BokRobot reading edition
Books
FreeBrązowy Niedźwiedź Norwegii
The Brown Bear of Norway
Andrew Lang
Choose version
Dawno, dawno temu żył sobie król w Irlandii, który miał trzy córki, bardzo piękne księżniczki. Pewnego dnia, gdy spacerowały z ojcem po trawniku, król zaczął z nimi żartować i zapytał, za kogo chciałyby wyjść za mąż.
"Ja poślubię króla Ulsteru" – powiedziała jedna. "A ja poślubię króla Munsteru" – powiedziała druga. "A ja" – rzekła najmłodsza – "nie wyjdę za nikogo innego, jak tylko za Brązowego Niedźwiedzia Norwegii." Jej niania często opowiadała jej o zaczarowanym księciu zwanym Brązowym Niedźwiedziem Norwegii, a ona zakochała się w nim.
Zeszłej nocy śniła o nim, więc jego imię było pierwsze na jej ustach. Wszyscy śmiali się i droczyli z księżniczką przez resztę wieczoru.
Lecz tej samej nocy obudziła się w wielkiej sali oświetlonej tysiącem lamp.
Najbogatsze dywany pokrywały podłogę, a ściany były obite tkaniną ze złota i srebra. Sala była wypełniona wspaniałym towarzystwem, a tam był ten bardzo przystojny książę, którego widziała w snach.
W jednej chwili klęczał przed nią na jednym kolanie, mówiąc jej, jak bardzo ją kocha, i prosząc, by została jego królową. Nie mogła mu odmówić i pobrali się tego samego wieczoru.

„A teraz, moja droga” – powiedział, gdy zostali sami – „musisz wiedzieć, że jestem pod wpływem uroku. Czarodziejka z piękną córką chciała, abym poślubił jej córkę. Kiedy odmówiłem, matka użyła swojej mocy, by zmienić mnie za dnia w niedźwiedzia. Pozostanę taki, dopóki jakaś dama nie wyjdzie za mnie z własnej woli i nie wytrzyma pięciu lat wielkich prób.”
Następnego ranka księżniczka obudziła się i stwierdziła, że jej męża nie ma przy niej. Spędziła dzień bardzo smutno. Ale gdy tylko zapalono lampy w wielkiej sali, gdzie siedziała na jedwabnej kanapie, rozsuwane drzwi otworzyły się i on siedział obok niej. Spędzili więc kolejny radosny wieczór. Przestrzegł ją jednak, że jeśli kiedykolwiek zacznie się nim nużyć lub przestanie w niego wierzyć, zostaną rozdzieleni na zawsze, a on będzie musiał poślubić córkę czarownicy.
Przyzwyczaiła się do jego nieobecności w ciągu dnia i spędzili razem szczęśliwy rok. Wreszcie urodził się piękny chłopczyk. Była dwa razy szczęśliwsza niż wcześniej, ponieważ teraz miała swoje dziecko, które dotrzymywało jej towarzystwa w ciągu dnia, gdy nie mogła widzieć męża.
Pewnego wieczoru, gdy siedzieli przy otwartym oknie, bo noc była ciepła, wleciał orzeł, chwycił w dziób szarfę niemowlęcia i wzbił się z nim w powietrze. Księżniczka krzyknęła i już miała rzucić się przez okno za dzieckiem, ale książę złapał ją i spojrzał na nią bardzo poważnie.
Przypomniała sobie jego ostrzeżenie i powstrzymała się od krzyku lub narzekania. Spędziła kolejny samotny rok, aż urodziła się piękna dziewczynka. Tym razem postanowiła być bardzo ostrożna, więc nigdy nie pozwoliła, aby okno było otwarte więcej niż na kilka cali.
Lecz wszystkie jej starania poszły na marne. Pewnego wieczoru, gdy wszyscy byli szczęśliwi, a książę podrzucał niemowlę, pojawił się piękny chart, wyrwał dziecko z rąk ojca i wybiegł za drzwi, zanim ktokolwiek zdążył mrugnąć. Tym razem księżniczka krzyknęła i wybiegła z pokoju, ale służący w sąsiednim pokoju oświadczyli, że ani dziecko, ani pies nie przechodzili. Czuła, że to wina jej męża, ale opanowała gniew i nie obwiniała go.
Kiedy urodziło się trzecie dziecko, szczelnie zamknęła wszystkie drzwi i okna. Mimo to nie mogła zatrzymać dziecka. Pewnego wieczoru siedzieli przy ogniu, a obok nich pojawiła się dama. Księżniczka wpatrywała się w nią z przerażeniem, a gdy patrzyła, dama owinęła szalem dziecko leżące na kolanach ojca i albo zapadła się w podłogę, albo wyleciała szerokim kominem. Tym razem matka leżała w łóżku przez miesiąc.
„Mój drogi” – powiedziała do męża, gdy zaczęła dochodzić do siebie – „myślę, że poczułabym się lepiej, gdybym mogła zobaczyć mojego ojca, matkę i siostry. Pozwól mi pojechać do domu na kilka dni.” — „Bardzo dobrze” — odpowiedział. „Kiedy będziesz chciała wrócić, powiedz to przed położeniem się spać.” Następnego ranka obudziła się w swoim starym pokoju w pałacu ojca. Zadzwoniła dzwonkiem i wkrótce otoczyły ją matka, ojciec i zamężne siostry. Śmiali się i płakali z radości, że mają ją bezpieczną z powrotem.

Z czasem opowiedziała im o wszystkim, co się wydarzyło. Nie wiedzieli, co doradzić. Wciąż kochała swojego męża i była pewna, że nie mógł powstrzymać się przed oddaniem dzieci, ale strasznie bała się, że kolejne dziecko zostanie jej odebrane.
Jej matka i siostry poradziły się mądrej kobiety, która często przynosiła jajka do zamku, ponieważ miały wielką wiarę w jej mądrość. Kobieta powiedziała, że jedynym sposobem jest zdobycie niedźwiedziej skóry, którą książę musi zakładać każdego ranka, i spalenie jej.
Wtedy byłby człowiekiem zarówno w dzień, jak i w nocy, a zaklęcie by się skończyło.
Wszyscy ją przekonali, żeby to zrobiła, i obiecała, że tak. Po ośmiu dniach poczuła tak wielką tęsknotę za mężem, że zapragnęła wrócić tej samej nocy. Trzy godziny później obudziła się w pałacu męża, a on czuwał nad nią. Byli bardzo szczęśliwi, widząc się ponownie, i cieszyli się sobą przez wiele dni.
Zaczęła zauważać, że nigdy nie widziała, jak jej mąż wychodzi rano, i że każdej nocy tuż przed snem podawał jej słodki napój ze złotego kielicha.
Pewnej nocy udała, że pije, ale nie połknęła ani kropli.
Rano trzymała oczy prawie zamknięte i widziała, jak przechodzi przez panel w ścianie. Następnej nocy wlała kilka kropel napoju nasennego, który ocaliła, do nocnego napoju męża, a on spał twardo.
Po północy wstała, przeszła przez panel i znalazła wiszącą w kącie piękną skórę brunatnego niedźwiedzia. Zaniosła ją na dół do kominka w salonie i wrzuciła w płomienie, aż zamieniła się w popiół. Potem położyła się obok męża, pocałowała go w policzek i zasnęła.
Gdyby żyła sto lat, nigdy by nie zapomniała, jak obudziła się następnego ranka i zastała męża patrzącego na nią z rozpaczą i gniewem. „Nieszczęsna kobieto – powiedział – rozdzieliłaś nas na zawsze! Czemu nie mogłaś uzbroić się w cierpliwość przez pięć lat? Teraz muszę iść do zamku wiedźmy i poślubić jej córkę. Skóra, która mnie chroniła, jest spalona, a jajowa kobieta, która udzieliła ci tej rady, była samą wiedźmą. Nie będę cię winić; twoja kara i tak będzie wystarczająco ciężka. Żegnaj na zawsze!"
Pocałował ją po raz ostatni i pospieszył dalej. Zawołała go, ale gdy zobaczyła, że to na nic, ubrała się i ruszyła za nim.
Nie zatrzymał się ani nie obejrzał, ale ona nie spuszczała go z oczu.
Gdy on był na wzgórzu, ona znajdowała się w dolinie; gdy on był w dolinie, ona na wzgórzu. Była prawie wyczerpana, gdy akurat o zachodzie słońca skręcił w zaułek i wszedł do małego domku.
Wczołgała się za nim, a w środku zobaczyła pięknego małego chłopca na kolanach, którego książę całował i przytulał. — Oto, moje biedactwo — powiedział — twoje najstarsze dziecko.
A tam — wskazał na stojącą z uśmiechem kobietę — to orzeł, który go porwał. Cały jej smutek zniknął, gdy przytuliła swoje dziecko, śmiejąc się i płacząc.
Kobieta umyła im stopy i namaściła maścią, która usunęła całe zmęczenie i sprawiła, że poczuli się rześko.

Następnego ranka, tuż przed wschodem słońca, książę wstał, aby wyjść. — Masz — powiedział, podając jej parę nożyczek — coś, co może ci pomóc. Jakąkolwiek tkaninę nimi utniesz, zamieni się w jedwab.
Gdy słońce wzejdzie, zapomnę o tobie i dzieciach, ale o zachodzie słońca znów przypomnę sobie. Żegnaj!" Poszedł swoją drogą, a ona podążyła za nim, zostawiając syna za sobą.
Ten dzień był jak poprzedni: ich cienie szły przed nimi rano i podążały za nimi wieczorem.
On nigdy się nie zatrzymywał, ona nigdy się nie zatrzymywała. Gdy słońce zachodziło, skręcił w inną aleję i tam znaleźli swoją córeczkę. Byli pełni radości aż do rana, a potem rozpoczęła się trzecia podróż.
Zanim odszedł, dał jej grzebień i powiedział, że za każdym razem, gdy go użyje, z jej włosów będą wypadać perły i diamenty.
Pamiętał od zachodu do wschodu słońca, ale od wschodu do zachodu podróżował pod urokiem i nigdy się nie oglądał.
Tej nocy dotarli do miejsca, gdzie było najmłodsze dziecko. Następnego ranka, tuż przed wschodem słońca, książę przemówił do niej po raz ostatni. „Oto, moja biedna żono,” powiedział, „mały kołowrotek ze złotą nicią, która nigdy się nie kończy, i połowa naszej obrączki ślubnej.”
Jeśli kiedykolwiek dotrzesz do mojego domu i dopasujesz swoją połowę pierścienia do mojej, zapamiętam cię. Tam jest las; gdy tylko do niego wejdę, zapomnę o wszystkim, co kiedykolwiek między nami zaszło, jakbym urodził się wczoraj. Żegnaj, droga żono i dziecko, na zawsze!
Właśnie wtedy wzeszło słońce, a on poszedł w stronę lasu. Widziała, jak las się przed nim otwiera i zamyka za nim. Gdy podeszła, nie mogła wejść, jakby to był kamienny mur. Załamała ręce i zapłakała. Lecz wtedy przypomniała sobie o trzech darach i zawołała: "Lesie, zaklinam cię na moje magiczne nożyczki, grzebień i szpulkę – przepuść mnie!" Las się otworzył, a ona szła ścieżką, aż ujrzała pałac, trawnik i domek drwala na skraju lasu najbliżej pałacu.
Weszła do chatki i poprosiła drwala oraz jego żonę, aby przyjęli ją do służby. Na początku nie byli chętni, ale powiedziała, że nie będzie żądać żadnej zapłaty, a da im diamenty, perły, jedwab i złotą nić, ilekroć tylko zechcą. Zgodzili się więc, żeby została.
Wkrótce usłyszała, że przybył młody książę i zamieszkał z młodą panią pałacu. Rzadko wychodził, a każdy, kto go widział, mówił o tym, jaki był cichy i smutny, jakby szukał czegoś, co zgubił.
Służący w wielkim domu zauważyli piękną młodą kobietę w domku i zaczęli jej dokuczać swoją niegrzecznością. Najgorszy był główny lokaj.
W końcu zaprosiła go na herbatę. Był zachwycony i chwalił się tym w pokoju służby.
Tego wieczoru przyszedł do domku, a ona zaprowadziła go do swojego saloniku. Usiadł sztywno i górnolotnie opowiadał o wydarzeniach na zamku, gdy ona przygotowywała herbatę i tosty. „Och”, powiedziała do niego, „czy mógłbyś wychylić się przez okno i urwać mi gałązkę wiciokrzewu?” Z chęcią wychylił głowę i rękę.
Rzekła: "Mocą moich magicznych darów, niech para rogów wyrośnie ci z głowy i się przyczepi!" Natychmiast rogi wyrosły mu z uszu i zetknęły się z tyłu. Jak ten biedak wrzeszczał i ryczał!
Inni służący wkrótce przybiegli z zamku i śmiali się, wołali i bili w garnki i patelnie. Lokaj przeklinał i złorzeczył, oczy prawie mu wyskakiwały, twarz czarna, a nogi kopały za nim jak szalone.

W końcu zlitowała się nad nim i zdjęła czar. Rogi spadły na ziemię. Chciałby ją zabić na miejscu, ale był zbyt słaby, a współsłużący zanieśli go do wielkiego domu.
Jakoś historia dotarła do księcia, więc wybrał się do chatki. Miała na sobie zwykłą wiejską suknię, siedząc i szyjąc przy oknie, ale nie umniejszało to jej urody. Książę spojrzał na nią i poczuł się zagubiony, jak ktoś, kto próbuje przypomnieć sobie sen.
Córka wiedźmy również usłyszała i przyszła zobaczyć dziwną dziewczynę. Zastała ją wycinającą wykrój sukni z brązowego papieru. Gdy ciąła, papier zamieniał się w najbogatszy jedwab, jaki kiedykolwiek widziano.
Córka wiedźmy przyglądała się chciwie i powiedziała: „Co chciałabyś wziąć za te nożyce?” „Nie wezmę nic” – odpowiedziała – „oprócz tego, że spędzę jedną noc przed komnatą księcia.” Dumna dama oburzyła się i miała zamiar powiedzieć coś strasznego, ale nożyce ciągle cięły, a jedwab stawał się co cal bogatszy.
Więc obiecała to, o co dziewczyna prosiła.
Tej nocy księżniczkę wpuszczono do pałacu. Położyła się przed pokojem księcia, ale on spał tak głęboko, że nic nie mogło go obudzić.
Śpiewała ten wers, wzdychając i szlochając, całą noc, ale na próżno:
"Cztery długie lata byłam twoją żoną; troje słodkich dzieci ci urodziłam; Brązowy Niedźwiedziu Norwegii, odwróć się do mnie."
O świcie dumna pani przyszła i poprowadziła ją. Rogaty lokaj pokazał jej język, gdy odchodziła.

Jak dotąd nie było szczęścia. Następnego dnia książę przechodził obok i spojrzał na nią życzliwie, pozdrawiając ją, jak książę pozdrawia córkę rolnika. Wkrótce przeszła córka czarownicy i zastała księżniczkę czeszącą włosy, z których spadały perły i diamenty. Zawarły kolejną umowę, a księżniczka spędziła kolejną smutną noc, odchodząc o świcie, podczas gdy lokaj cieszył się zemstą.
Trzeciego dnia książę zatrzymał się, aby z nią porozmawiać. Zapytał, czy może jej w czymś pomóc. Zapytała go, czy kiedykolwiek budzi się w nocy. Odpowiedział, że często tak, ale ostatnich dwóch nocy słyszał słodką pieśń w snach i nie mógł się obudzić.
Głos wydawał mu się znajomy, jakby kogoś, kogo znał i kochał dawno temu w innym świecie. „Czy wypiłeś coś przed snem?” – zapytała. „Tak” – odpowiedział. „Przez dwa wieczory żona dawała mi coś do picia”. „W takim razie” – powiedziała – „jeśli chcesz mi zrobić przysługę, nie pij dziś niczego”. „Nie będę” – obiecał i poszedł dalej.
Wkrótce córka wiedźmy przyszła i zastała królewnę używającą swojego kołowrotka, nawijającą niekończącą się złotą nić. Trzeci układ został zawarty.
Tego wieczoru książę leżał na swoim łóżku o zmierzchu, zaniepokojony. Drzwi się otworzyły i weszła jego królewna. Usiadła przy jego łóżku i zaśpiewała:
„Cztery długie lata byłam twoją żoną; Trójkę słodkich dzieci ci urodziłam; Brązowy Niedźwiedziu Norwegii, zwróć się do mnie.”
"Brązowy niedźwiedź z Norwegii?" powiedział. "Nie rozumiem." "Czy nie pamiętasz, książę, że byłam twoją żoną przez cztery lata?" "Nie pamiętam", powiedział, "ale chciałbym, żeby tak było." "Czy nie pamiętasz naszego trójki dzieci, które wciąż żyją?" "Pokaż mi je. Mój umysł jest całkiem zmącony." "Poszukaj połowy naszej obrączki, która wisi na twojej szyi, i dopasuj ją do tej." Zrobił to i w tej chwili czar został złamany. Jego pamięć powróciła w pełni. Objął żonę ramionami i oboje wybuchnęli płaczem.
Nagle usłyszeli wielki krzyk na zewnątrz. Ściany zamku pękły i popękały. Wszyscy uciekli. Książę i księżniczka opuścili go wraz z resztą. Kiedy wszyscy byli bezpieczni na trawniku, budynek się zawalił, powodując drżenie ziemi na mile. Nikt już więcej nie zobaczył czarownicy i jej córki. Wkrótce książę i księżniczka sprowadzili swoje dzieci i wyruszyli do własnego pałacu. Królowie Irlandii, Munsteru i Ulsteru wraz z żonami przybyli ich odwiedzić. Niech każdy, kto na to zasługuje, będzie tak szczęśliwy jak Brunatny Niedźwiedź z Norwegii i jego rodzina.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.