Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoPiękna i Bestia
Beauty And The Beast
Andrew Lang
Dostosuj
Dawno, dawno temu, w dalekim kraju, żył sobie kupiec, który miał tyle szczęścia we wszystkim, co robił, że był bardzo, bardzo bogaty. Miał sześciu synów i sześć córek, a dzięki wszystkim tym pieniądzom mógł im dać wszystko, czego zapragnęli, do czego byli przyzwyczajeni.
Ale pewnego dnia wydarzyło się coś strasznego. Ich dom stanął w ogniu i spłonął doszczętnie wraz ze wszystkimi pięknymi meblami, książkami, obrazami, złotem, srebrem i cennymi przedmiotami w środku. A to był dopiero początek ich kłopotów. Ich ojciec, który do tej pory miał tyle szczęścia, nagle stracił każdy statek, jaki posiadał na morzu, czy to z powodu piratów, sztormów, czy pożaru. Potem usłyszał, że ludzie, którym ufał w dalekich krajach, byli nieuczciwi. I wreszcie, z bardzo bogatego, stał się bardzo, bardzo biedny.
Został mu tylko mały domek w samotnym miejscu, co najmniej sto mil od miasta, w którym kiedyś mieszkali. Musieli się tam przeprowadzić, a dzieci były bardzo smutne, że muszą zostawić swoje dawne życie za sobą.
Z początku córki miały nadzieję, że ich przyjaciele, których było tak wielu, gdy były bogate, pozwolą im zamieszkać w swoich domach, teraz gdy nie mają własnego. Ale szybko odkryły, że są same, a dawni przyjaciele mówili nawet, że kłopoty były ich własną winą, bo były tak rozrzutne.
Nikt nie zaoferował im pomocy. Nie mieli więc wyboru i musieli udać się do chatki, która stała pośrodku ciemnego lasu i wydawała się najsmutniejszym miejscem na ziemi.
Ponieważ byli zbyt biedni, by mieć służbę, dziewczęta musiały ciężko pracować, jak chłopi. Chłopcy pracowali w polu, aby zarobić na życie.
Ubrane w proste stroje i żyjąc skromnie, dziewczęta nigdy nie przestały tęsknić za luksusami i zabawą dawnego życia.
Tylko najmłodsza starała się być odważna i wesoła. Ona również była smutna jak wszyscy, gdy przyszły kłopoty, ale szybko znów stała się szczęśliwa i starała się jak najlepiej wykorzystać sytuację. Pocieszała ojca i braci, a siostry próbowała nakłonić do tańca i śpiewu.
Ale one nie chciały, a ponieważ nie była tak ponura jak one, mówiły, że to nędzne życie jest wszystkim, na co ją stać. A przecież była o wiele ładniejsza i mądrzejsza od nich. Była tak urocza, że wszyscy nazywali ją Piękną.
Po dwóch latach, kiedy wszyscy zaczynali już przyzwyczajać się do nowego życia, wydarzyło się coś, co wszystko zmieniło. Ich ojciec usłyszał, że jeden z jego statków, który uważano za stracony, dopłynął bezpiecznie do portu z bogatym ładunkiem.
Wszyscy synowie i córki myśleli, że ich bieda się skończyła i chcieli natychmiast pojechać do miasta. Ale ojciec był ostrożniejszy i poprosił ich, aby zaczekali.
Mimo że były żniwa i był potrzebny, postanowił pojechać sam, aby najpierw sprawdzić, jak sprawy się mają.
Tylko najmłodsza córka wątpiła, że wkrótce znów będą bogaci, albo przynajmniej na tyle bogaci, by wygodnie żyć w mieście, pełnym zabawy i przyjaciół. Więc wszyscy obładowali ojca zamówieniami na klejnoty i suknie, które kosztowałyby fortunę.
Tylko Piękna, pewna, że to i tak na nic, nie poprosiła o nic. Ojciec zauważył jej milczenie i zapytał: „A co ja mam przywieźć tobie, Piękna?”

„Jedyną rzeczą, której pragnę, jest zobaczyć, że wracasz bezpiecznie do domu” – odpowiedziała.


Ale to tylko zdenerwowało jej siostry, które pomyślały, że je obwinia za proszenie o tak drogie rzeczy. Ojciec był jednak zadowolony. Ale pomyślał, że w jej wieku powinna lubić ładne prezenty, więc kazał jej coś wybrać.
„Cóż, drogi ojcze – powiedziała – skoro nalegasz, proszę cię, przynieś mi różę. Nie widziałam żadnej od czasu, gdy tu przyjechaliśmy, a tak bardzo je kocham.”
Kupiec więc wyruszył w drogę i dotarł do miasta tak szybko, jak mógł. Okazało się jednak, że jego dawni przyjaciele, myśląc, że nie żyje, podzielili między siebie towary ze statku. Po sześciu miesiącach trudów i wydatków był równie biedny jak na początku, mając tylko tyle pieniędzy, by opłacić podróż powrotną.
Co gorsza, musiał opuścić miasto w straszną pogodę, więc gdy był już kilka mil od domu, był prawie zmarznięty i wyczerpany. Mimo że wiedział, że dotarcie do domu przez las zajmie mu wiele godzin, tak bardzo pragnął wrócić, że postanowił jechać dalej.
Zapadła jednak noc, a głęboki śnieg i przenikliwy mróz sprawiły, że jego koń nie mógł iść dalej. W zasięgu wzroku nie było żadnego domu. Jedynym schronieniem, jakie znalazł, był wydrążony pień wielkiego drzewa, i skulił się tam na całą noc, która wydawała się najdłuższą w życiu.
Mimo zmęczenia wycie wilków nie pozwalało mu zasnąć. Gdy wreszcie nastał ranek, wcale nie było lepiej, ponieważ padający śnieg zasypał wszystkie ścieżki, a on nie wiedział, w którą stronę iść.
W końcu znalazł jakąś drogę. Z początku była tak nierówna i śliska, że przewracał się raz za razem, ale wkrótce stała się łatwiejsza i zaprowadziła go do alei drzew, która kończyła się wspaniałym zamkiem.
Kupiec pomyślał, że to bardzo dziwne, że w alei nie spadł ani gram śniegu, a stały w niej pomarańczowe drzewa pokryte kwiatami i owocami. Gdy dotarł na pierwszy dziedziniec, zobaczył schody z agatu. Wszedł po nich i przeszedł przez kilka pięknie urządzonych komnat.
Ciepłe powietrze ożywiło go i poczuł wielki głód. Ale w całym tym ogromnym, wspaniałym pałacu nie było nikogo, kogo można by poprosić o coś do jedzenia.
Wszędzie panowała głęboka cisza. W końcu, zmęczony wędrówką po pustych salach i pokojach, zatrzymał się w komnacie mniejszej od innych.
Palił się w niej jasny ogień, a obok ognia stała kanapa. Myśląc, że to pewnie dla kogoś, kto ma przyjść, usiadł, by zaczekać, i wkrótce zapadł w głęboki sen.
Gdy kilka godzin później obudził go skrajny głód, wciąż był sam. Ale mały stolik z dobrym obiadem został przysunięty blisko niego. Ponieważ nie jadł od dwudziestu czterech godzin, zaczął jeść od razu, mając nadzieję, że wkrótce będzie mógł podziękować swemu życzliwemu gospodarzowi, kimkolwiek był.
Ale nikt się nie pojawił. Nawet po kolejnym długim śnie, z którego obudził się zupełnie wypoczęty, nikogo nie było, choć na stoliczku obok niego czekał świeży posiłek z delikatnych ciastek i owoców. Będąc z natury bojaźliwym, cisza zaczęła go przerażać.
Postanowił ponownie przeszukać wszystkie komnaty, ale bezskutecznie. Nie było widać ani jednego służącego. W pałacu nie było żadnego śladu życia!
Zastanawiał się, co robić, i dla rozrywki udawał, że wszystkie skarby, które widział, są jego, myśląc o tym, jak podzieliłby je między swoje dzieci.
Potem zszedł do ogrodu. Choć gdzie indziej była zima, tutaj świeciło słońce, śpiewały ptaki, kwitły kwiaty, a powietrze było miękkie i słodkie. Kupiec był zachwycony wszystkim, co widział i słyszał, i powiedział do siebie:
"To wszystko musi być przeznaczone dla mnie. Pójdę teraz i sprowadzę moje dzieci, aby podzieliły się tymi wszystkimi rozkoszami."
Mimo że był zmarznięty i zmęczony, gdy przybył, zaprowadził konia do stajni i nakarmił go. Teraz pomyślał, że osiodła go na drogę powrotną i skręcił na ścieżkę prowadzącą do stajni.
Ścieżkę otaczał żywopłot z róż po obu stronach, a kupiec pomyślał, że nigdy nie widział ani nie wąchał tak pięknych kwiatów. Przypomniały mu one obietnicy danej Pięknej, więc zatrzymał się i zerwał jedną, by jej dać, gdy nagle przeraził go dziwny hałas za plecami.
Odwracając się, zobaczył przerażającą Bestię, która wydawała się bardzo zła i powiedziała strasznym głosem:
„Kto ci powiedział, że możesz zrywać moje róże? Czy nie wystarczyło, że wpuściłem cię do mojego pałacu i byłem dla ciebie dobry? W ten sposób okazujesz wdzięczność, kradnąc moje kwiaty? Twoje zuchwalstwo nie ujdzie ci na sucho.”
Kupiec, przerażony tymi wściekłymi słowami, upuścił nieszczęsną różę, padł na kolana i zawołał: „Wybacz mi, szlachetny panie. Jestem naprawdę wdzięczny za twoją gościnność, która była tak hojna, że nie mogłem sobie wyobrazić, że będziesz zły na mnie za zerwanie tak drobnej rzeczy jak róża.” Ale gniew Bestii nie osłabł.

"Jesteś szybki w wymówkach i pochlebstwach", zawołał, "ale to nie uratuje cię przed śmiercią, na którą zasługujesz."
„Niestety!” pomyślał kupiec, „gdyby moja córka wiedziała, w jakie niebezpieczeństwo wpędziła mnie ta róża!”
W rozpaczy zaczął opowiadać Bestii o wszystkich swoich nieszczęściach i powodach podróży, nie zapominając wspomnieć o prośbie Pięknej.
„Okup za króla ledwo by kupił to wszystko, o co prosiły moje inne córki”, powiedział. „Ale myślałem, że przynajmniej mogę przynieść Pięknej jej różę. Proszę, wybacz mi, bo nie miałem złych zamiarów.”
Bestia pomyślała chwilę, po czym powiedziała mniej gniewnym tonem:
"Wybaczę ci pod jednym warunkiem: że oddasz mi jedną ze swoich córek."
„Ach!” zawołał kupiec. „Gdybym był tak okrutny, by ratować własne życie kosztem jednego z moich dzieci, jaką wymówkę mógłbym podać, by ją tu sprowadzić?”
„Żadna wymówka nie będzie potrzebna”, odpowiedziała Bestia. „Jeśli w ogóle przyjdzie, musi przyjść dobrowolnie. Żaden inny warunek nie wchodzi w grę.
Zobacz, czy któraś z nich jest wystarczająco odważna i kocha cię na tyle, by przyjść i uratować ci życie.
Wydajesz się uczciwym człowiekiem, więc zaufam ci i pozwolę wrócić do domu. Daję ci miesiąc, by zobaczyć, czy któraś z twoich córek wróci z tobą i zostanie tutaj, abyś mógł odejść wolny.
Jeśli żadna z nich nie będzie chciała, musisz wrócić sam, pożegnawszy się na zawsze, bo wtedy będziesz należeć do mnie.
I nie myśl, że możesz się przede mną ukryć, bo jeśli złamiesz słowo, przyjdę i cię zabiorę!" dodała Bestia ponuro.
Kupiec przyjął tę propozycję, choć nie sądził, by którąś z córek udało się namówić do przyjścia. Obiecał wrócić w wyznaczonym czasie. Potem, chcąc uciec z obecności Bestii, poprosił o pozwolenie na natychmiastowe opuszczenie pałacu. Ale Bestia powiedziała, że nie może odejść aż do następnego dnia.
„Wtedy znajdziesz przygotowanego dla siebie konia”, powiedziała. „Teraz idź zjeść kolację i czekaj na moje rozkazy.”
Biedny kupiec, bardziej martwy niż żywy, wrócił do swojego pokoju. Najpyszniejsza kolacja była już podana na małym stoliku przed płonącym ogniem. Ale był zbyt przerażony, by jeść, i spróbował tylko kilku potraw, bojąc się, że Bestia będzie zła, jeśli nie będzie posłuszny.
Kiedy skończył, usłyszał wielki hałas w sąsiednim pokoju, który oznaczał, że nadchodzi Bestia. Ponieważ nie mógł uciec, pozostało mu tylko udawać jak najodważniejszego. Gdy więc Bestia pojawiła się i zapytała szorstko, czy dobrze zjadł, kupiec odpowiedział pokornie, że tak, dzięki życzliwości gospodarza.
Potem Bestia ostrzegła go, by pamiętał o ich umowie i przygotował córkę na to, co ją czeka.
„Nie wstawaj jutro”, dodała, „dopóki nie zobaczysz słońca i nie usłyszysz dzwonka ze złota. Wtedy znajdziesz tu czekające śniadanie, a koń, na którym pojedziesz, będzie gotowy na dziedzińcu. Przywiezie cię także z powrotem, gdy za miesiąc przyjdziesz z córką. Żegnaj. Zanieś różę Pięknej i pamiętaj o swojej obietnicy!"
Kupiec był tylko zbyt zadowolony, gdy Bestia odeszła. Choć ze smutku nie mógł spać, położył się do czasu, aż wzeszło słońce. Potem, po szybkim śniadaniu, poszedł zebrać różę Pięknej i dosiadł konia, który poniósł go tak szybko, że w jednej chwili stracił pałac z oczu. Wciąż pogrążony w ponurych myślach, koń zatrzymał się przed drzwiami domku.
Jego synowie i córki, którzy bardzo martwili się jego długą nieobecnością, wybiegli mu na spotkanie, chcąc usłyszeć nowiny. Widząc go na wspaniałym koniu i owiniętego bogatym płaszczem, myśleli, że podróż poszła dobrze.

Na razie ukrył prawdę, mówiąc tylko smutno do Pięknej, podając jej różę:
"Oto, o co prosiłaś, bym ci przyniósł. Nie wiesz, ile to kosztowało."
Ale to tak bardzo ich zaciekawiło, że wkrótce opowiedział im całą swoją przygodę od początku do końca. Wtedy wszyscy byli bardzo nieszczęśliwi. Dziewczęta głośno płakały nad utraconymi nadziejami, a chłopcy mówili, że ojciec nie powinien wracać do tego strasznego zamku i zaczęli planować, jak zabić Bestię, gdyby przyszła go zabrać.
Ale ich ojciec przypomniał im, że obiecał wrócić. Wtedy dziewczęta bardzo rozgniewały się na Piękną i powiedziały, że to wszystko jej wina. Gdyby poprosiła o coś rozsądnego, to by się nigdy nie wydarzyło. Gorzko narzekały, że muszą cierpieć za jej głupotę.
Biedna Piękna, bardzo zmartwiona, powiedziała im:
„Rzeczywiście to ja spowodowałam te kłopoty, ale zapewniam was, że zrobiłam to niewinnie. Kto mógł przypuszczać, że proszenie o różę w środku lata przyniesie tyle nieszczęścia? Ale skoro wyrządziłam szkodę, to sprawiedliwe, żebym ja za nią cierpiała. Pójdę więc z ojcem, by dotrzymać jego obietnicy.”
Na początku nikt nie chciał o tym słyszeć. Jej ojciec i bracia, którzy bardzo ją kochali, powiedzieli, że nic nie sprawi, by pozwolili jej odejść. Ale Piękna była zdecydowana. Gdy czas się zbliżał, podzieliła swoje skromne rzeczy między siostry i pożegnała się ze wszystkim, co kochała.
Gdy nadszedł ten fatalny dzień, dodawała ojcu otuchy i zachęcała go, gdy wsiadali na konia, który go przywiózł. Koń zdawał się raczej lecieć niż galopować, ale tak płynnie, że Piękna się nie bała.
Właściwie to cieszyłaby się z przejażdżki, gdyby nie martwiła się o to, co wydarzy się na końcu. Jej ojciec wciąż próbował ją przekonać, żeby wróciła, ale na próżno. Gdy rozmawiali, zapadła noc.
Wtedy, ku ich wielkiemu zdziwieniu, wokół zaczęły świecić wspaniałe kolorowe światła, a przed nimi rozbłysły wspaniałe fajerwerki. Cały las był oświetlony i zrobiło się nawet przyjemnie ciepło, choć wcześniej było przenikliwie zimno. Trwało to, aż dotarli do alei pomarańczowych drzew, gdzie posągi trzymały płonące pochodnie.
Gdy zbliżyli się do pałacu, zobaczyli, że jest oświetlony od dachu do ziemi, a z dziedzińca dobiegała cicha muzyka. „Bestia musi być bardzo głodna” – powiedziała Piękna, próbując się zaśmiać – „skoro tak fetuje przybycie swojej ofiary.”
Ale mimo zmartwienia nie mogła powstrzymać się od podziwiania wszystkich cudownych rzeczy, które widziała.
Koń zatrzymał się u stóp schodów prowadzących na taras. Gdy zsiedli, ojciec zaprowadził ją do małego pokoju, w którym był wcześniej. Tam zastali wspaniale płonący ogień i stół pięknie nakryty do pysznej kolacji.
Kupiec wiedział, że to dla nich przeznaczone, a Piękna, która była trochę mniej przestraszona, gdy przeszła już przez tyle sal, nie widząc Bestii, chętnie jadła, bo długa jazda sprawiła, że była bardzo głodna. Ledwie jednak skończyli, usłyszeli zbliżające się kroki Bestii. Piękna przylgnęła do ojca z przerażenia, które jeszcze wzrosło, gdy zobaczyła, jak bardzo on się boi. Gdy jednak Bestia naprawdę się pojawiła, choć Piękna zadrżała na jego widok, z wielkim wysiłkiem ukryła strach i przywitała go grzecznie.
To wyraźnie ucieszyło Bestię. Spojrzawszy na nią, powiedział tonem, który przeraziłby najodważniejsze serce, choć nie wydawał się zły:
„Dobry wieczór, stary człowieku. Dobry wieczór, Piękna.”
Kupiec był zbyt przerażony, by odpowiedzieć, ale Piękna odpowiedziała słodko: „Dobry wieczór, Bestio.”
„Czy przyszłaś dobrowolnie?” – zapytała Bestia. „Czy będziesz szczęśliwa, zostając tutaj, gdy twój ojciec odejdzie?”
Piękna odpowiedziała odważnie, że jest gotowa zostać.
„Jestem z ciebie zadowolony” – powiedziała Bestia. „Skoro przyszłaś z własnej woli, możesz zostać. A ty, stary człowieku” – dodał, zwracając się do kupca – „o wschodzie słońca jutro wyjedziesz. Gdy zadzwoni dzwonek, wstań szybko i zjedz śniadanie, a znajdziesz tego samego konia czekającego, by zabrać cię do domu.
Pamiętaj jednak, że nie możesz się spodziewać, że kiedykolwiek ujrzysz mój pałac ponownie.”
Następnie zwracając się do Pięknej, powiedział:
„Zabierz ojca do sąsiedniego pokoju i pomóż mu wybrać wszystko, co według ciebie twoi bracia i siostry chcieliby mieć. Znajdziesz tam dwie podróżne skrzynie. Napełnij je tak, jak tylko potrafisz. To tylko sprawiedliwe, żebyś wysłała im coś cennego na pamiątkę od siebie.”
Potem odszedł, mówiąc: „Żegnaj, Piękna; żegnaj, stary człowieku.” Choć Piękna była bardzo smutna z powodu odejścia ojca, bała się nie posłuchać rozkazów Bestii. Weszli do następnego pokoju, który miał półki i szafki dookoła. Byli bardzo zaskoczeni bogactwem, jakie się w nim znajdowało.
Były tam wspaniałe suknie godne królowej, z wszystkimi pasującymi do nich ozdobami. Gdy Piękna otworzyła szafy, olśniły ją przepiękne klejnoty piętrzące się na każdej półce. Wybrawszy ogromną ilość, którą podzieliła między siostry – ułożyła stosy wspaniałych sukni dla każdej – otworzyła ostatnią skrzynię, która była pełna złota.
„Myślę, ojcze” – powiedziała – „skoro złoto będzie dla ciebie bardziej przydatne, lepiej wyjmijmy inne rzeczy i napełnijmy skrzynie złotem.” Zrobili tak. Ale im więcej wkładali, tym więcej miejsca się pojawiało. W końcu włożyli z powrotem wszystkie klejnoty i suknie, które wyjęli, a Piękna dodała nawet więcej klejnotów, ile tylko mogła unieść naraz. A skrzynie wciąż nie były zbyt pełne, ale były tak ciężkie, że słoń by ich nie uniósł!
„Bestia nas wyśmiała!” – zawołał kupiec. „Musiał udawać, że daje nam te wszystkie rzeczy, wiedząc, że nie będę mógł ich zabrać.”
„Poczekajmy i zobaczmy” – odpowiedziała Piękna. „Nie mogę uwierzyć, że chciał nas oszukać. Jedyne, co możemy zrobić, to je zamknąć i zostawić gotowe.”
Zrobili więc tak i wrócili do małego pokoju, gdzie, ku ich zdziwieniu, śniadanie było gotowe. Kupiec jadł z dobrym apetytem, ponieważ hojność Bestii sprawiła, że pomyślał, iż może wkrótce wrócić, by zobaczyć Piękną.
Ale ona była pewna, że ojciec odchodzi na zawsze, więc była bardzo smutna, gdy dzwonek zadzwonił ostro drugi raz, ostrzegając ich, że nadszedł czas rozstania. Zeszli na dziedziniec, gdzie czekały dwa konie: jeden obładowany dwiema skrzyniami, a drugi dla niego do jazdy.
Konie grzebały kopytami, nie mogąc doczekać się odjazdu. Kupiec musiał się śpiesznie pożegnać z Piękną, a gdy tylko wsiadł na konia, odjechał tak szybko, że straciła go z oczu w mgnieniu oka. Wtedy Piękna zaczęła płakać i powędrowała smutno z powrotem do swojego pokoju.
Wkrótce poczuła się bardzo śpiąca, a ponieważ nie miała nic lepszego do roboty, położyła się i natychmiast zasnęła. Wtedy śniło jej się, że spaceruje nad strumieniem otoczonym drzewami, lamentując nad swoim smutnym losem, gdy nagle młody książę, przystojniejszy niż kogokolwiek widziała, o głosie, który trafiał prosto do serca, przyszedł i powiedział do niej: „Ach, Piękna!
Nie jesteś tak nieszczęśliwa, jak myślisz. Tutaj otrzymasz nagrodę za wszystko, co wycierpiałaś gdzie indziej. Każde życzenie zostanie spełnione. Spróbuj tylko mnie znaleźć, nieważne, jak bardzo będę zamaskowany, bo kocham cię bardzo, a czyniąc mnie szczęśliwym, znajdziesz własne szczęście.
Bądź tak wierna, jak jesteś piękna, a nie będziemy mieli już nic do życzenia.”
„Co mogę zrobić, książę, aby cię uszczęśliwić?” – powiedziała Piękna.
„Tylko bądź wdzięczna” – odpowiedział – „i nie ufaj zbytnio swoim oczom. A przede wszystkim nie porzucaj mnie, dopóki nie wybawisz mnie od okrutnej niedoli.”
Potem śniło jej się, że jest w pokoju z dostojną i piękną panią, która powiedziała do niej:
„Droga Piękna, staraj się nie żałować tego, co zostawiłaś, ponieważ jesteś przeznaczona do lepszego losu. Po prostu nie daj się zwieść pozorom.”
Piękna uznała swoje sny za tak interesujące, że nie spieszyła się z przebudzeniem. Wkrótce jednak zegar obudził ją, dwanaście razy cicho wołając jej imię. Wstała i znalazła swoją toaletkę zastawioną wszystkim, czego mogła potrzebować. Kiedy skończyła się przygotowywać, w sąsiednim pokoju czekał już obiad. Ale obiad nie trwa długo, gdy jest się samemu, i wkrótce usiadła wygodnie na rogu sofy i zaczęła myśleć o uroczym księciu, którego widziała we śnie.
„Powiedział, że mogę go uszczęśliwić” – powiedziała do siebie Piękna. „Wygląda więc na to, że ten okropny Bestia trzyma go w niewoli. Jak mogę go uwolnić? Zastanawiam się, dlaczego obaj kazali mi nie ufać pozorom. Nie rozumiem tego. Ale w końcu to był tylko sen, więc dlaczego miałabym się tym martwić?
Lepiej znajdę coś, co mnie zabawi.”
Wstała więc i zaczęła zwiedzać wiele pokoi pałacu.
Pierwszy pokój, do którego weszła, był wyłożony lustrami. Piękna widziała swoje odbicie wszędzie i pomyślała, że nigdy nie widziała tak czarującego pokoju. Następnie jej uwagę przykuła bransoleta wisząca na żyrandolu. Kiedy ją zdjęła, ze zdziwieniem odkryła, że znajduje się w niej portret jej nieznanego wielbiciela, dokładnie takiego, jakiego widziała we śnie.
Z wielką radością wsunęła bransoletę na ramię i poszła dalej do galerii obrazów, gdzie wkrótce znalazła portret tego samego przystojnego księcia naturalnej wielkości, tak dobrze namalowany, że gdy mu się przyglądała, wydawał się do niej życzliwie uśmiechać.
Oderwawszy się w końcu od portretu, przeszła do pokoju, w którym znajdowały się wszystkie instrumenty muzyczne pod słońcem. Bawiła się przez dłuższy czas, próbując niektórych z nich i śpiewając, aż się zmęczyła.
Następny pokój był biblioteką, i zobaczyła wszystko, co kiedykolwiek chciała przeczytać, a także wszystko, co już przeczytała. Wydawało jej się, że całe życie nie wystarczyłoby nawet na przeczytanie nazw książek, tak wiele ich było.
Tymczasem zrobiło się ciemno, a woskowe świece w diamentowych i rubinowych lichtarzach zaczęły zapalać się same w każdym pokoju.
Piękna zastała swoją kolację podaną dokładnie wtedy, gdy chciała, ale nie widziała nikogo ani nie słyszała żadnego dźwięku. Chociaż ojciec ostrzegł ją, że będzie sama, zaczęło jej to doskwierać.
Wkrótce jednak usłyszała Bestię nadchodzącą i drżąc zastanawiała się, czy zamierza ją teraz zjeść.
On jednak wcale nie wydawał się groźny i tylko powiedział szorstko: „Dobry wieczór, Piękna.” Odpowiedziała wesoło i udało jej się ukryć strach. Potem Bestia zapytał, jak się bawiła, a ona opowiedziała mu o wszystkich pokojach, które widziała.
Następnie zapytał, czy myśli, że mogłaby być szczęśliwa w jego pałacu. Piękna odpowiedziała, że wszystko jest tak piękne, że byłaby bardzo trudna do zadowolenia, gdyby nie mogła być szczęśliwa. Po około godzinie rozmowy Piękna zaczęła myśleć, że Bestia nie jest tak straszny, jak początkowo sądziła. Potem wstał, aby wyjść, i powiedział swoim szorstkim głosem:
„Czy mnie kochasz, Piękna? Czy wyjdziesz za mnie?”
„Och! Co mam powiedzieć?” – zawołała Piękna, bojąc się rozgniewać Bestię odmową.
„Powiedz 'tak' lub 'nie' bez strachu” – odpowiedział.
„Och! Nie, Bestio” – powiedziała Piękna pośpiesznie.
„Skoro nie chcesz, dobranoc, Piękna” – powiedział.
A ona odpowiedziała: „Dobranoc, Bestio,” bardzo zadowolona, że jej odmowa go nie zdenerwowała. Gdy wyszedł, wkrótce poszła spać i zasnęła, śniąc o swoim nieznanym Księciu. Wydawało jej się, że przyszedł i powiedział do niej:
„Ach, Piękna! Dlaczego jesteś dla mnie taka niemiła? Obawiam się, że jestem skazany na nieszczęście przez wiele długich dni.”
Potem jej sny się zmieniły, ale czarujący Książę pojawiał się we wszystkich. Kiedy nastał ranek, jej pierwszą myślą było spojrzeć na portret, aby sprawdzić, czy rzeczywiście do niego podobny, i stwierdziła, że na pewno tak.
Tego ranka postanowiła zabawić się w ogrodzie. Słońce świeciło, a wszystkie fontanny grały. Ze zdziwieniem stwierdziła jednak, że każde miejsce jest jej znajome. Wkrótce dotarła do strumienia, nad którym rosły mirty, gdzie po raz pierwszy spotkała Księcia we śnie.
To sprawiło, że jeszcze bardziej pomyślała, że musi być więziony przez Bestię. Gdy się zmęczyła, wróciła do pałacu i znalazła nowy pokój pełen materiałów do wszelkiego rodzaju rękodzieła – wstążek do robienia kokard i jedwabi do wyrobu kwiatów.
Była tam również ptaszarnia pełna rzadkich ptaków, tak oswojonych, że gdy tylko zobaczyły Piękną, przyleciały do niej i siadały na jej ramionach i głowie.
„Śliczne małe stworzenia” – powiedziała – „jakże bym chciała, aby wasza klatka była bliżej mojego pokoju, abym mogła częściej słyszeć wasz śpiew!”
Gdy to mówiła, otworzyła drzwi i ku swemu zachwytowi odkryła, że prowadzą one do jej własnego pokoju, chociaż myślała, że jest po drugiej stronie pałacu.
W dalszym pokoju było więcej ptaków – papug i kakadu, które umiały mówić. Witały Piękną po imieniu.
Uznała je za tak zabawne, że wzięła jedną lub dwie do swojego pokoju, a one rozmawiały z nią podczas kolacji.
Potem Bestia złożył jej swoją zwykłą wizytę i zadał te same pytania co poprzednio. Potem, z szorstkim „dobranoc”, wyszedł, a Piękna poszła spać, aby śnić o swoim tajemniczym Księciu. Dni mijały szybko, wypełnione różnymi rozrywkami.
Po pewnym czasie Piękna odkryła w pałacu jeszcze jedną dziwną rzecz, która często sprawiała jej przyjemność, gdy była zmęczona samotnością. Był to pokój, na który wcześniej nie zwracała uwagi; był pusty, z wyjątkiem tego, że pod każdym oknem stał bardzo wygodny fotel.
Gdy pierwszy raz wyjrzała przez okno, wydawało jej się, że czarna zasłona nie pozwala niczego dostrzec na zewnątrz. Ale gdy drugi raz weszła do pokoju, czując się zmęczona, usiadła w jednym z foteli. Natychmiast zasłona się rozsunęła i przed nią rozegrała się bardzo zabawna pantomima.
Były tam tańce, kolorowe światła, muzyka i piękne suknie. Wszystko było tak radosne, że Piękna była zachwycona. Potem kolejno wypróbowała pozostałe siedem okien, a każde z nich pokazywało jakąś nową i zaskakującą rozrywkę. Piękna nigdy więcej nie czuła się samotna.
Każdego wieczoru po kolacji Bestia przychodził do niej i zawsze przed pożegnaniem pytał swoim strasznym głosem:
„Piękna, czy wyjdziesz za mnie?”
I wydawało się Pięknej, teraz gdy lepiej go rozumiała, że gdy mówiła „Nie, Bestio,” odchodził dość smutny. Ale jej szczęśliwe sny o przystojnym młodym Księciu szybko kazały jej zapomnieć o biednym Beście. Jedyną rzeczą, która ją niepokoiła, było ciągłe pouczanie, by nie ufać pozorom, by kierować się sercem, a nie oczami, i wiele innych zagadkowych rzeczy, których, jakkolwiek się starała, nie mogła zrozumieć.
Tak rzeczy ciągnęły się przez długi czas, aż w końcu, mimo że była szczęśliwa, Piękna zaczęła tęsknić za ojcem i rodzeństwem. Pewnej nocy, widząc jej smutek, Bestia zapytał, co jest nie tak. Piękna przestała się go bać. Teraz wiedziała, że jest naprawdę łagodny mimo groźnego wyglądu i strasznego głosu. Odpowiedziała więc, że tęskni za domem. Słysząc to, Bestia wydał się smutny i zawołał żałośnie.
„Ach! Piękna, czy masz serce opuścić tak nieszczęśliwą Bestię? Czego więcej potrzebujesz, by być szczęśliwą? Czy to dlatego, że mnie nienawidzisz, chcesz uciec?”
„Nie, droga Bestio,” odpowiedziała cicho Piękna. „Nie nienawidzę cię i bardzo bym żałowała, gdybym miała cię już nigdy nie zobaczyć. Ale tęsknię za ojcem. Pozwól mi pojechać na dwa miesiące, a obiecuję, że wrócę i zostanę z tobą do końca życia.”
Bestia, która wzdychała smutno podczas jej słów, odpowiedział:
„Nie mogę ci odmówić niczego, o co poprosisz, nawet jeśli ma mnie to kosztować życie. Weź cztery skrzynie, które znajdziesz w pokoju obok, i napełnij je wszystkim, co chcesz ze sobą zabrać.
Ale pamiętaj o swojej obietnicy i wróć, gdy miną dwa miesiące, bo możesz żałować, jeśli nie wrócisz na czas, znajdziesz swoją wierną Bestię martwą. Nie będziesz potrzebować powozu, by wrócić.
Pożegnaj się z rodzeństwem wieczorem przed wyjazdem, a gdy pójdziesz spać, obróć ten pierścień na palcu i powiedz stanowczo: ‘Chcę wrócić do mojego pałacu i zobaczyć moją Bestię’. Dobranoc, Piękna.
Nie bój się niczego, śpij spokojnie, a wkrótce zobaczysz ojca.”
Gdy tylko Piękna została sama, pospieszyła napełnić skrzynie wszystkimi rzadkimi i cennymi przedmiotami, które widziała. Dopiero gdy zmęczyła się układaniem rzeczy, wydały się pełne.
Potem poszła spać, ale z radości ledwo mogła zasnąć. Gdy w końcu zaczęła śnić o ukochanym Księciu, ze smutkiem ujrzała go leżącego na trawiastej łące, smutnego i zmęczonego, ledwo podobnego do siebie.
„Co się stało?” zawołała.
Spojrzał na nią z wyrzutem i powiedział: „Jak możesz mnie pytać, okrutna? Czy nie zostawiasz mnie na śmierć?”
„Ach! Nie bądź tak smutny,” zawołała Piękna. „Jadę tylko zapewnić ojca, że jestem bezpieczna i szczęśliwa. Wiernie obiecałam Bestii, że wrócę, a on umarłby z żalu, gdybym nie dotrzymała słowa!”
„Co cię to obchodzi?” powiedział Książę. „Z pewnością nie zależałoby ci?”
„Owszem, byłabym niewdzięczna, gdybym nie dbała o tak dobrą Bestię,” zawołała Piękna z oburzeniem. „Umarłabym, by oszczędzić mu bólu. Zapewniam cię, to nie jego wina, że jest tak brzydki.”
Właśnie wtedy dziwny dźwięk obudził ją.

Ktoś mówił niedaleko. Otwierając oczy, znalazła się w pokoju, którego nigdy wcześniej nie widziała, który z pewnością nie był tak wspaniały jak te w pałacu Bestii. Gdzie mogła być?
Wstała i szybko się ubrała, a potem zobaczyła, że skrzynie, które spakowała poprzedniej nocy, były wszystkie w pokoju. Gdy zastanawiała się, jaką magią Bestia przyniósł je i ją w to dziwne miejsce, nagle usłyszała głos ojca.
Wybiegła i przywitała go radośnie. Jej bracia i siostry byli zdumieni, widząc ją, bo nie spodziewali się jej już zobaczyć. Zasypywali ją pytaniami. Ona również miała wiele do usłyszenia o tym, co się działo, gdy jej nie było, i o podróży ojca do domu.
Ale gdy usłyszeli, że przyjechała tylko na krótko i potem musi wrócić do pałacu Bestii na zawsze, głośno zapłakali. Wtedy Piękna zapytała ojca, co według niego mogą znaczyć jej dziwne sny i dlaczego Książę wciąż błagał ją, by nie ufała pozorom.
Po namyśle odpowiedział:
„Sama mówisz, że Bestia, choć straszny, kocha cię bardzo i zasługuje na twoją miłość i wdzięczność za swoją łagodność i dobroć. Myślę, że Książę chce, byś zrozumiała, że powinnaś go nagrodzić, robiąc to, czego pragnie, mimo jego brzydoty.”
Piękna nie mogła nie przyznać, że to wydawało się bardzo prawdopodobne. Mimo to, gdy pomyślała o swoim drogim Księciu, który był taki przystojny, wcale nie miała ochoty poślubić Bestii. Przynajmniej przez dwa miesiące nie musiała decydować. Mogła cieszyć się czasem z siostrami. Ale choć były teraz bogate i mieszkały znowu w mieście i miały wielu przyjaciół, Piękna odkryła, że nic jej nie bawi. Często myślała o pałacu, gdzie była tak szczęśliwa, zwłaszcza że w domu ani razu nie śniła o swoim drogim Księciu i czuła się bez niego dość smutna.
Potem jej siostry zdawały się przyzwyczajać do tego, że jej nie ma, a nawet uważały ją za zawadę. Nie byłaby więc zmartwiona, gdy minęły dwa miesiące, gdyby nie ojciec i bracia, którzy błagali ją, by została, i tak smucili się na myśl o jej wyjeździe, że nie miała odwagi się pożegnać.
Codziennie, wstając, zamierzała powiedzieć to wieczorem, a gdy nadchodził wieczór, odkładała to znowu. Aż wreszcie miała smutny sen, który pomógł jej podjąć decyzję. Śniło jej się, że błąka się samotną ścieżką w pałacowych ogrodach, gdy usłyszała jęki dochodzące z krzaków ukrywających wejście do jaskini.
Biegnąc szybko, by zobaczyć, co się dzieje, znalazła Bestię leżącego na boku, jakby umierającego. Wymawiał jej słabo, że jest przyczyną jego cierpienia. W tym samym momencie pojawiła się dostojna dama i powiedziała bardzo poważnie:
„Ach, Piękna! Jesteś właśnie w samą porę, by uratować mu życie. Widzisz, co się dzieje, gdy ludzie nie dotrzymują obietnic! Gdybyś opóźniła się o jeden dzień, zastałabyś go martwego.”
Piękna była tak przerażona tym snem, że następnego ranka oznajmiła, że wraca natychmiast. Jeszcze tej samej nocy pożegnała się z ojcem i całym rodzeństwem. Gdy tylko znalazła się w łóżku, obróciła pierścień na palcu i powiedziała stanowczo: „Chcę wrócić do mojego pałacu i zobaczyć moją Bestię”, jak jej kazano.
Potem natychmiast zasnęła i obudziła się dopiero, gdy usłyszała, jak zegar dwanaście razy swoim melodyjnym głosem mówi: „Piękno, Piękno”, co od razu powiedziało jej, że wróciła do pałacu. Wszystko było tak jak przedtem, a jej ptaki tak się cieszyły na jej widok! Ale Piękno myślała, że nigdy nie przeżyła tak długiego dnia, bo tak bardzo chciała znów zobaczyć Bestię, że czuła, jakby pora kolacji nigdy nie nadejdzie.
Kiedy jednak nadeszła, a Bestia się nie pojawiła, naprawdę się przestraszyła. Więc po długim nasłuchiwaniu i czekaniu pobiegła do ogrodu, aby go szukać. W górę i w dół alejek i ścieżek biedna Piękno biegała, wołając go na próżno.
Nikt nie odpowiedział i nie było po nim śladu. W końcu, zupełnie zmęczona, zatrzymała się na chwilę odpoczynku i zobaczyła, że stoi naprzeciw zacienionej ścieżki, którą widziała we śnie.
Pobiegła nią i rzeczywiście, była tam jaskinia, a w niej leżała Bestia – śpiąca, jak sądziła Piękno. Uradowana, że go znalazła, podbiegła i pogłaskała go po głowie, ale ku swemu przerażeniu, nie poruszył się ani nie otworzył oczu.
„Och!

On nie żyje, a to wszystko moja wina”, powiedziała Piękno, płacząc gorzko.
Ale potem, patrząc na niego ponownie, pomyślała, że wciąż oddycha. Pośpiesznie nabrawszy wody z najbliższej fontanny, ochlapała nią jego twarz i ku swej wielkiej radości, zaczął odzyskiwać przytomność.
„Och! Bestio, jak mnie przestraszyłeś!” – zawołała. „Nigdy nie wiedziałam, jak bardzo cię kocham, aż do teraz, gdy bałam się, że jest już za późno, by uratować ci życie.”
„Czy naprawdę możesz kochać tak brzydkie stworzenie jak ja?” – zapytał słabo Bestia. „Ach! Piękno, przyszłaś właśnie w samą porę. Umierałem, bo myślałem, że zapomniałaś o swojej obietnicy. Ale wróć teraz i odpocznij. Zobaczę cię później.”
Piękno, która spodziewała się, że będzie na nią zły, uspokoił jego łagodny głos i wróciła do pałacu, gdzie czekała na nią kolacja. Potem Bestia przyszedł jak zwykle i rozmawiał o czasie, który spędziła z ojcem, pytając, czy dobrze się bawiła i czy wszyscy cieszyli się na jej widok.
Piękno odpowiadała grzecznie i całkiem lubiła opowiadać mu wszystko, co się wydarzyło. A gdy w końcu nadszedł czas, by odszedł, i zapytał, jak tyle razy wcześniej: „Piękno, czy wyjdziesz za mnie?”
Odpowiedziała cicho: „Tak, droga Bestio.”
Gdy to powiedziała, przed oknami pałacu rozbłysło światło. Trzaskały fajerwerki, huczały wystrzały, a wzdłuż alei pomarańczowych drzew, literami utworzonymi ze świetlików, napisane było: „Niech żyją Książę i Jego Oblubienica.”
Odwróciwszy się, by zapytać Bestię, co to wszystko może znaczyć, Piękno odkryła, że zniknął, a na jego miejscu stał jej długo wyczekiwany Książę! W tej samej chwili na tarasie rozległ się turkot kół rydwanu i do pokoju weszły dwie damy. Jedną z nich Piękno rozpoznała jako dostojną damę, którą widziała w swoich snach. Druga była również tak wspaniała i królewska, że Piękno ledwie wiedziała, którą przywitać najpierw.
Ale ta, którą już znała, powiedziała do swojej towarzyszki:
„Cóż, Królowo, oto Piękno, która miała odwagę ocalić twojego syna od straszliwego zaklęcia. Oni się kochają i tylko twoja zgoda na ich małżeństwo jest potrzebna, aby byli całkowicie szczęśliwi.”
„Zgadzam się z całego serca!” – zawołała Królowa. „Jak mogę ci wystarczająco podziękować, urocza dziewczyno, za przywrócenie mojemu drogiego synowi jego prawdziwej postaci?”
A potem czule uściskała Piękno i Księcia, który tymczasem witał się z Wróżką i przyjmował jej gratulacje.
„A teraz,” – powiedziała Wróżka do Piękna – „przypuszczam, że chciałabyś, abym sprowadziła wszystkich twoich braci i siostry, by tańczyli na twoim weselu?”
I tak też zrobiła. Ślub odbył się już następnego dnia z największym przepychem, a Piękno i Książę żyli długo i szczęśliwie.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.