BokRobot reading edition
图书
FreeŚlizgający się Korzeń
Peter Christen Asbjørnsen
Choose version
Dawno, dawno temu, niedźwiedź siedział i spał na słonecznym zboczu wzgórza. Właśnie wtedy Lis Reineke przemknął obok i go zauważył.
„Siedzisz sobie wygodnie, dziadku” – rzekł lis. „No, zobaczysz, czy ci nie spłataję figla”. Złapał więc trzy myszy polne i położył je na pniu tuż pod nosem Niedźwiedzia.

Potem wrzasnął mu prosto do ucha: „Buu! Niedźwiedziu, tu jest Piotr Myśliwy, tuż za tym pniem!” I krzycząc, popędził przez las, ile sił w nogach.
Niedźwiedź zerwał się ze snu. Gdy zobaczył trzy małe myszy, wpadł w gniew, myśląc, że to one ryczały mu do ucha. Uniósł łapę, aby je zmiażdżyć.
Ale gdy tylko ją podniósł, dostrzegł ogon Lisa migający między krzakami na skraju lasu. Ruszył za nim w pogoń, aż trzaski słychać było w gąszczu. Prawdę mówiąc, Niedźwiedź tak się zbliżył do Lisa, że chwycił go za tylną łapę, gdy ten wpełzał do nory pod sosnowym korzeniem. Lis był w opałach, ale nie stracił głowy. Wrzasnął: „Ślizgaj się, korzeniu sosnowym, i złap łapę Lisa!” I głupi niedźwiedź puścił łapę Lisa, a złapał się korzenia.
W tym czasie Lis był już bezpieczny w norze i zawołał: „Znów cię przechytrzyłem, prawda, dziadku?”

„Co z oczu, to nie z myśli” – warknął Niedźwiedź w dół do nory, wściekły do granic.
# book_id: global-gutenberg-translation-e81cae3a05c8402cb4068784af995b1e
# book_title: Ślizgający się Korzeń
# chapter_id: 1-slizgajacy-sie-korzen
# chapter_title: Ślizgający się Korzeń
# book_page: 1 / 1
# chapter_page: 1
# language: pl
# content_format: markdown
# reading_structure: unknown
# render_mode: prose
Dawno, dawno temu, niedźwiedź siedział i spał na słonecznym zboczu wzgórza. Właśnie wtedy Lis Reineke przemknął obok i go zauważył.
„Siedzisz sobie wygodnie, dziadku” – rzekł lis. „No, zobaczysz, czy ci nie spłataję figla”. Złapał więc trzy myszy polne i położył je na pniu tuż pod nosem Niedźwiedzia.
Potem wrzasnął mu prosto do ucha: „Buu! Niedźwiedziu, tu jest Piotr Myśliwy, tuż za tym pniem!” I krzycząc, popędził przez las, ile sił w nogach.
Niedźwiedź zerwał się ze snu. Gdy zobaczył trzy małe myszy, wpadł w gniew, myśląc, że to one ryczały mu do ucha. Uniósł łapę, aby je zmiażdżyć.
Ale gdy tylko ją podniósł, dostrzegł ogon Lisa migający między krzakami na skraju lasu. Ruszył za nim w pogoń, aż trzaski słychać było w gąszczu. Prawdę mówiąc, Niedźwiedź tak się zbliżył do Lisa, że chwycił go za tylną łapę, gdy ten wpełzał do nory pod sosnowym korzeniem. Lis był w opałach, ale nie stracił głowy. Wrzasnął: „Ślizgaj się, korzeniu sosnowym, i złap łapę Lisa!” I głupi niedźwiedź puścił łapę Lisa, a złapał się korzenia.
W tym czasie Lis był już bezpieczny w norze i zawołał: „Znów cię przechytrzyłem, prawda, dziadku?”
„Co z oczu, to nie z myśli” – warknął Niedźwiedź w dół do nory, wściekły do granic.
BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.