Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoLilia wodna. Złote prządki
The Water-Lily. The Gold-Spinners
Andrew Lang
Dostosuj
Dawno, dawno temu, w wielkim lesie, mieszkała stara kobieta i trzy dziewice. Wszystkie trzy były piękne, ale najmłodsza była najurodziwsza. Ich chatę całkiem skrywały drzewa, a ich piękności nie widział nikt prócz słońca za dnia, księżyca nocą i oczu gwiazd.
Stara kobieta trzymała dziewczęta w ciężkiej pracy od rana do nocy, przędąc złoty len na przędzę, a gdy jedna przęślica była pusta, dawano im drugą, więc nie miały odpoczynku. Nić musiała być cienka i równa, a gdy była gotowa, stara kobieta zamykała ją w tajemnej komorze, a sama dwa lub trzy razy każdego lata wyruszała w podróż.
Przed wyjściem wydzielała pracę na każdy dzień swej nieobecności i zawsze wracała nocą, tak że dziewczęta nigdy nie widziały, co ze sobą przynosiła, ani nie chciała im powiedzieć, skąd pochodzi złoty len ani do czego ma być użyty.
Gdy nadszedł czas, by stara kobieta wyruszyła w jedną z tych podróży, dała każdej dziewicy pracę na sześć dni, ze zwykłym ostrzeżeniem: „Dzieci, nie pozwólcie błądzić waszym oczom i pod żadnym pozorem nie rozmawiajcie z mężczyzną, bo jeśli to uczynicie, wasza nić straci swój blask, a nieszczęścia wszelkiego rodzaju was spotkają”. Śmiały się z tego często powtarzanego ostrzeżenia, mówiąc do siebie: „Jak może nasza złota nić stracić swój blask i czy mamy jakąkolwiek sposobność rozmowy z mężczyzną?”

Trzeciego dnia po odejściu starej kobiety młody książę, polując w lesie, oddzielił się od towarzyszy i całkiem zabłądził. Zmęczony szukaniem drogi, rzucił się pod drzewo, zostawiając konia, by skubał trawę do woli, i zasnął.
Słońce już zaszło, gdy się obudził i znów zaczął próbować znaleźć drogę z lasu. W końcu dostrzegł wąską ścieżkę, którą chętnie podążył i odkrył, że prowadzi go do małej chaty.
Dziewice, które siedziały u drzwi chaty dla ochłody, ujrzały go nadchodzącego, a dwie starsze bardzo się zlękły, bo pamiętały ostrzeżenie starej kobiety; ale najmłodsza rzekła: „Nigdy przedtem nie widziałam nikogo takiego; pozwólcie mi choć raz spojrzeć”. Błagały ją, by weszła do środka, ale widząc, że nie chce, zostawiły ją, a Książę, podszedłszy, uprzejmie pozdrowił dziewicę i powiedział jej, że zabłądził w lesie i jest zarówno głodny, jak i zmęczony.
Postawiła przed nim jedzenie i tak bardzo zachwyciła się jego rozmową, że zapomniała o ostrzeżeniu starej kobiety i zabawiła z nim godzinami. Tymczasem towarzysze Księcia szukali go daleko i szeroko, ale bez skutku, więc wysłali dwóch posłańców, by zanieśli królowi smutną nowinę, który natychmiast rozkazał pułkowi kawalerii i jednemu piechoty, by poszli go szukać.
Po trzech dniach poszukiwań znaleźli chatę. Książę wciąż siedział przy drzwiach i był tak szczęśliwy w towarzystwie dziewicy, że czas wydawał mu się jedną godziną. Przed odejściem obiecał wrócić i zabrać ją na dwór swego ojca, gdzie uczyni ją swą oblubienicą.
Gdy odszedł, usiadła do kołowrotka, by nadrobić stracony czas, ale z przerażeniem odkryła, że jej nić straciła cały swój blask. Serce biło jej szybko i gorzko płakała, bo pamiętała ostrzeżenie starej kobiety i nie wiedziała, jakie nieszczęście może ją teraz spotkać.
Stara kobieta wróciła nocą i po sczerniałej nici poznała, co się stało podczas jej nieobecności. Była straszliwie wściekła i powiedziała dziewicy, że sprowadziła niedolę zarówno na siebie, jak i na Księcia. Dziewica nie mogła zaznać spokoju na myśl o tym. W końcu nie mogła już dłużej tego znieść i postanowiła szukać pomocy u Księcia.
Jako dziecko nauczyła się rozumieć mowę ptaków i to teraz bardzo jej się przydało, bo widząc kruka czyszczącego sobie pióra na sośniej gałęzi, szepnęła doń cicho: „Drogi ptaku, najmądrzejszy ze wszystkich ptaków, a także najszybszy w locie, czy zechcesz mi pomóc?” „Jak mogę ci pomóc?” – zapytał kruk.
Odpowiedziała: „Leć, aż dotrzesz do wspaniałego miasta, gdzie stoi królewski pałac; znajdź królewskiego syna i powiedz mu, że spotkało mnie wielkie nieszczęście”. Potem opowiedziała krukowi, jak jej nić straciła blask, jak straszliwie rozgniewała się stara kobieta i jak się boi jakiejś wielkiej klęski.
Kruk wiernie obiecał spełnić jej prośbę i, rozpostarłszy skrzydła, odleciał. Dziewica wróciła teraz do domu i ciężko pracowała cały dzień przy zwijaniu przędzy, którą uprzędły jej starsze siostry, bo stara kobieta nie pozwalała jej już prząść.
Pod wieczór usłyszała krucze „kraa, kraa” z sosny i chętnie pośpieszyła tam, by usłyszeć odpowiedź.
Szczęśliwym trafem kruk znalazł w pałacowym ogrodzie syna czarodzieja wiatrów, który rozumiał mowę ptaków, i jemu powierzył wiadomość. Gdy Książę ją usłyszał, bardzo się zasmucił i naradzał się z przyjaciółmi, jak uwolnić dziewicę.
Potem rzekł do syna czarodzieja wiatrów: „Poproś kruka, by szybko poleciał z powrotem do dziewicy i powiedział jej, by była gotowa dziewiątej nocy, gdyż wtedy przyjadę i ją zabiorę”. Syn czarodzieja wiatrów to uczynił, a kruk poleciał tak szybko, że dotarł do chaty tego samego wieczoru.

Dziewica serdecznie podziękowała ptakowi i poszła do domu, nikomu nie mówiąc, co usłyszała.
Gdy dziewiąta noc się zbliżała, stała się bardzo nieszczęśliwa, bo bała się, by jakiś straszny wypadek nie zniweczył wszystkiego. Tej nocy wymknęła się cicho z domu i drżąc czekała w pewnej odległości od chaty.
Wkrótce usłyszała stłumiony tętent koni i wkrótce pojawił się zbrojny oddział, prowadzony przez Księcia, który przezornie oznaczył wcześniej wszystkie drzewa, by znać drogę. Gdy ujrzał dziewicę, zeskoczył z konia, podniósł ją na siodło, a potem, dosiadłszy konia z tyłu, pojechał do domu.
Księżyc świecił tak jasno, że nie mieli trudności z dostrzeżeniem oznaczonych drzew.
Wkrótce nadejście świtu rozwiązało języki wszystkim ptakom i, gdyby Książę tylko wiedział, co mówią, albo dziewica słuchała, mogliby sobie oszczędzić wiele smutku, ale oni myśleli tylko o sobie nawzajem, a gdy wyszli z lasu, słońce stało wysoko na niebie.
Następnego ranka, gdy najmłodsza dziewczyna nie przyszła do pracy, stara kobieta zapytała, gdzie jest. Siostry udały, że nie wiedzą, ale stara kobieta łatwo się domyśliła, co się stało, a ponieważ była w rzeczywistości złą czarownicą, postanowiła ukarać zbiegów. Zebrała więc dziewięć różnych rodzajów czarodziejskiej psianki, dodała nieco soli, którą najpierw zaczarowała, i zawinąwszy wszystko w płótno w kształt puszystej kuli, wysłała ją za nimi na skrzydłach wiatru, mówiąc:
„Wichuro! – matko wiatru! Użycz swej pomocy przeciw tej, która zgrzeszyła! Nieś z sobą tę czarodziejską kulę. Wyrwij ją z jego ramion na zawsze, Pogrzeb ją w falującej rzece”.
W południe Książę i jego ludzie dotarli do głębokiej rzeki, przez którą przerzucony był tak wąski most, że tylko jeden jeździec mógł przejechać naraz. Koń, na którym jechali Książę i dziewica, dotarł właśnie do połowy, gdy przeleciała czarodziejska kula.
Koń w przerażeniu nagle stanął dęba i zanim ktokolwiek mógł go powstrzymać, zrzucił dziewicę do rwącego nurtu poniżej. Książę próbował skoczyć za nią, ale ludzie go powstrzymali i mimo jego oporu zaprowadzili do domu, gdzie przez sześć tygodni zamykał się w tajemnej komorze i nie chciał ani jeść, ani pić, tak wielki był jego żal.
W końcu zachorował tak ciężko, że zwątpiono w jego życie, a król w wielkiej trwodze kazał zwołać wszystkich czarodziejów swego kraju. Ale żaden nie mógł go uleczyć. W końcu syn czarodzieja wiatrów rzekł do króla: „Poślij po starego czarodzieja z Finlandii; wie on więcej niż wszyscy czarodzieje twego królestwa razem wzięci”. Posłaniec natychmiast został wysłany do Finlandii, a tydzień później przybył sam stary czarodziej na skrzydłach wiatru.
„Czcigodny królu”, – rzekł czarodziej – „wiatr zawiał tę chorobę na twego syna, a czarodziejska kula porwała jego ukochaną. To właśnie sprawia, że tak nieustannie się smuci. Niech wiatr na niego powieje, aby rozwiał jego smutek”. Wtedy król kazał synowi wyjść na wiatr, a ten stopniowo wyzdrowiał i opowiedział ojcu wszystko.
„Zapomnij o dziewicy”, – rzekł król – „i weź inną oblubienicę”; ale Książę rzekł, że nigdy nie będzie mógł kochać innej.

Rok później niespodziewanie przybył na most, gdzie jego ukochana poniosła śmierć. Gdy przypomniał sobie nieszczęście, płakał gorzko i oddałby wszystko, co posiadał, by ją znów ujrzeć żywą. W środku swego żalu zdawało mu się, że słyszy głos śpiewający, i rozejrzał się, ale nikogo nie dostrzegł. Potem znów usłyszał głos, który mówił:
„Niestety! zaczarowana i całkiem opuszczona, To ja muszę leżeć tu na zawsze! Mój ukochany nie pomyślał, By uwolnić swą oblubienicę, tak drogą”.
Bardzo się zdziwił, zeskoczył z konia i rozejrzał się wszędzie, czy ktoś nie ukrywa się pod mostem; ale nikogo tam nie było. Potem zauważył żółtą lilię wodną pływającą na powierzchni wody, wpół ukrytą przez jej szerokie liście; ale kwiaty nie śpiewają, więc w wielkim zdumieniu czekał, mając nadzieję usłyszeć więcej.
Potem znów głos zaśpiewał:
„Niestety! zaczarowana i całkiem opuszczona, To ja muszę leżeć tu na zawsze! Mój ukochany nie pomyślał, By uwolnić swą oblubienicę, tak drogą”.
Książę nagle przypomniał sobie złote prządki i rzekł do siebie: „Jeśli tam pojadę, któż wie, czy one nie zdołają mi tego wytłumaczyć?” Natychmiast pojechał do chaty i zastał dwie dziewice przy źródle.
Opowiedział im, co spotkało ich siostrę w zeszłym roku i jak dwukrotnie słyszał dziwną pieśń, ale nie widział żadnego śpiewaka. One rzekły, że żółta lilia wodna to nie kto inny jak ich siostra, która nie umarła, lecz została przemieniona przez czarodziejską kulę.
Zanim poszedł spać, najstarsza upiekła placek z magicznych ziół, który dała mu do zjedzenia. Tej nocy śniło mu się, że mieszka w lesie i rozumie wszystko, co ptaki mówią do siebie.
Następnego ranka opowiedział to dziewicom, a one rzekły, że to zaczarowany placek to sprawił, i poradziły mu, by dobrze słuchał ptaków i zobaczył, co mu powiedzą, a gdy odzyska swą oblubienicę, prosiły go, by wrócił i wyzwolił je z ich nędznej niewoli.
Przyrzekłszy to, radośnie wrócił do domu, a gdy jechał przez las, doskonale rozumiał wszystko, co mówiły ptaki. Usłyszał drozda mówiącego do sroki: „Jakże głupi są ludzie! nie mogą zrozumieć najprostszej rzeczy. Minął już cały rok, odkąd dziewica została przemieniona w lilię wodną, i choć śpiewa tak smutno, że każdy przechodzący przez most musi ją usłyszeć, nikt nie przychodzi jej z pomocą. Jej dawny oblubieniec przejeżdżał tędy kilka dni temu i słyszał jej śpiew, ale nie był mądrzejszy od innych”.
„A to on jest winien wszystkim jej nieszczęściom”, – dodała sroka. „Jeśli będzie słuchał tylko słów ludzi, pozostanie kwiatem na zawsze. Byłaby rychło wybawiona, gdyby sprawę przedstawiono staremu czarodziejowi z Finlandii”.
Usłyszawszy to, Książę zastanawiał się, jak mógłby przekazać wiadomość do Finlandii. Usłyszał jedną jaskółkę mówiącą do drugiej: „Chodź, lećmy do Finlandii; możemy tam zbudować lepsze gniazda”.

„Zatrzymajcie się, drodzy przyjaciele!” – zawołał Książę. „Czy zrobicie coś dla mnie?” Ptaki zgodziły się, a on rzekł: „Zanieście tysiąc pozdrowień ode mnie czarodziejowi z Finlandii i zapytajcie go, jak mogę przywrócić dziewicy przemienionej w kwiat jej dawną postać”.
Jaskółki odleciały, a Książę pojechał dalej na most. Tam czekał, mając nadzieję usłyszeć pieśń. Ale nie usłyszał nic prócz szumu wody i jęku wiatru, więc rozczarowany pojechał do domu.
Wkrótce potem siedział w ogrodzie, myśląc, że jaskółki musiały zapomnieć jego wiadomości, gdy ujrzał orła szybującego nad sobą. Ptak stopniowo zniżał się, aż usiadł na drzewie blisko Księcia i rzekł: „Czarodziej z Finlandii pozdrawia cię i każe mi powiedzieć, że możesz uwolnić dziewicę w ten sposób: Idź nad rzekę i wysmaruj się cały błotem; potem powiedz: ‚Z człowieka w kraba’, a staniesz się krabo.
Śmiało zanurz się w wodzie, podpłyń jak najbliżej korzeni lilii wodnej i wyszarpnij je z mułu i trzcin. Gdy to uczynisz, wbij szczypce w korzenie i wypłyń z nimi na powierzchnię.
Pozwól wodzie opłynąć cały kwiat i dryfuj z prądem, aż dotrzesz do jarzębiny na lewym brzegu. W pobliżu niej jest wielki kamień.
Zatrzymaj się tam i powiedz: ‚Z kraba w człowieka, z lilii wodnej w dziewicę’, a oboje odzyskacie swoje dawne postacie”.
Pełen wątpliwości i lęku Książę pozwolił upłynąć nieco czasu, zanim odważył się podjąć próbę ocalenia dziewicy. Potem kruk rzekł do niego: „Czemu się wahasz? Stary czarodziej nie powiedział ci źle, ani ptaki cię nie oszukały; pośpiesz i otrzyj łzy dziewicy”.
„Nic gorszego niż śmierć nie może mnie spotkać”, – pomyślał Książę – „a śmierć jest lepsza niż niekończący się smutek”. Więc dosiadł konia i pojechał na most. Znów usłyszał lament lilii wodnej i nie wahając się dłużej, wysmarował się cały błotem i powiedziawszy: „Z człowieka w kraba”, zanurzył się w rzece.
Przez chwilę woda syczała mu w uszach, a potem wszystko ucichło. Podpłynął do rośliny i zaczął rozluźniać jej korzenie, ale były tak mocno umocowane w mule i trzcinach, że zajęło mu to dużo czasu.
Potem chwycił je i wypłynął na powierzchnię, pozwalając wodzie opłynąć kwiat. Prąd niósł ich w dół strumienia, ale nigdzie nie mógł dostrzec jarzębiny. W końcu ją ujrzał, a blisko niej wielki kamień.
Tu się zatrzymał i rzekł: „Z kraba w człowieka, z lilii wodnej w dziewicę”, i ku swej radości znalazł się znów księciem, a dziewica stała u jego boku. Była dziesięć razy piękniejsza niż przedtem i nosiła wspaniałą bladożółtą szatę, skrzącą się klejnotami.
Podziękowała mu za wyzwolenie jej spod władzy okrutnej czarownicy i chętnie zgodziła się za niego wyjść.
Ale gdy przyszli na most, gdzie zostawił konia, nigdzie go nie było widać, bo choć Książę myślał, że był krabo zaledwie kilka godzin, w rzeczywistości przebywał pod wodą ponad dziesięć dni.
Gdy zastanawiali się, jak dotrzeć do dworu jego ojca, ujrzeli wspaniałą karetę zaprzężoną w sześć raźno przybranych koni nadjeżdżającą wzdłuż brzegu. Tą karetą pojechali do pałacu. Król i królowa byli w kościele, opłakując syna, którego od dawna uważali za zmarłego.
Wielka była ich radość i zdumienie, gdy Książę wszedł, prowadząc piękną dziewicę za rękę. Wesele natychmiast wyprawiono i przez sześć tygodni w całym królestwie trwały uczty i zabawy.

Jakiś czas potem Książę i jego oblubienica siedzieli w ogrodzie, gdy kruk rzekł do nich: „Niewdzięczne stworzenia! Czy zapomnieliście o dwóch biednych dziewicach, które pomogły wam w waszej niedoli? Czy mają na zawsze prząść złoty len? Nie miejcie litości dla starej czarownicy. Te trzy dziewice to księżniczki, które ona porwała, gdy były dziećmi, wraz ze wszystkimi srebrnymi naczyniami, które przemieniła w złoty len. Trucizna byłaby dla niej najwłaściwszą karą”.
Książę zawstydził się, że zapomniał o swej obietnicy, i natychmiast wyruszył, i wielkim szczęściem dotarł do chaty, gdy starej kobiety nie było w domu. Dziewicom śniło się, że przyjedzie, i były gotowe iść z nim, ale najpierw upiekły placek, do którego włożyły truciznę, i zostawiły go na stole, gdzie stara kobieta prawdopodobnie go zobaczy po powrocie. Ona go zobaczyła i pomyślała, że wygląda tak kusząco, że łapczywie go zjadła i natychmiast umarła.
W tajemnej komorze znaleziono pięćdziesiąt wozów złotej przędzy, a drugie tyle odkryto zakopanego. Chatę zrównano z ziemią, a Książę i jego oblubienica oraz jej dwie siostry żyli długo i szczęśliwie.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.