BokRobot 읽기판
도서
무료Jeż
Jeremiah Curtin
버전 선택
장
Jeż
Był raz kupiec, król, a także biedny człowiek. Pewnego dnia kupiec wybrał się na polowanie i jechał oraz wędrował, aż, ojej! synu mego pana, znalazł się w tak gęstym lesie, że nie widział ani nieba, ani ziemi; błąkał się tylko jak ślepiec. Tu, na moją duszę! Czy kupiec próbował się uwolnić, skręcając w lewo czy w prawo, to trafiał tylko w miejsce jeszcze gęstsze. Gdy był tam już pięć dni, w głodzie i pragnieniu, błąkając się po wielkiej dzikiej puszczy bez wybawienia, kupiec zawołał: „Och, mój Boże, jeśli ktokolwiek wyprowadziłby mnie z tej wielkiej dzikiej gęstwiny na właściwą drogę, dałbym mu najlepszą z moich trzech córek, a jako prezent ślubny trzy worki monety."
„Wyprowadzę cię natychmiast", powiedział ktoś przed nim. Kupiec spojrzał w prawo, w lewo, ale nie zobaczył ani żywej duszy. „Nie rozglądaj się", powiedział ów ktoś znowu, „spójrz pod swoje stopy." Kupiec spojrzał wtedy przed siebie i zobaczył, że przy jego stopach leżał mały jeż, i do niego skierował wtedy swoje słowo i mowę. „Cóż, jeśli mnie wyprowadzisz, dam ci moją najlepszą córkę i trzy worki monety; pierwszy będzie złoty, drugi srebrny, a trzeci miedziany." Jeż poszedł przodem, kupiec szedł za nim. Wkrótce wyszli z wielkiej dzikiej puszczy. Potem jeż wrócił, a kupiec skierował swój wóz ku domowi.
Teraz król wybrał się na polowanie i poszedł tą samą drogą co kupiec; i on również zabłądził w wielkiej dzikiej puszczy. Król skręcał w prawo i w lewo, próbował na wszelkie sposoby się uwolnić; jedyne, co zyskał, to to, że trafił w miejsce jeszcze gęstsze i ciemniejsze. On także błąkał się pięć dni w gęstym lesie, bez jedzenia i picia. Szóstego ranka król zawołał: „Och, mój Boże! Jeśli ktokolwiek uwolniłby mnie z tego gęstego lasu, nawet gdyby to był robak, dałbym mu najpiękniejszą z moich córek, a jako prezent ślubny trzy karety pełne monety."
„Wyprowadzę cię natychmiast", powiedział ktoś przy nim. Król spojrzał w prawo, w lewo, ale nie zobaczył ani żywej duszy. „Czemu się gapisz? Spójrz na swoje stopy; tutaj jestem." Król spojrzał wtedy na swoje stopy i zobaczył rozciągniętego małego jeża i rzekł do niego: „Cóż, jeżu, jeśli mnie wyprowadzisz, dam ci najpiękniejszą z moich córek i trzy karety pełne monety – pierwszą złotą, drugą srebrną, trzecią miedzianą." Jeż szedł przodem, król podążał za nim i w ten sposób wkrótce wyszli z wielkiej dzikiej puszczy. Jeż wrócił na swoje miejsce; król dotarł do domu cało i zdrowo.
Bardzo dobrze, biedny człowiek wyszedł po suche gałęzie. Poszedł jak kupiec i król i zbłądził tak, że wędrował suchy i głodny przez pięć dni w wielkiej dzikiej puszczy; i czy skręcał w prawo, czy w lewo, zyskiwał tylko tyle, że zagłębiał się w gęstwinę. „Mój Boże", zawołał w końcu biedny człowiek, „ześlij mi wybawiciela! Jeśli wyprowadziłby mnie z tego miejsca, ponieważ nie mam ani złota, ani srebra, wziąłbym go za syna i dbał o niego jak o własne dziecko."

„Cóż, mój panie ojcze, wyprowadzę cię; tylko podążaj za mną." „Gdzie jesteś, drogi synu?" „Tu, pod twoimi stopami; tylko spójrz w tę stronę, mój panie ojcze." Biedny człowiek spojrzał przy swoich stopach i zobaczył rozciągniętego małego jeża. „Cóż, mój drogi synu, wyprowadź mnie, a dotrzymam obietnicy." Jeż szedł przodem, biedny człowiek podążał za nim i wkrótce wyszli z wielkiej dzikiej puszczy. Jeż wrócił wtedy na swoje miejsce, a biedny człowiek poszedł sobie do domu.
Cóż, tak to zostało, aż raz po spaniu rozległo się pukanie do drzwi biednego człowieka. „Mój panie ojcze, wstań, otwórz drzwi." Biedny człowiek, który leżał na piecu, usłyszał tylko, że ktoś puka do drzwi. „Mój panie ojcze, wstań, otwórz drzwi." Biedny człowiek słyszał i słyszał, że ktoś puka i jak myślał woła: „Mój panie ojcze, wstań, otwórz drzwi"; ale w całym swoim życiu nigdy nie miał syna. Za trzecim razem usłyszał wyraźnie: „Mój panie ojcze, wstań, otwórz drzwi." Biedny człowiek nie potraktował tego jako żartu. Wstał i otworzył drzwi. Synu mego pana, kto do niego wszedł? Nikt inny jak mały jeż.
„Przyjmij cię Boże, mój drogi synu. " „Przyszedłem, jak widzisz, mój panie ojcze; ale jestem bardzo zmęczony, dlatego obudź moją matkę i niech przygotuje mi łóżko w mojej komnacie." Co miał zrobić biedny człowiek? Obudził swoją żonę; przygotowała ogromne łóżko i jeż się w nim położył. Rano biedny człowiek i jego żona zasiedli do śniadania. Nie chcieli zapomnieć o swoim przybranym synu, ale dali mu jedzenie na drewnianym talerzu pod ławą przy ogniu. " „Nie jem, mój panie ojcze, ponieważ nie wypada traktować przybranego syna jak jakiegoś sierotę; dlatego nie przystoi mi jeść samotnie z drewnianego talerza pod ławą przy ogniu. Posadź mnie ładnie przy stole obok siebie, połóż przede mną cynowy talerz i nałóż na niego moje jedzenie." Co miał zrobić biedny człowiek? Posadził Jeża obok siebie, położył przed nim cynowy talerz i nałożył na niego jedzenie; wtedy Jeż jadł ze swoim ojcem i matką.
" „Nie mówię o tym, mówię o tym: pożycz mi te pieniądze; zwrócę je w tysiąckrotności. Nie zaprzątaj sobie teraz głowy solą i drewnem; ale idź, mój panie ojcze, na targ. W takim a takim miejscu stara kobieta ma na sprzedaż czarnego koguta; kup go od niej. Jeśli zażąda małej ceny, daj jej dwa razy tyle; bo to będzie mój rumak. Gdy kupisz koguta za podwójną cenę, w takim a takim miejscu jest rymarz; idź do niego. W rogu jego sklepu jest porzucone, wyrzucone, obdarte, podarte siodło; kup mi je, ale także daj mu dwa razy tyle. Jeśli zażąda mało, daj mu dwa razy tyle." Biedny człowiek włożył płaszcz, włożył dwa talary do kieszeni, poszedł na targ, kupił czarnego koguta i porzucone, wyrzucone siodło za podwójną cenę; każde za dwie małe monety.
Jeż osiodłał wtedy czarnego koguta porzuconym, wyrzuconym siodłem, usiadł na nim i pojechał na dwór bogatego kupca, którego wyprowadził z wielkiej dzikiej puszczy; zapukał do drzwi i zawołał: „Hej, teściu, otwórz bramę, wpuść mnie!" Bogaty kupiec otworzył bramę w wielkim zdumieniu. Kto nadjeżdżał? Nikt inny jak nasz Jeż, jadący na czarnym kogucie.
„Posłuchaj mnie, bogaty kupcze", zaczął Jeż; „czy znasz swoją obietnicę? Gdy wyprowadziłem cię z wielkiej dzikiej puszczy, czy pamiętasz swoją obietnicę, że dasz mi najlepszą z twoich trzech córek i trzy worki monety? Teraz przybyłem po pannę i pieniądze." Co mógł zrobić bogaty kupiec? Zawołał swoje trzy córki do białej komnaty i zwrócił się do Jeża, mówiąc: „Cóż, wybierz spośród trzech tę, która spodoba się twojemu oku, twoim ustom i twojemu sercu." Jeż wybrał drugą córkę, ponieważ była najpiękniejsza z trzech. Kupiec odmierzył wtedy trzy worki monety – w pierwszym, jak powiedział, było złoto, w drugim srebro, w trzecim miedź; następnie wsadził swoją córkę i trzy worki monety do karety, do której zaprzężono cztery konie, i wysłał w drogę swoją najpiękniejszą córkę z Jeżem. Podróżowali i wędrowali, aż Jeż, który jechał obok karety na swoim czarnym kogucie, podjechał, zajrzał przez okno i zobaczył, że panna młoda płacze.

„Czemu płaczesz, czemu szlochasz, moja serdeczna piękna miłości?" zapytał Jeż dziewczynę. „Czemu mam nie płakać, czemu mam nie szlochać, skoro Bóg ukarał mnie taką paskudną rzeczą jak ty? – bo nie wiem, czy jesteś mężczyzną, czy zwierzęciem." „Jeśli to twoja jedyna troska, moja serdeczna piękna miłości, możemy to łatwo naprawić; zatrzymam trzy worki monety dla siebie, a ciebie odeślę z powrotem do twojego ojca, bo widzę, że nie jesteś mnie godna." Tak to zostało ustalone; Jeż zatrzymał trzy worki monety, ale córkę kupca odesłał do jej ojca. Jeż zabrał wtedy monetę do biednego człowieka, który stał się tak bogaty, że myślę, iż nie można by znaleźć podobnego w siedmiu wioskach.
Teraz Jeż nabrał odwagi, osiodłał swojego czarnego koguta, usiadł na nim i pojechał do króla, stanął przed nim i przemówił w ten sposób: „Czy pamiętasz, królu, że gdy wyprowadziłem cię z wielkiej dzikiej puszczy, obiecałeś, że jeśli pokażę właściwą drogę, dasz mi najpiękniejszą z twoich trzech córek i napełnisz dla mnie trzy karety, pierwszą złotem, drugą srebrem, a trzecią miedzianą monetą? Jestem tutaj, abyś dotrzymał słowa." Król zawołał swoje trzy córki do białej komnaty i powiedział: „Złożyłem obietnicę, a jest ona taka: dać jedną z moich trzech córek temu Jeżowi za żonę; obiecałem, ponieważ Jeż wyprowadził mnie z wielkiej dzikiej puszczy, w której błądziłem przez pięć dni bez jedzenia i picia, i uratował mnie od pewnej śmierci. Dlatego powiedzcie, moje drogie córki, która z was zgodzi się poślubić Jeża."
Najstarsza córka odwróciła się, druga również się odwróciła; ale najmłodsza i najpiękniejsza przemówiła tak: „Jeśli ty, mój ojcze królu, złożyłeś taką obietnicę, ja go poślubię. " „Ty jesteś moją najdroższą i najlepszą córką", powiedział król; i całował ją raz po raz. Następnie król odmierzył trzy karety monety, posadził księżniczkę w złotej i szklanej karecie i wyruszył ją w podróż, wśród gorzkiego wylewania łez, z Jeżem, który jechał obok karety na swoim czarnym kogucie. Podróżowali i wędrowali przez czterdzieści dziewięć królestw, aż Jeż podjechał do karety, otworzył okno, zajrzał do środka i zobaczył, że księżniczka nie płacze, ale jest w jak najlepszym, wesołym humorze.
„Och, moja serdeczna piękna miłości", powiedziała księżniczka, „czemu jedziesz na tym czarnym kogucie? Lepiej chodź tutaj i usiądź przy moim boku na aksamitnej poduszce." „Nie boisz się mnie?" „Nie boję się." „Nie brzydzisz się mną?" „Nie; jeśli Bóg dał mi ciebie, to powinieneś być mój." „Jesteś moją jedyną i najukochańszą żoną!" powiedział Jeż; i z tym się otrząsnął i natychmiast zamienił się w takiego perłowego, uroczego, dwudziestoczteroletniego królewskiego syna, że język nie mógł opowiedzieć – złotowłosego, złotoustego, złotozębnego. A czarny kogut otrząsnął się trzy razy i stał się takim złotowłosym magicznym rumakiem, że trzeba by szukać jego równego; porzucone, wyrzucone siodło stało się złote, wszystko na nim było złote aż do ostatniej sprzączki.
Królewski syn wybrał wtedy najpiękniejsze miejsce w królestwie; stojąc w środku tego miejsca, pomyślał raz i nagle w tej samej chwili stanął przed nim miedzianodachowy marmurowy pałac, obracający się na koguciej stopie, a w nim wszelkiego rodzaju najrozmaitsze i najpiękniejsze złote meble – wszystko i wszystko było ze złota, począwszy od ramy lustra, a skończywszy na łyżce do gotowania. Królewski syn zaprowadził pięknego złotego ptaka – piękną księżniczkę – do perłowego pałacu, gdzie jak ptaki w gnieździe żyli w cichej harmonii. Gdy trzy córki kupca i dwie starsze księżniczki usłyszały o szczęściu najmłodszej księżniczki – jak dobrze wyszła za mąż – w swoim smutku jedna z nich wskoczyła do studni, inna utopiła się w stawie konopnym, a trzecia została wyciągnięta martwa z rzeki Cisy [Theiss].
W ten sposób cztery z dziewcząt spotkał zły koniec; ale druga córka kupca zacisnęła jadowicie zęby na księżniczkę i powzięła twarde i bezlitosne postanowienie, że zatruje jej życiowe szczęście. Poszła więc do pałacu i znalazła służbę w przebraniu starej kobiety. Ona, diabelska, przyszła w krytycznym czasie; albowiem król Burkus[8] wypowiedział wojnę królewskiemu synowi, a księżniczka, gdy jej mąż był na polu bitwy, została pozostawiona pod opieką córki kupca, przebranej za starą kobietę. Mleko można by równie dobrze powierzyć kotu, jak księżniczkę temu karaluchowi z podziemnego królestwa. Gdy królewskiego syna nie było, Pan dał księżniczce dwoje pięknych dzieci. Stara kobieta spakowała je do koszyka, położyła pod drzewem w lesie, po czym pobiegła z powrotem do księżniczki, która, odzyskawszy przytomność po omdleniu, poprosiła starą kobietę, aby dała jej dzieci, żeby mogła je przytulić i pocałować.

[8] Król pruski, – król Prus.
„Wysoka królowo", odpowiedziała stara kobieta, „jaki pożytek ze zwłoki lub odmowy? Były to dwa nie w porę urodzone, włochate potwory, a żeby oszczędzić ci przerażenia na ich widok, wrzuciłam oboje do rzeki." Dwoje dzieci spało spokojnie pod drzewem, aż biały jeleń z wielkim hałasem przedarł się przez gąszcz, poszedł prosto, jakby posłany, i wziąwszy koszyk, zawiesił go na swoich rogach; potem biały jeleń zniknął w lesie, szedł dalej, aż dotarł do brzegu strumienia, gdzie zawołał trzy razy. Leśna Panna pojawiła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wzięła koszyk z wielką radością i pobiegła zadyszana do swojego pałacu. Dwoje dzieci było siedem lat u Leśnej Panny, która wychowywała je tak troskliwie, jakby były jej własne.
Tu, na moją duszę, co się z tego stało, czy też nie, Leśna Panna raz posłała małą dziewczynkę z zielonym dzbanem po wodę i surowo jej przykazała, aby uważała, żeby nie stłuc dzbana. Mała dziewczynka nie dała sobie tego mówić dwa razy; była posłuszna i uważna. Wzięła dzban i w mgnieniu oka była przy studni. Gdy tam przyszła, zobaczyła małego złotego ptaka latającego wokół studni. Będąc dzieckiem, chciała złapać złotego ptaka, dlatego biegała z dzbanem w ręku, aż w końcu zobaczyła, że została tylko rączka. Mała dziewczynka, przerażona, wybuchnęła łzami, usiadła na skraju studni i tam płakała. Leśna Panna czekała i czekała; ale nie mogła czekać dłużej, dlatego posłała małego brata z drugim dzbanem i surowo mu powiedziała, aby uważał, żeby nie stłuc dzbana.
Mały brat poszedł w ten sam sposób, bo i on, jak dzieci w tym wieku, zaledwie zobaczył złotego ptaka, gdy chciał go uderzyć dzbanem, którym kręcił, aż została mu w ręku tylko rączka; potem wybuchnął łzami, usiadł obok siostry i tam oboje płakali na skraju studni.
Tu, na moją duszę, złoty ptak zlitował się nad dziećmi i zapytał: „Czemu płaczecie? " „Och, ładny ptaku", odpowiedział chłopiec, który miał więcej rozumu niż jego siostra, „czemu mamy nie płakać? Czemu mamy nie szlochać? " „Och, moje dzieci, ona nie jest waszą prawdziwą matką! Jest tylko waszą przybraną matką. Wasz ojciec i matka mieszkają daleko stąd – za tymi zielonymi górami; więc jeśli pójdziecie za mną, zaprowadzę was do domu." Dwoje dzieci nie chciało niczego innego. Nie wróciły już do swojej przybranej matki, bo zostałyby wychłostane; ale poszły za złotym ptakiem, który zawsze szedł przed nimi. I podróżowały i wędrowały, aż raz w lesie natknęły się na wielki stos złota; przy złocie było kilka kości do gry, jakby ktoś tam grał. Mały chłopiec i dziewczynka wzięli po garści złota i poszli dalej. Podróżowali i wędrowali, aż dotarli do gospody; ponieważ byli zmęczeni i był wieczór, weszli, aby prosić o nocleg.
W gospodzie trzech panów grało w kości; dwoje dzieci z początku tylko zauważyło, że grają. W końcu chłopiec wyjął z kieszeni garść złota i zaczął grać w taki sposób, że wygrał wszystkie pieniądze trzech panów; a wtedy jeden z nich przemówił w ten sposób: „Cóż, mój drogi synu, widzę, że masz szczęście. Mam w pewnym miejscu uroczy ogród kwiatowy; w środku ogrodu jest marmurowy pałac, a pałac ma tę osobliwość – jeśli uderzy się go z boku trzy razy tą złotą różdżką, zamieni się w złote jabłko; a ty możesz postawić marmurowy pałac i ogród kwiatowy w dowolnym miejscu na świecie, jeśli uderzysz złote jabłko mniejszym końcem złotej różdżki. Założę się teraz o ten ogród kwiatowy i ten marmurowy pałac; jeśli możesz wygrać, będą twoje." Mały chłopiec zgodził się; i szczęśliwie wygrał ogród kwiatowy i marmurowy pałac. Drugi dał mu wtedy złotą różdżkę i pokazał mu, gdzie są ogród i pałac.
Następnego ranka dzieci odszukały ogród i pałac, który chłopiec uderzył trzy razy z boku, i zamienił się w złote jabłko; włożył jabłko do kieszeni i poszedł dalej do domu. Mały złoty ptak zawsze leciał przed nimi. Podróżowali i wędrowali, aż pewnego razu złoty ptak zatrzymał się i powiedział: „Cóż, drogie dzieci, teraz jesteśmy w domu; połóżcie złote jabłko w tym miejscu i uderzcie je trzy razy różdżką, a zobaczycie, jaki piękny marmurowy pałac i kwitnący ogród tam będzie, mówiący do siedmiu królestw. Wieść o pałacu i ogrodzie natychmiast się rozejdzie, a sam król przyjdzie je obejrzeć. Jego musicie czcić jak ojca, bo ty, mój mały chłopcze, jesteś królewskim synem, a ty, moja mała dziewczynko, królewską córką. Drogie dzieci, tutaj w złotej ramie jest obraz, który daje wasze herby i imię.
Powieście w pałacu ten obraz w najlepszym miejscu; ale żeby nie był widziany, przykryjcie go aksamitem i nie pokazujcie go nikomu, tylko waszemu własnemu ojcu. Gdy zapyta, co to za obraz, zdejmijcie z niego aksamit, a reszta przyjdzie sama." Tak się stało; dwoje dzieci powiesiło obraz w najlepszym pokoju marmurowego pałacu i przykryło go aksamitem.

Teraz wieść rozeszła się do odległych części królestwa, że w takim a takim miejscu jest uroczy i cudowny marmurowy pałac, i ludzie spieszyli z siódmej prowincji, aby go obejrzeć; tak że wieść dotarła do uszu samego króla. Król postanowił natychmiast obejrzeć kwitnący ogród i marmurowy pałac; ale zaledwie powziął ten pomysł, gdy stara kobieta dała mu truciznę. Król zachorował i nie mógł zobaczyć kwitnącego ogrodu i marmurowego pałacu; a wtedy stara kobieta, bez zaproszenia, stanęła przed królem i powiedziała: „Wysoki królu, jeśli jesteś tak ciekaw zobaczyć ten kwitnący ogród i marmurowy pałac, to pójdę i zobaczę, czy są tak piękne, jak mówi wieść, i opowiem o tym Waszej Wysokości." Żeby nie mylić jednego słowa z drugim, opowiem całą historię w porządku i dokładnie.
Stara wiedźma zaledwie dotarła do słynnego ogrodu kwiatowego, gdy dwoje dzieci pospieszyło przed nią i pokazało wszystko od korzenia do wierzchołka, a stary kawał skóry zaczął mówić tak: „To prawda, że ogród jest piękny, ale byłby siedem razy piękniejszy, gdybyście sprowadzili drzewo rozbrzmiewające światem." „Co trzeba zrobić, aby je zdobyć?" zapytał mały chłopiec. „Nie innego, jak tylko to", odpowiedział stary szkielet: „W takim a takim miejscu, w zaczarowanym pałacu, jest drzewo rozbrzmiewające światem; ale musicie po nie pójść i przynieść je." Z tym stara wiedźma pożegnała się z dwojgiem dzieci i poszła sobie do domu; ale chłopiec nie miał spokoju od tej godziny. Chciał iść i przynieść drzewo rozbrzmiewające światem; dlatego pożegnawszy się z siostrą w gorzkim wylewaniu łez, wyruszył po to drzewo.

Szedł i wędrował przez czterdzieści dziewięć królestw, aż przyszedł do ciemnego zamku; był to pierwszy zaczarowany zamek. Stał tam na straży wielki, kulawy, włochaty diabeł z przerażającym batem, aby żaden człowiek nie mógł wejść. Włochaty diabeł krzyknął bardzo gniewnie na naszego chłopca: „Stój! ” „Szukam drzewa o pięknym brzmieniu na świecie. ” „Nie słyszałem; ale w takim a takim miejscu mój brat stoi na straży, a jeśli on o nim nie słyszał, to nikt na świecie o nim nie wie.” Janoszek ruszył naprzód właściwą drogą w poszukiwaniu drzewa o światowym brzmieniu. Podróżował i wędrował, aż przyszedł do innego zaczarowanego ciemnego zamku; tam stał na straży wielki, kulawy, włochaty diabeł, który krzyknął na naszego Janoszka z wielkim gniewem. ” „Szukam drzewa o pięknym brzmieniu na świecie. ” „Jaki pożytek ze zwłoki lub zaprzeczenia?
Nie słyszałem; ale w takim a takim miejscu mój najstarszy brat stoi na straży, a jeśli on o nim nic nie wie, to nikt na świecie nie wie.” ” „Szukam drzewa o pięknym brzmieniu na świecie. ” „Ho, ho, Janoszku! Oczywiście, że słyszałem; jest tutaj, w ogrodzie tego zaczarowanego pałacu. Możesz je wziąć, ale tylko jeśli posłuchasz moich słów. Jeśli ich nie poszanujesz lub ich nie zachowasz, nigdy więcej nie ujrzysz jasnego nieba Bożego ani świecącego dnia. Chcę tylko powiedzieć to: Oto złota różdżka; uderz nią trzy razy w ścianę zaczarowanego zamku. Natychmiast otworzą się przed tobą drzwi. W samym środku ogrodu znajdziesz drzewo o pięknym brzmieniu na świecie. Obejdź je trzy razy, a potem śpiesz jak wystrzelona strzała, z szybkością psa, bo inaczej kamienna ściana się zamknie, a ty pozostaniesz w środku; a jeśli raz zostaniesz zamknięty, Boże, zmiłuj się i zlituj nad tobą, bo w tej chwili zamienisz się w kamień.
To jest moje słowo i mowa; jeśli się go trzymasz, będziesz szczęśliwy; jeśli nie, będziesz nieszczęśliwy na zawsze.” Chłopiec wziął złotą różdżkę i uderzył nią w bok zaczarowanego zamku. W tej chwili otworzyły się przed nim drzwi. Królewicz nie pytał wiele, czy może wejść, czy nie; w mgnieniu oka wbiegł przez drzwi i prosto do ogrodu. Wyszły mu naprzeciw różne śpiewające i tańczące panny – niektóre z cytrami i harfami; inne grały na cymbałach i prosiły go, aby z nimi grał i tańczył; niektóre ofiarowywały bogate jedzenie i napoje wszelkiego rodzaju, przyjemne dla smaku. Ale królewicz nie miał ochoty jeść ani pić; odsunął panny i pobiegł do samego środka ogrodu, gdzie było drzewo o pięknym brzmieniu na świecie; potem obszedł je trzy razy, zwracając się w stronę, z której przyszedł. Gdy to uczynił, wypadł z ogrodu i był tysiąc razy szczęśliwy.
Nie obeszło go to, że byłby kilka minut później, bo drzwi zamknęły się i urwały obcas jego buta; ale on nie dbał wiele o obcas buta. Pobiegł do domu tą samą drogą, którą przyszedł; a gdy przybył, drzewo o pięknym brzmieniu na świecie stało w środku kwiecistego ogrodu. Dotąd kwiecisty ogród cieszył się dobrą sławą, ale teraz sława była siedem razy większa, tak że ludzie przychodzili z siedmiu światów, aby oglądać drzewo; a wieść o nim doszła do samego króla, który postanowił w myśli, że jeśli jeszcze go nie widział, to teraz przynajmniej pójdzie je zobaczyć.
Gdy tylko stara czarownica odgadła jego myśl, wsypała mu proszek do kawy, tak że zachorował i nie mógł opuścić pokoju; potem stanęła przed nim bez zaproszenia i rzekła: „Wysoki królu, skoro Wasza Wysokość jest chory, pójdę zobaczyć, czy drzewo o światowym brzmieniu jest tak piękne, jak podają, i wkrótce przyniosę wieść.” Król w ten czy inny sposób zgodził się na propozycję starej czarownicy i pozwolił jej pójść zobaczyć drzewo o pięknym brzmieniu na świecie. Zaledwie postawiła stopę w kwiecistym ogrodzie, gdy dwoje dzieci wybiegło do niej, aby usłyszeć, co stara kobieta powie tym razem.
„Piękne dzieci”, rzekła, „piękny jest sam ogród, piękne jest drzewo o brzmieniu, ale siedem razy piękniejsze byłoby, gdyby ptak o słodkim śpiewie na świecie śpiewał na nim.” „Co mam zrobić?” – zapytał mały chłopiec. „Nic innego”, odpowiedziała stara czarownica, „jak to: W takim a takim miejscu jest zaczarowany zamek, i stamtąd należałoby przynieść ptaka o słodkim śpiewie na świecie.” Potem wróciła; i od tej godziny królewicz nie mógł pozostać w domu, ale planował udać się po ptaka o słodkim śpiewie na świecie. Dlatego, rozstając się z siostrą wśród gorzkich łez, wyruszył przez królestwo i świat, aby przynieść do domu ptaka o słodkim śpiewie; ale nakazał siostrze, aby jeśli trzeciego dnia nie będzie w domu, wyruszyła go szukać pewną drogą – i z tym królewicz poszedł w swoją drogę.

Wędrował i podróżował przez czterdzieści dziewięć królestw do pierwszego zaczarowanego zamku, gdzie stał na straży wielki, włochaty diabeł, który trzymał w ręku straszliwie wielki bat, aby zabijać, bez litości i miłosierdzia, każdego człowieka idącego w górę lub w dół. ” „Idę po ptaka o słodkim śpiewie na świecie. ” „Jaki pożytek ze zwłoki lub zaprzeczenia? Właściwie nie słyszałem. Ale tam mieszka mój starszy brat; jeśli on o nim nic nie wie, to nikt na świecie nie wie.” Teraz królewicz przyszedł do drugiego zaczarowanego zamku; drugi diabeł odesłał go do swego najstarszego brata, wielkiego kulawego diabła. ” „Szukam ptaka o słodkim śpiewie na świecie. ” „Oczywiście, że słyszałem; jest tutaj, w tym zaczarowanym zamku. Możesz go zabrać, jeśli posłuchasz mojego słowa; jeśli nie, lepiej, abyś się nigdy nie narodził. Bo jeśli nie zachowasz moich słów, nigdy więcej nie ujrzysz jasnego słońca Bożego.
Chcę tylko powiedzieć: Oto złota różdżka; weź ją i uderz nią trzy razy w ścianę zaczarowanego zamku. Natychmiast otworzą się przed tobą drzwi; wejdź, biegnij do końca szklanego korytarza i przez osiem komnat. W dziewiątej komnacie jest ptak o słodkim śpiewie na świecie w zardzewiałej klatce. Znajdziesz tam różne piękne i jeszcze piękniejsze złote ptaki, ale nie patrz na nie, nie słuchaj ich, nie bierz żadnego z nich, ale weź ptaka o słodkim śpiewie, siedzącego smutnie w zardzewiałej klatce. Porwij klatkę w mgnieniu oka i wypadnij z zaczarowanego zamku, jakbyś został wystrzelony z armaty.” Królewicz wziął złotą różdżkę i uderzył nią trzy razy w ścianę zaczarowanego zamku, a w mgnieniu oka otworzyły się przed nim drzwi. Królewicz zadał wtedy niewiele pytań. Czy było to dozwolone, czy nie, w mgnieniu oka wbiegł do pokoju. Gdy biegł do końca szklanego korytarza, wołano go po imieniu, z prawej i lewej strony, aby się zatrzymał.
To prawda, że się przestraszył, ale nie zwracał uwagi. Pobiegł prosto do pierwszej komnaty. Różne kwiaty, coraz piękniejsze, stały w złotych donicach; ale królewicz ich nie dotknął. Pobiegł do drugiej komnaty. W niej były różne miecze i strzelby, ale on z nich nie wybierał. Wszedł do trzeciej, czwartej, piątej i w ten sposób aż dotarł do dziewiątej komnaty. Dziewiąta komnata, jak powiedział diabeł, była pełna różnego rodzaju złotych i srebrnych klatek, a w nich ptaki o złotych piórach, coraz piękniejsze, śpiewały; ale ptak o słodkim śpiewie na świecie siedział tam smutnie w zardzewiałej klatce i nie śpiewał. Ponieważ ptak o słodkim śpiewie na świecie nie miał złotych piór jak inne, nie spodobał się królewiczowi i nie wziął go, ale wybrał spośród wielu ptaków o złotych piórach najpiękniejszego i chciał go zabrać; ale gdy sięgnął po niego, nagle, w mgnieniu oka, zamienił się w kamień, a drzwi kamiennej ściany zamknęły się przed nim.
Tymczasem mała księżniczka każdego dnia danego przez Boga zastawiała stół dla swego dobrego brata, ale on nie przychodził. Każdego wieczoru danego przez Boga wychodziła przed dom i czekała aż do północy; potem słała mu łóżko, ale on w nim nie leżał. Tak minął pierwszy dzień, i drugi, i trzeci – dzień po dniu, ale drogi brat wciąż nie przychodził; dlatego księżniczka, płacząc i szlochając, wyszła szukać brata. Wędrowała i podróżowała jego śladem, aż doszła do pierwszego zaczarowanego zamku, i drugiego, i wreszcie trzeciego. ” „Ty jesteś Mariszka?” ” „Szukam mojego brata. ” „Oczywiście, że słyszałem – oczywiście! On jest w tym zaczarowanym zamku, zamieniony w kamień; musiał być, bo nie chciał mnie słuchać. Ty pójdziesz tą samą drogą, jeśli nie będziesz trzymać się mojego słowa.” Wtedy mała dziewczynka wzięła złotą różdżkę od diabła, który powiedział jej, co ma z nią zrobić, i uderzyła nią trzy razy w ścianę zaczarowanego zamku.
Drzwi otworzyły się przed nią w mgnieniu oka, księżniczka wbiegła; ale nie patrzyła ani w prawo, ani w lewo. Pobiegła prosto do dziewiątej komnaty; tam wzięła zardzewiałą klatkę, uderzyła brata trzy razy różdżką w bok, a potem pobiegła, jakby wystrzelona z armaty. I tysiąckrotnie było jej szczęście, że nie zwlekała ani mgnienie oka dłużej, bo drzwi kamiennej ściany, jak było, ucięły brzeg jej spódnicy, gdy się zamknęły. – ty tego rodzaju nędznico, wkrótce będzie ci gorzko!” Ale ona nie odwróciła się do nich; biegła jak ścigana łania, aż dotarła do domu. Kto tam na nią czekał? Nikt inny jak jej drogi brat.

Brat i siostra umieścili wtedy ptaka o słodkim śpiewie na drzewie o pięknym brzmieniu na świecie, a ptak o słodkim śpiewie mówił, śpiewał słodziej niż jakakolwiek cytra, tak że kto go usłyszał, stawał się o dziesięć lat młodszy. Jeśli kwiecisty ogród był sławny wcześniej, teraz cieszył się siedem razy większą sławą, tak że z siedmiu królestw ludzie przychodzili go oglądać; a król, słysząc o pięknej sławie kwiecistego ogrodu, postanowił w myśli, że choć jeszcze nie poszedł, to teraz pójdzie go zobaczyć. Stara czarownica zaledwie odgadła ten zamiar króla, gdy podała mu proszki w czarnej kawie, od których król tak zachorował, że i tym razem jego wizyta w pięknym ogrodzie spełzła na niczym. I wtedy stara kobieta, bez zaproszenia, stanęła przed nim i rzekła: „Wysoki królu, masz tak wielkie pragnienie zobaczenia kwiecistego ogrodu, pójdę natychmiast i przyniosę wieść, czy jego piękno jest tak wielkie, jak jego sława.”
Król zgodził się, a stara kobieta poszła zobaczyć kwiecisty ogród. Zaledwie postawiła w nim stopę, gdy dwoje dzieci wybiegło jej naprzeciw, przyjęło ją bardzo serdecznie i nie wiedziało, gdzie ją posadzić.
„W pewnym miejscu, w zaczarowanym zamku, jest srebrne jezioro świata, a w nim złote ryby świata; wystarczy tylko pójść po srebrne jezioro, bo złote ryby w nim przyjdą. Wszystko, co potrzebne, to przynieść jezioro.” Potem stara kobieta pożegnała się z parą przyjemnie i poszła do domu. Ale królewicz od tego dnia nie miał spokoju, więc pożegnał się z drogą siostrą i wyszedł w świat po srebrne jezioro. Podróżował i wędrował przez czterdzieści dziewięć królestw i Morze Operentsia, aż przyszedł do pierwszego zaczarowanego zamku. Diabeł stał tam na straży, który odesłał go do swego starszego brata, a ten do najstarszego. Królewicz dotarł do trzeciego zaczarowanego pałacu. Stał tam na straży diabeł z ogromną sękatą maczugą, aby uderzać każdego człowieka idącego w górę lub w dół, bez miłosierdzia i litości.
” „Szukam srebrnego jeziora świata. ” „Oczywiście, że słyszałem – oczywiście; jest tutaj, w tym zaczarowanym zamku. Ale, mój młodszy bracie, będziesz musiał dobrze związać swoje spodnie, jeśli chcesz to zabrać; bo jeśli nie posłuchasz mojego słowa, mówię ci, na moją prawdziwą duszę, że dotrzesz do Piłata na czas wieczerzy. Chcę powiedzieć to: Oto złota różdżka; uderz nią w bok zaczarowanego pałacu, a nagle otworzą się przed tobą drzwi, wbiegnij prosto do ogrodu. Usłyszysz, jak wołają cię po imieniu, ale nie słuchaj. Różne piękne panny wyjdą przed ciebie, ofiarowując jedzenie i picie; ale nie jedz ani nie pij. Znajdziesz po drodze różne bogate rzeczy – złoto, srebro, diamenty – ale niczego nie dotykaj. Potem wyjdą różne wstrętne węże i ropuchy, ale nie bój się; biegnij prosto do srebrnego jeziora, które płynie w ogrodzie, obiegnij je trzy razy w stronę domu, a potem wybiegnij tak, jak wszedłeś.” „Tędy, tędy, Janoszku!
Jedz, pij, z przyjemnością, Janoszku! Tędy, Janoszku, moje obejmujące dwa ramiona są dla ciebie otwarte, nie biegnij dalej!” Królewicz, jakby głuchy, nie słuchał, ale biegł dalej. Potem przed nim pojawiły się panny coraz piękniejsze – niektóre skakały na niego, potrząsały złotymi włosami przed jego twarzą; królewicz nie zatrzymał się, ale uderzał w nie szorstko, pędząc naprzód. Zaledwie opuścił panny, gdy wpadł na stosy skarbów rzuconych na jego drodze: bite złoto leżało wysoko, a mlecznobiałe srebrne monety – tu różne diamentowe pierścienie, tam miecze wysadzane diamentami; ale królewicz niczego nie dotknął i biegł dalej. Potem wokół niego roiło się od różnego rodzaju pełzających, wijących się stworzeń – tu syczące węże, tam brodawkowate ropuchy. Janoszek nie patrzył pod nogi, ale biegł, aż dotarł do srebrnego jeziora, wokół którego obiegł trzy razy, i wyszedł tak, jak wszedł.
Tysiąckrotnie było jego szczęście, bo gdyby był o chwilę później, kamienna ściana zamknęłaby się przed nim; jak było, zdarła obcas z jego buta, ale on nic sobie z tego nie robił. Zostawił tam buty i pobiegł do domu boso; gdy dotarł do domu, srebrne jezioro już płynęło przez kwiecisty ogród, a w nim skakały różne cenne złote ryby.

Dotąd marmurowy pałac i kwiecisty ogród z drzewem o brzmieniu i ptakiem o słodkim śpiewie cieszyły się dobrą sławą, ale teraz, gdy srebrne jezioro płynęło przez ogród, a złote ryby bawiły się w nim, teraz, mówię, ich sława mówiła do siedmiu światów, a ludzie przychodzili je oglądać. Gdy to doszło do uszu króla, postanowił, że nie będzie ani jadł, ani pił, dopóki nie zobaczy marmurowego pałacu ze wszystkimi jego cudami. Choć stara czarownica wielokrotnie ofiarowywała mu czarną kawę, król jej nie przyjął; ale siedząc w złotej karecie z żoną, pojechał zobaczyć kwiecisty ogród.
” „A chłopiec wygląda jak ty”, odpowiedział król. Cóż, król i królowa obeszli ogród w porządku i nie mogli oddać sprawiedliwości jego pięknu; gdy zobaczyli drzewo o brzmieniu i ptaka o słodkim śpiewie, klasnęli w dłonie. Chłopiec w mgnieniu oka wszedł na drzewo o brzmieniu, zerwał z niego kilka złotych jabłek, dał jedno królowi, a drugie królowej, którzy nie mogli wystarczająco pochwalić jego dobroci. Potem król i królowa spojrzeli na srebrne jezioro i złote ryby w nim; zwiedzili marmurowy pałac i przechodzili z komnaty do komnaty, aż przeszli przez siedem w porządku. „Chciałbym wiedzieć, dlaczego ten obraz jest przykryty aksamitem i co przedstawia.” Jedno słowo to niewiele, ale mały syn króla nie powiedział nawet tyle; bez słowa odsunął aksamitną zasłonę. Król i królowa zdumieli się i poznali swoje własne dzieci, których nigdy wcześniej nie widzieli.
Jedno objęło jedno z nich, a drugie drugie; nie mogli mówić, ale płakali i śmiali się, a potem dało się słyszeć drzewo o światowym brzmieniu i ptaka o słodkim śpiewie.
Wielka była radość wszelkiego rodzaju, ale smutna stała się stara grzesznica, gdy król pochwycił ją, przywiązał do drzewa i ułożył pod nią stos siarki.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.