Andrew LangNiemożliwe Zauroczenie

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Niemożliwe Zauroczenie

An Impossible Enchantment

Andrew Lang

60 sider
Uruchomiono: 2026-07-22 13:23BokRobot · Strona 1 / 63

Dawno, dawno temu żył sobie król, który był bardzo kochany przez swój lud, a i on kochał ich bardzo. Wiódł bardzo szczęśliwe życie, ale miał największą niechęć do myśli o małżeństwie i nigdy nie czuł najsłabszego pragnienia, by się zakochać. Podwładni prosili go, by się ożenił, i w końcu obiecał spróbować. Ponieważ jednak nigdy dotąd nie interesował się żadną kobietą, którą widział, postanowił podróżować w nadziei, że spotka damę, którą mógłby pokochać.

Uporządkował więc wszystkie sprawy państwa w należyty sposób i wyruszył w drogę, a towarzyszył mu tylko jeden koniuszy, który, choć nie był szczególnie bystry, miał wyśmienity zdrowy rozsądek. Tacy ludzie bowiem najczęściej są najlepszymi towarzyszami podróży.

BokRobot · Strona 2 / 63

Król zwiedził kilka krajów i robił wszystko, co mógł, by się zakochać, ale na próżno; po dwóch latach podróży wrócił do domu z sercem równie wolnym jak w dniu wyjazdu.

Gdy jechał przez las, nagle usłyszał najstraszliwsze miauczenie i wrzaski kotów, jakie można sobie wyobrazić. Hałas zbliżał się coraz bardziej, aż w końcu ujrzeli setkę wielkich hiszpańskich kotów pędzących przez drzewa tuż obok nich. Były tak stłoczone, że łatwo można by je przykryć wielkim płaszczem, a wszystkie biegły tym samym tropem. Były ścigane przez dwie ogromne małpy ubrane w fioletowe stroje, w najpiękniejszych i najlepiej wykonanych butach, jakie kiedykolwiek widzieliście.

Małpy jechały na wspaniałych mastifach i goniły je z dziką prędkością, dmąc bez przerwy w piszczące trąbki.

BokRobot · Strona 3 / 63

Król i jego koniuszy stanęli i przyglądali się temu dziwnemu polowaniu, któremu towarzyszyło dwadzieścia lub więcej małych karłów, niektórzy jechali na wilkach, prowadząc konie zapasowe, a inni trzymali koty na smyczach. Karły były wszystkie ubrane w fioletowe, jedwabne liberie, tak jak małpy.

Chwilę później pojawiła się piękna młoda dama jadąca na tygrysie. Przejechała blisko króla, pędząc z pełną szybkością, nie zwracając na niego uwagi; ale on natychmiast został przez nią oczarowany, a jego serce zostało utracone w mgnieniu oka.

Ku jego wielkiej radości zobaczył, że jeden z karłów został z tyłu, i natychmiast zaczął go wypytywać.

Karzeł opowiedział, że dama, którą właśnie widział, to księżniczka Mutinosa, córka króla kraju, w którym właśnie się znajdowali. Dodał, że księżniczka bardzo lubi polowania i że teraz poluje na króliki.

BokRobot · Strona 4 / 63

Król zapytał następnie o drogę na dwór, a gdy się dowiedział, pospieszył i dotarł do stolicy w ciągu kilku godzin.

Gdy tylko przybył, przedstawił się królowi i królowej, a gdy wymienił swoje imię i kraj, został przyjęty z otwartymi ramionami. Niedługo potem księżniczka wróciła, a gdy usłyszał, że polowanie było bardzo udane, skomplementował ją za to, ale ona nie chciała odpowiedzieć ani słowem.

Jej milczenie nieco go zdziwiło, ale był jeszcze bardziej zaskoczony, gdy odkrył, że przez cały obiad nie powiedziała ani słowa. Czasami wydawało się, że ma coś do powiedzenia, ale wtedy ojciec lub matka natychmiast przejmowali rozmowę. To milczenie nie ostudziło jednak jego uczucia, a gdy wieczorem udał się do swoich komnat, powierzył swoje uczucia wiernemu koniuszemu. Koniuszy jednak wcale nie był zachwycony miłosnym zajęciem króla i nie starał się ukryć swojego rozczarowania.

BokRobot · Strona 5 / 63

„Ale dlaczego jesteś zmartwiony?” zapytał król. „Czy księżniczka nie jest dość piękna, by zadowolić każdego?”

„Z pewnością jest bardzo piękna”, odpowiedział koniuszy, „ale aby być naprawdę szczęśliwym w miłości, potrzeba czegoś więcej niż urody. Prawdę mówiąc, Wasza Wysokość”, dodał, „uważam, że jej wyraz twarzy wydaje się surowy.”

„To duma i godność”, rzekł król, „i nic nie może być bardziej stosowne.”

„Duma lub surowość, jak wolisz”, powiedział koniuszy; „ale moim zdaniem wybór tak wielu dzikich stworzeń do jej rozrywek świadczy o dzikiej naturze, a także uważam, że jest coś podejrzanego w staranności, by nie dopuścić jej do mówienia.”

Uwagi koniuszego były pełne zdrowego rozsądku; ale ponieważ opór zwykle tylko wzmaga miłość w sercach mężczyzn, a zwłaszcza królów, którzy nie znoszą sprzeciwu, król ten już następnego dnia poprosił o rękę księżniczki Mutinosy. Została mu dana pod dwoma warunkami.

BokRobot · Strona 6 / 63

Pierwszym było to, że ślub miał się odbyć już następnego dnia; a drugim, że nie miał rozmawiać z księżniczką, dopóki nie zostanie jego żoną; na to wszystko król się zgodził, mimo sprzeciwów koniuszego, tak że pierwszym słowem, które usłyszał od swojej oblubienicy, było „Tak”, które wypowiedziała podczas ceremonii.

Ilustracja do Strona 6

Ale gdy już byli małżeństwem, nie nakładała już na siebie żadnych ograniczeń, a jej damy dworu obficie doświadczały jej grubiańskich uwag – nawet król nie uniknął jej strofowań; ale ponieważ był dobrodusznym człowiekiem i bardzo zakochanym, znosił to cierpliwie. Kilka dni po ślubie nowożeńcy wyruszyli do swojego królestwa, nie zostawiając za sobą wielu żałujących.

Obawy dobrego koniuszego okazały się aż nadto prawdziwe, czego król doświadczył na własny koszt. Młoda królowa dawała się we znaki całemu swemu dworowi, jej złośliwość i zły humor nie znały granic, a przed końcem miesiąca była powszechnie znana jako prawdziwa jędza.

BokRobot · Strona 7 / 63

Pewnego dnia, gdy wyjechała na przejażdżkę, spotkała biedną staruszkę idącą drogą, która ukłoniła się i miała iść dalej, gdy królowa kazała ją zatrzymać i krzyknęła: „Jesteś bardzo bezczelną osobą; czy nie wiesz, że jestem królową? I jak śmiesz tak mało się kłaniać?”

„Pani”, rzekła staruszka, „nigdy nie nauczyłam się mierzyć ukłonów; ale nie miałam zamiaru okazać braku szacunku.”

„Co!”, wrzasnęła królowa; „ona śmie odpowiadać! Przywiążcie ją do ogona mojego konia, a ja natychmiast zaprowadzę ją do najlepszego nauczyciela tańca w mieście, by nauczyła się kłaniać.”

Staruszka błagała o litość, ale królowa nie chciała słuchać, i tylko szydziła, gdy staruszka powiedziała, że jest pod opieką wróżek. W końcu biedna staruszka poddała się, by zostać przywiązaną, ale gdy królowa ruszyła konia, ten nie drgnął. Napróżno go poganiała; wydawał się jak przemieniony w brąz. W tej samej chwili lina, którą staruszka była przywiązana, zamieniła się w girlandy kwiatów, a ona sama stała się wysoką i dostojną damą.

BokRobot · Strona 8 / 63

Spojrzała z pogardą na królową i rzekła: „Zła kobieto, niegodna swojej korony; chciałam sama ocenić, czy wszystko, co o tobie słyszałam, jest prawdą. Teraz już nie wątpię, i zobaczysz, czy z wróżek można się naśmiewać.”

Wypowiadając te słowa, wróżka Placyda (tak miała na imię) zadęła w mały złoty gwizdek, i pojawił się powóz ciągnięty przez sześć wspaniałych strusi. Siedziała w nim królowa wróżek, eskortowana przez kilkanaście innych wróżek jadących na smokach.

Gdy wszystkie wysiadły, Placyda opowiedziała swoje przeżycia, a królowa wróżek pochwaliła wszystko, co zrobiła, i zaproponowała, by przemienić Mutinosę w brąz, tak jak jej konia.

Jednak Placyda, która była bardzo dobra i łagodna, poprosiła o łagodniejszy wyrok, i ostatecznie postanowiono, że Mutinosa zostanie jej niewolnicą do końca życia, chyba że urodzi dziecko, które zajmie jej miejsce.

BokRobot · Strona 9 / 63

Królowi opowiedziano o losie jego żony i poddał się, co, ponieważ nie mógł nic zrobić, aby pomóc, było jedynym wyjściem dla niego.

Wróżki rozeszły się, a Placyda zabrała swoją niewolnicę i gdy przybyły do jej pałacu, powiedziała: „Powinnaś być właściwie dziewczyną kuchenną, ale ponieważ jesteś wychowana wytwornie, zmiana może być dla ciebie zbyt wielka. Rozkażę ci więc tylko starannie zamiatać moje pokoje oraz myć i czesać mojego małego pieska.”

Mutynoza czuła, że nie ma sensu być nieposłuszną, więc zrobiła, co jej kazano, i nic nie powiedziała.

Po pewnym czasie urodziła śliczną małą dziewczynkę, a gdy wyzdrowiała, wróżka udzieliła jej ostrej reprymendy za jej wcześniejsze życie, kazała jej obiecać, że w przyszłości będzie się lepiej zachowywać, i odesłała ją z powrotem do króla, jej męża.

BokRobot · Strona 10 / 63

Placyda odtąd całkowicie poświęciła się małej księżniczce powierzonej jej opiece. Z niepokojem rozmyślała, które z wróżek poprosić, by zostały matkami chrzestnymi, aby zapewnić adoptowanemu dziecku jak najlepszy dar.

W końcu zdecydowała się na dwie bardzo przyjazne i wesołe wróżki i zaprosiła je na chrzciny. Gdy tylko się one skończyły, przyniesiono do nich dziecko w pięknej kryształowej kołysce z czerwonymi jedwabnymi firankami haftowanymi złotem.

Malutka uśmiechnęła się tak słodko do wróżek, że postanowiły zrobić wszystko, co w ich mocy, dla niej. Zaczęły od nazwania jej Graziellą, a potem Placyda powiedziała: „Wiecie, drogie siostry, że najczęstszą formą zła lub kary wśród nas jest przemiana piękna w brzydotę, mądrości w głupotę, a jeszcze częściej całkowita zmiana czyjejś postaci. Teraz, ponieważ każda z nas może dać tylko jeden dar, myślę, że najlepszym planem jest, aby jedna z was dała jej urodę, druga dobry rozum, a ja zadbam o to, by nigdy nie została przemieniona w inną postać.”

BokRobot · Strona 11 / 63

Obie matki chrzestne całkowicie się zgodziły, a gdy tylko mała księżniczka otrzymała ich dary, udały się do domu, a Placyda poświęciła się wychowaniu dziecka. Udało jej się to tak dobrze, a mała Graziella wyrosła na tak piękną, że gdy była jeszcze dość mała, jej sława rozeszła się zbyt szeroko i pewnego dnia Placyda została zaskoczona wizytą królowej wróżek, której towarzyszyła wróżka o bardzo surowym i poważnym wyglądzie.

Królowa zaczęła od razu: „Bardzo zdziwiło mnie twoje postępowanie wobec Mutynozy; obraziła ona cały nasz ród i zasłużyła na karę. Mogłaś przebaczyć własne zniewagi, jeśli chciałaś, ale nie cudze. Potraktowałaś ją bardzo łagodnie, gdy była u ciebie, a teraz przychodzę pomścić nasze krzywdy na jej córce.”

BokRobot · Strona 12 / 63

„Zadbałaś, by była piękna i mądra, i niepodatna na przemianę postaci, ale ja umieszczę ją w zaczarowanym więzieniu, którego nigdy nie opuści, dopóki nie znajdzie się w ramionach kochanka, którego sama pokocha.

Moim staraniem będzie, aby coś takiego nigdy nie nastąpiło.”

Zaczarowane więzienie to była wielka, wysoka wieża na środku morza, zbudowana z muszli wszelkich kształtów i kolorów. Najniższe piętro było jak wielka łazienka, do której wodę można było wpuszczać lub wypuszczać według uznania. Pierwsze piętro zawierało apartamenty księżniczki, pięknie umeblowane. Na drugim piętrze znajdowała się biblioteka, wielka garderoba pełna pięknych ubrań i wszelkiego rodzaju bielizny, pokój muzyczny, spiżarnia z półkami pełnymi najlepszych win oraz magazyn z wszelkiego rodzaju dżemami, słodyczami, ciastami i wypiekami, wszystko tak świeże, jakby właśnie wyszło z pieca.

BokRobot · Strona 13 / 63

Szczyt wieży był urządzony jako ogród z kwietnikami najpiękniejszych kwiatów, wspaniałymi drzewami owocowymi, zacienionymi altanami i krzewami, wśród których wiele ptaków śpiewało na gałęziach.

Ilustracja do Strona 13

Wróżki eskortowały Graziellę i jej guwernantkę, Bonnettę, do wieży, a następnie wsiadły na delfina, który na nie czekał. Kawałek dalej od wieży królowa machnęła swoją różdżką i przywołała dwa tysiące wielkich, budzących grozę rekinów, którym rozkazała trzymać ścisłą wartę i nie wpuszczać nikogo do wieży.

Dobra guwernantka tak starannie zadbała o wykształcenie Grazielli, że gdy ta była już prawie dorosła, była nie tylko bardzo uzdolniona, ale także bardzo miła i dobra.

Pewnego dnia, gdy księżniczka stała na balkonie, ujrzała najdziwniejszą postać wynurzającą się z morza. Szybko zawołała Bonnettę, by zapytać, co to może być. Wyglądało to jak jakiś człowiek, o niebieskawej twarzy i długich, morskich zielonych włosach. Płynął w stronę wieży, ale rekiny nie zwracały na niego uwagi.

BokRobot · Strona 14 / 63

„To musi być człowiek morza,” powiedziała Bonnetta.

„Człowiek, mówisz?” zawołała Graziella; „pospieszmy się na dół do drzwi i przyjrzyjmy mu się bliżej.”

Gdy stanęły w drzwiach, człowiek morza zatrzymał się, by spojrzeć na księżniczkę, i czynił wiele oznak podziwu. Jego głos był bardzo ochrypły i szorstki, ale gdy odkrył, że nie jest rozumiany, zaczął używać gestów. Niósł mały koszyczek z wikliny wypełniony rzadkimi muszlami, który dał księżniczce.

Przyjęła go z wdzięcznymi gestami; ale ponieważ zaczynało się ściemniać, wycofała się, a człowiek morza zanurzył się z powrotem w morzu.

Gdy były same, Graziella powiedziała do swojej guwernantki: „Cóż za okropne stworzenie! Dlaczego pozwalają tym paskudnym rekinom podpływać tak blisko wieży? Przypuszczam, że nie wszyscy mężczyźni są tacy jak on?”

„Nie, wcale nie,” odpowiedziała Bonnetta. „Przypuszczam, że rekiny uważają go za krewnego i dlatego go nie zaatakowały.”

BokRobot · Strona 15 / 63

Kilka dni później obie panie usłyszały dziwną muzykę, a gdy wyjrzały przez okno, człowiek morza był tam, z głową ukoronowaną wodnymi roślinami, i dmuchał z całej siły w wielką muszlę morską.

Zeszły do drzwi wieży, a Graziella uprzejmie przyjęła koral i inne morskie ciekawostki, które jej przyniósł. Potem zaczął przychodzić każdego wieczoru i dmuchać w swoją muszlę, albo nurkować i wykonywać ukradkowe ruchy pod oknem księżniczki. Ona ograniczała się do kiwnięcia mu z balkonu, ale nie chciała zejść do drzwi, mimo wszystkich jego gestów.

Kilka dni później przyprowadził osobę swojego rodzaju, ale przeciwnej płci. Włosy miała pięknie upięte, a głos miała śliczny. Ta nowo przybyła sprawiła, że panie zeszły do drzwi. Ze zdziwieniem odkryły, że po wypróbowaniu różnych języków, w końcu przemówiła do nich w ich własnym języku i złożyła Grazielli bardzo miły komplement na temat jej urody.

BokRobot · Strona 16 / 63

Syrena zauważyła, że najniższe piętro było pełne wody. „Och!” wykrzyknęła, „to jest właśnie miejsce dla nas, ponieważ nie możemy żyć całkowicie poza wodą.” Mówiąc to, wraz z bratem wpłynęła do środka i zajęła miejsce w łazience, podczas gdy księżniczka i jej guwernantka usiadły na schodach okalających pomieszczenie.

„Bez wątpienia, pani,” powiedziała syrena, „zrezygnowałyście z życia na lądzie, aby uciec przed hordami zalotników; ale obawiam się, że nawet tutaj ich nie unikniecie, bo mój brat już umiera z miłości do ciebie i jestem pewna, że gdy tylko zostaniesz zobaczona w naszym mieście, będzie miał wielu rywali.”

Kontynuowała, wyjaśniając, jak bardzo jej brat żałuje, że nie może się porozumieć, i dodała: „Tłumaczę dla niego, ponieważ nauczyłam się kilku języków od wróżki.”

„Och, więc wy też macie wróżki?” zapytała Graziella z westchnieniem.

BokRobot · Strona 17 / 63

„Tak, mamy,” odpowiedziała syrena; „ale jeśli się nie mylę, sama wycierpiałaś wiele od wróżek na ziemi.”

Księżniczka opowiedziała wtedy całą swoją historię syrenie, która zapewniła ją, jak bardzo jej współczuje, ale poprosiła, by nie traciła nadziei; dodała, żegnając się: „Może pewnego dnia znajdziesz wyjście ze swoich trudności.”

Księżniczka była zachwycona tą wizytą i nadzieją, jaką dała jej syrena. To było coś – spotkać kogoś nowego, z kim można porozmawiać.

„Poznamy więcej tych ludzi,” powiedziała do swojej guwernantki, „i ośmielę się twierdzić, że nie wszyscy są tak brzydcy jak pierwszy, którego zobaczyliśmy. W każdym razie nie będziemy tak strasznie samotne.”

„Mój Boże,” powiedziała Bonnetta, „jacy młodzi ludzie są pełni nadziei! Obawiam się tych ludzi. Ale co myślisz o zalotniku, którego oczarowałaś?”

BokRobot · Strona 18 / 63

„Och, nigdy bym go nie pokochała,” zawołała księżniczka; „nie znoszę go. Ale może, skoro jego siostra mówi, że są spokrewnieni z wróżką Mariną, mogą być nam pomocni.”

Syrena często wracała, i za każdym razem mówiła o miłości swego brata, a Graziella mówiła o swoim pragnieniu ucieczki z więzienia, aż w końcu syrena obiecała przyprowadzić wróżkę Marinę, aby ją odwiedziła, w nadziei, że może ona coś zaproponować.

Następnego dnia wróżka przyszła razem z syreną, a księżniczka przyjęła ją z radością. Po krótkiej rozmowie poprosiła Graziellę, aby pokazała jej wnętrze wieży i ogród na górze, ponieważ za pomocą kul mogła się poruszać, a jako wróżka mogła żyć bez wody przez długi czas, pod warunkiem że od czasu do czasu zwilżała czoło.

Graziella chętnie się zgodziła, a Bonnetta została na dole z syreną.

BokRobot · Strona 19 / 63

Kiedy były w ogrodzie, wróżka powiedziała: „Nie marnujmy czasu, powiedz mi, jak mogę ci pomóc.” Graziella opowiedziała wtedy całą swoją historię, a Marina odpowiedziała: „Moja droga księżniczko, nie mogę nic zrobić dla ciebie w kwestii suchego lądu, ponieważ moja moc nie sięga poza mój własny żywioł.

Mogę tylko powiedzieć, że jeśli zechcesz uhonorować mojego kuzyna, przyjmując jego rękę, możesz przyjść i mieszkać wśród nas. Mogę cię nauczyć w mgnieniu oka pływać i nurkować równie dobrze jak najlepsi z nas. Mogę stwardnieć twoją skórę, nie niszcząc koloru.

Mój kuzyn to jedna z najlepszych partii w morzu, a ja dam mu tyle prezentów, że będziesz całkowicie szczęśliwa.”

Wróżka mówiła tak dobrze i tak długo, że księżniczka była całkiem poruszona i obiecała zastanowić się nad sprawą.

BokRobot · Strona 20 / 63

Właśnie gdy miały opuścić ogród, zobaczyły statek płynący bliżej wieży niż jakikolwiek wcześniej. Na pokładzie leżał młody mężczyzna pod wspaniałym parasolem przeciwsłonecznym i wpatrywał się w wieżę przez lunetę; ale zanim cokolwiek mogły dostrzec wyraźnie, statek odpłynął i dwie damy rozstały się, a wróżka obiecała wkrótce wrócić.

Gdy tylko zniknęła, Graziella opowiedziała swojej guwernantce, co powiedziała.

Ilustracja do Strona 20

Bonnetta wcale nie była zadowolona z tego, jak sprawy się rozwijały, ponieważ nie miała ochoty zamienić się w syrenę w swoim wieku.

Zastanowiła się dobrze nad sprawą i oto co zrobiła. Była bardzo utalentowaną artystką i następnego ranka zaczęła malować obraz przystojnego młodego mężczyzny z pięknymi kręconymi włosami, delikatną cerą i cudownymi niebieskimi oczami.

BokRobot · Strona 21 / 63

Kiedy był gotowy, pokazała go Grazielli, mając nadzieję, że pokaże jej różnicę między przystojnym młodzieńcem a jej morskim zalotnikiem.

Księżniczka była pod wielkim wrażeniem obrazu i z niepokojem zapytała, czy naprawdę istnieje na świecie tak przystojny mężczyzna. Bonnetta zapewniła ją, że jest wielu takich; owszem, wielu znacznie przystojniejszych.

„Prawie nie mogę w to uwierzyć,” zawołała księżniczka; „ale niestety! Jeśli istnieją, wątpię, czy kiedykolwiek ich zobaczę, ani oni mnie, więc co mi z tego? Och, jakże jestem nieszczęśliwa!”

Resztę dnia spędziła wpatrując się w obraz, który z pewnością odniósł taki skutek, że zniszczył wszelkie nadzieje i perspektywy morskiego zalotnika.

Po kilku dniach wróżka Marina wróciła, aby dowiedzieć się, co postanowiono; ale Graziella prawie nie zwróciła na nią uwagi i okazała taką niechęć do pomysłu proponowanego małżeństwa, że wróżka odeszła w prawdziwym zniechęceniu.

BokRobot · Strona 22 / 63

Nie wiedząc o tym, księżniczka dokonała kolejnego podboju. Na pokładzie statku, który płynął tak blisko, był najprzystojniejszy książę na świecie. Słyszał o zaczarowanej wieży i postanowił zbliżyć się do niej jak najbardziej.

Miał na pokładzie silne lunety i patrząc przez nie, zobaczył księżniczkę bardzo wyraźnie i natychmiast zakochał się w niej bez pamięci. Chciał skierować się prosto do wieży i popłynąć do niej małą łódką, ale cała załoga padła przed nim na kolana, błagając go, by nie podejmował takiego ryzyka.

Kapitan również poprosił go, aby tego nie próbował. „Sprowadzisz nas wszystkich na śmierć,” powiedział. „Proszę, zakotwicz bliżej lądu, a ja poszukam życzliwej wróżki, którą znam, która zawsze była dla mnie bardzo pomocna i która, jestem pewien, spróbuje pomóc Waszej Wysokości.”

BokRobot · Strona 23 / 63

Książę niechętnie posłuchał rozsądku. Wylądował w najbliższym punkcie i wysłał kapitana w pośpiechu, aby poprosił wróżkę o radę i pomoc. W międzyczasie rozbił namiot na plaży i spędzał cały czas wpatrując się w wieżę i wypatrując księżniczki przez lunetę.

Po kilku dniach kapitan wrócił z wróżką. Książę był przeszczęśliwy, widząc ją i okazał jej wielkie względy. „Słyszałam o tej sprawie,” powiedziała; „i aby nie tracić czasu, wyślę zaufanego gołębia, aby przetestował zaklęcie. Jeśli jest w nim jakiś słaby punkt, na pewno go znajdzie i wejdzie. Poproszę go, aby przyniósł w prezencie kwiat jako znak sukcesu; a jeśli to zrobi, mam nadzieję, że i ciebie wprowadzę.”

„Ale,” zapytał książę, „czy nie mógłbym wysłać z gołębiem liściku, aby powiedzieć księżniczce o mojej miłości?”

BokRobot · Strona 24 / 63

„Oczywiście,” odpowiedziała wróżka, „to byłby bardzo dobry plan.”

Więc książę napisał, co następuje:

„Droga księżniczko, --- kocham Cię i proszę, przyjmij moje serce, i wierz, że nie ma niczego, czego bym nie zrobił, aby zakończyć Twoje nieszczęścia. --- BLONDEL.”

Ta kartka została przywiązana do szyi gołębia, który natychmiast odleciał. Leciał szybko, aż zbliżył się do wieży, gdy gwałtowny wiatr zawiał tak mocno, że nie mógł dalej lecieć. Ale się nie poddał, tylko ostrożnie okrążył szczyt wieży, aż dotarł do miejsca, które przez przypadek nie było zaczarowane jak reszta. Wślizgnął się szybko do altany i czekał na księżniczkę.

BokRobot · Strona 25 / 63

Niedługo potem pojawiła się sama Graziella, a gołąb natychmiast podleciał do niej i wydawał się tak oswojony, że zatrzymała się, by pogłaskać piękne stworzenie. Gdy to robiła, zauważyła, że ma różową wstążkę na szyi, a do wstążki przywiązany był list. Przeczytała go kilka razy, a następnie napisała tę odpowiedź:

„Mówisz, że mnie kochasz; ale nie mogę obiecać, że cię pokocham, nie widząc cię. Przyślij mi swój portret z tym wiernym posłańcem. Jeśli ci go zwrócę, musisz porzucić nadzieję; ale jeśli go zatrzymam, będziesz wiedział, że pomaganie mnie to pomaganie sobie. --- GRAZIELA.”

Zanim gołąb odleciał, przypomniał sobie o kwiatku, więc gdy zobaczył jeden w sukni księżniczki, ukradł go i odleciał.

BokRobot · Strona 26 / 63

Książę oszalał z radości na widok powrotu gołębia z liścikiem. Po godzinie odpoczynku wierny mały ptaszek został ponownie wysłany, niosąc miniaturowy portret księcia, który na szczęście miał przy sobie.

Gdy gołąb dotarł do wieży, znalazł księżniczkę w ogrodzie. Pośpieszyła, by odwiązać wstążkę, a gdy otworzyła pudełko z miniaturą, była zaskoczona i zachwycona, że jest bardzo podobna do obrazu, który namalowała dla niej jej guwernantka. Pośpieszyła, by odesłać gołębia z powrotem, a możesz sobie wyobrazić radość księcia, gdy odkrył, że zatrzymała jego portret.

„Teraz,” powiedziała wróżka, „nie marnujmy więcej czasu. Mogę cię uszczęśliwić tylko zamieniając cię w ptaka, ale postaram się przywrócić ci właściwą postać we właściwym czasie.”

BokRobot · Strona 27 / 63

Książę był chętny, by zacząć, więc wróżka, dotykając go różdżką, zamieniła go w najpiękniejszego kolibra, jakiego kiedykolwiek widziałeś, a jednocześnie zachował dar mowy. Gołębiowi kazano wskazać mu drogę.

Graziella była bardzo zaskoczona widząc zupełnie nieznanego ptaka, a jeszcze bardziej, gdy podleciał do niej i powiedział: „Dzień dobry, słodka księżniczko.”

Była zachwycona tym ładnym stworzeniem i pozwoliła mu usiąść na palcu, a on powiedział: „Pocałuj, pocałuj, mały ptaszku,” co chętnie zrobiła, jednocześnie głaszcząc i pieściąc go.

Po chwili księżniczka, która wstała bardzo wcześnie, poczuła zmęczenie, a ponieważ słońce było gorące, poszła położyć się na omszałym brzegu w cieniu altany. Trzymając ładnego ptaszka blisko piersi, zaczynała zasypiać, gdy wróżka sprawiła, że książę odzyskał swoją własną postać, tak że gdy Graziella otworzyła oczy, znalazła się w ramionach kochanka, którego sama kochała!

BokRobot · Strona 28 / 63

W tym samym czasie czar się skończył. Wieża zaczęła się chwiać i pękać. Bonnetta pospieszyła na szczyt, by przynajmniej zginąć razem z ukochaną księżniczką. Gdy dotarła do ogrodu, przybyła dobra wróżka, która pomogła księciu, wraz z wróżką Placydą, w powozie z weneckiego szkła ciągniętym przez sześć orłów.

„Chodźcie szybko,” zawołały, „wieża zaraz runie!” Książę, księżniczka i Bonnetta nie wahali się wsiąść do powozu, który wzniósł się w powietrze w chwili, gdy wieża z strasznym hukiem zapadła się w głębiny morza, ponieważ wróżka Marina i ludzie morza zniszczyli fundamenty, by zemścić się na Grazielli.

Ilustracja do Strona 28

Na szczęście ich złe plany zostały udaremnione, a dobre wróżki skierowały się do królestwa rodziców Grazielli.

BokRobot · Strona 29 / 63

Zastali królową Mutinosę zmarłą kilka lat wcześniej, ale jej dobry mąż żył spokojnie dalej i rządził krajem dobrze i szczęśliwie. Przyjął swoją córkę z wielką radością, a powszechna radość zapanowała z powodu powrotu pięknej księżniczki.

Ślub odbył się już następnego dnia, a przez wiele dni potem były bale, obiady, turnieje, koncerty i wszelkiego rodzaju rozrywki przez cały dzień i całą noc.

Wszystkie wróżki zostały starannie zaproszone i przybyły w wielkim przepychu, obiecując młodej parze swoją opiekę i wszelkie dobre dary. Książę Blondel i księżniczka Graziella żyli do późnej starości, kochani przez wszystkich i kochający się coraz bardziej z biegiem czasu.

Opowieść o Dschemilu i Dschemili

BokRobot · Strona 30 / 63

Dawno temu żył sobie człowiek imieniem Dschemil, który miał kuzynkę o imieniu Dschemila. Zostali zaręczeni przez swoich rodziców, gdy byli mali, a teraz Dschemil uznał, że nadszedł czas, by się ożenić, i udał się w podróż na dwa, trzy dni do najbliższego dużego miasta, aby kupić meble do nowego domu.

Gdy go nie było, Dschemila wraz z przyjaciółkami poszła do pobliskiego lasu zbierać chrust. Podczas zbierania znalazła na ziemi żelazny moździerz. Położyła go na swoim wiązce chrustu, ale moździerz nie chciał leżeć spokojnie i za każdym razem, gdy podnosiła wiązkę, by położyć ją na ramieniu, zsuwał się na bok. W końcu zauważyła, że jedynym sposobem, by go unieść, było związanie go na środku wiązki, i właśnie zaczęła rozwiązywać chrust, gdy usłyszała głosy przyjaciółek.

BokRobot · Strona 31 / 63

„Dschemila, co robisz? Jest prawie ciemno, a jeśli chcesz iść z nami, musisz się pośpieszyć!”

Ale Dschemila odpowiedziała tylko: „Lepiej wracajcie beze mnie, bo nie zamierzam zostawić mojego moździerza, nawet gdybym miała zostać tu do północy.”

„Rób, jak chcesz,” powiedziały dziewczęta i rozpoczęły drogę do domu.

Niedługo zapadła noc, a w ostatnim świetle moździerz nagle zamienił się w czarownika, który przerzucił Dschemilę przez ramię i zaniósł ją na pustkowie, oddalone o cały miesiąc podróży od jej rodzinnego miasta. Tutaj zamknął ją w zamku i powiedział, żeby się nie bała, bo jej życie jest bezpieczne. Potem wrócił do swojej żony, zostawiając Dschemilę, by opłakiwała los, który sama sobie zgotowała.

Tymczasem inne dziewczęta wróciły do domu, a matka Dschemili wyszła szukać córki.

„Coście z nią zrobiły?” zapytała z niepokojem.

BokRobot · Strona 32 / 63

«Musieliśmy zostawić ją w lesie», odpowiedzieli, «bo znalazła żelazny moździerz i nie mogła go unieść.»

Staruszka natychmiast udała się do lasu, wołając córkę w pośpiechu.

«Idź do domu», krzyczeli mieszczanie, gdy ją usłyszeli; «my pójdziemy szukać twojej córki; jesteś tylko kobietą, a to zadanie wymaga silnych mężczyzn.»

Lecz ona odpowiedziała: «Tak, idźcie; ale pójdę z wami! Może znajdziemy tylko jej zwłoki. Z pewnością została ukąszona przez żmije lub pożarta przez dzikie zwierzęta.»

Mężczyźni, widząc, że jest nieugięta, nie powiedzieli nic więcej, ale poprosili jedną z dziewcząt, aby poszła z nimi i pokazała miejsce, gdzie zostawili Dschemilę. Znaleźli wiązkę drewna tam, gdzie ją upuściła, ale dziewczyny nigdzie nie było.

«Dschemilo! Dschemilo!» wołali; ale nikt nie odpowiedział.

BokRobot · Strona 33 / 63

«Jeśli rozpalimy ognisko, może je zobaczy», powiedział jeden z mężczyzn. Rozpalili ognisko, a następnie rozeszli się, jeden w tę, drugi w inną stronę, przez las, szukając jej, szepcząc między sobą, że jeśli została zabita przez lwa, na pewno znajdą ślady; albo jeśli zasnęła, dźwięk ich głosów ją obudzi; albo jeśli wąż ją ukąsił, przynajmniej natkną się na jej zwłoki.

Szukali całą noc, a gdy nadszedł poranek i wiedzieli tyle samo co wcześniej o tym, co stało się z dziewczyną, zmęczeni powiedzieli do matki: «Nie ma sensu. Chodźmy do domu, twojej córce nic się nie stało, poza tym, że uciekła z mężczyzną.»

«Tak, idę», odpowiedziała, «ale najpierw muszę zajrzeć do rzeki. Może ktoś wrzucił ją do wody.» Lecz dziewczyny nie było w rzece.

BokRobot · Strona 34 / 63

Przez cztery dni ojciec i matka czekali i czuwali, mając nadzieję, że dziecko wróci; w końcu stracili nadzieję i powiedzieli do siebie: «Co zrobimy? Co powiemy mężczyźnie, z którym Dschemila jest zaręczona? Zabijmy kozła i zakopmy głowę w grobie, a gdy mężczyzna wróci, powiemy mu, że Dschemila nie żyje.»

Wkrótce pan młody wrócił, niosąc ze sobą koce i miękkie poduszki do domu panny młodej. Gdy wszedł do miasta, spotkał go ojciec Dschemili i rzekł: «Witaj. Ona nie żyje.»

Na te słowa młody człowiek wybuchnął głośnym płaczem i minęło trochę czasu, zanim mógł mówić. Potem zwrócił się do jednego z tłumu, który zebrał się wokół niego, i zapytał: «Gdzie ją pochowali?»

BokRobot · Strona 35 / 63

«Chodź ze mną na cmentarz», odpowiedział; i młody człowiek poszedł z nim, niosąc niektóre z pięknych rzeczy, które przyniósł. Położył je na trawie i znów zaczął płakać. Został tam cały dzień, a gdy się ściemniło, zebrał swoje tkaniny i zaniósł je do domu. Ale gdy dzień nastał, wziął je w ramiona i wrócił do grobu, gdzie pozostał tak długo, jak było jasno, grając powoli na swoim flecie. I czynił tak codziennie przez sześć miesięcy.

Pewnego ranka, gdy pewien mężczyzna wędrujący po pustkowiu zgubił drogę, dotarł do samotnego zamku. Słońce było bardzo gorące, a mężczyzna bardzo zmęczony, więc powiedział sobie: «Odpocznę trochę w cieniu tego zamku.» Wyciągnął się wygodnie i prawie zasnął, gdy usłyszał głos wołający do niego łagodnie:

BokRobot · Strona 36 / 63

«Czy jesteś duchem», powiedział, «czy człowiekiem?»

Spojrzał w górę i zobaczył dziewczynę wychylającą się z okna, i odpowiedział:

«Jestem człowiekiem, i to lepszym niż twój ojciec czy twój dziadek.»

Ilustracja do Strona 36

«Niech wszelkie szczęście ci sprzyja», powiedziała; «ale co sprowadza cię do tej krainy czarowników i grozy?»

«Czy naprawdę w tym zamku mieszka czarownik?» zapytał.

«Tak, mieszka», odpowiedziała dziewczyna, «a ponieważ noc jest niedaleko, wkrótce tu będzie. Więc, drogi przyjacielu, uciekaj szybko, inaczej wróci i zabierze cię na kolację.»

«Ale jestem taki spragniony!» powiedział mężczyzna. «Proszę, daj mi coś do picia, bo umrę! Czy nie ma tu źródła nawet na pustkowiu?»

BokRobot · Strona 37 / 63

«Cóż, zauważyłem, że gdy czarownik wraca z wodą, zawsze przychodzi z tej strony; więc jeśli pójdziesz w tym samym kierunku, może znajdziesz źródło.»

Mężczyzna zerwał się, by odejść, gdy dziewczyna znów przemówiła: «Powiedz mi, dokąd idziesz?»

«Dlaczego chcesz wiedzieć?»

«Mam do ciebie sprawę; ale najpierw powiedz, czy idziesz na wschód, czy na zachód.»

«Jadę do Damaszku.»

«Zrób więc to dla mnie. Gdy dotrzesz do naszej wioski, zapytaj o mężczyznę imieniem Dschemil i powiedz mu: „Dschemila pozdrawia cię z zamku, który leży daleko i kołysze się na wietrze. W moim grobie leży tylko kozioł. Więc nabierz odwagi.”»

BokRobot · Strona 38 / 63

I mężczyzna obiecał i poszedł swoją drogą, aż dotarł do źródła. Napił się dużym łykiem, a potem położył się na brzegu i zasnął spokojnie. Gdy się obudził, powiedział do siebie: «Dziewczyna dobrze mi zrobiła, mówiąc, gdzie znajdę wodę. Jeszcze kilka godzin i umarłbym. Więc zrobię, jak prosiła, i odnajdę jej rodzinne miasto oraz mężczyznę, do którego była przeznaczona wiadomość.»

Podróżował przez cały miesiąc, aż w końcu dotarł do miasta, gdzie mieszkał Dschemil, i jak to przypadkiem bywa, młody człowiek siedział przed swoimi drzwiami z nieogoloną brodą i potarganymi włosami opadającymi na oczy.

«Witaj, nieznajomy», powiedział Dschemil, gdy mężczyzna się zatrzymał. «Skąd przybywasz?»

«Przychodzę z zachodu i zmierzam na wschód», odpowiedział.

BokRobot · Strona 39 / 63

«Cóż, zatrzymaj się u nas na chwilę, odpocznij i zjedz!» powiedział Dschemil. I mężczyzna wszedł; podano mu jedzenie, a on usiadł razem z ojcem dziewczyny, jej braćmi i Dschemilem. Tylko sam Dschemil był nieobecny, kucając na progu.

«Dlaczego ty też nie jesz?» zapytał nieznajomy. Lecz jeden z młodych mężczyzn szepnął szybko: «Zostaw go. Nie przejmuj się! On je tylko w nocy.»

Więc nieznajomy spokojnie kontynuował jedzenie. Nagle jeden z braci Dschemila zawołał: «Dschemilu, daj nam trochę wody!» I nieznajomy przypomniał sobie swoją wiadomość i powiedział:

«Czy jest tu mężczyzna o imieniu „Dschemil”? Zgubiłem się na pustkowiu i dotarłem do zamku, a dziewczyna wyjrzała z okna i...»

«Bądź cicho», krzyknęli, w obawie, że Dschemil usłyszy. Lecz Dschemil usłyszał, podszedł i powiedział:

BokRobot · Strona 40 / 63

«Co widziałeś? Powiedz mi prawdę, bo inaczej utnę ci głowę na miejscu!»

«Mój panie,» odpowiedział przybysz, «kiedy wędrowałem, zmęczony i spragniony, przez pustkowie, ujrzałem niedaleko siebie wielki zamek i powiedziałem głośno: “Odpocznę trochę w jego cieniu.” Wtedy dziewczyna wyjrzała przez okno i zapytała: “Czy jesteś duchem czy człowiekiem?” Odpowiedziałem: “Jestem człowiekiem, i to lepszym niż twój ojciec czy dziadek.” Byłem spragniony i poprosiłem o wodę, ale nie miała mi nic dać, a ja czułem, że umieram.

Potem powiedziała mi, że czarodziej, w którego zamku mieszkała, zawsze przynosił wodę z tej samej strony, i że jeśli i ja pójdę tą drogą, najprawdopodobniej ją znajdę. Ale zanim odszedłem, poprosiła mnie, abym udał się do jej rodzinnego miasta i jeśli spotkam mężczyznę imieniem Dschemil, powiedział mu: “Dschemila pozdrawia cię z zamku daleko stąd, kołysanego przez wiatr.”

BokRobot · Strona 41 / 63

W moim grobie leży tylko koza. Więc nabierz odwagi.”»

Wtedy Dschemil zwrócił się do swojej rodziny i zapytał: «Czy to prawda? I czy Dschemila wcale nie umarła, tylko została porwana z domu?»

«Nie, nie,» odpowiedzieli, «jego historia to stek kłamstw. Dschemila naprawdę nie żyje. Wszyscy o tym wiedzą.»

«Sam to sprawdzę,» powiedział Dschemil, chwycił łopatę i pobiegł do grobu, w którym zakopana była głowa kozy.

A oni odpowiedzieli: «Więc posłuchaj, co naprawdę się stało. Kiedy cię nie było, poszła z innymi dziewczętami do lasu zbierać drewno. I tam znalazła żelazny moździerz, który chciała zabrać do domu; ale nie mogła go unieść, a także nie chciała go zostawić.

BokRobot · Strona 42 / 63

Więc dziewczęta wróciły bez niej, a gdy zapadła noc, wszyscy wyruszyliśmy jej szukać, ale nic nie znaleźliśmy. I powiedzieliśmy: “Pan młody przyjdzie jutro, a gdy się dowie, że jej nie ma, wyruszy na poszukiwania, a my go stracimy.

Zabijmy kozę i pochowajmy ją w jej grobie, a jemu powiedzmy, że umarła.” Teraz już wiesz, więc rób, co chcesz. Tylko, jeśli wyruszysz jej szukać, weź ze sobą tego człowieka, z którym rozmawiała, żeby ci pokazał drogę.” «Tak, to najlepszy plan,» odpowiedział Dschemil; «więc dajcie mi jedzenie i mój miecz, a wyruszymy natychmiast.»

BokRobot · Strona 43 / 63

Ale przybysz odpowiedział: «Nie zamierzam tracić całego miesiąca na prowadzenie cię do zamku! Gdyby to była podróż tylko jednego lub dwóch dni, nie miałbym nic przeciwko; ale miesiąc – nie!»

«Pójdź ze mną przez trzy dni,» powiedział Dschemil, «i skieruj mnie na właściwą drogę, a hojnie cię wynagrodzę.»

«Dobrze,» odpowiedział przybysz, «niech tak się stanie.»

Podróżowali przez trzy dni od wschodu do zachodu słońca, aż przybysz powiedział: «Dschemil?»

«Tak,» odpowiedział.

«Idź prosto, aż dojdziesz do źródła, potem idź dalej, a wkrótce ujrzysz przed sobą zamek.»

«Zrobię tak,» powiedział Dschemil.

«Żegnaj,» powiedział przybysz i zawrócił tą samą drogą, którą przyszedł.

BokRobot · Strona 44 / 63

Minęło dwadzieścia sześć dni, zanim Dschemil dostrzegł zieloną plamę wznoszącą się z piaszczystego pustkowia i zrozumiał, że źródło jest w końcu blisko. Przyspieszył kroku i wkrótce uklęknął przy nim, pijąc spragniony bulgoczącą wodę.

Potem położył się na chłodnej trawie i zaczął myśleć. «Jeśli ten człowiek miał rację, zamek musi być gdzieś tutaj. Prześpię się tu tej nocy, a jutro zobaczę, gdzie jest.» Spał długo i spokojnie.

Kiedy się obudził, słońce stało wysoko; zerwał się, umył twarz i ręce w źródle, po czym ruszył dalej. Nie uszedł daleko, gdy nagle stanął przed nim zamek, choć chwilę wcześniej nie było po nim śladu.

BokRobot · Strona 45 / 63

«Jak wejść?» pomyślał. «Nie śmiem pukać, żeby czarodziej mnie nie usłyszał. Może najlepiej będzie wspiąć się na mur i czekać, co się stanie.» Więc tak zrobił, a po około godzinie siedzenia na szczycie otworzyło się nad nim okno i głos powiedział: «Dschemil!» Spojrzał w górę i na widok Dschemili, którą tak długo uważał za zmarłą, zaczął płakać.

Ilustracja do Strona 45

«Droga kuzynko,» szepnęła, «co cię tu sprowadza?»

«Mój żal po stracie ciebie.»

«Ach! Odejdź natychmiast. Jeśli czarodziej wróci, zabije cię.»

«Przysięgam na twoją głowę, królowo mego serca, że nie znalazłem cię tylko po to, by znów cię stracić! Jeśli mam umrzeć, to niech tak będzie!»

«Ach, co mogę dla ciebie zrobić?»

«Co tylko chcesz!»

BokRobot · Strona 46 / 63

«Jeśli spuszczę sznur, możesz go przymocować pod pachami i wspiąć się?»

«Oczywiście, że mogę,» powiedział.

Więc Dschemila spuściła sznur, a Dschemil owiązał się nim i wspiął się do jej okna. Potem uściskali się czule i wybuchnęli łzami radości.

«Ale co zrobię, gdy czarodziej wróci?» zapytała.

«Zaufaj mi,» powiedział.

W pokoju stała skrzynia, w której Dschemila trzymała swoje ubrania. Kazała Dschemilowi wczołgać się do niej i położyć na dnie, mówiąc, żeby był całkowicie nieruchomy.

Ledwie zdążył się schować, gdy ciężkie kroki czarodzieja rozległy się na schodach. Otworzył drzwi z hukiem i niósł ludzkie mięso dla siebie i jagnięcinę dla dziewczyny. «Czuję zapach człowieka!» zagrzmiał. «Co on tu robi?»

«Jak ktoś mógłby dotrzeć do tego odosobnionego miejsca?» zapytała dziewczyna, wybuchając płaczem.

BokRobot · Strona 47 / 63

«Nie płacz,» powiedział czarodziej; «może kruk upuścił resztki jedzenia ze szponów.»

«Ach, tak, zapomniałam,» odpowiedziała. «Jeden upuścił tu kości.»

«No to spal je na proch, żebym mógł je połknąć,» odpowiedział czarodziej.

Więc dziewczyna wzięła kości, spaliła je i dała czarodziejowi, mówiąc: «Oto proszek, połknij go.»

A gdy połknął proszek, czarodziej wyciągnął się i zasnął.

Po chwili ludzkie mięso, które dziewczyna gotowała na kolację czarodzieja, zawołało:

«Pst! Pst!

W skrzyni leży mężczyzna!»

A jagnięcina odpowiedziała:

«To twój brat, I kuzyn tego drugiego.»

Czarodziej poruszył się sennie i zapytał: «Co powiedziało mięso, Dschemilo?»

«Tylko żebym pamiętała dodać soli.»

«No to dodaj soli.»

«Tak, już dodałam,» powiedziała.

Czarodziej wkrótce znów zasnął, gdy ludzkie mięso zawołało po raz drugi:

«Pst! Pst!

W skrzyni leży mężczyzna!»

A jagnięcina odpowiedziała:

BokRobot · Strona 48 / 63

„On jest twoim bratem, a kuzynem drugiego.”

„Co powiedziało, Dschemilo?” – zapytał czarodziej.

„Tylko że muszę dodać pieprzu.”

„No to dodaj pieprzu.”

„Tak, już dodałam” – powiedziała.

Czarodziej miał długi dzień polowania i nie mógł utrzymać oczu otwartych. Po chwili jego oczy były szczelnie zamknięte, a wtedy ludzkie mięso zawołało po raz trzeci:

„Pst! Pst! W skrzyni leży mężczyzna,”

A jagnięce mięso odpowiedziało:

„On jest twoim bratem, a kuzynem drugiego.”

„Co powiedziało, Dschemilo?” – zapytał czarodziej.

„Tylko że jest gotowe i że powinnam zdjąć je z ognia.”

„Jeśli jest gotowe, przynieś mi je, a ja je zjem.”

Więc przyniosła mu je, a gdy on jadł, ona sama jadła jagnięcinę i udało jej się odłożyć trochę dla swojego kuzyna.

Gdy czarodziej skończył i umył ręce, powiedział do Dschemili: „Pościel moje łóżko, bo jestem zmęczony.”

BokRobot · Strona 49 / 63

Więc pościeliła mu łóżko, położyła miękką poduszkę pod jego głowę i dobrze go otuliła.

„Ojcze” – powiedziała nagle.

„Tak, co?”

„Drogi ojcze, jeśli naprawdę śpisz, dlaczego twoje oczy są zawsze otwarte?”

„Dlaczego o to pytasz, Dschemilo? Czy zamierzasz mnie zdradzić?”

„Nie, oczywiście, że nie, ojcze. Jak mogłabym i co by mi to dało?”

„Więc dlaczego chcesz wiedzieć?”

„Bo ostatniej nocy obudziłam się i zobaczyłam, że całe miejsce lśni czerwonym światłem, co mnie przeraziło.”

„To się dzieje, gdy śpię głęboko.”

„A co to za guzik, który zawsze tak starannie przechowujesz?”

„Jeśli rzucę ten guzik przed siebie, zamienia się w żelazną górę.”

„A ta igła do cerowania?”

„Zamienia się w morze.”

„A ta siekiera?”

„Zamienia się w gąszcz cierni, przez który nikt nie może przejść. Ale dlaczego pytasz o te wszystkie rzeczy? Jestem pewien, że coś knujesz.”

BokRobot · Strona 50 / 63

„Och, chciałam tylko wiedzieć; i jak ktoś mógłby mnie tu znaleźć?” – i zaczęła płakać.

„Och, nie płacz, tylko żartowałem” – powiedział czarodziej.

Wkrótce znów zasnął, a żółte światło rozświetliło zamek.

„Chodź szybko!” – zawołał Dschemil z trumny; „musimy uciekać, póki czarodziej śpi.”

„Jeszcze nie” – odparła – „świeci żółte światło. Nie sądzę, żeby spał.”

Więc czekali godzinę. Wtedy Dschemil szepnął ponownie: „Obudź się! Nie ma czasu do stracenia!”

„Pozwól mi sprawdzić, czy śpi” – powiedziała, zajrzała i zobaczyła czerwone światło. Wtedy przemknęła z powrotem do kuzyna i zapytała: „Ale jak się wydostaniemy?”

„Weź linę, spuszczę cię na dół.”

Więc przyniosła linę, siekierę, guzik i igły i powiedziała: „Weź je i włóż do kieszeni płaszcza, i uważaj, żebyś ich nie zgubił.”

BokRobot · Strona 51 / 63

Dschemil ostrożnie włożył je do kieszeni, przywiązał linę do niej i spuścił ją w dół muru.

„Jesteś bezpiecznie na dole?” – zapytał.

„Tak, zupełnie bezpiecznie.”

„Więc odwiąż linę, żebym mógł ją wyciągnąć.”

I Dschemila zrobiła, jak jej kazał, a w ciągu kilku minut stał obok niej.

Przez cały ten czas czarodziej spał i nic nie słyszał. Wtedy jego pies przyszedł do niego i powiedział: „O, śpiący, czy masz dobry sen? Dschemila cię opuściła i uciekła.”

Czarodziej wstał z łóżka, kopnął psa, a potem wrócił i spał do rana.

Gdy nastał dzień, wstał i zawołał: „Dschemila! Dschemila!” – ale usłyszał tylko echo własnego głosu! Więc szybko się ubrał, przypiął miecz, gwizdnął na psa i poszedł drogą, którą wiedział, że zbiegowie musieli pójść. „Kuzynko” – powiedziała nagle Dschemila, odwracając się mówiąc.

BokRobot · Strona 52 / 63

„Co?” – odpowiedział.

„Czarodziej nas goni. Widziałam go.”

„Ale gdzie on jest? Nie widzę go.”

„Tam. Wygląda jak igła.”

Wtedy oboje zaczęli biec tak szybko, jak tylko mogli, a czarodziej z psem wciąż się zbliżali. Jeszcze kilka kroków i byłby obok nich, gdy Dschemila rzuciła za siebie igłę do cerowania. W tej samej chwili zamieniła się w żelazną górę między nimi a wrogiem.

„Rozbijemy ją, ja i mój pies” – krzyknął wściekle czarodziej i rzucili się na górę, aż przebili się przez ścieżkę, i wciąż się zbliżali.

Ilustracja do Strona 52

„Kuzynie!” – powiedziała nagle Dschemila.

„Co?”

„Czarodziej goni nas ze swoim psem.”

„Idź przodem” – odpowiedział; i oboje biegli tak szybko, jak mogli, a czarodziej z psem wciąż się zbliżali.

BokRobot · Strona 53 / 63

„Są tuż za nami!” – krzyknęła dziewczyna, oglądając się – „musisz rzucić guzik.”

Więc Dschemil wyjął guzik z płaszcza i rzucił go za siebie, a wokół nich wyrósł gęsty gąszcz cierni, przez który czarodziej i jego pies nie mogli się przedostać.

„Przedostanę się przez to, choćbym miał kopać pod ziemią” – krzyknął i wkrótce on i pies byli po drugiej stronie.

„Kuzynie” – powiedziała Dschemila – „są blisko nas.”

„Idź przodem i nie bój się niczego” – odpowiedział Dschemil.

Więc pobiegła trochę dalej i zatrzymała się.

„Jest już tylko kilka metrów stąd” – powiedziała, a Dschemil rzucił siekierę na ziemię, która zamieniła się w jezioro.

BokRobot · Strona 54 / 63

„Wypiję, a mój pies wypije, aż będzie puste” – krzyknął czarodziej, a pies pił tak dużo, że pękł i zdechł. Ale czarodziej nie zatrzymał się z tego powodu i wkrótce prawie całe jezioro było puste. Wtedy zawołał: „Dschemilo, niech twoja głowa stanie się głową osła, a twoje włosy sierścią!”

Ale gdy to się stało, Dschemil spojrzał na nią z przerażeniem i powiedział: „Ona naprawdę jest osłem, a wcale nie kobietą!”

I opuścił ją, i poszedł do domu.

Przez dwa dni biedna Dschemila błąkała się sama, gorzko płacząc. Gdy jej kuzyn zbliżał się do rodzinnego miasta, zaczął rozmyślać o swoim zachowaniu i wstydzić się.

„Może teraz wróciła do swojej prawdziwej postaci” – powiedział do siebie – „pójdę i zobaczę!”

BokRobot · Strona 55 / 63

Więc pospieszył tak szybko, jak mógł, i w końcu zobaczył ją siedzącą na kamieniu, próbującą trzymać z daleka wilki, które chętnie zrobiłyby z niej obiad. Odpędził je i powiedział: „Wstań, droga kuzynko, o mało co nie zginęłaś.”

Dschemila wstała i odpowiedziała: „Brawo, mój przyjacielu. Namówiłeś mnie, żebym z tobą uciekła, a potem zostawiłeś mnie bezradną.”

„Mam ci powiedzieć prawdę?” – zapytał.

„Powiedz.”

„Myślałem, że jesteś czarownicą i bałem się ciebie.”

„Czy nie widziałeś mnie przed przemianą? i czy nie widziałeś, jak dokonała się na twoich oczach, gdy czarodziej rzucił na mnie czar?”

„Co mam zrobić?” – powiedział Dschemil. „Jeśli zabiorę cię do miasta, wszyscy będą się śmiać i mówić: «Czy to nowy rodzaj zabawki, którą dostałeś? Ma ręce jak kobieta, stopy jak kobieta, ciało jak kobieta; ale głowa jest głową osła, a włosy sierścią.»”

BokRobot · Strona 56 / 63

„Cóż zamierzasz ze mną zrobić?” – spytała Dschemila. „Lepiej zabierz mnie nocą do domu mojej matki i nikomu o tym nie mów.”

„Zrobię to” – powiedział.

Czekali w tym miejscu, aż się ściemniło, po czym Dschemil zaprowadził swoją kuzynkę do domu.

„Czy to ty, Dschemil?” – spytała matka, gdy zapukał cicho.

„Tak, to ja.”

„I znalazłeś ją?”

„Tak, i przyprowadziłem ją do ciebie.”

„Och, gdzie ona jest? Pozwól mi ją zobaczyć!” – zawołała matka.

„Tu, za mną” – odpowiedział Dschemil.

Ale gdy biedna kobieta zobaczyła swoją córkę, krzyknęła i wykrzyknęła: „Czy ty sobie ze mnie żartujesz? Kiedy to urodziłam osła?”

„Cicho!” – powiedział Dschemil. „Nie trzeba, żeby cały świat się o tym dowiedział! A jeśli spojrzysz na jej ciało, zobaczysz na nim dwie blizny.”

„Mamo” – łkała Dschemila – „czy naprawdę nie poznajesz własnej córki?”

BokRobot · Strona 57 / 63

„Tak, oczywiście, że ją poznaję.”

„A jakie są jej dwie blizny?”

„Na udzie ma bliznę po ugryzieniu psa, a na piersi znak po oparzeniu, gdy jako mała przewróciła na siebie lampę.”

„Więc spójrz na mnie i zobacz, czy nie jestem twoją córką” – powiedziała Dschemila, zrzucając ubranie i pokazując swoje dwie blizny.

Na ten widok matka uściskała ją, płacząc.

„Drogie dziecko” – zawołała – „jaki zły los cię spotkał?”

„To czarownik najpierw mnie porwał, a potem zaczarował” – odpowiedziała Dschemila.

„Ale co zrobimy z tobą?” – spytała matka.

„Schowaj mnie i nikomu o mnie nie mów. A ty, drogi kuzynie, nie mów nic sąsiadom, a jeśli zapytają, możesz odpowiedzieć, że jeszcze mnie nie znaleziono.”

„Zrobię tak” – odpowiedział.

BokRobot · Strona 58 / 63

Więc on i jej matka zabrali ją i ukryli w szafie, gdzie pozostała przez cały miesiąc, wychodząc tylko na spacer, gdy cały świat spał.

Tymczasem Dschemil wrócił do swojego domu, gdzie jego ojciec, matka, bracia i sąsiedzi powitali go z radością.

„Kiedy wróciłeś?” – mówili. „I znalazłeś Dschemilę?”

„Nie, szukałem jej po całym świecie i nie mogłem nic o niej usłyszeć.”

„Rozstałeś się z mężczyzną, który wyruszył z tobą?”

„Tak; po trzech dniach stał się tak słaby i bezużyteczny, że nie mógł kontynuować. Minął już miesiąc, odkąd wrócił do domu. Ja kontynuowałem i odwiedziłem każdy zamek, zajrzałem do każdego domu. Ale nie było po niej śladu; więc się poddałem.”

BokRobot · Strona 59 / 63

A oni odpowiedzieli mu: „Mówiliśmy ci wcześniej, że to na nic. Musiał ją porwać czarownik lub czarownica, jak możesz spodziewać się, że ją znajdziesz?”

„Kochałem ją zbyt mocno, by się poddać” – powiedział.

Ale przyjaciele go nie rozumieli i wkrótce znów zaczęli z nim rozmawiać.

„Znajdziemy ci żonę. Jest wiele dziewczyn ładniejszych od Dschemili.”

„Może być; ale ja ich nie chcę.”

„Ale co zrobisz z wszystkimi poduszkami, dywanami i pięknymi rzeczami, które kupiłeś do swojego domu?”

„Mogą pozostać w skrzyniach.”

„Ale mole je zniszczą! Przez kilka tygodni to nie szkodzi, ale po roku lub dwóch będą całkowicie bezużyteczne.”

BokRobot · Strona 60 / 63

„I jeśli muszą tam leżeć dziesięć lat, chcę Dschemilę i tylko ją za żonę. Przez miesiąc, a nawet dwa, odpocznę tutaj spokojnie. Potem wyruszę, by znów jej szukać.”

„Och, jesteś całkowicie szalony! Czy ona jest jedyną dziewczyną na świecie? Jest wiele innych, które są więcej warte niż ona.”

„Jeśli tak, to ich nie widziałem! I czemu robicie tyle hałasu? Każdy wie, co dla niego najlepsze.”

„Czemu, to ty robisz hałas.”

Ale Dschemil odwrócił się i wszedł do domu, bo nie chciał się kłócić.

Ilustracja do Strona 60

Trzy miesiące później pewien Żyd podróżujący przez pustynię dotarł do zamku i położył się pod murem, by odpocząć.

Wieczorem czarownik zobaczył go tam i rzekł do niego: „Żydzie, co tu robisz? Masz coś na sprzedaż?”

„Mam tylko kilka ubrań” – odpowiedział Żyd, śmiertelnie przestraszony czarownika.

„Och, nie bój się mnie” – powiedział czarownik, śmiejąc się. „Nie zjem cię. Właściwie to zamierzam kawałek drogi pójść razem z tobą.”

„Jestem gotów, łaskawy panie” – odpowiedział Żyd, wstając.

„Cóż, idź prosto, aż dotrzesz do miasta, a w tym mieście znajdziesz dziewczynę zwaną Dschemilą i młodego mężczyznę zwanego Dschemilem. Weź to lustro i ten grzebień i powiedz Dschemili: 'Twój ojciec, czarownik, pozdrawia cię i prosi, byś spojrzała w to lustro, a twoja twarz stanie się jak dawniej, i byś uczesała włosy tym grzebieniem, a staną się jak dawniej.' Jeśli nie wykonasz moich rozkazów, zjem cię, gdy następnym razem się spotkamy.”

„Och, wykonam je co do joty” – zawołał Żyd.

Po trzydziestu dniach Żyd wszedł w bramę miasta i usiadł na pierwszej ulicy, na którą trafił, głodny, spragniony i bardzo zmęczony.

Przypadkiem przechodził tamtędy Dschemil, a gdy zobaczył mężczyznę siedzącego w palącym słońcu, zatrzymał się i powiedział: „Wstań natychmiast, Żydzie; dostaniesz udaru, jeśli siedzisz w takim miejscu.”

„Och, dobry panie” – odpowiedział Żyd – „podróżowałem przez cały miesiąc i jestem zbyt zmęczony, by się ruszyć.”

„Którędy przybyłeś?” – spytał Dschemil.

„Stamtąd” – odpowiedział Żyd, wskazując za siebie.

„I podróżowałeś miesiąc, mówisz? Cóż, widziałeś coś godnego uwagi?”

BokRobot · Strona 61 / 63

„Tak, dobry panie; widziałem zamek i położyłem się, by odpocząć w jego cieniu. I czarownik obudził mnie i kazał mi przyjść do tego miasta, gdzie mam znaleźć młodego mężczyznę imieniem Dschemil i dziewczynę imieniem Dschemila.”

BokRobot · Strona 62 / 63

„Nazywam się Dschemil. Czego chce ode mnie czarnoksiężnik?”

„Dał mi podarunki dla Dschemili. Jak mogę się z nią spotkać?”

„Chodź ze mną, oddasz je w jej własne ręce.”

Poszli więc razem do domu wuja Dschemila, a Dschemil wprowadził Żyda do pokoju ciotki.

„Ciociu!” zawołał, „ten Żyd, który ze mną przyszedł, przybył od czarnoksiężnika i przyniósł podarunki, lustro i grzebień, które czarnoksiężnik przysłał dla niej.”

„Ale to może być tylko zły podstęp czarnoksiężnika,” powiedziała.

„Och, nie sądzę,” odpowiedział młody człowiek, „daj jej te rzeczy.”

Wtedy zawołano dziewczynę, a ona wyszła z kryjówki i podeszła do Żyda, mówiąc: „Skąd pochodzisz, Żydzie?”

„Od twojego ojca, czarnoksiężnika.”

„I z jakim posłannictwem cię wysłał?”

„Powiedział, abym dał ci to lustro i ten grzebień, i powiedział: ‘Spójrz w to lustro i uczesz się tym grzebieniem, a wszystko wróci do normy.’”

I Dschemila wzięła lustro i spojrzała w nie, i uczesała włosy grzebieniem, i już nie miała oślej głowy, ale twarz pięknej dziewczyny.

Wielka była radość zarówno matki, jak i kuzyna na ten cudowny widok, a wieść o powrocie Dschemili szybko się rozeszła i sąsiedzi zaczęli napływać z pozdrowieniami.

„Kiedy wróciłaś?”

„Mój kuzyn mnie przyprowadził.”

„Dlaczego? Mówił nam, że nie może cię znaleźć!”

„Och, zrobiłem to celowo,” odpowiedział Dschemil. „Nie chciałem, żeby wszyscy wiedzieli.”

Potem zwrócił się do swojego ojca i matki, swoich braci i szwagierek i powiedział: „Musimy natychmiast rozpocząć przygotowania, bo wesele odbędzie się dzisiaj.”

Przygotowano piękną lektykę, aby zanieść pannę młodą do jej nowego domu, ale ona wycofała się i powiedziała: „Boję się, że czarnoksiężnik znów mnie porwie.”

„Jak czarnoksiężnik mógłby cię dosięgnąć, skoro wszyscy jesteśmy tutaj?” powiedzieli. „Jest nas dwa tysiące razem, a każdy mężczyzna ma swój miecz.”

„On i tak znajdzie sposób,” odpowiedziała Dschemila, „to potężny król!”

„Ma rację,” powiedział stary człowiek. „Usuńcie lektykę i niech idzie pieszo, jeśli się boi.”

„Ale to głupie!” wykrzyknęli pozostali; „jak czarnoksiężnik mógłby ją dosięgnąć?”

„Nie pójdę,” powtórzyła Dschemila. „Nie znacie tego potwora; ja go znam.”

I podczas gdy się spierali, przybył pan młody.

BokRobot · Strona 63 / 63

„Zostawcie ją w spokoju. Może zostać w domu ojca. Mimo to mogę tu mieszkać, a uczta weselna niech będzie przygotowana.”

I tak w końcu się pobrali i umarli, nie mając ani jednej kłótni.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like