Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoSprytny Mały Krawiec
The Cunning Little Tailor
Jacob Grimm and Wilhelm Grimm
Dostosuj
Dawno, dawno temu żyła sobie księżniczka, która była bardzo dumna. Gdy przyszedł do niej książę, prosząc o jej rękę, zadała mu zagadkę do rozwiązania. Jeśli nie potrafił jej rozwiązać, odprawiała go z pogardą.
Obwieściła również, że ktokolwiek rozwiąże jej zagadkę, może ją poślubić, kimkolwiek by nie był. W końcu spotkało się trzech krawców.
Dwaj starsi myśleli, że dokonali już tylu sprytnych rzeczy, że na pewno uda im się i to.
Trzeci był małym, bezużytecznym człowiekiem, który nawet nie znał dobrze swojego fachu, ale myślał, że w tym przedsięwzięciu musi mieć trochę szczęścia, bo skąd by się ono wzięło?
Dwaj pozostali powiedzieli mu: „Zostań lepiej w domu.
Niewiele zdziałasz swoim malutkim rozumkiem.” Ale mały krawiec nie dał się zniechęcić. Powiedział, że raz wziął się w garść i poradzi sobie nieźle. I wyruszył w świat, jakby cały świat należał do niego.

Wszyscy trzej ogłosili się księżniczce i powiedzieli, że powinna im podać swoją zagadkę. Powiedzieli, że nadeszli właściwi ludzie, mężczyźni o tak wytwornym umyśle, że można ich przewlec przez igłę. Wtedy księżniczka powiedziała: „Mam na głowie dwa rodzaje włosów. Jakiego są koloru?”
— Jeśli to wszystko — powiedział pierwszy — to muszą być czarne i białe, jak sukno zwane pieprzem i solą. Księżniczka powiedziała: — Zła odpowiedź. Niech odpowie drugi. Wtedy drugi powiedział: — Jeśli nie czarne i białe, to brązowe i czerwone, jak płaszcz mojego ojca. — Znowu źle — powiedziała księżniczka.
"Niech odpowie trzeci, bo widzę, że wie to na pewno." Wtedy mały krawiec wystąpił śmiało i powiedział: "Księżniczka ma srebrne i złote włosy na głowie. To są te dwa różne kolory." Gdy księżniczka to usłyszała, zbladła i omal nie upadła z przerażenia, bo mały krawiec odgadł jej zagadkę, a ona była głęboko przekonana, że nikt na ziemi nie zdoła jej odkryć.
Gdy odzyskała odwagę, powiedziała: "Jeszcze mnie przez to nie zdobyłeś. Musisz zrobić coś jeszcze. W stajni jest niedźwiedź. Spędzisz z nim noc.
Gdy wstanę rano i ty wciąż będziesz żył, poślubisz mnie. Spodziewała się, że w ten sposób pozbędzie się krawca, bo niedźwiedź nigdy nie wypuścił żywcem nikogo, kto wpadł w jego szpony.
Mały krawiec nie przestraszył się.
Był bardzo zadowolony i powiedział: "Śmiałek ma połowę wygranej."

Gdy nadszedł wieczór, małego krawca zaprowadzono do niedźwiedzia. Niedźwiedź miał zamiar natychmiast zaatakować małego i przywitać go serdecznie łapami. "Powoli, powoli" – powiedział mały krawiec.
„Zaraz cię uspokoję.” Potem całkiem spokojnie, jakby nie miał nic na świecie do zmartwienia, wyjął z kieszeni kilka orzechów, rozłupał je i zjadł ziarenka. Gdy niedźwiedź to zobaczył, też chciał orzechów.
Krawiec sięgnął do kieszeni i podał mu garść. Ale to nie były orzechy; to były kamyki. Niedźwiedź włożył je do pyska, ale nie mógł ich rozgryźć, jak się starał.
„Och”, pomyślał niedźwiedź, „jaki ze mnie głupi osioł!”
„Nawet orzecha nie potrafię rozłupać!” Wtedy rzekł do krawca: „Rozłup mi te orzechy”. „No, patrz, jaki z ciebie głupiec!” – powiedział mały krawiec. „Mieć tak wielki pysk i nie umieć rozłupać małego orzecha!” Następnie wziął kamyk i szybko włożył do ust prawdziwy orzech zamiast niego, i chrup!
Przegryzł go na pół. „Muszę to jeszcze raz spróbować” – powiedział niedźwiedź. „Gdy patrzę na ciebie, myślę, że też powinienem to potrafić”. Krawiec dał mu więc kolejny kamyk, a niedźwiedź próbował i próbował ugryźć go z całej siły.
Ale możecie sobie wyobrazić, że nigdy mu się to nie udało.
Gdy to się stało, krawiec wyjął spod płaszcza skrzypce i zagrał melodię. Kiedy niedźwiedź usłyszał muzykę, nie mógł się powstrzymać od tańca. A gdy już trochę potańczył, tak mu się to spodobało, że powiedział do małego krawca: „Słuchaj, czy te skrzypce są ciężkie?” „Dość lekkie dla dziecka. Popatrz, lewą ręką kładę na nich palce, a prawą pociągam smyczkiem, i wtedy gra wesoło: hop sa sa vivallalera!”
„A więc” – rzekł niedźwiedź – „chciałbym też nauczyć się grać na skrzypcach, żebym mógł tańczyć, kiedy tylko mam ochotę.”
Co myślisz? Czy udzielisz mi lekcji?" – „Z całego serca” – odpowiedział krawiec – „jeśli masz do tego talent. Ale pozwól mi zobaczyć twoje pazury.
Są strasznie długie. Muszę trochę przyciąć ci paznokcie.” Następnie przyniesiono imadło, a niedźwiedź włożył w nie swoje łapy.
Mały krawiec mocno dokręcił imadło i powiedział: „Teraz poczekaj, aż przyjdę z nożyczkami.” Pozwolił niedźwiedziowi warczeć, ile dusza zapragnie, położył się w kącie na wiązce słomy i zasnął.

Kiedy księżniczka usłyszała, jak niedźwiedź w nocy groźnie warczy, była pewna, że cieszy się i już rozprawił się z krawcem. Rano wstała beztroska i szczęśliwa.
Lecz gdy zajrzała do stajni, krawiec stał przed nią wesoły, zdrowy jak ryba w wodzie. Teraz nie mogła już nic mówić przeciwko ślubowi, ponieważ złożyła obietnicę wobec wszystkich. Król kazał sprowadzić karetę.
Księżniczka miała jechać do kościoła z krawcem, aby tam wziąć ślub. Gdy wsiedli do powozu, dwaj inni krawcy, którzy mieli fałszywe serca i zazdrościli mu szczęścia, poszli do stajni i odkręcili imadło, uwalniając niedźwiedzia.
Niedźwiedź w wielkiej wściekłości pobiegł za powozem. Księżniczka usłyszała, jak parska i warczy. Przestraszyła się i krzyknęła: „Och! Niedźwiedź jest za nami i chce cię złapać!” Krawiec był szybki.
Stanął na głowie, wystawił nogi przez okno i krzyknął: „Widzisz to imadło? Jeśli nie odejdziesz, wsadzę cię z powrotem!” Kiedy niedźwiedź to zobaczył, odwrócił się i uciekł.
Krawiec spokojnie pojechał do kościoła, a księżniczka natychmiast za niego wyszła. Żył z nią szczęśliwy jak skowronek. Kto w to nie wierzy, musi zapłacić talara.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.