Andrew LangBiała Kotka

BokRobot reading edition

Books

Free

Biała Kotka

The White Cat

Andrew Lang

Categories:Andrew Lang
Fairy tale · 51 pages
Uruchomiono: 2026-08-09 17:19Page 1 / 51

Dawno, dawno temu żył sobie król, który miał trzech synów, tak mądrych i odważnych, że zaczął się obawiać, iż zapragną panować nad królestwem, zanim on umrze. Król, choć czuł, że się starzeje, wcale nie chciał zrezygnować z rządów nad swoim królestwem, dopóki mógł je jeszcze dobrze sprawować, więc uznał, że najlepszym sposobem na życie w spokoju będzie odwleczenie synów obietnicami, których zawsze mógł nie dotrzymać, gdy nadejdzie czas ich spełnienia.

Wezwał ich więc wszystkich, a przemówiwszy do nich łaskawie, dodał:

Page 2 / 51

„Zgodzicie się ze mną, drogie dzieci, że mój podeszły wiek czyni niemożliwym sprawowanie przeze mnie spraw państwowych tak starannie jak niegdyś. Zaczynam się obawiać, że może to wpłynąć na dobro moich poddanych, więc pragnę, aby jeden z was objął po mnie koronę; lecz w zamian za taki dar słuszne jest, abyście uczynili coś dla mnie.

Otóż, myśląc o przejściu na wieś, wydaje mi się, że ładny, żywy i wierny piesek byłby dla mnie bardzo dobrym towarzystwem; dlatego też, bez względu na wasz wiek, obiecuję, że ten, kto przyniesie mi najpiękniejszego pieska, natychmiast mnie zastąpi.”

Page 3 / 51

Trzej książęta byli bardzo zaskoczeni nagłym upodobaniem ojca do pieska, ale ponieważ dawało to młodszym dwóm szansę, której inaczej by nie mieli, a najstarszy był zbyt grzeczny, aby się sprzeciwiać, przyjęli zadanie z radością. Pożegnali się z królem, który obdarzył ich srebrem i drogimi kamieniami, i umówili się, że spotkają się o tej samej godzinie, w tym samym miejscu, po upływie roku, aby pokazać pieski, które mu przywiozą.

Następnie udali się razem do zamku oddalonego o około milę od miasta, w towarzystwie wszystkich bliskich przyjaciół, którym wyprawili wspaniałą ucztę, a trzej bracia obiecali sobie być zawsze przyjaciółmi, dzielić się wszelkim powodzeniem i nie dać się rozdzielić zazdrości ani zawiści; i tak wyruszyli, umawiając się, że spotkają się w tym samym zamku w wyznaczonym czasie, aby stawić się razem przed królem.

Page 4 / 51

Każdy obrał inną drogę, a dwóch najstarszych spotkało wiele przygód; ale to o najmłodszym będziecie słyszeć. Był młody, wesoły i przystojny, i wiedział wszystko, co książę powinien wiedzieć; a co do odwagi, to po prostu nie miała końca.

Nie minął prawie dzień, aby nie kupił kilku psów – dużych i małych, chartów, brytanów, spanieli i piesków pokojowych. Gdy tylko kupił ładnego, na pewno zobaczył jeszcze ładniejszego, i wtedy musiał pozbyć się wszystkich innych i kupić tego, ponieważ będąc sam, nie mógł zabierać ze sobą trzydziestu czy czterdziestu tysięcy psów.

Page 5 / 51

Wędrował dzień za dniem, nie wiedząc, dokąd zmierza, aż w końcu, właśnie o zmierzchu, dotarł do wielkiego, mrocznego lasu. Nie znał drogi, a co gorsza, zaczęło grzmieć i lunął deszcz.

Skręcił na pierwszą ścieżkę, jaką znalazł, i po długim marszu wydało mu się, że widzi słabe światło, i zaczął mieć nadzieję, że zbliża się do jakiejś chaty, gdzie mógłby znaleźć schronienie na noc.

Illustration for Strona 5

W końcu, kierując się światłem, dotarł do drzwi najwspanialszego zamku, jaki mógł sobie wyobrazić. Drzwi te były ze złota pokrytego karbunkułami, a to czyste czerwone światło, które z nich biło, wskazywało mu drogę przez las.

Page 6 / 51

Ściany były z najpiękniejszej porcelany we wszystkich najdelikatniejszych kolorach, a książę zobaczył, że wszystkie historie, jakie kiedykolwiek czytał, są na nich przedstawione; ale ponieważ był strasznie przemoczony, a deszcz wciąż padał ulewnie, nie mógł dłużej się rozglądać, lecz wrócił do złotych drzwi.

Tam zobaczył jelenią nogę wiszącą na łańcuchu z diamentów i zaczął się zastanawiać, kto może mieszkać w tym wspaniałym zamku.

„Muszą czuć się bardzo bezpiecznie przed złodziejami” – powiedział do siebie. „Co stoi na przeszkodzie, aby ktoś odciął ten łańcuch, wydłubał te karbunkuły i stał się bogaty na całe życie?”

Page 7 / 51

Pociągnął za jelenią nogę i natychmiast rozległ się srebrny dźwięk dzwonka, a drzwi otworzyły się, ale książę nie mógł zobaczyć niczego poza mnóstwem rąk w powietrzu, każda trzymająca pochodnię. Był tak zdumiony, że stał nieruchomo, aż poczuł, że inne ręce popychają go do przodu, więc choć był nieco niespokojny, nie mógł powstrzymać się od pójścia dalej. Z ręką na mieczu, gotów na wszystko, co może się wydarzyć, wszedł do sali wyłożonej lapis-lazuli, podczas gdy dwa urocze głosy śpiewały:

„Ręce, które widzisz unoszące się w górze, Szybko spełnią twój każdy rozkaz; Jeśli twe serce nie lęka się zwycięskiej Miłości, W tym miejscu możesz zostać bez trwogi.”

Page 8 / 51

Książę nie mógł uwierzyć, że grozi mu jakiekolwiek niebezpieczeństwo, skoro został tak przyjęty, więc prowadzony przez tajemnicze ręce udał się w stronę drzwi z koralowca, które otworzyły się same, i znalazł się w ogromnej sali z masy perłowej, z której wychodziło wiele innych pokoi, lśniących tysiącami świateł i pełnych tak pięknych obrazów i drogocennych przedmiotów, że książę poczuł się całkiem oszołomiony.

Po przejściu przez sześćdziesiąt pokoi ręce, które go prowadziły, zatrzymały się, a książę zobaczył bardzo wygodnie wyglądający fotel przysunięty blisko kominka; w tym samym momencie ogień rozpalił się sam, a ładne, delikatne, zręczne ręce zdjęły z księcia mokre, zabłocone ubranie i podały mu świeże, z najbogatszych tkanin, haftowane złotem i szmaragdami.

Page 9 / 51

Nie mógł powstrzymać podziwu dla wszystkiego, co widział, i zręcznego sposobu, w jaki ręce mu usługiwały, choć czasem pojawiały się tak nagle, że aż podskakiwał.

Gdy był już gotowy – a zapewniam was, że wyglądał zupełnie inaczej niż mokry i znużony książę, który stał na deszczu i pociągał za jelenią nogę – ręce zaprowadziły go do wspaniałej sali, na ścianach której namalowane były historie Kota w Butach i wielu innych sławnych kotów.

Page 10 / 51

Stół był nakryty do wieczerzy dwoma złotymi talerzami oraz złotymi łyżkami i widelcami, a kredens był zastawiony naczyniami i szklankami z kryształu wysadzanego drogimi kamieniami. Książę zastanawiał się, dla kogo może być drugie nakrycie, gdy nagle weszło około dwunastu kotów niosących gitary i zwoje nut, które zajęły miejsca na jednym końcu sali i pod kierownictwem kota wybijającego takt zwojem papieru zaczęły miauczeć we wszystkich możliwych tonacjach i przeciągać pazurami po strunach gitar, wydając najdziwniejszą muzykę, jaką można było usłyszeć.

Książę pospiesznie zatkał uszy, ale nawet wtedy widok tych komicznych muzyków wprawił go w niepohamowany śmiech.

Page 11 / 51
Illustration for Strona 11

„Co za zabawną rzecz zobaczę teraz?” – powiedział do siebie i natychmiast drzwi się otworzyły i weszła maleńka postać okryta długim czarnym welonem. Prowadziły ją dwa koty w czarnych płaszczach i z mieczami, a za nimi podążała liczna gromada kotów niosących klatki pełne szczurów i myszy.

Książę był tak zdumiony, że myślał, iż śni, ale mała postać podeszła do niego i odrzuciła welon, a on zobaczył, że to najpiękniejsza biała kotka, jaką można sobie wyobrazić. Wyglądała na bardzo młodą i bardzo smutną, i słodkim, cichym głosikiem, który trafił prosto do jego serca, powiedziała do księcia:

Page 12 / 51

„Królewiczu, witaj; Królowa Kotów cieszy się, że cię widzi.”

„Pani Kotko” – odpowiedział książę – „dziękuję ci za tak łaskawe przyjęcie, ale z pewnością nie jesteś zwykłą kotką. Istotnie, sposób, w jaki mówisz, i wspaniałość twojego zamku świadczą o tym wyraźnie.”

„Królewiczu” – rzekła Biała Kotka – „proszę, oszczędź mi tych komplementów, nie jestem do nich przyzwyczajona. Ale teraz” – dodała – „niech podadzą wieczerzę i niech muzykanci zamilkną, ponieważ książę nie rozumie, co mówią.”

Page 13 / 51

Tajemnicze ręce zaczęły więc wnosić wieczerzę, a najpierw postawiły na stole dwa dania: jedno z duszonymi gołębiami, a drugie z potrawką z tłustych myszy. Widok tego ostatniego sprawił, że książę poczuł, iż w ogóle nie będzie mógł cieszyć się wieczerzą; ale Biała Kotka, widząc to, zapewniła go, że dania przeznaczone dla niego są przygotowywane w osobnej kuchni i może być pewien, że nie zawierają ani szczurów, ani myszy; a książę był tak pewien, że go nie oszuka, że nie miał już żadnych wątpliwości, aby zacząć jeść.

Wkrótce zauważył, że na łapce, która była przy nim, Biała Kotka nosiła bransoletkę z portretem, i poprosił o pozwolenie obejrzenia go. Ku swemu wielkiemu zdziwieniu zobaczył, że przedstawia niezwykle przystojnego młodego mężczyznę, tak podobnego do niego samego, że mógłby to być jego własny portret!

Page 14 / 51

Biała Kotka westchnęła, gdy na niego patrzył, i wydawała się smutniejsza niż kiedykolwiek, a książę nie śmiał zadawać pytań, aby jej nie urazić; zaczął więc mówić o innych sprawach i odkrył, że interesuje ją wszystko, co i jego obchodziło, i że zdaje się doskonale wiedzieć, co dzieje się na świecie.

Po wieczerzy przeszli do innego pokoju, urządzonego jak teatr, gdzie koty grały i tańczyły dla ich rozrywki, a potem Biała Kotka życzyła mu dobrej nocy, i ręce zaprowadziły go do pokoju, którego wcześniej nie widział, obitego tkaniną haftowaną skrzydłami motyli we wszystkich kolorach; były tam lustra sięgające od sufitu do podłogi oraz małe białe łóżko z baldachimem z gazy przewiązanym wstążkami.

Page 15 / 51

Książę poszedł spać w milczeniu, ponieważ nie do końca wiedział, jak rozpocząć rozmowę z rękami, które mu usługiwały, a rano obudził go hałas i zamieszanie za oknem, a ręce przyszły i szybko ubrały go w strój myśliwski.

Kiedy wyjrzał, wszystkie koty zgromadziły się na dziedzińcu, niektóre prowadziły charty, inne dęły w rogi, ponieważ Biała Kotka wybierała się na polowanie. Ręce podprowadziły do księcia drewnianego konia i zdawały się oczekiwać, że na niego wsiądzie, co go bardzo zirytowało; ale sprzeciw na nic się nie zdał, gdyż wkrótce znalazł się na jego grzbiecie, a koń ruszył z nim wesoło galopem.

Page 16 / 51
Illustration for Strona 16

Sama Biała Kotka jechała na małpie, która wspinała się nawet do gniazd orłów, gdy miała ochotę na orlątka. Nigdy nie było przyjemniejszego polowania, a gdy wrócili do zamku, książę i Biała Kotka wieczerzali razem jak poprzednio, ale gdy skończyli, podała mu kryształowy puchar, który musiał zawierać zaczarowany napój, ponieważ gdy tylko połknął jego zawartość, zapomniał o wszystkim, nawet o piesku, którego szukał dla króla, i myślał tylko o tym, jak szczęśliwy jest przy Białej Kotce!

I tak dni mijały na wszelkiego rodzaju rozrywkach, aż rok prawie dobiegł końca. Książę zapomniał o spotkaniu z braćmi: nie wiedział nawet, z jakiego kraju pochodzi; ale Biała Kotka wiedziała, kiedy powinien wrócić, i pewnego dnia powiedziała do niego:

Page 17 / 51

„Czy wiesz, że zostały ci tylko trzy dni na znalezienie pieska dla ojca, a twoi bracia znaleźli już śliczne?”

Wtedy książę nagle odzyskał pamięć i zawołał:

„Co mogło sprawić, że zapomniałem o tak ważnej sprawie? Od tego zależy cały mój los; a nawet gdybym mógł w tak krótkim czasie znaleźć pieska dość ładnego, aby zdobyć królestwo, gdzie znalazłbym konia, który zaniósłby mnie taką drogę w trzy dni?”

I zaczął się bardzo martwić.

Page 18 / 51

Ale Biała Kotka powiedziała mu: „Królewiczu, nie martw się; jestem twoją przyjaciółką i wszystko ci ułatwię. Możesz zostać tutaj jeszcze jeden dzień, gdyż ten dobry drewniany koń może cię zanieść do twojego kraju w dwanaście godzin.”

„Dziękuję ci, piękna Kotko” – rzekł książę – „ale cóż mi z tego, że wrócę, skoro nie mam pieska dla ojca?”

„Patrz” – odpowiedziała Biała Kotka, podnosząc żołądź – „w tym jest śliczniejszy niż w Gwieździe Psa!”

„Och! Droga Biała Kotko” – rzekł książę – „jaka ty jesteś niegodziwa, że się ze mnie śmiejesz!”

„Tylko posłuchaj” – powiedziała, przykładając żołądź do jego ucha.

Page 19 / 51

I w środku wyraźnie usłyszał maleńki głosik mówiący: „Hau, hau!”

Książę był zachwycony, ponieważ pies, który można zamknąć w żołędziu, musi być rzeczywiście bardzo mały. Chciał go wyjąć i obejrzeć, ale Biała Kotka powiedziała, że lepiej nie otwierać żołędzia, dopóki nie stanie przed królem, na wypadek, gdyby piesek zaziębił się w podróży. Podziękował jej tysiąc razy i pożegnał się dość smutno, gdy nadeszła pora wyruszenia.

„Dni mijały przy tobie tak szybko” – powiedział – „że chciałbym, abyś mogła teraz pojechać ze mną.”

Page 20 / 51

Ale Biała Kotka pokręciła głową i westchnęła głęboko w odpowiedzi.

W końcu książę przybył pierwszy do zamku, gdzie umówił się z braćmi, ale oni wkrótce nadeszli i wpatrywali się ze zdumieniem, gdy zobaczyli na dziedzińcu drewnianego konia skaczącego jak myśliwski wierzchowiec.

Książę przywitał się z nimi radośnie, a oni zaczęli opowiadać mu wszystkie swoje przygody; ale on zdołał ukryć przed nimi, co robił, a nawet sprawił, że pomyśleli, iż rożenny pies, którego miał przy sobie, jest tym, którego niesie dla króla.

Page 21 / 51

Mimo że wszyscy się kochali, dwóch najstarszych nie mogło się powstrzymać od zadowolenia na myśl, że ich psy z pewnością mają większe szanse. Następnego ranka wyruszyli tym samym powozem.

Starsi bracia nieśli w koszyczkach dwa tak maleńkie i delikatne pieski, że ledwo śmieli ich dotykać. Co do rożennego psa, to biegł za powozem i tak się zabłocił, że ledwo można było zobaczyć, jak wygląda.

Kiedy dotarli do pałacu, wszyscy tłoczyli się, aby ich powitać, gdy wchodzili do wielkiej sali króla; a gdy dwaj bracia przedstawili swoje pieski, nikt nie mógł rozstrzygnąć, który jest ładniejszy.

Page 22 / 51

Już układali się między sobą, aby podzielić królestwo po równo, gdy najmłodszy wystąpił naprzód, wyciągając z kieszeni żołądź, który dała mu Biała Kotka.

Otworzył go szybko i oto na białej poduszeczce zobaczyli pieska tak małego, że można by go z łatwością przeciągnąć przez pierścionek.

Książę położył go na ziemi, a piesek natychmiast wstał i zaczął tańczyć. Król nie wiedział, co powiedzieć, ponieważ niemożliwe było, aby cokolwiek mogło być ładniejsze od tego maleńkiego stworzonka.

Page 23 / 51

Niemniej jednak, ponieważ nie spieszyło mu się rozstawać z koroną, powiedział synom, że skoro pierwszym razem tak im się powiodło, prosi, aby udali się jeszcze raz i poszukali po lądzie i morzu kawałka muślinu tak cienkiego, aby dało się go przeciągnąć przez ucho igielne.

Bracia nie bardzo chcieli znów wyruszać, ale dwaj starsi zgodzili się, ponieważ dawało im to kolejną szansę, i wyruszyli jak poprzednio. Najmłodszy znów dosiadł drewnianego konia i popędził z powrotem do ukochanej Białej Kotki.

Page 24 / 51

Wszystkie drzwi zamku stały otworem, a każde okno i wieżyczka były oświetlone, więc wyglądał jeszcze wspanialej niż przedtem. Ręce pośpieszyły na jego spotkanie i zaprowadziły drewnianego konia do stajni, podczas gdy on spieszył się, aby znaleźć Białą Kotkę.

Spała w małym koszyczku na białej atłasowej poduszeczce, ale bardzo szybko obudziła się, gdy usłyszała księcia, i ucieszyła się ogromnie na jego widok.

Illustration for Strona 24

„Jak mogłam mieć nadzieję, że wrócisz do mnie, królewiczu?” – powiedziała. A on głaskał ją i pieścił, i opowiedział jej o swojej udanej podróży i o tym, jak wrócił, aby prosić ją o pomoc, ponieważ wierzył, że znalezienie tego, czego żąda król, jest niemożliwe. Biała Kotka spoważniała i powiedziała, że musi pomyśleć, co należy zrobić, ale że na szczęście są w zamku koty, które bardzo dobrze przędą, i jeśli ktokolwiek może tego dokonać, to one, a ona sama podejmie się tego zadania.

Page 25 / 51

Potem pojawiły się ręce niosące pochodnie i zaprowadziły księcia oraz Białą Kotkę do długiej galerii wychodzącej na rzekę, skąd przez okna oglądali wspaniały pokaz sztucznych ogni wszelkiego rodzaju; po czym zasiedli do wieczerzy, którą książę lubił nawet bardziej niż sztuczne ognie, ponieważ było już bardzo późno, a on był głodny po długiej jeździe.

I tak dni mijały szybko jak poprzednio; nie można było się nudzić przy Białej Kotce, a ona miała prawdziwy talent do wymyślania nowych rozrywek – istotnie, była mądrzejsza, niż kotce być wolno.

Ale gdy książę pytał ją, skąd się bierze jej mądrość, odpowiadała tylko:

Page 26 / 51

„Królewiczu, nie pytaj mnie; zgaduj, co chcesz. Nie mogę ci nic powiedzieć.”

Książę był tak szczęśliwy, że wcale nie martwił się o czas, ale wkrótce Biała Kotka oznajmiła mu, że rok minął i że nie musi się wcale niepokoić o kawałek muślinu, ponieważ został bardzo dobrze utkany.

„Tym razem” – dodała – „mogę ci dać odpowiednią eskortę”; a wyjrzawszy na dziedziniec, książę zobaczył wspaniały powóz z polerowanego złota, emaliowany w barwach płomienia z tysiącem różnych wzorów.

Page 27 / 51

Ciągnęło go dwanaście śnieżnobiałych koni zaprzężonych po cztery w rzędzie; ich uprząż była z aksamitu w kolorze płomienia, haftowana diamentami. Za nimi podążało sto powozów, każdy ciągnięty przez osiem koni, wypełnionych oficerami we wspaniałych mundurach, a tysiąc strażników otaczało orszak.

„Jedź!” – powiedziała Biała Kotka – „a gdy staniesz przed królem w takiej okazałości, z pewnością nie odmówi ci korony, na którą zasługujesz. Weź ten orzech, ale nie otwieraj go, dopóki nie staniesz przed nim, a wtedy znajdziesz w nim kawałek tkaniny, o który mnie prosiłeś.”

Page 28 / 51

„Śliczna Białko” – rzekł książę – „jak mam ci należycie podziękować za całą twoją dobroć? Powiedz tylko, że sobie tego życzysz, a ja wyrzeknę się na zawsze wszelkiej myśli o byciu królem i zostanę tu z tobą na zawsze.”

„Królewiczu” – odpowiedziała – „to świadczy o dobroci twojego serca, że tak troszczysz się o małą białą kotkę, która na nic się nie przyda, tylko do łapania myszy; ale nie możesz zostać.”

Więc książę ucałował jej łapkę i wyruszył. Możecie sobie wyobrazić, jak szybko podróżował, skoro powiem wam, że dotarli do pałacu króla w połowę czasu, jakiego potrzebował drewniany koń.

Page 29 / 51

Tym razem książę był tak spóźniony, że nie próbował spotkać się z braćmi w ich zamku, więc oni myśleli, że nie przyjedzie, i byli z tego raczej zadowoleni, i dumnie pokazali królowi swoje kawałki muślinu, będąc pewni sukcesu.

I rzeczywiście, tkanina była bardzo cienka i można ją było przeciągnąć przez ucho bardzo dużej igły; ale król, który tylko cieszył się, że może czynić trudności, kazał przynieść specjalną igłę, przechowywaną wśród klejnotów koronnych, z tak maleńkim uszkiem, że wszyscy od razu zobaczyli, iż niemożliwe jest, aby muślin przez nie przeszedł.

Page 30 / 51

Książęta byli oburzeni i zaczynali narzekać, że to podstęp, gdy nagle zabrzmiały trąby i wszedł najmłodszy książę.

Jego ojciec i bracia byli całkiem zdumieni jego wspaniałością, a gdy ich przywitał, wyjął z kieszeni orzech i otworzył go, spodziewając się w pełni znaleźć kawałek muślinu, ale zamiast tego był tam tylko orzech laskowy.

Rozłupał go, a tam leżała pestka wiśni. Wszyscy patrzyli, a król chichotał do siebie na myśl o znalezieniu kawałka muślinu w łupinie orzecha.

Page 31 / 51

Jednak książę rozłupał pestkę wiśni, ale wszyscy się zaśmiali, gdy zobaczyli, że zawiera tylko własne jąderko. Otworzył je i znalazł ziarno pszenicy, a w nim ziarenko prosa. Wtedy sam zaczął się zastanawiać i szepnął cicho:

„Biała Kotko, Biała Kotko, czy ty się ze mnie naśmiewasz?”

Illustration for Strona 31

W jednej chwili poczuł, jak koci pazur dość mocno drapie go w rękę, i mając nadzieję, że to ma być zachęta, otworzył ziarenko prosa i wyciągnął z niego kawałek muślinu długości czterystu łokci, utkany w najpiękniejszych kolorach i z najcudowniejszymi wzorami; a gdy przyniesiono igłę, przeszedł przez jej ucho sześć razy z największą łatwością! Król zbladł, a pozostali książęta stali milczący i smutni, ponieważ nikt nie mógł zaprzeczyć, że to najcudowniejszy kawałek muślinu, jaki można było znaleźć na świecie.

Page 32 / 51

W końcu król zwrócił się do synów i rzekł z głębokim westchnieniem:

„Nic nie mogłoby mnie bardziej pocieszyć w moim podeszłym wieku niż świadomość waszej gotowości do zaspokojenia moich życzeń. Udajcie się więc jeszcze raz, a kto w ciągu roku potrafi przywieźć najpiękniejszą księżniczkę, ten się z nią ożeni i bez dalszej zwłoki otrzyma koronę, ponieważ mój następca z pewnością musi być żonaty.” Książę uważał, że uczciwie zasłużył na królestwo już dwukrotnie, ale mimo to był zbyt dobrze wychowany, aby się sprzeczać, więc po prostu wrócił do swego wspaniałego powozu i w otoczeniu eskorty udał się do Białej Kotki szybciej, niż przyjechał.

Page 33 / 51

Tym razem ona go oczekiwała, ścieżka była usłana kwiatami, a tysiąc kadzielnic spalało wonne drzewa, które perfumowały powietrze. Siedząc w galerii, skąd mogła widzieć jego przybycie, Biała Kotka czekała na niego.

„Cóż, królewiczu” – powiedziała – „oto jesteś znowu, bez korony.”

„Pani” – rzekł – „dzięki twojej hojności zasłużyłem na nią dwukrotnie; ale faktem jest, że mój ojciec tak niechętnie się z nią rozstaje, że nie sprawiłoby mi to przyjemności jej przyjęcie.”

Page 34 / 51

„Nie szkodzi", odpowiedziała, „lepiej spróbować na nie zasłużyć. Skoro musisz przywieźć ze sobą śliczną księżniczkę, następnym razem ja ci taką wyszukam. Tymczasem cieszmy się chwilą; dziś wieczorem kazałam urządzić bitwę między moimi kotami a szczurami rzecznymi, specjalnie dla twojej rozrywki."

I tak ten rok minął jeszcze przyjemniej niż poprzednie. Czasami książę nie mógł się powstrzymać, by nie zapytać Białej Kotki, skąd to umie mówić.

„Może jesteś wróżką", mówił. „Albo jakiś czarnoksiężnik zamienił cię w kota?"

Page 35 / 51

Ale ona odpowiadała mu tylko w taki sposób, że niczego się nie dowiadywał. Dni mijają tak szybko, gdy się jest szczęśliwym, że książę z pewnością nigdy by nie pomyślał, że czas wracać, gdy pewnego wieczoru, gdy siedzieli razem, Biała Kotka powiedziała mu, że jeśli następnego dnia chce zabrać ze sobą śliczną księżniczkę, musi być gotów zrobić to, co mu każe.

„Weź ten miecz", powiedziała, „i utnij mi głowę!"

„Ja!" – zawołał książę. „Ja mam uciąć ci głowę? Blanchette najdroższa, jakże mógłbym to zrobić?"

„Błagam cię, zrób tak, jak mówię, synu królewski", odpowiedziała.

Page 36 / 51

Łzy napłynęły do oczu księcia, gdy błagał ją, by żądała od niego czegokolwiek innego – by wyznaczyła mu jakiekolwiek zadanie na dowód oddania, ale by oszczędziła mu bólu zabicia jego drogiej Kici.

Illustration for Strona 36

Ale nic, co mógł powiedzieć, nie zmieniło jej postanowienia, aż w końcu dobył miecza i rozpaczliwie, drżącą ręką, uciął małą białą główkę. Lecz wyobraźcie sobie jego zdumienie i radość, gdy nagle stanęła przed nim śliczna księżniczka, a gdy on wciąż jeszcze oniemiał ze zdziwienia, drzwi się otworzyły i weszła zacna kompania rycerzy i dam, każde niosąc kocią skórę!

Page 37 / 51

Pospieszyli z wszelkimi oznakami radości do księżniczki, całując jej rękę i gratulując jej powrotu do naturalnej postaci. Ona przyjęła ich łaskawie, ale po kilku chwilach poprosiła, by zostawili ją samą z księciem, do którego rzekła:

„Widzisz, książę, miałeś słuszność, przypuszczając, że nie jestem zwykłym kotem. Mój ojciec panował nad sześcioma królestwami. Królowa, moja matka, którą kochał nad życie, miała pasję do podróży i odkryć, i gdy miałam zaledwie kilka tygodni, uzyskała od niego pozwolenie na odwiedzenie pewnej góry, o której słyszała wiele cudownych opowieści, i wyruszyła, zabierając ze sobą liczną świtę.

Page 38 / 51

Po drodze musieli przechodzić obok starego zamku należącego do wróżek. Nikt nigdy do niego nie wchodził, ale mówiono, że jest pełen najcudowniejszych rzeczy, a moja matka pamiętała, że słyszała, iż wróżki mają w swoim ogrodzie takie owoce, jakich nie można było zobaczyć ani skosztować nigdzie indziej.

Zaczęła pragnąć ich skosztować i skierowała swe kroki ku ogrodowi. Gdy dotarła do bramy, która jaśniała złotem i klejnotami, kazała sługom głośno zapukać, ale na próżno; zdawało się, że wszyscy mieszkańcy zamku muszą spać albo poumierać.

Page 39 / 51

Im trudniej było zdobyć owoce, tym bardziej królowa była zdeterminowana, że je mieć musi. Kazała więc przynieść drabiny i przejść przez mur do ogrodu; ale choć mur nie wyglądał na bardzo wysoki, a oni związali drabiny, by były bardzo długie, dotarcie na szczyt było całkiem niemożliwe.

„Królowa była w rozpaczy, ale ponieważ nadchodziła noc, kazała rozbić obóz tam, gdzie stali, i sama położyła się spać, czując się całkiem źle, tak była rozczarowana. W środku nocy nagle się obudziła i ku swemu zdziwieniu ujrzała przy łóżku maleńką, brzydką staruszkę, która rzekła do niej:

Page 40 / 51

»Muszę powiedzieć, że uważamy to za nieco kłopotliwe, że Wasza Królewska Mość tak upiera się przy skosztowaniu naszych owoców; ale aby oszczędzić ci trudu, moje siostry i ja zgadzamy się dać ci tyle, ile zdołasz unieść, pod jednym warunkiem – że oddasz nam swoją córeczkę, abyśmy ją wychowały jak własną.«

»Ach! Moja droga pani« – zawołała królowa – »czy nie ma niczego innego, co wzięłybyście za owoce? Chętnie oddam wam moje królestwa.«

»Nie« – odpowiedziała stara wróżka – »nie chcemy niczego prócz twojej córeczki. Będzie szczęśliwa jak ptaszek, damy jej wszystko, co w krainie wróżek jest warte posiadania, ale nie będziesz jej widzieć, dopóki nie wyjdzie za mąż.«

Page 41 / 51

»Choć to trudny warunek« – powiedziała królowa – »zgadzam się, bo z pewnością umrę, jeśli nie skosztuję owoców, a wtedy i tak stracę córeczkę.«

„I tak stara wróżka zaprowadziła ją do zamku i choć wciąż była środku nocy, królowa mogła wyraźnie zobaczyć, że jest o wiele piękniejszy, niż jej opowiadano, w co łatwo uwierzysz, książę" – powiedziała Biała Kotka – „gdy ci powiem, że to właśnie ten zamek, w którym teraz jesteśmy. »Czy zerwiesz owoce sama, królowo?« – zapytała stara wróżka – »czy mam je zawołać, by przyszły do ciebie?«

Page 42 / 51

»Proszę, pozwól mi zobaczyć, jak przychodzą na zawołanie« – zawołała królowa – »to będzie coś zupełnie nowego.« Stara wróżka gwizdnęła dwa razy, po czym zawołała:

»Morele, brzoskwinie, nektarynki, wiśnie, śliwki, gruszki, melony, winogrona, jabłka, pomarańcze, cytryny, agrest, truskawki, maliny, chodźcie!«

„I w jednej chwili potoczyły się jedne przez drugie, a jednak nie były ani zakurzone, ani zepsute, a królowa uznała, że są tak dobre, jak sobie wyobrażała. Widzisz, rosły na zaczarowanych drzewach.

„Stara wróżka dała jej złote kosze, w których miała zabrać owoce, a było tego tyle, ile czterysta mułów mogło unieść.

Potem przypomniała królowej umowę i zaprowadziła ją z powrotem do obozu, a następnego ranka królowa wróciła do swego królestwa, ale zanim zaszła zbyt daleko, zaczęła żałować swojej umowy, a gdy król wyszedł jej naprzeciw, wyglądała tak smutno, że odgadł, iż coś się stało, i zapytał, co się dzieje.

Page 43 / 51
Illustration for Strona 43

Na początku królowa bała się mu powiedzieć, ale gdy tylko dotarli do pałacu, pięciu przerażających karzełków przysłanych przez wróżki przybyło, by mnie zabrać, musiała wyznać, co obiecała.

Król bardzo się rozgniewał, kazał zamknąć królową i mnie w wielkiej wieży pod bezpieczną strażą, a karzełków wygnał ze swego królestwa; ale wróżki przysłały wielkiego smoka, który pożerał wszystkich ludzi, jakich napotkał, a jego oddech wypalał wszystko na swojej drodze; i w końcu, po daremnych próbach pozbycia się tego potwora, król, aby ratować poddanych, zmuszony był zgodzić się na oddanie mnie wróżkom.

Page 44 / 51

Tym razem przybyły same po mnie, w perłowej karecie zaprzężonej w koniki morskie, a za nimi podążał smok prowadzony na diamentowych łańcuchach. Moja kołyska została umieszczona między starymi wróżkami, które obsypywały mnie pieszczotami, i popędziliśmy w powietrzu do wieży, którą zbudowały specjalnie dla mnie.

Tam dorastałam otoczona wszystkim, co piękne i rzadkie, i uczyłam się wszystkiego, czego uczą księżniczki, ale bez żadnych towarzyszy oprócz papugi i małego pieska, które oboje umiały mówić; i codziennie odwiedzała mnie jedna ze starych wróżek, przyjeżdżając na smoku.

Page 45 / 51

Pewnego dnia jednak, gdy siedziałam przy oknie, ujrzałam przystojnego młodego księcia, który zdawał się polować w lesie otaczającym moje więzienie, i który stał i patrzył w górę na mnie. Gdy zobaczył, że go zauważyłam, przywitał mnie z wielkim szacunkiem.

Możesz sobie wyobrazić, jak byłam zachwycona, że mam kogoś nowego do rozmowy, i mimo wysokości mojego okna nasza rozmowa trwała aż do zapadnięcia nocy, potem mój książę smutno się pożegnał.

Ale potem przychodził wiele razy, aż w końcu zgodziłam się za niego wyjść, ale pytanie brzmiało, jak mam uciec z mojej wieży. Wróżki zawsze dostarczały mi len do przędzenia, a ciężką pracą zrobiłam dość sznura na drabinę, która sięgała do stóp wieży; ale, niestety! właśnie gdy mój książę pomagał mi się po niej wspinać, najgorsza i najbrzydsza ze starych wróżek przyleciała.

Page 46 / 51

Zanim zdążył się obronić, mój nieszczęsny ukochany został połknięty przez smoka. Co do mnie, wróżki, wściekłe, że ich plany, bo chciały wydać mnie za króla karłów, a ja stanowczo odmawiałam, zamieniły mnie w białą kotkę.

Gdy mnie tu przyniesiono, zastałam wszystkich panów i damy z dworu mojego ojca oczekujących na mnie pod tym samym zaklęciem, podczas gdy ludzie niższej rangi zostali uczynieni niewidzialnymi, z wyjątkiem ich rąk.

„Gdy nakładały na mnie zaklęcie, wróżki opowiedziały mi całą moją historię, bo do tej pory całkiem wierzyłam, że jestem ich dzieckiem, i ostrzegły mnie, że moją jedyną szansą na odzyskanie naturalnej postaci jest zdobycie miłości księcia, który we wszystkim przypominałby mojego nieszczęsnego ukochanego.

Page 47 / 51

„I zdobyłeś ją, śliczna księżniczko" – przerwał książę.

„Jesteś naprawdę zadziwiająco do niego podobny" – ciągnęła księżniczka – „głosem, rysami twarzy i wszystkim; a jeśli naprawdę mnie kochasz, wszystkie moje troski dobiegną końca."

„I moje również" – zawołał książę, padając jej do stóp – „jeśli zechcesz mnie poślubić."

„Kocham cię już bardziej niż kogokolwiek na świecie" – powiedziała – „ale teraz czas wracać do twojego ojca i usłyszymy, co on na to powie."

I tak książę podał jej rękę i wyprowadził ją, i wsiedli razem do karety; była ona jeszcze wspanialsza niż przedtem, podobnie jak cała kompania.

Nawet podkowy koni były z rubinów z diamentowymi gwoździami i przypuszczam, że to pierwszy raz, kiedy coś takiego widziano.

Page 48 / 51
Illustration for Strona 48

Ponieważ księżniczka była tak samo dobra i mądra, jak piękna, możecie sobie wyobrazić, jaką rozkoszną podróż odbył książę, bo wszystko, co księżniczka mówiła, wydawało mu się całkiem czarujące.

Gdy zbliżyli się do zamku, gdzie bracia mieli się spotkać, księżniczka wsiadła do lektyki niesionej przez czterech strażników; była wyrzeźbiona z jednego wspaniałego kryształu i miała jedwabne zasłony, które zasunęła wokół siebie, aby jej nie widziano.

Książę zobaczył swoich braci przechadzających się po tarasie, każdego ze śliczną księżniczką, i wyszli mu na spotkanie, pytając, czy również znalazł żonę. On odpowiedział, że znalazł coś o wiele rzadszego – białą kotkę!

Page 49 / 51

Na co oni śmiali się bardzo i pytali, czy nie boi się, że myszy zjedzą go w pałacu. I tak wyruszyli razem do miasta. Każdy książę i księżniczka jechali we wspaniałej karecie; konie były przystrojone w pióropusze i lśniły złotem.

Za nimi jechał najmłodszy książę, a na końcu kryształowa lektyka, na którą wszyscy patrzyli z podziwem i ciekawością. Gdy dworzanie zobaczyli ich nadjeżdżających, pospieszyli powiadomić króla.

„Czy damy są piękne?" – zapytał z niepokojem.

A gdy odpowiedzieli, że nikt nigdy nie widział tak ślicznych księżniczek, wydawał się całkiem zirytowany.

Jednak przyjął ich łaskawie, ale stwierdził, że nie sposób wybrać między nimi.

Page 50 / 51

Potem zwracając się do najmłodszego syna, rzekł:

„Wróciłeś sam, mimo wszystko?"

„Wasza Królewska Mość" – odpowiedział książę – „znajdzie w tej kryształowej lektyce małą białą kotkę, która ma takie miękkie łapki i tak ślicznie miauczy, że jestem pewien, iż oczaruje Was."

Król uśmiechnął się i sam poszedł odsunąć zasłony, ale na dotknięcie księżniczki kryształ rozpadł się na tysiąc okruchów, a ona stanęła w całej swej urodzie; jej jasne włosy spływały na ramiona i były ukoronowane kwiatami, a jej miękko opadająca szata była z najczystszej bieli. Powitała króla z gracją, a wokół rozległ się szmer podziwu.

Page 51 / 51

„Najjaśniejszy Panie" – powiedziała – „nie przybyłam, aby odebrać tron, który tak godnie zajmujesz. Mam już sześć królestw, pozwól, że jedno oddam tobie, a po jednym każdemu z twoich synów. O nic nie proszę prócz twej przyjaźni i zgody na mój ślub z twoim najmłodszym synem; nam pozostaną jeszcze trzy królestwa."

Król i cały dwór nie mogli ukryć radości i zdumienia, a ślub trzech książąt odbył się natychmiast. Uroczystości trwały kilka miesięcy, a potem każdy król i każda królowa udali się do swego królestwa i żyli długo i szczęśliwie.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like