Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoAladyn i cudowna lampa
Aladdin And The Wonderful Lamp
Andrew Lang
Dostosuj
Dawno, dawno temu żył sobie biedny krawiec, który miał syna o imieniu Aladyn. Aladyn był beztroskim, leniwym chłopcem, który całymi dniami nie robił nic innego, jak tylko grał w piłkę na ulicach z innymi leniwymi chłopcami. To tak zasmuciło jego ojca, że umarł. Nawet po śmierci ojca Aladyn nie zmienił swoich zwyczajów, pomimo łez i modlitw matki.
Pewnego dnia, gdy Aladyn bawił się na ulicy, zatrzymał go nieznajomy i zapytał: „Ile masz lat, chłopcze? Czy nie jesteś synem Mustafy, krawca?”
„Tak, panie”, odpowiedział Aladyn. „Ale on umarł dawno temu.”
Nieznajomym był w rzeczywistości sławny afrykański magik. Objął Aladyna ramionami i pocałował go, mówiąc: „Jestem twoim wujkiem. Poznałem cię, bo wyglądasz dokładnie jak mój brat. Idź do swojej matki i powiedz jej, że przyjdę.”
Aladyn pobiegł do domu i opowiedział matce o nowo odnalezionym wuju. „Doprawdy, dziecko”, powiedziała, „twój ojciec rzeczywiście miał brata, ale zawsze myślałam, że nie żyje.”
Przygotowała kolację i kazała Aladynowi iść poszukać wuja. Magik przybył obładowany winem i owocami. Padł na twarz i ucałował miejsce, gdzie zwykle siadał Mustafa, i poprosił matkę Aladyna, aby nie dziwiła się, że go wcześniej nie widziała, ponieważ od czterdziestu lat mieszkał za granicą.
Potem zwrócił się do Aladyna i zapytał, jakiego rzemiosła się wyuczył. Aladyn spuścił głowę ze wstydu, a jego matka wybuchnęła płaczem. Gdy magik dowiedział się, że Aladyn jest próżniakiem i nie chce się uczyć żadnego zawodu, zaproponował, że założy mu sklep i zaopatrzy go w towary.
Następnego dnia kupił Aladynowi piękny garnitur ubrań i zabrał go na spacer po całym mieście, pokazując mu wszystkie atrakcje. Przyprowadził go do domu o zmroku do matki, która była niezmiernie uradowana, widząc syna tak pięknie ubranego.
Następnego dnia magik zaprowadził Aladyna do pięknych ogrodów daleko za bramami miasta. Usiedli przy fontannie, a magik wyjął z pasa ciastko i podzielił się nim z Aladynem. Potem szli dalej, aż prawie dotarli do gór.

Aladyn był tak zmęczony, że błagał o powrót, ale magik zabawiał go przyjemnymi opowieściami i prowadził dalej, mimo że Aladyn nie chciał iść. W końcu dotarli do dwóch gór oddzielonych wąską doliną. „Nie pójdziemy dalej”, powiedział fałszywy wujek.
„Pokażę ci coś wspaniałego. Najpierw zbierz trochę patyków, a ja rozpalę ogień.”

Kiedy ogień został rozpalony, magik rzucił na niego proszek i wypowiedział magiczne słowa. Ziemia lekko zadrżała i otworzyła się przed nimi, odsłaniając płaski kamień z mosiężnym pierścieniem pośrodku. Aladyn próbował uciec, ale magik złapał go i uderzył tak mocno, że ten upadł.
„Co ja zrobiłem, wujku?” – zapytał żałośnie Aladyn.
„Nic się nie bój”, powiedział magik łagodniej. „Po prostu mi posłuchaj. Pod tym kamieniem leży skarb przeznaczony dla ciebie. Nikt inny nie może go dotknąć, więc musisz zrobić dokładnie to, co mówię.”
Kiedy Aladyn usłyszał słowo „skarb”, zapomniał o strachu. Złapał pierścień, jak mu kazano, wypowiadając imiona swojego ojca i dziadka. Kamień uniósł się łatwo i pojawiły się kamienne schody.
„Zejdź na dół”, powiedział magik. „Na dole schodów znajdziesz otwarte drzwi prowadzące do trzech wielkich sal. Podwiń szatę i przejdź przez nie, niczego nie dotykając, bo natychmiast umrzesz. Te sale prowadzą do ogrodu z pięknymi drzewami owocowymi. Idź dalej, aż dotrzesz do wnęki w tarasie, gdzie stoi zapalona lampa. Wylej z niej oliwę i przynieś mi lampę.”
Magik zdjął z palca pierścień i dał go Aladynowi, życząc mu szczęścia.
Aladyn znalazł wszystko dokładnie tak, jak opisał magik. Zerwał kilka owoców z drzew, wziął lampę i wrócił do wejścia do jaskini. Magik zawołał niecierpliwie: „Pospiesz się i daj mi lampę!”
Ale Aladyn odmówił oddania jej, dopóki nie wydostanie się z jaskini. Magik wpadł w straszliwy gniew i rzucił więcej proszku w ogień. Wypowiedział kilka słów, a kamień wtoczył się na swoje miejsce, zamykając Aladyna w środku.
Magik opuścił Persję na zawsze, co wyraźnie pokazało, że wcale nie był wujkiem Aladyna, lecz przebiegłym magiem, który wyczytał w swoich magicznych księgach o cudownej lampie, która uczyniłaby go najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Wiedział, gdzie znaleźć lampę, ale tylko ktoś inny mógł ją wyjąć z jaskini. Wybrał do tego zadania głupiego Aladyna, planując zabrać lampę, a potem go zabić.
Przez dwa dni Aladyn pozostawał w ciemności, płacząc i lamentując. W końcu złożył ręce do modlitwy, a przy tym potarł pierścień, który magik zapomniał mu zabrać. Natychmiast z ziemi wynurzył się ogromny i przerażający dżin i powiedział: „Czego pragniesz? Jestem Niewolnikiem Pierścienia i będę ci posłuszny we wszystkim.”
Aladyn odpowiedział nieustraszenie: „Wyciągnij mnie stąd!” Ziemia się otworzyła, a on znalazł się na zewnątrz. Gdy tylko jego oczy przyzwyczaiły się do światła, poszedł do domu, ale zemdlał na progu. Gdy odzyskał przytomność, opowiedział matce wszystko, co się wydarzyło, i pokazał jej lampę oraz owoce, które zebrał z ogrodu, a które w rzeczywistości były drogocennymi kamieniami.
Potem poprosił o coś do jedzenia.
„Niestety, moje dziecko”, powiedziała, „nie mam nic w domu. Uprzędłam trochę bawełny i pójdę ją sprzedać.”
Aladyn kazał jej zatrzymać bawełnę, bo zamiast tego sprzeda lampę. Ponieważ lampa była bardzo brudna, zaczęła ją trzeć, aby bardziej lśniła i można było za nią dostać wyższą cenę. Natychmiast pojawił się ohydny dżin i zapytał, czego chce. Ona zemdlała z przerażenia, ale Aladyn chwycił lampę i powiedział odważnie: „Przynieś nam coś do jedzenia!”
Dżin powrócił ze srebrną misą, dwunastoma srebrnymi talerzami wypełnionymi pysznym mięsem, dwoma srebrnymi kubkami i dwiema butelkami wina. Gdy matka Aladyna oprzytomniała, zapytała: „Skąd się wzięła ta wspaniała uczta?”
„Nie pytaj, tylko jedz”, odpowiedział Aladyn. Więc zasiedli do śniadania i jedli aż do obiadu. Aladyn opowiedział matce o lampie. Błagała go, żeby ją sprzedał i nie miał nic wspólnego z diabełkami. Ale Aladyn powiedział: „Nie, skoro przypadek pokazał nam jej moc, będziemy z niej korzystać. I pierścienia też, który zawsze będę nosił na palcu.”
Gdy zjedli wszystko, co przyniósł dżin, Aladyn sprzedał jeden srebrny talerz, potem drugi, aż nie zostało ani jednego. Potem ponownie wezwał dżina, który dał mu kolejny zestaw talerzy. I tak żyli przez wiele lat.
Pewnego dnia Aladyn usłyszał proklamację sułtana, że wszyscy muszą pozostać w domach i zamknąć okiennice, gdy księżniczka, jego córka, będzie szła do łaźni i z powrotem. Aladyn rozpaczliwie pragnął ujrzeć jej twarz, co było trudne, ponieważ zawsze chodziła zasłonięta. Ukrył się za drzwiami łaźni i zajrzał przez szparę. Gdy księżniczka wchodziła, uniosła welon, a ona była tak piękna, że Aladyn zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.
Wrócił do domu tak zmieniony, że jego matka się przestraszyła. Powiedział jej, że kocha księżniczkę tak bardzo, że nie może bez niej żyć, i że zamierza prosić sułtana o jej rękę. Jego matka wybuchnęła śmiechem, słysząc to, ale Aladyn w końcu przekonał ją, aby poszła przed oblicze sułtana i przedstawiła jego prośbę. Przyniosła serwetkę i włożyła do niej magiczne owoce z zaczarowanego ogrodu, które błyszczały jak najpiękniejsze klejnoty. Wzięła je, aby zadowolić sułtana, i wyruszyła, ufając lampie.
Wielki wezyr i rada właśnie wchodzili do sali, gdy ona weszła. Stanęła przed sułtanem, ale on nie zwracał na nią uwagi. Przychodziła codziennie przez tydzień i stała w tym samym miejscu. Szóstego dnia, gdy rada się skończyła, sułtan rzekł do swojego wezyra: „Widzę pewną kobietę na sali audiencyjnej każdego dnia, niosącą coś w serwetce. Zawołaj ją następnym razem, abym mógł dowiedzieć się, czego chce.”
Następnego dnia, na znak wezyra, podeszła do stóp tronu i pozostała klęcząc, aż sułtan powiedział: „Wstań, dobra kobieto, i powiedz mi, czego pragniesz.”
Zawahała się, więc sułtan odesłał wszystkich oprócz wezyra i kazał jej mówić swobodnie, obiecując z góry wybaczyć jej wszystko, co mogłaby powiedzieć. Opowiedziała mu o wielkiej miłości swojego syna do księżniczki. „Błagałam go, aby o niej zapomniał” – powiedziała – „ale na próżno. Groził, że zrobi coś desperackiego, jeśli nie przyjdę prosić o rękę księżniczki. Teraz proszę cię, abyś wybaczył nie tylko mnie, ale i mojemu synowi Aladynowi.”
Sułtan zapytał ją łaskawie, co ma w serwetce. Rozwinęła klejnoty i przedstawiła je. Sułtan był zdumiony i rzekł do wezyra: „Co myślisz? Czy nie powinienem oddać księżniczki temu, kto tak wysoko ją ceni?”
Wezyr, który pragnął księżniczki dla własnego syna, błagał sułtana, aby poczekał trzy miesiące, mając nadzieję, że jego syn będzie mógł przygotować jeszcze bogatszy dar. Sułtan zgodził się i powiedział matce Aladyna, że wyraża zgodę na małżeństwo, ale nie może pojawić się przed nim ponownie przez trzy miesiące.

Aladyn czekał cierpliwie prawie trzy miesiące. Ale gdy minęły dwa miesiące, jego matka poszła do miasta kupić oliwę i zastała wszystkich świętujących. Zapytała, co się dzieje, i powiedziano jej: „Czy nie wiesz? Syn wielkiego wezyra ma dziś wieczorem poślubić córkę sułtana!”
Pobiegła zdyszana, aby powiedzieć Aladynowi. Najpierw był zszokowany, ale potem pomyślał o lampie. Potarł ją, a dżin pojawił się i zapytał: „Czego sobie życzysz?”
Aladyn odpowiedział: „Sułtan złamał swoją obietnicę daną mi, a syn wezyra ma poślubić księżniczkę. Moim rozkazem jest, abyś dziś wieczorem przyniósł tu pannę młodą i pana młodego.”
„Panie, jestem posłuszny” – rzekł dżin.
O północy dżin przeniósł łóżko z synem wezyra i księżniczką do komnaty Aladyna. Aladyn powiedział: „Weź tego nowego męża i wystaw go na zewnątrz na zimno, a wróć o świcie.” Dżin wziął syna wezyra z łóżka, zostawiając Aladyna z księżniczką.
„Nic się nie bój” – powiedział do niej Aladyn. „Jesteś moją żoną, przyrzeczoną mi przez twojego niesprawiedliwego ojca. Żadna krzywda cię nie spotka.”
Księżniczka była zbyt przestraszona, aby mówić. Spędziła okropną noc, podczas gdy Aladyn położył się obok niej i spał spokojnie. O wyznaczonej godzinie dżin przyprowadził drżącego z zimna pana młodego, położył go na jego miejscu i przeniósł łóżko z powrotem do pałacu.
Następnego ranka sułtan przyszedł życzyć swojej córce dzień dobry. Nieszczęsny syn wezyra zerwał się i schował, podczas gdy księżniczka nie odezwała się ani słowem i wyglądała bardzo smutno. Sułtan posłał do niej jej matkę, która zapytała: „Co ci jest, dziecko? Dlaczego nie chcesz rozmawiać ze swoim ojcem? Co się stało?”
Księżniczka westchnęła głęboko i w końcu opowiedziała matce, jak łóżko zostało przeniesione do obcego domu podczas nocy i co się tam wydarzyło. Jej matka w ogóle jej nie uwierzyła i kazała jej wstać i uznać to za pusty sen.
To samo wydarzyło się następnej nocy. Następnego ranka, gdy księżniczka znowu odmówiła mówienia, sułtan zagroził, że utnie jej głowę. Wtedy wyznała wszystko i kazała mu zapytać syna wezyra, czy to nieprawda. Sułtan kazał wezyrowi zapytać swojego syna, który przyznał prawdę i dodał, że choć kocha księżniczkę bardzo, wolałby umrzeć, niż przeżyć kolejną tak straszną noc. Życzył sobie zostać od niej oddzielony. Jego życzenie zostało spełnione i uroczystości weselne dobiegły końca.
Gdy minęły trzy miesiące, Aladyn posłał matkę, aby przypomniała sułtanowi o jego obietnicy. Stanęła w tym samym miejscu co poprzednio, a sułtan, który zapomniał o Aladynie, przypomniał go sobie i posłał po nią. Widząc jej ubóstwo, sułtan poczuł się jeszcze mniej skłonny dotrzymać słowa.
Zapytał wezyra o radę, który zasugerował wyznaczenie tak wysokiej ceny za księżniczkę, że nikt nie będzie mógł jej spełnić. Sułtan powiedział wtedy do matki Aladyna: „Dobra kobieto, sułtan musi pamiętać o swoich obietnicach i ja będę pamiętał o mojej.
Ale twój syn musi najpierw przysłać mi czterdzieści złotych mis wypełnionych po brzegi klejnotami, niesionych przez czterdziestu czarnych niewolników, prowadzonych przez tyleż białych niewolników, wszystkich wspaniale ubranych. Powiedz mu, że czekam na jego odpowiedź.”
Matka Aladyna skłoniła się nisko i poszła do domu, myśląc, że wszystko stracone. Przekazała Aladynowi wiadomość, dodając: „Może długo czekać na twoją odpowiedź!”
„Nie tak długo, jak myślisz, mamo” – odpowiedział jej syn. „Zrobiłbym o wiele więcej dla księżniczki.” Wezwał dżina i po kilku chwilach przybyło osiemdziesięciu niewolników, wypełniając mały dom i ogród.
Aladyn kazał im wyruszyć do pałacu, parami, a za nimi podążała jego matka. Byli tak bogato ubrani, z tak wspaniałymi klejnotami, że wszyscy tłoczyli się, aby ich zobaczyć i misy ze złotem, które nieśli na głowach.
Weszli do pałacu i po uklęknięciu przed sułtanem stanęli w półokręgu wokół tronu z założonymi ramionami, podczas gdy matka Aladyna ich przedstawiła.
Sułtan już się nie wahał. Powiedział: „Dobra kobieto, wróć i powiedz swojemu synowi, że czekam na niego z otwartymi ramionami.”
Nie traciła czasu, opowiadając o tym Aladdinowi i nalegając, aby się pospieszył. Ale najpierw Aladdin wezwał dżina. „Chcę pachnącą kąpiel” – powiedział – „bogato haftowany strój, konia piękniejszego niż sułtański, oraz dwudziestu niewolników, by mi służyli. Oprócz tego sześć pięknie ubranych niewolnic, by usługiwały mojej matce, a na koniec dziesięć tysięcy sztuk złota w dziesięciu sakiewkach.”
Ledwo powiedziane, już zrobione. Aladdin dosiadł konia i jechał przez ulice, a niewolnicy rzucali złoto, idąc. Ci, którzy bawili się z nim w dzieciństwie, nie poznali go, bo wyrósł na tak przystojnego mężczyznę. Gdy sułtan go zobaczył, zszedł z tronu, uściskał go i poprowadził do sali, gdzie zastawiono ucztę, zamierzając wydać go za księżniczkę jeszcze tego samego dnia. Lecz Aladdin odmówił, mówiąc: „Muszę najpierw zbudować dla niej pałac” i pożegnał się.
Gdy wrócił do domu, rzekł do dżina: „Zbuduj mi pałac z najpiękniejszego marmuru, wysadzany jaspisem, agatem i innymi drogimi kamieniami. Pośrodku zbuduj wielką salę z kopułą, jej cztery ściany ze szczerego złota i srebra, każda z sześcioma oknami. Wszystkie oprócz jednego okna muszą mieć kraty wysadzane diamentami i rubinami. Mają być stajnie, konie, masztalerze i niewolnicy. Idź i dopilnuj tego!”
Pałac był gotowy następnego dnia. Dżin zaniósł Aladdina tam i pokazał, że wszystkie rozkazy zostały wiernie wykonane, aż do rozłożenia aksamitnego dywanu od pałacu Aladdina do sułtańskiego.
Matka Aladdina ubrała się starannie i poszła do pałacu ze swoimi niewolnicami, a on podążał konno. Sułtan wysłał muzykantów z trąbkami i cymbałami, by ich powitali, tak że powietrze było wypełnione muzyką i okrzykami radości. Matkę Aladdina zaprowadzono do księżniczki, która przyjęła ją z wielkimi honorami.
Wieczorem księżniczka pożegnała ojca i poszła po dywanie do pałacu Aladdina, z matką u boku i setką niewolnic za nimi. Była oczarowana Aladdinem, który wybiegł jej na spotkanie.
„Księżniczko” – powiedział – „wiń swoją urodę za moją śmiałość, jeśli cię uraziłem.”
Odpowiedziała mu, że widząc go, chętnie słucha ojca w tej sprawie. Po ślubie Aladdin zaprowadził ją do sali, gdzie zastawiono ucztę. Jedli razem, a potem tańczyli aż do północy. Następnego dnia Aladdin zaprosił sułtana, by obejrzał pałac. Gdy sułtan wszedł do sali z dwudziestoma czterema oknami, wysadzanymi rubinami, diamentami i szmaragdami, zawołał: „To cud świata! Tylko jedno mnie dziwi: czy to przypadkiem, że jedno okno jest niedokończone?”
„Nie, celowo” – odparł Aladdin. „Pragnąłem, aby Wasza Wysokość miał zaszczyt dokończyć ten pałac.”
Sułtan był zadowolony i posłał po najlepszych jubilerów w mieście. Pokazał im niedokończone okno i rozkazał, by je wykończyli tak jak pozostałe. „Panie” – rzekł ich rzecznik – „nie możemy znaleźć dość klejnotów.” Sułtan kazał przynieść własne klejnoty, ale szybko je zużyli, a robota nie była nawet w połowie gotowa po miesiącu.
Aladdin, wiedząc, że ich zadanie jest beznadziejne, kazał im odrobić pracę i zwrócić klejnoty. Następnie dżin dokończył okno na rozkaz Aladdina. Sułtan zdziwił się, otrzymując z powrotem swoje klejnoty, i odwiedził Aladdina, który pokazał mu gotowe okno.
Sułtan uściskał go, podczas gdy zazdrosny wezyr szeptał, że wszystko to sprawka magii.
Aladdin zdobył serca ludzi swoim łagodnym sposobem bycia. Został mianowany dowódcą armii sułtana i wygrał dla niego kilka bitew, ale pozostał skromny i uprzejmy jak dawniej. Żył w pokoju i zadowoleniu przez kilka lat.
Ale daleko w Afryce mag przypomniał sobie Aladdina. Dzięki swoim magicznym sztukom odkrył, że Aladdin nie umarł w jaskini, ale uciekł, ożenił się z księżniczką i żył w wielkim bogactwie i chwale. Mag wiedział, że biedny syn krawca mógł to osiągnąć tylko dzięki pomocy lampy. Podróżował dniem i nocą, aż dotarł do stolicy Chin, zdeterminowany, by zrujnować Aladdina. Gdy szedł przez miasto, słyszał wszędzie ludzi mówiących o cudownym pałacu.
„Wybaczcie moją niewiedzę” – zapytał – „o jakim pałacu mówicie?”
„Czy nie słyszeliście o pałacu księcia Aladdina?” – padła odpowiedź. „To największy cud świata. Pokażę wam drogę, jeśli chcecie go zobaczyć.”
Mag podziękował mężczyźnie i poszedł obejrzeć pałac. Rozpoznał, że został zbudowany przez dżina lampy, i wpadł niemal w szał z wściekłości. Postanowił zdobyć lampę i pogrążyć Aladdina w skrajnej nędzy.
Nieszczęśliwie Aladdin wyjechał na ośmiodniowe polowanie, co dało magowi mnóstwo czasu. Kupił tuzin miedzianych lamp, włożył je do kosza i poszedł pod pałac, wołając: „Nowe lampy za stare!”
Szyderczy tłum podążał za nim. Księżniczka, siedząc w sali dwudziestu czterech okien, wysłała niewolnicę, by dowiedziała się, co to za hałas. Niewolnica wróciła ze śmiechem, a księżniczka ją zganiła.
„Pani” – odpowiedziała niewolnica – „któż by się nie śmiał z starego głupca, który oferuje wymianę pięknych nowych lamp za stare?”
Inna niewolnica powiedziała: „Na gzymsie leży stara lampa, którą może wziąć.” To była magiczna lampa, którą Aladdin zostawił, bo nie mógł jej zabrać na polowanie.
Księżniczka, nie znając jej wartości, ze śmiechem kazała niewolnicy ją wziąć i dokonać wymiany.
Niewolnica poszła i rzekła do maga: „Daj mi nową lampę za tę.” On wyrwał starą lampę i kazał niewolnicy wybrać dowolną nową z jego kosza, podczas gdy tłum się wyśmiewał. Jego to nie obchodziło.
Przestał wykrzykiwać o lampach i wyszedł za bramy miasta w samotne miejsce, gdzie czekał aż do zmroku. Potem wyciągnął lampę i potarł ją.
Pojawił się dżin i na rozkaz maga przeniósł go, wraz z pałacem i księżniczką w środku, w samotne miejsce w Afryce.
Następnego ranka sułtan wyjrzał przez okno w stronę pałacu Aladdina i przetarł oczy, bo pałac zniknął. Posłał po wezyra i zapytał, co się stało z pałacem. Wezyr też wyjrzał i był zdumiony.
Znów powiedział, że to magia, i tym razem sułtan mu uwierzył. Wysłał trzydziestu ludzi konno, by sprowadzili Aladdina w łańcuchach. Spotkali go jadącego do domu, związali go i zmusili do pieszego marszu z nimi.
Lecz ludzie, którzy kochali Aladdina, podążyli za nim z bronią, by nie stała mu się krzywda. Został postawiony przed sułtanem, który rozkazał katowi odciąć mu głowę.
Kat kazał Aladdinowi uklęknąć, zawiązał mu oczy i uniósł miecz, by zadać cios.
W tym momencie wezyr zobaczył, że tłum przedostał się na dziedziniec i wspinał się po murach, by ratować Aladyna. Krzyknął do kata, aby przestał.
Ludzie wyglądali tak groźnie, że sułtan ustąpił i kazał rozwiązać Aladyna, ułaskawiając go na oczach tłumu.
Aladyn zapytał wtedy, co takiego zrobił. "Podstępny nędzniku!" - powiedział sułtan. "Chodź tutaj." Pokazał Aladynowi z okna miejsce, gdzie stał jego pałac. Aladyn był tak zdumiony, że nie mógł wydusić słowa.
"Gdzie jest mój pałac i moja córka?" - zażądał sułtan. "Nie martwię się tak bardzo o pałac, ale muszę odzyskać córkę. Musisz ją znaleźć, bo stracisz głowę."
Aladyn poprosił o czterdzieści dni na jej odnalezienie, obiecując, że jeśli mu się nie uda, wróci i przyjmie karę, jaką sułtan uzna za stosowną. Prośba została spełniona, a on opuścił sułtana ze smutkiem. Przez trzy dni błąkał się jak szaleniec, pytając wszystkich, co się stało z jego pałacem. Ale tylko się śmiali i litowali nad nim. Przybył nad brzeg rzeki, ukląkł, by się pomodlić, zanim rzuci się do wody. Wtedy potarł magiczny pierścień, który nadal nosił. Dżin, którego widział w jaskini, pojawił się i zapytał, czego pragnie.
"Ratuj mi życie, dżinie!" - powiedział Aladyn. "Przywróć mój pałac!"
"To nie jest w mojej mocy" - odparł dżin. "Jestem tylko Niewolnikiem Pierścienia. Musisz poprosić Niewolnika Lampy."
"Mimo to" - powiedział Aladyn - "ale możesz mnie zabrać do pałacu i postawić pod oknem mojej drogiej żony." Natychmiast znalazł się w Afryce, pod oknem księżniczki, i zasnął z wyczerpania.
Obudził go śpiew ptaków, a jego serce poczuło się lżejsze. Zrozumiał wyraźnie, że wszystkie jego nieszczęścia były spowodowane utratą lampy, i zastanawiał się, kto ją ukradł.
Tego ranka księżniczka wstała wcześniej niż zwykle. Odkąd została sprowadzona do Afryki przez czarodzieja, musiała znosić jego towarzystwo raz dziennie, ale traktowała go tak surowo, że nie śmiał przebywać tam cały czas. Gdy się ubierała, jedna z jej służących wyjrzała na zewnątrz i zobaczyła Aladyna. Księżniczka pobiegła do okna i otworzyła je. Na hałas Aladyn spojrzał w górę. Zawołała go, by do niej przyszedł, i wielka była radość tych dwojga kochanków na ponowne spotkanie.
Po tym, jak ją pocałował, Aladyn powiedział: "Błagam cię, księżniczko, na Boga, zanim porozmawiamy o czymś innym, powiedz mi: co się stało ze starą lampą, którą zostawiłem na gzymsie w sali dwudziestu czterech okien, gdy poszedłem na polowanie?"
"Niestety!" - powiedziała. "Jestem niewinną przyczyną naszych nieszczęść." Opowiedziała mu o wymianie lampy.
"Teraz już wiem!" - zawołał Aladyn. "To sprawka afrykańskiego czarodzieja! Gdzie jest teraz lampa?"
"Nosi ją przy sobie" - powiedziała księżniczka. "Wiem, bo wyjął ją z kieszeni, żeby mi pokazać. Chce, żebym złamała obietnicę daną tobie i wyszła za niego. Mówi, że stracono cię na rozkaz mojego ojca. Ciągle źle o tobie mówi, ale ja odpowiadam tylko łzami. Jeśli nadal będę mu się opierać, jestem pewna, że użyje siły."
Aladyn pocieszył ją i wyszedł na chwilę. Przebrał się w ubranie pierwszej napotkanej osoby w mieście, kupił pewien proszek i wrócił do księżniczki. Wpuściła go małymi bocznymi drzwiami.
"Ubierz się w swoją najpiękniejszą suknię" - powiedział jej - "i przyjmij czarodzieja z uśmiechem. Spraw, by uwierzył, że o mnie zapomniałaś. Zaproś go na kolację i powiedz, że chcesz spróbować wina z jego kraju.
On pójdzie po nie. Gdy go nie będzie, powiem ci, co masz robić."
Uważnie słuchała. Gdy Aladyn wyszedł, ubrała się radośnie po raz pierwszy od opuszczenia Chin. Założyła pasek i diamentowe nakrycie głowy, a widząc w lustrze, że jest piękniejsza niż kiedykolwiek, przyjęła czarodzieja. Ku jego wielkiemu zdumieniu powiedziała: "Postanowiłam, że Aladyn nie żyje i że żadne łzy go nie przywrócą. Nie będę już więcej rozpaczać. Zaprosiłam cię na kolację, ale mam dość chińskich win i chciałabym spróbować win afrykańskich."
Czarodziej pobiegł do swojej piwnicy. Księżniczka wsypała proszek, który dał jej Aladyn, do swojego kielicha. Gdy czarodziej wrócił, poprosiła go, aby wypił za jej zdrowie wino afrykańskie, podając mu swój kielich w zamian za jego, na znak pojednania. Zanim wypił, czarodziej rozpoczął przemowę wychwalającą jej urodę, ale księżniczka przerwała mu, mówiąc: "Wypijmy najpierw, a potem możesz mówić, co chcesz." Podniosła swój kielich do ust i trzymała go tam, podczas gdy czarodziej wychylił swój do dna. Potem padł martwy.
Księżniczka otworzyła drzwi Aladynowi i rzuciła mu się na szyję. Ale Aladyn delikatnie ją odsunął i poprosił, by zostawiła go na chwilę samego, ponieważ miał jeszcze coś do zrobienia. Podszedł do martwego czarodzieja, wyjął lampę z jego kamizelki i rozkazał dżinowi przenieść pałac wraz ze wszystkim z powrotem do Chin. Stało się to natychmiast. Księżniczka w swojej komnacie poczuła tylko dwa lekkie wstrząsy i nie miała pojęcia, że znów jest w domu.
Sułtan siedział w swoim pokoju, opłakując utraconą córkę, gdy przypadkiem podniósł wzrok i przetarł oczy. Oto pałac stał jak przedtem! Pospieszył tam, a Aladyn przyjął go w sali dwudziestu czterech okien u boku księżniczki. Aladyn opowiedział mu wszystko, co się wydarzyło, i pokazał martwe ciało czarodzieja, aby mu uwierzył. Ogłoszono dziesięciodniową ucztę i wydawało się, że Aladyn będzie mógł spędzić resztę życia w spokoju. Ale tak się nie stało.
Afrykański czarodziej miał młodszego brata, który był jeszcze bardziej nikczemny i przebiegły. Podróżował do Chin, aby pomścić śmierć swojego brata. Odwiedził świętą kobietę o imieniu Fatima, myśląc, że może mu się przydać.
Wszedł do jej celi, przyłożył sztylet do jej piersi i zmusił ją do posłuszeństwa pod groźbą śmierci. Zamienił się z nią ubraniami, pomalował twarz na jej podobieństwo, włożył jej welon, a następnie zamordował ją, aby nie mogła nic zdradzić. Potem udał się w kierunku pałacu Aladyna.
Wszyscy ludzie, myśląc, że to święta kobieta, zebrali się wokół niego, całując jego ręce i prosząc o błogosławieństwo.

Kiedy dotarł do pałacu, zapanowało takie zamieszanie, że księżniczka kazała swojej służącej wyjrzeć przez okno i zapytać, co się dzieje. Służąca powiedziała, że to święta kobieta uzdrawia ludzi swoim dotykiem. Księżniczka, która od dawna chciała poznać Fatimę, posłała po nią.
Gdy czarodziej stanął przed księżniczką, odmówił modlitwę o jej zdrowie i pomyślność. Księżniczka posadziła go obok siebie i błagała, aby został z nią na zawsze. Fałszywa Fatima, która nie chciała niczego lepszego, zgodziła się, ale trzymała zasłonę opuszczoną, aby nie zostać odkrytą.
Księżniczka pokazała mu salę i zapytała, co o niej myśli.
„Jest naprawdę piękna” – powiedziała fałszywa Fatima. „Ale moim zdaniem brakuje jej jednej rzeczy.”
„A czego?” – zapytała księżniczka.
„Gdyby tylko jajo ptaka Rok wisiało na środku tej kopuły” – odparł – „byłoby to cudo świata.”
Potem księżniczka myślała już tylko o jaju ptaka Rok. Kiedy Aladyn wrócił z polowania, zastał ją w bardzo złym nastroju.
Zapytał, co się stało, a ona powiedziała mu, że całą jej przyjemność z sali psuje brak jaja ptaka Rok wiszącego pod kopułą.
„Jeśli tylko o to chodzi” – odpowiedział Aladyn – „wkrótce będziesz szczęśliwa.” Zostawił ją i potarł lampę. Kiedy pojawił się dżin, Aladyn rozkazał mu przynieść jajo ptaka Rok. Dżin wydał tak głośny i przeraźliwy krzyk, że sala się zatrzęsła.
„Ty nędzniku!” – zawołał. „Czy to nie dość, że zrobiłem dla ciebie wszystko, ale ty każesz mi przynieść mojego pana i powiesić go na środku tej kopuły? Ty, twoja żona i twój pałac zasługujecie na spalenie na popiół, ale wiem, że ta prośba nie pochodzi od ciebie, lecz od brata afrykańskiego czarodzieja, którego zniszczyłeś. On jest teraz w twoim pałacu przebrany za świętą kobietę, którą zamordował. Podsunął to życzenie twojej żonie. Uważaj na siebie, bo on zamierza cię zabić.” Potem dżin zniknął.
Aladyn wrócił do księżniczki, mówiąc, że boli go głowa, i poprosił, aby sprowadzono świętą Fatimę, by położyła na niej ręce. Gdy czarodziej zbliżył się, Aladyn chwycił swój sztylet i pchnął go w serce.
„Coś ty zrobił?” – krzyknęła księżniczka. „Zabiłeś świętą kobietę!”
„Nie” – odpowiedział Aladyn. „To był zły czarodziej.” Opowiedział jej, jak została oszukana.
Potem Aladyn i jego żona żyli w pokoju. Kiedy sułtan umarł, Aladyn zastąpił go na tronie i rządził przez wiele lat, pozostawiając po sobie długi ród królów.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.