BokRobot reading edition
Books
FreeŚMIERĆ CHANTICLEERA
Peter Christen Asbjørnsen
Choose version
Chapters
ŚMIERĆ CHANTICLEERA
Dawno, dawno temu, Kogut i Kura wyszli w pole, aby grzebać i skrobać w poszukiwaniu jedzenia. Nagle Chanticleer znalazł łopianowy kolczasty owoc, a Partlet znalazła ziarno jęczmienia. Postanowili zrobić słód i uwarzyć świąteczne piwo.
„O! Ja zrywam jęczmień, ja słoduję słód, ja warzę piwo, a piwo jest dobre” – gdakała pani Partlet.
„Czy brzeczka jest wystarczająco mocna?” – zapiał Chanticleer. Piejąc, wzleciał na krawędź beczki i próbował skosztować. Ale gdy tylko pochylił się, aby napić się kropli, zatrzepotał skrzydłami i runął na łeb w dół do beczki. Utopił się.

Gdy pani Partlet to zobaczyła, straciła zmysły. Wzleciała w kąt przy kominie i zaczęła krzyczeć: „Nieszczęście w domu! Nieszczęście w domu!” Krzyczała bez przerwy.
„Co ci dolega, pani Partlet, że siedzisz tam i szlochasz, i wzdychasz?” – zapytały żarna ręczne.
„Czemu nie miałabym?” – powiedziała pani Partlet. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki i utopił się. Leży martwy. Dlatego wzdycham i szlocham”.
„Cóż, jeśli nie mogę nic innego, będę mleć i jęczeć” – powiedziały żarna ręczne i zaczęły mleć tak szybko, jak tylko mogły.
Gdy Krzesło to usłyszało, powiedziało: „Co ci dolega, żarno ręczne, że mielesz i jęczysz tak szybko i często?”
„Czemu nie?” – powiedziały żarna ręczne. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki i utopił się, a pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając. Dlatego mielę i jęczę”.
„Jeśli nie mogę nic innego, będę trzeszczeć” – powiedziało Krzesło i zaczęło skrzypieć i trzeszczeć.
Gdy Drzwi to usłyszały, powiedziały: „Co się dzieje? Czemu trzeszczysz i skrzypisz tak, panie Krzesło?”
„Czemu nie?” – powiedziało Krzesło. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki i utopił się; pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając; a żarna ręczne mielą i jęczą. Dlatego trzeszczę i skrzypię, chrzęszczę i trzaskam”.
„Cóż” – powiedziały Drzwi – „jeśli nie mogę nic innego, mogę grzechotać i trzaskać, gwizdać i zatrzaskiwać się”. I zaczęły się otwierać i zamykać, trzaskać i grzechotać tak głośno, że ogłuszyły wszystkich.
Wszystko to usłyszał Piec, otworzył usta i zawołał: „Drzwi! Drzwi! Po co to całe trzaskanie i grzechotanie?”
„Czemu nie?” – powiedziały Drzwi. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki i utopił się; pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając; żarna ręczne mielą i jęczą; a Krzesło trzeszczy i skrzypi. Dlatego trzaskam i grzechotam”.
„Cóż” – powiedział Piec – „jeśli nie mogę nic innego, mogę tlić się i dymić”. I zaczął dymić i parować, aż pokój wypełnił się chmurami.
Siekiera zobaczyła to, stojąc na zewnątrz, zaglądając przez okno swoim trzonkiem. „O co tyle dymu, pani Piecu?” – powiedziała Siekiera ostrym głosem.
„Czemu nie?” – powiedział Piec. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki i utopił się; pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając; żarna ręczne mielą i jęczą; Krzesło trzeszczy i skrzypi; a Drzwi trzaskają i grzechotają. Dlatego dymię i paruję”.

„Cóż, jeśli nie mogę nic innego, mogę rąbać i rozdzierać” – powiedziała Siekiera i zaczęła rąbać i rozdzierać wszystko wokół.
Osika stała obok i to zobaczyła. „Czemu rąbiesz i rozdzierasz wszystko tak, panie Siekiero?” – powiedziała Osika.
„Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki z piwem i utopił się” – powiedziała Siekiera. „Pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając; żarna ręczne mielą i jęczą; Krzesło trzeszczy i skrzypi; Drzwi trzaskają i grzechotają; a Piec dymi i paruje. Dlatego rąbię i rozdzieram wszystko wokół”.
„Cóż, jeśli nie mogę nic innego” – powiedziała Osika – „mogę drżeć i trząść się wszystkimi liśćmi”. I zaczęła trząść się cała.
Ptaki to zobaczyły i zaćwierkały: „Czemu drżysz i trzęsiesz się, panno Osiko?”
„Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki z piwem i utopił się” – powiedziała Osika drżącym głosem. „Pani Partlet siedzi w kącie przy kominie, wzdychając i szlochając; żarna ręczne mielą i jęczą; Krzesło trzeszczy i skrzypi; Drzwi trzaskają i grzechotają; Piec paruje i dymi; a Siekiera rąbie i rozdziera. Dlatego drżę i trzęsę się”.
„Cóż, jeśli nie możemy nic innego, oskubiemy wszystkie nasze pióra” – powiedziały Ptaki. I zaczęły się oskubywać, aż pokój wypełnił się piórami.
Gospodarz stał obok i to zobaczył. Gdy pióra fruwały jak szalone, zapytał Ptaki: „Czemu oskubujecie wszystkie swoje pióra, wy Ptaki?”
„Och! Dobry człowiek Chanticleer wpadł do beczki z piwem i utopił się” – zaćwierkały Ptaki. „Pani Partlet siedzi, wzdychając i szlochając, w kącie przy kominie; żarna ręczne mielą i jęczą; Krzesło trzeszczy i skrzypi; Drzwi trzaskają i grzechotają; Piec dymi i paruje; Siekiera rąbie i rozdziera; a Osika drży i trzęsie się. Dlatego oskubujemy wszystkie nasze pióra”.
„Cóż, jeśli nie mogę nic innego, mogę rozrywać miotły” – powiedział człowiek. I zaczął rozrywać i rozrzucać miotły, aż brzozowe gałązki fruwały wszędzie.
Gospodyni stała, gotując kaszę na wieczerzę, i zobaczyła to wszystko. „Cóż, człowieku!” – zawołała. „Po co rozrywasz miotły na strzępy?”
„Och!” – powiedział człowiek. „Dobry człowiek Chanticleer wpadł do kadzi z piwem i utopił się; pani Partlet siedzi, wzdychając i szlochając, w kącie przy kominie; żarna ręczne mielą i jęczą; Krzesło trzeszczy i skrzypi; Drzwi trzaskają i grzechotają; Piec dymi i paruje; Siekiera rąbie i rozdziera; Osika drży i trzęsie się; Ptaki oskubują wszystkie swoje pióra. Dlatego rozrywam miotły na strzępy”.
„Tak, tak!” – powiedziała gospodyni.

„To rozchlapję kaszę po wszystkich ścianach”. I zrobiła to. Brała łyżkę za łyżką i rozchlapywała ją po ścianach, tak że nikt nie mógł zobaczyć, z czego były ściany, z powodu całej kaszy.
Tak to pili piwo pogrzebowe po dobrym człowieku Chanticleerze, który wpadł do kadzi warzelniczej i utopił się. A jeśli nie wierzycie, możecie tam pójść i skosztować zarówno piwa, jak i kaszy.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.