Jacob Grimm and Wilhelm GrimmMistrz-Złodziej

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Mistrz-Złodziej

The Master-Thief

Jacob Grimm and Wilhelm Grimm

25 sider
Uruchomiono: 2026-08-09 16:04BokRobot · Strona 1 / 26

Pewnego dnia stary mężczyzna i jego żona siedzieli przed malutkim domkiem, odpoczywając chwilę po pracy. Nagle podjechał wspaniały powóz zaprzężony w cztery czarne konie, i wysiadł z niego bogato ubrany mężczyzna.

Chłop wstał, podszedł do pana i zapytał, czego pragnie i jak może mu pomóc. Nieznajomy wyciągnął rękę do starca i rzekł: "Nie chcę niczego więcej, jak tylko raz zjeść prosty wiejski posiłek.

Ugotuj mi ziemniaki tak, jak zwykle je jadacie, a chętnie usiądę przy waszym stole i zjem je." Chłop uśmiechnął się i powiedział: "Musicie być hrabią lub księciem, a może nawet księciem krwi.

BokRobot · Strona 2 / 26

Panowie często mają takie zachcianki, ale spełnię wasze życzenie." Żona poszła do kuchni i zaczęła myć i szorować ziemniaki, i robić z nich kluski, jakie jedzą wieśniacy.

Gdy była tym zajęta, chłop rzekł do nieznajomego: "Chodźcie ze mną na chwilę do mojego ogrodu; mam tam jeszcze trochę pracy." Wykopał w ogrodzie kilka dołków i teraz chciał w nich posadzić drzewka.

"Czy nie macie dzieci," zapytał nieznajomy, "które mogłyby wam pomóc w pracy?" "Nie," odpowiedział chłop, "miałem wprawdzie syna, ale to już dawno temu, gdy wyszedł w świat.

BokRobot · Strona 3 / 26

Był to nicpoń – bystry i sprytny, ale nie chciał się niczego uczyć i był pełen psot. W końcu uciekł ode mnie i od tamtej pory nie mam o nim żadnej wiadomości."

Ilustracja do Strona 3

Starzec wziął młode drzewko, włożył je do dołka, wbił obok palik, a gdy nasypał ziemi i ubił ją mocno, przywiązał pień drzewa u góry, u dołu i w środku słomianą powrósłem do palika.

BokRobot · Strona 4 / 26

"Ale powiedzcie mi," rzekł nieznajomy, "dlaczego nie przywiązujecie do palika także tego krzywego, sękatego drzewa leżącego w kącie – pochylonego prawie do ziemi – aby i ono wyrosło prosto jak te?"

Starzec uśmiechnął się i rzekł: "Panie, mówicie, jakbyście się znali.

Łatwo poznać, że nie jesteście ogrodnikiem. To drzewo jest stare i wykrzywione. Nikt go już nie wyprostuje. Drzewa trzeba kształtować, gdy są młode." "Tak było z waszym synem," rzekł nieznajomy.

BokRobot · Strona 5 / 26

"Gdybyście go kształtowali, gdy był jeszcze młody, nie uciekłby. Teraz i on musiał stwardnieć i się wykrzywić." "To już naprawdę dawno, gdy odszedł," odpowiedział starzec.

"Musiał się zmienić." "Czy poznalibyście go, gdyby do was przyszedł?" zapytał nieznajomy. "Chyba nie po twarzy," odpowiedział chłop, "ale ma znamię, znamię na ramieniu, które wygląda jak fasolka."

Gdy to powiedział, nieznajomy zsunął płaszcz, obnażył ramię i pokazał chłopu fasolkę.

BokRobot · Strona 6 / 26

"Wielki Boże!" zawołał starzec. "Ty naprawdę jesteś moim synem!" I miłość do dziecka poruszyła jego serce. "Ale," dodał, "jak możesz być moim synem? Stałeś się wielkim panem i żyjesz w bogactwie i przepychu.

Jak tego dokonałeś?" "Ach, ojcze," odpowiedział syn, "młode drzewo nie było przywiązane do palika i wyrosło krzywo. Teraz jest za stare; już nigdy nie będzie proste.

Jak zdobyłem to wszystko? Zostałem złodziejem! Ale nie bójcie się – jestem mistrzem-złodziejem.

BokRobot · Strona 7 / 26

Dla mnie nie ma ani zamków, ani zasuw. Czegokolwiek zapragnę, jest moje. Nie myślcie, że kradnę jak zwykły złodziej. Biorę tylko trochę nadmiaru od bogatych. Biedni ludzie są bezpieczni – wolałbym im dawać, niż od nich brać.

I niczego, co mogę zdobyć bez trudu, sprytu i umiejętności, nigdy nie tknę." "Niestety, mój synu," rzekł ojciec, "to mi się nadal nie podoba. Złodziej pozostaje złodziejem. Mówię ci, to się źle skończy." Zaprowadził go do matki, a gdy usłyszała, że to jej syn, zapłakała z radości.

BokRobot · Strona 8 / 26

Ale gdy powiedział jej, że został mistrzem-złodziejem, dwa strumienie łez popłynęły po jej twarzy. W końcu rzekła: "Nawet jeśli został złodziejem, to wciąż jest moim synem, a moje oczy ujrzały go znowu." Zasiedli do stołu i znów jadł z rodzicami skromne jedzenie, którego tak długo nie jadł.

Ojciec rzekł: "Jeśli nasz pan, hrabia tam w zamku, dowie się, kim jesteś i jakim trudnisz się rzemiosłem, nie weźmie cię w ramiona i nie będzie kołysał jak wtedy, gdy trzymał cię do chrztu.

BokRobot · Strona 9 / 26

Każe cię powiesić." "Nie martw się, ojcze, nic mi nie zrobi, bo znam się na swoim rzemiośle.

Sam dziś do niego pójdę." Gdy nadszedł wieczór, mistrz-złodziej usiadł w swoim powozie i pojechał do zamku.

Hrabia przyjął go uprzejmie, bo wziął go za ważną osobę. Ale gdy nieznajomy się przedstawił, hrabia zbladł i przez chwilę milczał. W końcu rzekł: "Jesteś moim chrześniakiem i dlatego miłosierdzie zastąpi sprawiedliwość.

BokRobot · Strona 10 / 26

Potraktuję cię łagodnie. Skoro chwalisz się, że jesteś mistrzem-złodziejem, wystawię twoją sztukę na próbę. Ale jeśli nie zdasz egzaminu, musisz poślubić córkę powroźnika, a krakanie kruka będzie twoją muzyką weselną." "Panie hrabio," odpowiedział mistrz-złodziej, "wymyślcie trzy zadania, jak najtrudniejsze, a jeśli ich nie wykonam, zróbcie ze mną, co zechcecie." Hrabia pomyślał kilka minut i rzekł: "A więc, po pierwsze, musisz ukraść konia, na którym sam jeżdżę, ze stajni.

Po drugie, musisz ukraść prześcieradło spod mnie i mojej żony, gdy będziemy spać, tak abyśmy nie zauważyli, a także pierścionek zaręczynowy mojej żony. Po trzecie i ostatnie, musisz ukraść proboszcza i organistę z kościoła. Zapamiętaj moje słowa, bo od tego zależy twoje życie."

BokRobot · Strona 11 / 26
Ilustracja do Strona 11

Mistrz-złodziej udał się do najbliższego miasta. Tam kupił ubranie starej wieśniaczki i włożył je. Potem ufarbował twarz na brązowo i namalował zmarszczki, tak że nikt nie mógłby go poznać.

Następnie napełnił małą beczułkę starym węgierskim winem zmieszanym z silnym środkiem nasennym. Włożył beczułkę do kosza, który wziął na plecy, i szedł powolnym, chwiejnym krokiem do zamku hrabiego.

Gdy dotarł, było już ciemno.

BokRobot · Strona 12 / 26

Usiadł na kamieniu na dziedzińcu i zaczął kaszleć jak astmatyczna staruszka, i trzeć ręce, jakby było mu zimno. Przed drzwiami stajni żołnierze leżeli wokół ogniska.

Jeden z nich zauważył kobietę i zawołał do niej: "Chodź bliżej, staruszko, i ogrzej się przy nas. W końcu nie masz gdzie spać, więc musisz zostać tam, gdzie cię zastanie noc."

Staruszka zatoczyła się do nich, poprosiła, aby zdjęli jej kosz z pleców, i usiadła przy ognisku.

BokRobot · Strona 13 / 26

"Co masz w tej małej beczułce, staruszko?" zapytał jeden. "Dobrego łyka wina," odpowiedziała. "Żyję z handlu. Za pieniądze i dobre słowo chętnie dam wam kieliszek." "To daj nam tutaj," rzekł żołnierz.

Gdy skosztował jednego kieliszka, powiedział: "Gdy wino jest dobre, chętnie wypiję drugi," i kazał sobie nalać drugi, a reszta poszła za jego przykładem.

"Hej, towarzysze!" zawołał jeden z nich do tych, którzy byli w stajni.

BokRobot · Strona 14 / 26

"Tu jest stara kobieta, która ma wino tak stare jak ona sama. Wypijcie – rozgrzeje wasze żołądki znacznie lepiej niż nasze ognisko." Staruszka zaniosła swoją beczułkę do stajni.

Jeden z żołnierzy usiadł na osiodłanym koniu wierzchowym, drugi trzymał uzdę w dłoni, a trzeci złapał go za ogon. Nalała im tyle, ile chcieli, aż beczułka wyschła.

Niedługo potem uzda wypadła z ręki pierwszego żołnierza, a on upadł i zaczął chrapać. Następny puścił ogon, położył się i chrapał jeszcze głośniej. Ten, który siedział w siodle, pozostał siedząc, ale pochylił głowę prawie do końskiej szyi i spał, dmuchając ustami jak kowalskie miechy.

BokRobot · Strona 15 / 26

Żołnierze na zewnątrz już dawno spali i leżeli nieruchomo na ziemi jak martwi. Gdy mistrz-złodziej zobaczył, że mu się udało, dał pierwszemu żołnierzowi linę do ręki zamiast uzdy, a temu, który trzymał ogon, wiązkę słomy.

Ale co miał zrobić z żołnierzem siedzącym na koniu? Nie chciał go zrzucić, bo mógłby się obudzić i krzyczeć. Miał dobry pomysł.

Odpiął popręgi siodła, przywiązał kilka lin wiszących na pierścieniu w ścianie do siodła i podciągnął śpiącego jeźdźca wraz z siodłem w górę.

BokRobot · Strona 16 / 26

Potem owinął linę wokół słupów i zamocował ją. Szybko odczepił konia od łańcucha, ale gdyby jechał po kamiennej posadzce dziedzińca, hałas byłby słyszalny w zamku.

Owinął więc kopyta konia starymi szmatami, wyprowadził go ostrożnie, wskoczył na niego i pogalopował.

Ilustracja do Strona 16

Gdy nastał dzień, mistrz pogalopował do zamku na skradzionym koniu. Hrabia właśnie wstał i wyglądał przez okno. "Dzień dobry, panie hrabio!" zawołał do niego. "Oto koń, którego bezpiecznie wyprowadziłem ze stajni!

BokRobot · Strona 17 / 26

Zobaczcie tylko, jak pięknie wasi żołnierze leżą i śpią. A jeśli wejdziecie do stajni, zobaczycie, jak wygodnie urządzili się wasi strażnicy."

Hrabia musiał się roześmiać. Potem rzekł: "Tym razem ci się udało, ale za drugim razem nie pójdzie tak łatwo.

Ostrzegam cię, że jeśli przyjdziesz do mnie jako złodziej, potraktuję cię jak złodzieja." Gdy hrabina poszła spać tej nocy, zacisnęła dłoń z pierścionkiem zaręczynowym mocno, a hrabia rzekł: "Wszystkie drzwi są zamknięte i zaryglowane.

BokRobot · Strona 18 / 26

Zostanę czuwający i będę czekał na złodzieja, ale jeśli wejdzie przez okno, zastrzelę go." Mistrz-złodziej udał się jednak w ciemności na szubienicę, odciął biednego grzesznika, który tam wisiał, i zaniósł go na plecach do zamku.

Potem ustawił drabinę pod oknem sypialni, wziął martwe ciało na ramiona i zaczął się wspinać.

Gdy był już na tyle wysoko, że głowa zmarłego ukazała się w oknie, hrabia, który czuwał w łóżku, strzelił do niego z pistoletu.

BokRobot · Strona 19 / 26

Natychmiast mistrz zrzucił biednego grzesznika i ukrył się w rogu.

Noc była na tyle jasna od księżyca, że mistrz widział wyraźnie, jak hrabia wyszedł z okna na drabinę, zszedł, zaniósł martwe ciało do ogrodu i zaczął kopać dół, aby je pochować.

"Teraz," pomyślał złodziej, "nadszedł właściwy moment." Wymknął się zręcznie ze swojego kąta, wspiął się po drabinie prosto do sypialni hrabiny. "Droga żono," zaczął głosem hrabiego, "złodziej nie żyje.

BokRobot · Strona 20 / 26

Ale mimo wszystko jest moim chrześniakiem i był bardziej hultajem niż łotrem. Nie chcę go hańbić publicznie. Zresztą żal mi jego rodziców. Pochowam go sam przed świtem w ogrodzie, aby sprawa nie wyszła na jaw.

Daj mi więc prześcieradło – owinę w nie ciało i pochowam go jak pies zakopuje rzeczy, skrobiąc ziemię." Hrabina dała mu prześcieradło. "Wiesz co," ciągnął złodziej, "czuję się dziś szczodry. Daj mi też pierścionek.

BokRobot · Strona 21 / 26

Nieszczęśnik ryzykował dla niego życie, więc może zabrać go ze sobą do grobu." Nie chciała sprzeciwiać się hrabiemu i chociaż zrobiła to niechętnie, zdjęła pierścionek z palca i dała mu.

Złodziej zabrał obie rzeczy i dotarł bezpiecznie do domu, zanim hrabia w ogrodzie skończył swoją pracę grzebania.

Ilustracja do Strona 21

Jaką długą minę zrobił hrabia, gdy mistrz przyszedł następnego ranka i przyniósł mu prześcieradło i pierścionek! "Czy jesteś czarownikiem?" powiedział. "Kto wyciągnął cię z grobu, w którym sam cię położyłem, i przywrócił cię do życia?" "To nie mnie pochowaliście," rzekł złodziej, "lecz biednego grzesznika z szubienicy." I opowiedział mu dokładnie, jak wszystko się wydarzyło.

BokRobot · Strona 22 / 26

Hrabia musiał przyznać, że to sprytny, przebiegły złodziej. "Ale jeszcze nie doszedłeś do końca," dodał. "Masz jeszcze trzecie zadanie.

Jeśli go nie wykonasz, wszystko na nic." Mistrz uśmiechnął się i nie odpowiedział.

Gdy zapadła noc, poszedł z długim workiem na plecach, zawiniątkiem pod pachą i latarnią w ręku do wiejskiego kościoła. W worku miał raki, a w zawiniątku krótkie świece woskowe.

BokRobot · Strona 23 / 26

Usiadł na cmentarzu, wyjął raka i przykleił mu świecę woskową na grzbiecie. Potem zapalił światełko, położył raka na ziemi i pozwolił mu pełzać.

Wyjął drugiego z worka, potraktował go tak samo, i tak dalej, aż ostatni wyszedł z worka. Potem włożył długą czarną szatę, która wyglądała jak mniszy habit, i przykleił siwą brodę do brody.

Gdy był już całkowicie nie do poznania, wziął worek, w którym były raki, wszedł do kościoła i wspiął się na ambonę. Zegar na wieży wybił właśnie dwunastą. Gdy wybrzmiało ostatnie uderzenie, zawołał donośnym i przenikliwym głosem: "Słuchajcie, grzeszni ludzie!

BokRobot · Strona 24 / 26

Nadszedł koniec wszystkiego! Ostatni dzień jest bliski! Słuchajcie! Słuchajcie! Kto chce iść ze mną do nieba, niech wpełznie do tego worka. Jestem święty Piotr, który otwiera i zamyka bramę niebieską.

Patrzcie, jak umarli na cmentarzu błąkają się, zbierając swoje kości. Chodźcie, chodźcie, i wpełzajcie do worka! Świat ma być zniszczony!"

Krzyk rozniósł się po całej wsi. Proboszcz i organista, którzy mieszkali najbliżej kościoła, usłyszeli go pierwsi.

BokRobot · Strona 25 / 26

Gdy zobaczyli światła poruszające się po cmentarzu, zrozumieli, że dzieje się coś niezwykłego, i weszli do kościoła. Słuchali kazania przez chwilę, a potem organista szturchnął proboszcza i rzekł: "Nie byłoby źle, gdybyśmy razem skorzystali z okazji i przed świtem ostatniego dnia znaleźli łatwą drogę do nieba." "Prawdę mówiąc," odpowiedział proboszcz, "sam o tym myślałem.

Więc jeśli jesteś gotów, wyruszamy w drogę." "Tak," odpowiedział organista, "ale ty, proboszczu, idź pierwszy. Ja pójdę za tobą." Tak więc proboszcz poszedł pierwszy i wspiął się na ambonę, gdzie mistrz otworzył swój worek. Proboszcz wpełzł pierwszy, a potem organista.

Mistrz natychmiast mocno związał worek, chwycił go w połowie i zaciągnął go w dół po schodach ambony. Za każdym razem, gdy głowy tych dwóch głupców uderzały o schody, wołał: "Przechodzimy przez góry!" Potem przeciągnął ich przez wieś w ten sam sposób.

BokRobot · Strona 26 / 26

Gdy przechodził przez kałuże, wołał: "Teraz przechodzimy przez mokre chmury!" A gdy w końcu wciągnął ich po schodach zamku, wołał: "Teraz jesteśmy na schodach nieba i wkrótce będziemy na dziedzińcu zewnętrznym!" Gdy dotarł na szczyt, wepchnął worek do gołębnika.

Gdy gołębie zatrzepotały, powiedział: "Słuchajcie, jak się cieszą aniołowie i jak trzepoczą skrzydłami!" Potem zaryglował drzwi i odszedł.

Ilustracja do Strona 26

Następnego ranka poszedł do hrabiego i powiedział mu, że wykonał trzecie zadanie i wyniósł proboszcza i organistę z kościoła. "Gdzie ich zostawiłeś?" zapytał pan.

"Leżą na górze w worku w gołębniku i wyobrażają sobie, że są w niebie." Hrabia poszedł sam i zobaczył, że mistrz powiedział prawdę. Gdy uwolnił proboszcza i organistę z niewoli, rzekł: "Jesteś arcy-złodziejem i wygrałeś zakład.

Tym razem uchodzisz z życiem, ale uważaj, abyś opuścił moją ziemię. Jeśli kiedykolwiek na nią wrócisz, możesz liczyć na powieszenie." Arcy-złodziej pożegnał się z rodzicami, znów wyszedł w szeroki świat i od tamtej pory nikt o nim nie słyszał.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like