, który ma rude włosy i niebieskie oczy. Nie wstępuj u niego na służbę.

– W porządku – odpowiedział wujek i rozstali się.

Przez trzy dni mężczyzna błąkał się bez jedzenia, aż bardzo zgłodniał. Gdy był już bliski omdlenia, spotkał go nieznajomy i zapytał: „Będziesz dla mnie pracować?”

„Na umowę?” – zapytał mężczyzna.

„Tak, na umowę” – odparł nieznajomy. „A ten z nas, kto ją złamie, otrzyma pasek skóry zdarty z własnego ciała.”

BokRobot · Strona 23 / 46

„W porządku” – odpowiedział mężczyzna. „Co będę musiał robić?”

Ilustracja do Strona 23

„Codziennie musisz wyprowadzać owce na pastwisko i nosić moją starą matkę na ramionach, uważając, aby jej stopy nigdy nie dotknęły ziemi. A poza tym każdego wieczoru musisz złapać siedem śpiewających ptaków dla moich siedmiu synów.”

„To łatwe” – powiedział mężczyzna.

Potem wrócili razem, a nieznajomy powiedział: „Oto twoje owce. Teraz pochyl się, niech moja matka wejdzie ci na plecy.”

„Bardzo dobrze” – odpowiedział wujek Mohammeda.

BokRobot · Strona 24 / 46

Nowy pasterz zrobił, jak mu kazano, i wrócił wieczorem ze staruszką na plecach i siedmioma śpiewającymi ptakami w kieszeni, które dał siedmiu chłopcom, gdy ci wyszli mu na spotkanie. Tak mijały dni, każdy dokładnie taki sam jak poprzedni.

Wreszcie pewnej nocy zaczął płakać i zawołał: „Och, cóż ja zrobiłem, że muszę wykonywać tak znienawidzone zadania?”

A jego bratanek Mohammed zobaczył go z daleka i pomyślał sobie: „Mój wuj jest w tarapatach. Muszę iść mu pomóc”. Następnego ranka poszedł do swego pana i rzekł: „Drogi panie, muszę iść do mojego wuja i chcę posłać go tutaj zamiast siebie, abym służył pod jego panem. A żebyś wiedział, że to on, a nie kto inny, dam mu moją laskę i włożę na niego mój płaszcz”.

BokRobot · Strona 25 / 46

– Dobrze – powiedział pan.

Mohammed wyruszył w podróż i po dwóch dniach dotarł do miejsca, gdzie jego wuj stał ze starą kobietą na plecach, próbując złapać ptaki przelatujące obok. I Mohammed dotknął go w ramię i rzekł: „Drogi wuju, czyż nie ostrzegałem cię, abyś nigdy nie służył u człowieka o niebieskich oczach i rudych włosach?”

„Ale co mogłem zrobić?” zapytał wuj. „Byłem głodny, a on przechodził obok i podpisaliśmy umowę.”

„Daj mi tę umowę!” powiedział młodzieniec.

„Oto ona,” odpowiedział wuj, wyciągając ją.

„A teraz,” ciągnął Mohammed, „niech stara kobieta zejdzie z twoich pleców.”

BokRobot · Strona 26 / 46

„O nie, nie mogę tego zrobić!” zawołał.

Ale siostrzeniec nie zwracał na to uwagi i mówił dalej. „Nie martw się o przyszłość. Widzę, jak z tego wszystkiego wybrnąć. Po pierwsze, musisz wziąć mój kij i mój płaszcz i opuścić to miejsce. Po dwóch dniach podróży prosto przed siebie dotrzesz do namiotów zamieszkanych przez pasterzy. Wejdź tam i czekaj.”

„W porządku!” – odpowiedział wujek.

Wtedy Mohammed z Magiczny Palcem podniósł kij i uderzył nim starą kobietę, mówiąc: „Zejdź i zajmij się owcami. Chcę iść spać.”

„Oczywiście!” – odpowiedziała.

BokRobot · Strona 27 / 46

Więc Mohammed wygodnie położył się pod drzewem i spał aż do wieczora. Tuż przed zachodem słońca obudził się i zapytał staruszkę: „Gdzie są śpiewające ptaki, które masz złapać?”

„Nic mi o tym nie mówiłeś” – odpowiedziała.

„O, nie mówiłem?” – odpowiedział. „Cóż, to część twojego zadania, a jeśli tego nie zrobisz, zabiję cię.”

„Oczywiście, że je złapię!” – zawołała pospiesznie i biegała po krzakach za ptakami, aż cierń wbił się jej w stopę, a ona krzyknęła z bólu i wykrzyknęła: „Och, jakaż ja jestem nieszczęśliwa! I jak okropnie ten człowiek mnie traktuje!” W końcu jednak udało jej się złapać siedem ptaków i przyniosła je do Mohammeda, mówiąc: „Proszę, oto one!”

BokRobot · Strona 28 / 46

„W takim razie wracamy do domu” – powiedział.

Kiedy już przeszli kawałek drogi, odwrócił się do niej ostro.

„Pospiesz się i zapędź owce do domu, bo nie wiem, gdzie jest ich zagroda.” I pognała je przed sobą. Po chwili młodzieniec przemówił:

– Posłuchaj, stara wiedźmo.

Ilustracja do Strona 28

Jeśli powiesz swojemu synowi, że cię uderzyłem albo że nie jestem starym pasterzem, zabiję cię!

– Och, nie, oczywiście, że nic nie powiem!

Kiedy wrócili, syn powiedział do matki: – To dobry pasterz, którego mam, prawda?

BokRobot · Strona 29 / 46

– Och, wspaniały pasterz! – odpowiedziała. – Spójrz tylko, jakie tłuste są owce i ile mleka dają!

– Owszem, rzeczywiście! – odparł syn, wstając, aby przygotować kolację dla matki i pasterza.

Za czasów wuja Mahometa pasterz jadł tylko resztki zostawione przez starą kobietę. Ale nowy pasterz nie zamierzał się tym zadowolić.

– Nie dotkniesz jedzenia, dopóki nie zjem tyle, ile chcę – szepnął.

– Bardzo dobrze! – odpowiedziała. A kiedy on się najadł, powiedział: – Teraz jedz!

BokRobot · Strona 30 / 46

Ale ona płakała i wołała: – Tego nie było w twojej umowie. Miałeś dostawać tylko to, co ja zostawię!

– Jeśli powiesz jeszcze jedno słowo, zabiję cię! – powiedział.

Następnego dnia wziął staruszkę na plecy i pognał przed sobą owce, aż znalazł się kawałek od domu. Potem zrzucił ją i powiedział: „Szybko! Idź paść owce!”

Następnie wziął barana i zabił go. Rozpalił ogień i upiekł kawałek mięsa, a potem zawołał do staruszki: „Chodź i zjedz ze mną!” I przyszła. Ale zamiast pozwolić jej spokojnie jeść, wziął wielki kawał mięsa i wepchnął jej go w gardło swoim kijem, tak że umarła.

BokRobot · Strona 31 / 46

A kiedy zobaczył, że nie żyje, powiedział: „To masz za dręczenie mojego wujka!” Zostawił ją tam, gdzie leżała, i poszedł za śpiewającymi ptakami. Zajęło mu dużo czasu, zanim je złapał, ale w końcu miał wszystkie siedem ukryte w kieszeniach tuniki.

Potem wrzucił ciało starej kobiety w krzaki i zapędził owce z powrotem do zagrody. A gdy zbliżyli się do domu, siedmiu chłopców wyszło mu na spotkanie, a on dał każdemu po ptaku.

„Dlaczego płaczecie?” – zapytał chłopców, gdy brali swoje ptaki.

BokRobot · Strona 32 / 46

– Ponieważ twoja babcia nie żyje! I pobiegli powiedzieć ojcu. Wtedy mężczyzna podszedł i zapytał Mohammeda: „Co się stało? Jak umarła?”

A Mohammed odpowiedział: „Pasałem owce, kiedy ona powiedziała do mnie: ‚Zabij mi tego barana. Jestem głodna!’ Więc go zabiłem i dałem jej mięso. Ale ona nie miała zębów i udławiła się nim.”

– Ale dlaczego zabiłeś barana zamiast jednej z owiec? – zapytał mężczyzna.

– Co miałem zrobić? – powiedział Mohammed. – Musiałem wykonać rozkazy!

BokRobot · Strona 33 / 46

- Cóż, muszę zająć się jej pogrzebem! - powiedział mężczyzna. A następnego ranka Mohammed wypędził owce jak zwykle, myśląc sobie: „Dzięki Bogu, pozbyłem się starej kobiety! Teraz pora na chłopców!”

Przez cały dzień doglądał owiec, a pod wieczór zaczął kopać małe dołki w ziemi, z których wyjął sześć skorpionów. Schował je do kieszeni razem z jednym ptakiem, którego złapał. Następnie zapędził stado do domu.

Gdy zbliżył się do domu, chłopcy wyszli mu naprzeciw jak poprzednio, wołając: „Daj mi mojego ptaka!”. I włożył skorpiona w rękę każdego z nich, a ten go użądlił, i umarł. Lecz najmłodszemu dał ptaka.

BokRobot · Strona 34 / 46

Gdy tylko zobaczył chłopców leżących martwych na ziemi, Mohammed podniósł głos i zawołał głośno: „Pomocy, pomocy! Dzieci nie żyją!”.

I ludzie przybiegli szybko, mówiąc: „Co się stało? Jak umarli?”.

A Mohammed odpowiedział: „To była twoja wina! Chłopcy przywykli do ptaków, a podczas tego przenikliwego zimna ich palce zesztywniały i nic nie mogły utrzymać, więc ptaki odleciały, a wraz z nimi odleciały ich dusze. Tylko najmłodszy, któremu udało się mocno trzymać swojego ptaka, wciąż żyje.”

A ojciec jęknął i powiedział: „Zniosłem już dość!

Ilustracja do Strona 34

Nie przynoś więcej ptaków, abym nie stracił także najmłodszego!”

„Dobrze” – powiedział Mohammed.

BokRobot · Strona 35 / 46

Gdy wypędzał owce na pastwisko, powiedział do swojego pana: „Tam jest wspaniały pastwisko, zatrzymam owce tam przez dwa, a może trzy dni, więc nie dziw się naszej nieobecności.”

– Bardzo dobrze! – rzekł mężczyzna. A Mohammed podskoczył. Przez dwa dni pędził je dalej i dalej, aż dotarł do wuja i rzekł do niego: – Drogi wuju, weź te owce i zaopiekuj się nimi.

Zabiłem starą kobietę i chłopców, a stado ci przyprowadziłem!

BokRobot · Strona 36 / 46

Potem Mohammed wrócił do swojego pana. Po drodze wziął kamień i uderzał się nim w głowę, aż zaczęła krwawić, związał sobie ręce i zaczął krzyczeć. Pan przybiegł i zapytał: – Co się stało?

A Mohammed odpowiedział: „Gdy owce pasły się, przyszli zbójcy i zabrali je, a ponieważ próbowałem ich powstrzymać, uderzyli mnie w głowę i związali ręce. Zobacz, jak jestem zakrwawiony!”

„Co mamy zrobić?” – zapytał pan. „Czy zwierzęta są daleko?”

„Tak daleko, że pewnie już ich nie zobaczysz” – odpowiedział Mohammed. „To już czwarty dzień, odkąd zbójcy przyszli. Jak mógłbyś ich dogonić?”

BokRobot · Strona 37 / 46

„Więc idź paść krowy!” – powiedział mężczyzna.

„Dobrze!” – odpowiedział Mohammed i przez dwa dni chodził. Ale trzeciego dnia zaprowadził krowy do swego wuja, wcześniej odcinając im ogony. Zostawił tylko jedną krowę.

— Weź te krowy, drogi wuju — powiedział. — Zamierzam nauczyć tego człowieka lekcji.

— Cóż, przypuszczam, że wiesz najlepiej, co robisz — powiedział wuj. — I rzeczywiście, on prawie zadręczył mnie na śmierć.

Tak więc Mohammed wrócił do swojego pana, niosąc na plecach ogony krów związane w węzeł. Gdy dotarł do brzegu morza, wbił wszystkie ogony w piasek, po czym poszedł i zakopał tę krowę, której ogona nie odciął, aż po szyję, zostawiając wystający ogon. Po przygotowaniu wszystkiego zaczął krzyczeć i wrzeszczeć jak poprzednio, aż jego pan i wszyscy inni służący przybiegli, aby zobaczyć, co się dzieje.

BokRobot · Strona 38 / 46

„Co się, u licha, stało?” – krzyknęli.

„Morze połknęło krowy” – powiedział Mohammed – „i nic nie zostało prócz ich ogonów. Ale jeśli się pospieszycie i pociągniecie mocno, może uda wam się je wyciągnąć!”

Pan kazał każdemu człowiekowi natychmiast chwycić za ogon, ale przy pierwszym pociągnięciu prawie się przewrócili, a ogony zostały im w rękach.

„Stójcie!” – zawołał Mohammed. „Robicie to całkiem źle. Właśnie urwaliście im ogony, a krowy opadły na dno morza.”

BokRobot · Strona 39 / 46

„Zobaczcie, czy potraficie to zrobić lepiej” – powiedzieli. Mohammed podbiegł do krowy, którą zakopał w trawie, chwycił ją za ogon i natychmiast wyciągnął zwierzę.

„Proszę! To jest właściwy sposób!” – powiedział. „Mówiłem wam, że nic o tym nie wiecie!”

Mężczyźni odeszli zawstydzeni. Ale mistrz podszedł do Mohammeda. „Wynoś się!” – powiedział. „Nie ma już dla ciebie żadnej pracy! Zabiłeś moją matkę, zabiłeś moje dzieci, ukradłeś moje owce, utopiłeś moje krowy. Nie mam już dla ciebie zajęcia”.

BokRobot · Strona 40 / 46
Ilustracja do Strona 40

– Najpierw daj mi pasek swojej skóry, który należy do mnie z prawa, bo złamałeś umowę!

– To sędzia rozstrzygnie – powiedział mistrz. – Pójdziemy przed niego.

– Tak, pójdziemy – odpowiedział Mohammed. I poszli przed sędziego.

– Jaka jest wasza sprawa? – zapytał sędzia mistrza.

– Panie – rzekł mężczyzna, kłaniając się nisko – mój pasterz okradł mnie ze wszystkiego. Zabił moje dzieci i moją starą matkę. Ukradł moje owce. Utopił moje krowy w morzu.

Pasterz odpowiedział: – Musi mi zapłacić to, co jest mi winien, a wtedy odejdę.

– Tak, takie jest prawo – powiedział sędzia.

BokRobot · Strona 41 / 46

- Bardzo dobrze - odparł mistrz. - Niech policzy, jak długo był u mnie na służbie.

- To nie wystarczy – odpowiedział Mohammed. – Chcę paska skóry, jak ustaliliśmy w umowie.

Widząc, że nie ma rady, mistrz odciął kawałek skóry i dał go Mohammedowi, który natychmiast poszedł do swojego wuja.

- Jesteśmy bogaci, drogi wuju! - zawołał. - Sprzedamy nasze krowy i owce i wyjedziemy do nowego kraju. Ten już nie jest dla nas odpowiedni.

BokRobot · Strona 42 / 46

Owce zostały wkrótce sprzedane, a dwaj towarzysze ruszyli w podróż. Tej nocy dotarli do namiotów Beduinów, gdzie zjedli kolację z Arabami. Zanim położyli się spać, Mohammed odwołał właściciela namiotu na bok. 'Twój chart zje mój pasek ze skóry' – powiedział do Araba.

'Nie. Nie bój się.'

'A jeśli jednak zje?'

'Cóż, w takim razie dam ci go w zamian' – odpowiedział Arab.

Mohammed czekał, aż wszyscy zasną twardym snem. Potem wstał cicho i, rozrywając kawałek skóry na kawałki, rzucił go przed charta, wydając przy tym dzikie wrzaski.

BokRobot · Strona 43 / 46

'Och, panie, czy nie mówiłem, że twój pies zje mój rzemyk?'

– Bądź cicho. Nie rób takiego hałasu, a dostaniesz psa.

Więc Mohammed założył mu smycz na szyję i poprowadził go.

Wieczorem dotarli do namiotów kolejnych Beduinów i poprosili o schronienie. Po kolacji Mohammed powiedział do właściciela namiotu: – Twój baran zabije mojego charta.

– O, nie, nie zabije.

– A jeśli tak się stanie?

– Wtedy możesz go wziąć w zamian.

BokRobot · Strona 44 / 46

Tej nocy Mohammed zabił charta i położył jego ciało na rogach barana. Następnie zaczął krzyczeć i wyć, aż obudził Araba, który powiedział: – Weź barana i idź sobie.

Mohammed nie musiał tego słyszeć dwa razy i o zachodzie słońca dotarł do kolejnego obozowiska Beduinów. Został przyjęty życzliwie, jak zwykle, a po kolacji powiedział do gospodarza: „Twoja córka zabije mojego barana”.

„Milcz. Nie zrobi niczego takiego. Moja córka nie musi kraść mięsa. Ma je codziennie”.

„Dobrze. Pójdę spać. Ale jeśli coś się stanie mojemu baranowi, zawołam”.

BokRobot · Strona 45 / 46

„Jeśli moja córka dotknie czegokolwiek należącego do mojego gościa, zabiję ją” – powiedział Arab i poszedł do łóżka.

Gdy wszyscy spali, Mahomet wstał, zabił barana i wyjął jego wątrobę, którą upiekł na ogniu. Położył kawałek w dłonie dziewczyny i położył jeszcze trochę na jej koszuli nocnej, podczas gdy ona spała i nic o tym nie wiedziała. Potem zaczął głośno krzyczeć.

„Co się dzieje? Milcz natychmiast!” – zawołał Arab.

„Jak mogę milczeć, skoro mojego barana, którego kochałem jak dziecko, zabiła twoja córka?”

Ilustracja do Strona 45

„Ale moja córka śpi” – powiedział Arab.

„Więc idź i zobacz, czy nie ma przy sobie kawałka mięsa.”

„Jeśli tak, możesz ją wziąć w zamian za barana.” A ponieważ znaleźli mięso dokładnie takie, jak przepowiedział Mohammed, Arab porządnie pobił swoją córkę, a następnie kazał jej zniknąć mu z oczu, bo teraz należała do tego nieznajomego.

Wędrowali przez pustynię, aż o zmroku dotarli do obozowiska Beduinów, gdzie zostali gościnnie zaproszeni do środka. Zanim położyli się spać, Mohammed powiedział do właściciela namiotu: „Twoja klacz zabije moją żonę.”

„Z pewnością nie.”

„A jeśli zabije?”

„Wtedy weźmiesz klacz w zamian.”

BokRobot · Strona 46 / 46

Kiedy wszyscy spali, Mohammed powiedział cicho do swojej żony: „Dziewczyno, mam taki sprytny plan! Wprowadzę klacz i położę ją u twoich stóp, a ja zadam ci tylko kilka małych ran na ciele, tak że będziesz cała we krwi i wszyscy uwierzą, że nie żyjesz. Pamiętaj jednak, że nie możesz wydać z siebie dźwięku, bo oboje zginiemy.”

Tak też zrobił, a potem Mohammed płakał i lamentował głośniej niż wcześniej.

Arab pospieszył na miejsce i zawołał: „Och, przestań robić ten straszny hałas! Weź klacz i idź. Ale zabierz ze sobą martwą dziewczynę. Może wygodnie leżeć na grzbiecie klaczy.”

Następnie Mahomet i jego wuj podnieśli dziewczynę, posadzili ją na grzbiecie klaczy i poprowadzili ją, bardzo uważając, aby iść po obu stronach, żeby nie zsunęła się i nie zrobiła sobie krzywdy.

Gdy namiotów arabskich nie było już widać, dziewczyna usiadła na siodle i rozejrzała się dookoła. Ponieważ wszyscy byli głodni, przywiązali klacz i wyjęli trochę daktyli do jedzenia.

Kiedy skończyli, Mahomet powiedział do swojego wuja: „Drogi wuju, ta dziewczyna będzie twoją żoną. Oddaję ci ją. Ale pieniądze, które dostaliśmy za owce i krowy, podzielimy między siebie. Ty dostaniesz dwie trzecie, a ja jedną.

Bo będziesz miał żonę, ale ja nigdy nie zamierzam się żenić. A teraz idź w pokoju, bo już mnie więcej nie zobaczysz. Więź chleba i soli między nami skończona.

Płakali więc i padli sobie w ramiona, prosząc o przebaczenie za wszystkie krzywdy z przeszłości. Potem rozstali się i poszli każdy w swoją stronę.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like