Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoŚmiejące się oko i Płaczące oko
Laughing Eye and Weeping Eye, or the Limping Fox
Andrew Lang
Dostosuj
Dawno, dawno temu żył sobie człowiek, którego prawe oko zawsze się śmiało, a lewe zawsze płakało. Miał on trzech synów: dwóch było bardzo mądrych, a trzeci był bardzo głupi. Trzej synowie byli bardzo ciekawi dziwnych oczu ojca. Sami nie mogli odgadnąć przyczyny, więc postanowili zapytać ojca, dlaczego jego oczy nie są takie jak u innych ludzi.
Pewnego dnia najstarszy syn wszedł do pokoju ojca i zadał pytanie wprost. Ale zamiast odpowiedzieć, mężczyzna wpadł w straszliwy gniew i rzucił się na niego z nożem. Młody człowiek uciekł w wielkim strachu i schował się u braci, którzy czekali niespokojnie, by dowiedzieć się, co się stało.
"Lepiej idźcie sami", powiedział, "i zobaczcie, czy wam się poszczęści."
Słysząc to, drugi syn wszedł do pokoju ojca, tylko po to, by zostać potraktowanym tak samo jak jego brat. Wrócił i powiedział najmłodszemu synowi, głupkowi rodziny, że teraz jego kolej, by spróbować szczęścia.
Wtedy najmłodszy syn odważnie podszedł do ojca i zapytał: "Moi bracia nie chcieli mi powiedzieć, jaką odpowiedź im dałeś. Ale teraz, proszę, powiedz mi, dlaczego twoje prawe oko zawsze się śmieje, a lewe zawsze płacze."

Jak poprzednio, ojciec poczerwieniał ze złości i rzucił się z nożem w stronę trzeciaka. Ale prostaczek nie ruszył się ani o krok; wiedział, że nie ma się czego bać ze strony ojca.
— Ach, teraz widzę, kto jest moim prawdziwym synem — zawołał starzec. — Inni to zwykłe tchórze. A skoro pokazałeś mi, że jesteś odważny, zaspokoję twoją ciekawość. Moje prawe oko śmieje się, bo cieszę się, że mam takiego syna jak ty; lewe oko płacze, ponieważ skradziono mi cenny skarb. Miałem w ogrodzie winorośl, która rodziła beczkę wina co godzinę. Ktoś zdołał ją ukraść, więc płaczę za jej utratą.
Prostak wrócił do swoich braci i opowiedział im o stracie ojca. Wszyscy postanowili natychmiast wyruszyć na poszukiwanie winorośli. Podróżowali razem, aż dotarli do rozstaju dróg. Tam się rozdzielili, dwaj starsi wybrali jedną drogę, a prostak drugą.
„Dzięki Bogu, że pozbyliśmy się tego idioty” – wykrzyknęli dwaj starsi bracia. „Teraz zjedzmy śniadanie.” Usiedli na poboczu i zaczęli jeść.
Zjedli dopiero połowę, gdy z lasu wyszedł kulawy lis i poprosił ich o coś do jedzenia. Oni jednak zerwali się i przegonili go kijami, a biedny lis odkulśił na trzech nogach. Biegnąc, dotarł do miejsca, gdzie najmłodszy syn wyjmował jedzenie, które przyniósł. Lis poprosił go o kawałek chleba. Głupiec sam nie miał wiele, ale chętnie oddał połowę swojego posiłku głodnemu lisowi.
"Dokąd idziesz, bracie?" zapytał lis, gdy skończył swoją porcję. Młody człowiek opowiedział mu historię swojego ojca i cudownego winorośli.
"Dobrze, ależ mam szczęście!" – powiedział lis. „Wiem, co się z nim stało. Chodźcie za mną!” Poszli więc dalej, aż dotarli do bramy wielkiego ogrodu.
"Znajdziecie tu winorośl, której szukacie, ale nie będzie łatwo ją zdobyć. Musicie uważnie słuchać, co mówię. Zanim dotrzecie do winorośli, będziecie musieli minąć dwanaście posterunków, każdy z dwoma strażnikami.
Jeśli zobaczycie strażników patrzących prosto na was, idźcie dalej bez strachu, bo śpią. Ale jeśli ich oczy są zamknięte, strzeżcie się, bo są szeroko rozbudzeni. Gdy dotrzecie do winorośli, znajdziecie dwie łopaty: jedną drewnianą, a drugą żelazną.
Uważaj, żeby nie wziąć żelaznej; narobi hałasu i obudzi strażników, a wtedy przepadłeś.

Młody człowiek bezpiecznie przeszedł przez ogród bez żadnych problemów, aż dotarł do winorośli, która dawała beczkę wina na godzinę. Ale pomyślał, że nie da się wykopać twardej ziemi tylko drewnianą łopatą, więc zamiast tego wziął żelazną. Hałas wkrótce obudził strażników. Złapali biednego głupca i zanieśli go do swojego pana.
— Dlaczego próbujesz ukraść moją winorośl? — zapytał pan. — I jak minąłeś strażników?
"Winorośl nie jest twoja; należy do mojego ojca. Jeśli mi jej teraz nie oddasz, wrócę i jakoś ją zdobędę."
"Otrzymasz winorośl, jeśli przyniesiesz mi jabłko ze złotej jabłoni, która kwitnie co dwadzieścia cztery godziny i rodzi złote owoce." Tak powiedziawszy, kazał wypuścić głupca. Młodzieniec pospieszył poradzić się lisa.
"Teraz widzisz" — powiedział lis — "to pochodzi z nieposłuszeństwa mojej radzie. Jednak pomogę ci zdobyć złote jabłko. Rośnie ono w ogrodzie, który łatwo rozpoznasz po moim opisie. W pobliżu jabłoni stoją dwa słupy: jeden złoty, a drugi drewniany. Weź drewniany słup, a będziesz mógł dosięgnąć jabłka."
Pan Głuptas słuchał uważnie, przeszedł przez ogród, wymykając się strażnikom jak poprzednio. Wkrótce dotarł do jabłoni. Ale tak oślepiło go piękne złote jabłko, że zapomniał o wszystkim, co mówił lis. Chwycił złoty drąg i uderzył w gałąź z donośnym trzaskiem. Strażnicy natychmiast się obudzili i zaprowadzili go do swojego pana. Głuptas musiał opowiedzieć swoją historię.
– Dam ci złote jabłko – powiedział właściciel ogrodu – jeśli przyprowadzisz mi konia, który może obiec świat w ciągu dwudziestu czterech godzin. Młodzieniec poszedł szukać lisa.
Tym razem lis był naprawdę zły i nic dziwnego. „Gdybyś mnie posłuchał, byłbyś już w domu z ojcem. Ale jestem skłonny pomóc ci jeszcze raz. Idź do lasu, a znajdziesz konia z dwoma uzdami wokół szyi. Jedna jest ze złota, druga z konopi. Prowadź go za konopne uzde, bo inaczej koń zarży i obudzi strażników. Wtedy wszystko przepadnie”.
Więc Pan Głuptas szukał, aż znalazł konia, i oniemiał z zachwytu nad jego pięknem. „Co! — powiedział do siebie. — Założyć konopne uzdeczkę na takie zwierzę? Co to, to nie!” Wtedy koń zarżał głośno; strażnicy schwytali go i przyprowadzili przed swego pana.
„Dam ci złotego konia — rzekł pan — jeśli przyprowadzisz mi złotą dziewicę, która nigdy nie widziała słońca ani księżyca.”
„Lecz jeśli mam ci przyprowadzić złotą dziewicę, musisz mi najpierw pożyczyć złotego konia, abym mógł jej szukać.”
„Ach — odpowiedział właściciel — ale kto da gwarancję, że wrócisz?”
„Przysięgam na głowę mojego ojca” – odpowiedział młody człowiek – „że przyprowadzę z powrotem albo dziewczynę, albo konia.” Następnie poszedł poradzić się lisa.
Lis, który zawsze był cierpliwy i życzliwy, zaprowadził go do wejścia do głębokiej jaskini, gdzie stała dziewczyna cała ze złota, piękna jak dzień. Posadził ją na swoim koniu i przygotował się do wsiadania.
„Czy nie żal ci – powiedział lis – oddawać taką piękną dziewczynę za konia? A jednak musisz to zrobić, bo przysiągłeś na głowę ojca. Ale może ja mógłbym zająć jej miejsce.” To powiedziawszy, lis przemienił się w drugą złotą dziewczynę, tak podobną do pierwszej, że prawie nikt nie potrafiłby dostrzec różnicy.

Gapowaty zaprowadził ją prosto do właściciela konia, który był nią zachwycony.
I młody człowiek odzyskał winnicę ojca, a także ożenił się z prawdziwą złotą dziewczyną.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.