Andrew LangHistoria o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Andrew Lang

1 kapitler · 8 077 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 14:28BokRobot · Strona 1 / 27

Dawno, dawno temu panował nad Persją sułtan imieniem Kosrouschah, który od chłopięcych lat lubił przebierać się i szukać przygód we wszystkich częściach miasta, w towarzystwie jednego ze swoich oficerów, przebranego podobnie jak on. I ledwo jego ojciec został pochowany, a ceremonie oznaczające jego wstąpienie na tron dobiegły końca, młody człowiek pospieszył zrzucić szaty państwowe, a przywoławszy wezyra, aby również się przygotował, wymknął się w prostym stroju zwykłego obywatela w mniej znane ulice stolicy.

Przechodząc samotną ulicą, sułtan usłyszał głosy kobiet w głośnej dyskusji; a zajrzawszy przez szparę w drzwiach, ujrzał trzy siostry siedzące na sofie w wielkiej sali, rozmawiające bardzo żywo i poważnie. Sądząc z kilku słów, które doszły do jego uszu, każda z nich tłumaczyła, jakiego rodzaju mężczyzn chciałyby poślubić.

'Niczego nie pragnę bardziej,' zawołała najstarsza, 'niż mieć piekarza sułtana za męża. Pomyśl tylko, ile można by zjeść tego pysznego chleba, który jest wypiekany wyłącznie dla Jego Wysokości! Zobaczmy, czy twoje życzenie jest równie dobre jak moje.'

'Ja,' odpowiedziała druga siostra, 'byłabym całkowicie zadowolona z głównego kucharza sułtana. Jakie delikatne potrawy bym jadła! A ponieważ jestem przekonana, że chleb sułtana jest używany w całym pałacu, miałabym go w dodatku. Widzisz, moja droga siostro, mój gust jest równie dobry jak twój.'

Teraz przyszła kolej na najmłodszą siostrę, która była zdecydowanie najpiękniejsza z trzech, a ponadto miała więcej rozumu niż pozostałe dwie. 'Jeśli o mnie chodzi,' powiedziała, 'sięgnęłabym wyżej; a jeśli mamy sobie życzyć mężów, to nic mniej niż sam sułtan nie wystarczy mi.'

Sułtan był tak rozbawiony rozmową, którą podsłuchał, że postanowił spełnić ich życzenia, a zwracając się do wielkiego wezyra, nakazał mu zapamiętać dom, a następnego ranka przyprowadzić damy przed jego oblicze.

Wielki wezyr wykonał swoje polecenie i ledwo dając im czas na zmianę ubrań, zażądał, aby trzy siostry poszły za nim do pałacu. Tutaj zostały przedstawione jedna po drugiej, a gdy skłoniły się przed sułtanem, władca nagle zadał im pytanie:

BokRobot · Strona 2 / 27

'Powiedzcie mi, pamiętacie, czego pragnęłyście ostatniej nocy, gdy się bawiłyście? Nie bójcie się niczego, ale odpowiedzcie mi prawdę.'

Te słowa, tak niespodziewane, wprawiły siostry w wielkie zakłopotanie, ich oczy spuściły się, a rumieńce najmłodszej nie omieszkały zrobić wrażenia na sercu sułtana. Wszystkie trzy milczały, a on pospieszył dodać: 'Nie bójcie się, nie mam najmniejszego zamiaru sprawić wam bólu, i powiedzcie mi natychmiast, że znam życzenia, które każda z was wypowiedziała. Ty,' powiedział, zwracając się do najmłodszej, 'która pragnęłaś mnie za męża, będziesz zadowolona już tego samego dnia. A wy,' dodał, zwracając się do pozostałych dwóch, 'będziecie zamężne w tym samym momencie z moim piekarzem i moim głównym kucharzem.'

Gdy sułtan skończył mówić, trzy siostry rzuciły się do jego stóp, a najmłodsza wyjąkała: 'O panie, skoro znasz moje głupie słowa, uwierz, proszę, że były wypowiedziane tylko w żartach. Nie jestem godna zaszczytu, jaki mi proponujesz, i mogę tylko prosić o przebaczenie za moją śmiałość.'

Pozostałe siostry również próbowały się usprawiedliwić, ale sułtan nie chciał nic słuchać.

'Nie, nie,' powiedział, 'moje postanowienie jest niezmienne. Wasze życzenia zostaną spełnione.'

Tak więc trzy wesela zostały obchodzone tego samego dnia, ale z wielką różnicą. To najmłodszej było naznaczone całą wspaniałością zwyczajową przy ślubie szacha Persji, podczas gdy uroczystości towarzyszące zaślubinom piekarza sułtana i jego głównego kucharza były tylko takie, jakie przystały na ich stan.

To, choć całkiem naturalne, było wysoce nieprzyjemne dla starszych sióstr, które wpadły w pasję zazdrości, co ostatecznie spowodowało wiele kłopotów i cierpienia kilku osobom. A przy pierwszej okazji, gdy mogły ze sobą porozmawiać, co nastąpiło dopiero kilka dni później w publicznej łaźni, nie próbowały ukrywać swoich uczuć.

'Czy możesz zrozumieć, co sułtan zobaczył w tym małym kociaku,' powiedziała jedna do drugiej, 'że tak się nią zauroczył?'

'Musi być całkiem ślepy,' odpowiedziała żona głównego kucharza. 'Co do tego, że wygląda trochę młodziej niż my, co to za różnica? Ty byłabyś znacznie lepszą sułtanką niż ona.'

BokRobot · Strona 3 / 27
Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

'Oh, nie mówię nic o sobie,' odpowiedziała starsza, 'i gdyby sułtan wybrał ciebie, wszystko byłoby w porządku; ale naprawdę boli mnie, że wybrał taką nędzną istotkę jak ona. Jednak jakoś się na niej zemszczę, i proszę, abyś mi pomogła w tej sprawie i powiedziała mi wszystko, co możesz wymyślić, co mogłoby ją upokorzyć.'

Aby zrealizować swój nikczemny plan, dwie siostry spotykały się nieustannie, aby omówić swoje pomysły, choć przez cały czas udawały, że są tak przyjazne jak zawsze wobec sułtanki, która z kolei zawsze traktowała je z życzliwością. Przez długi czas żaden plan nie przyszedł do głowy dwóm spiskowczyniom, który wydawał się choć trochę prawdopodobny do osiągnięcia sukcesu, ale w końcu spodziewane narodziny dziedzica dały im szansę, na którą czekały.

Uzyskały pozwolenie sułtana, aby zamieszkać w pałacu na kilka tygodni i nie opuszczały siostry ani w dzień, ani w nocy. Gdy w końcu urodził się mały chłopiec, piękny jak słońce, położyły go w kołysce i zaniosły ją do kanału, który przepływał przez ogrody pałacowe. Następnie, pozostawiając go losowi, poinformowały sułtana, że zamiast syna, którego tak bardzo pragnął, sułtanka urodziła szczeniaka. Na tę straszną wiadomość sułtan był tak ogarnięty gniewem i żalem, że z wielkim trudem wielki wezyr zdołał ocalić sułtankę przed jego gniewem.

Tymczasem kołyska płynęła spokojnie wzdłuż kanału, aż na skraju królewskich ogrodów została nagle zauważona przez intendanta, jednego z najwyższych i najbardziej szanowanych urzędników w królestwie.

'Idź,' powiedział do ogrodnika pracującego w pobliżu, 'i wyciągnij mi tę kołyskę.'

Ogrodnik zrobił, jak mu kazano, i wkrótce podał kołyskę intendantowi.

Urzędnik był bardzo zdziwiony, widząc, że kołyska, którą uważał za pustą, zawiera niemowlę, które, choć młode, już zapowiadało wielką urodę. Nie mając własnych dzieci, choć był żonaty od kilku lat, od razu przyszło mu do głowy, że oto dziecko, które może wziąć i wychować jako własne. I każąc człowiekowi podnieść kołyskę i iść za sobą, skierował się do domu.

BokRobot · Strona 4 / 27

'Moja żono,' zawołał, wchodząc do pokoju, 'niebo odmówiło nam dzieci, ale oto jedno, które zostało zesłane w ich miejsce. Poślij po mamkę, a ja zrobię, co trzeba, aby publicznie uznać je za mojego syna.'

Żona przyjęła niemowlę z radością, i choć intendant widział doskonale, że musiało pochodzić z królewskiego pałacu, nie uważał, że jego obowiązkiem jest dalsze badanie tej tajemnicy.

W następnym roku urodził się kolejny książę i został wypuszczony na wodę, ale na szczęście dla niemowlęcia, intendant ogrodów znowu przechadzał się wzdłuż kanału i zaniósł je do domu jak poprzednio.

Sułtan, całkiem naturalnie, był jeszcze bardziej wściekły za drugim razem niż za pierwszym, ale gdy ten sam dziwny wypadek powtórzył się w trzecim roku, nie mógł już dłużej panować nad sobą i, ku wielkiej radości zazdrosnych sióstr, rozkazał, aby sułtanka została stracona. Ale biedna pani była tak kochana na dworze, że nawet strach przed podzieleniem jej losu nie mógł powstrzymać wielkiego wezyra i dworzan od rzucenia się do stóp sułtana i błagania go, aby nie wymierzał tak okrutnej kary za coś, co w końcu nie było jej winą.

'Niech żyje,' błagał wielki wezyr, 'i wypędź ją ze swojej obecności do końca jej dni. To samo w sobie będzie wystarczającą karą.'

Gdy minął pierwszy gniew, sułtan odzyskał panowanie nad sobą. 'Niech więc żyje,' powiedział, 'skoro tak wam na tym zależy. Ale jeśli daruję jej życie, to tylko pod jednym warunkiem, który sprawi, że codziennie będzie modlić się o śmierć. Niech zostanie zbudowana skrzynia dla niej przy drzwiach głównego meczetu, a okno skrzyni niech będzie zawsze otwarte. Tam będzie siedzieć w najgrubszych szatach, a każdy muzułmanin wchodzący do meczetu ma pluć jej w twarz przechodząc. Każdy, kto odmówi posłuszeństwa, sam zostanie poddany tej samej karze. Ty, wezyrze, dopilnujesz, aby moje rozkazy zostały wykonane.'

Wielki wezyr zobaczył, że nie ma sensu mówić więcej, i pełne triumfu siostry obserwowały budowę skrzyni, a następnie słuchały drwin ludzi z bezradnej sułtanki siedzącej w środku. Ale biedna pani znosiła wszystko z taką godnością i pokorą, że wkrótce zdobyła sympatię najszlachetniejszych spośród tłumu.

BokRobot · Strona 5 / 27

Ale czas wrócić do losu trzeciego dziecka, tym razem księżniczki. Podobnie jak jej bracia, została znaleziona przez intendanta ogrodów i adoptowana przez niego i jego żonę, a cała trójka była wychowywana z największą troską i czułością.

W miarę jak dzieci dorastały, ich uroda i dystynkcja stawały się coraz bardziej widoczne, a ich maniery miały cały wdzięk i swobodę właściwą ludziom wysokiego urodzenia. Książęta zostali nazwani przez swojego przybranego ojca Bahmanem i Pervizem, na cześć dwóch starożytnych królów Persji, podczas gdy księżniczka została nazwana Parizade, czyli dzieckiem dżinów.

Intendant dbał o to, aby wychowywać ich stosownie do ich prawdziwej rangi, i wkrótce mianował nauczyciela, aby uczył młodych książąt czytać i pisać. A księżniczka, zdecydowana nie pozostać w tyle, okazała się tak chętna do nauki z braćmi, że intendant zgodził się, aby dołączyła do ich lekcji, i nie minęło wiele czasu, zanim wiedziała tyle samo co oni.

Od tego czasu wszystkie ich nauki odbywały się wspólnie. Mieli najlepszych mistrzów sztuk pięknych, geografii, poezji, historii i nauk ścisłych, a nawet nauk, które są znane nielicznym, i każda dziedzina wydawała im się tak łatwa, że ich nauczyciele byli zdumieni postępami, jakie czynili. Księżniczka miała pasję do muzyki i potrafiła śpiewać i grać na wszystkich rodzajach instrumentów; potrafiła także jeździć konno i powozem równie dobrze jak jej bracia, strzelać z łuku i rzucać oszczepem z tą samą wprawą co oni, a czasem nawet lepiej.

Aby wyeksponować te umiejętności, intendant postanowił, że jego przybrane dzieci nie będą dłużej zamknięte w ciasnych granicach ogrodów pałacowych, gdzie zawsze mieszkał, więc kupił wspaniały wiejski dom kilka mil od stolicy, otoczony ogromnym parkiem. Ten park wypełnił dzikimi zwierzętami różnego rodzaju, aby książęta i księżniczka mogli polować do woli.

BokRobot · Strona 6 / 27
Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Gdy wszystko było gotowe, intendant rzucił się do stóp sułtana i po wspomnieniu o swoim wieku i długiej służbie, poprosił Jego Wysokość o pozwolenie na rezygnację ze stanowiska. Zostało mu to udzielone przez sułtana kilkoma łaskawymi słowami, a następnie zapytał, jaką nagrodę może dać swojemu wiernemu słudze. Ale intendant oświadczył, że nie pragnie niczego oprócz dalszej łaski Jego Wysokości, a złożywszy jeszcze raz pokłon, oddalił się z obecności sułtana.

Pięć lub sześć miesięcy minęło w przyjemnościach wsi, gdy śmierć zaatakowała intendanta tak nagle, że nie miał czasu ujawnić tajemnicy ich narodzin swoim przybranym dzieciom, a ponieważ jego żona również od dawna nie żyła, wydawało się, że książęta i księżniczka nigdy nie poznają, że urodzili się do wyższej pozycji niż ta, którą zajmowali. Ich żal po ojcu był bardzo głęboki i żyli spokojnie w swoim nowym domu, bez pragnienia opuszczenia go dla dworskich zabaw czy intryg.

Pewnego dnia książęta jak zwykle wyjechali na polowanie, ale ich siostra pozostała sama w swoich komnatach. Gdy ich nie było, stara muzułmańska dewotka pojawiła się u drzwi i poprosiła o pozwolenie wejścia, ponieważ nadeszła godzina modlitwy. Księżniczka natychmiast rozkazała, aby starą kobietę zaprowadzono do prywatnej kaplicy w ogrodach, a gdy skończy modlitwy, pokazano jej dom i ogrody, a następnie przyprowadzono przed nią.

Chociaż stara kobieta była bardzo pobożna, wcale nie była obojętna na wspaniałość wszystkiego wokół siebie, którą zdawała się rozumieć równie dobrze, jak podziwiać, a gdy zobaczyła już wszystko, została zaprowadzona przez służbę przed księżniczkę, która siedziała w pokoju przewyższającym wspaniałością wszystkie inne.

'Moja dobra kobieto,' powiedziała księżniczka, wskazując na sofę, 'chodź i usiądź obok mnie. Cieszę się, że mogę porozmawiać kilka chwil z tak świętą osobą.' Stara kobieta sprzeciwiła się, że to zbyt wielki zaszczyt, ale księżniczka nie chciała słuchać i nalegała, aby jej gość zajął najlepsze miejsce, a myśląc, że musi być zmęczona, rozkazała podać poczęstunek.

BokRobot · Strona 7 / 27

Podczas gdy stara kobieta jadła, księżniczka zadała jej kilka pytań o jej sposób życia i praktyki pobożne, a następnie zapytała, co myśli o domu, skoro go już widziała.

'Pani,' odpowiedziała pielgrzymka, 'trzeba być naprawdę trudnym do zadowolenia, aby znaleźć jakąkolwiek wadę. Jest piękny, wygodny i dobrze urządzony, a nie można sobie wyobrazić niczego piękniejszego niż ogród. Ale skoro pytasz, muszę wyznać, że brakuje mu trzech rzeczy, aby był absolutnie doskonały.'

'A cóż to za rzeczy?' zawołała księżniczka. 'Tylko mi powiedz, a nie będę zwlekać z ich zdobyciem.'

'Te trzy rzeczy, pani,' odpowiedziała stara kobieta, 'to po pierwsze, Mówiący Ptak, którego głos przyciąga wszystkie inne śpiewające ptaki, aby dołączyły do chóru. Po drugie, Śpiewające Drzewo, którego każdy liść jest pieśnią nigdy nie milknącą. I wreszcie Złota Woda, której wystarczy wlać jedną kroplę do misy, aby wystrzeliła fontanną, która nigdy nie wyschnie, a misa nigdy nie przepełni się.'

'Oh, jak mogę ci podziękować,' zawołała księżniczka, 'że powiedziałaś mi o takich skarbach! Ale dodaj, proszę, do swojej dobroci, informując mnie również, gdzie mogę je znaleźć.'

'Pani,' odpowiedziała pielgrzymka, 'źle bym się odwdzięczyła za gościnność, jaką mi okazałaś, gdybym odmówiła odpowiedzi na twoje pytanie. Te trzy rzeczy, o których mówiłam, znajdują się w jednym miejscu, na granicach tego królestwa, w kierunku Indii. Twój posłaniec musi tylko podążać drogą, która przechodzi obok twojego domu, przez dwadzieścia dni, a na końcu tego czasu ma zapytać pierwszą napotkaną osobę o Mówiącego Ptaka, Śpiewające Drzewo i Złotą Wodę.' Następnie wstała i pożegnawszy się z księżniczką, poszła swoją drogą.

Stara kobieta oddaliła się tak nagle, że księżniczka Parizade nie zauważyła, dopóki naprawdę nie odeszła, że wskazówki nie były wystarczająco jasne, aby umożliwić powodzenie poszukiwań. I wciąż myślała o tym temacie i o tym, jak wspaniale byłoby posiadać takie rarytasy, gdy książęta, jej bracia, wrócili z polowania.

'Co się dzieje, moja siostro?' zapytał książę Bahman; 'dlaczego jesteś taka poważna? Czy jesteś chora? Czy coś się stało?'

BokRobot · Strona 8 / 27

Księżniczka Parizade nie odpowiedziała od razu, ale w końcu podniosła oczy i odpowiedziała, że nic się nie dzieje.

'Ale musi być coś,' nalegał książę Bahman, 'skoro tak bardzo się zmieniłaś w krótkim czasie, gdy nas nie było. Nie ukrywaj przed nami niczego, błagam, chyba że chcesz, abyśmy uwierzyli, że zaufanie, jakie zawsze mieliśmy do siebie, ma się teraz skończyć.'

'Kiedy powiedziałam, że to nic,' powiedziała księżniczka, poruszona jego słowami, 'miałam na myśli, że to nic, co dotyczy was, chociaż przyznaję, że jest to z pewnością dla mnie ważne. Podobnie jak wy, zawsze uważałam, że ten dom, który zbudował nam nasz ojciec, jest doskonały pod każdym względem, ale dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że trzech rzeczy brakuje, aby był kompletny. To są Mówiący Ptak, Śpiewające Drzewo i Złota Woda.' Po wyjaśnieniu szczególnych właściwości każdej z nich, księżniczka kontynuowała: 'To muzułmańska dewotka opowiedziała mi o tym wszystkim i o tym, gdzie można je znaleźć. Może pomyślicie, że dom jest wystarczająco piękny, jaki jest, i że świetnie możemy się bez nich obejść; ale w tym nie mogę się z wami zgodzić i nigdy nie będę zadowolona, dopóki ich nie zdobędę. Radźcie mi więc, proszę, kogo wysłać na to przedsięwzięcie.'

'Moja droga siostro,' odpowiedział książę Bahman, 'to, że ty się tym przejmujesz, wystarczy, nawet jeśli my nie interesowalibyśmy się tym sami. Ale oboje czujemy z tobą i jako starszy roszczę sobie prawo do pierwszej próby, jeśli powiesz mi, dokąd mam się udać i jakie kroki podjąć.'

Książę Perviz początkowo sprzeciwiał się, że jako głowa rodziny jego brat nie powinien narażać się na niebezpieczeństwo; ale książę Bahman nie chciał nic słuchać i oddalił się, aby poczynić niezbędne przygotowania do podróży.

Następnego ranka książę Bahman wstał bardzo wcześnie, a po pożegnaniu z bratem i siostrą dosiadł konia. Ale gdy już miał uderzyć go batem, zatrzymał go krzyk księżniczki.

'Oh, może w końcu nigdy nie wrócisz; nigdy nie można przewidzieć, jakie wypadki mogą się zdarzyć. Zrezygnuj, błagam, bo wolałabym tysiąc razy stracić Mówiącego Ptaka, Śpiewające Drzewo i Złotą Wodę, niż narażać cię na niebezpieczeństwo.'

BokRobot · Strona 9 / 27
Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

'Moja droga siostro,' odpowiedział książę, 'wypadki zdarzają się tylko ludziom pechowym, a ja mam nadzieję, że do nich nie należę. Ale ponieważ wszystko jest niepewne, obiecuję ci, że będę bardzo ostrożny. Weź ten nóż,' kontynuował, podając jej ten, który wisiał w pochwie u jego pasa, 'i od czasu do czasu wyciągaj go i patrz na niego. Dopóki pozostanie jasny i czysty jak dziś, będziesz wiedzieć, że żyję; ale jeśli ostrze będzie poplamione krwią, to znak, że nie żyję, i będziesz mnie opłakiwać.'

To powiedziawszy, książę Bahman pożegnał się z nimi jeszcze raz i wyruszył na główną drogę, dobrze osiodłany i w pełni uzbrojony. Przez dwadzieścia dni jechał prosto przed siebie, nie skręcając ani w prawo, ani w lewo, aż znalazł się w pobliżu granic Persji. Siedzącego pod drzewem przy drodze zauważył ohydnego starca z długimi białymi wąsami i brodą, która prawie sięgała mu do stóp. Jego paznokcie urosły do ogromnej długości, a na głowie nosił ogromny kapelusz, który służył mu za parasol.

Książę Bahman, który pamiętając wskazówki starej kobiety, od wschodu słońca wypatrywał kogoś, od razu rozpoznał w starcu derwisza. Zsiadł z konia i skłonił się nisko przed świętym człowiekiem, mówiąc na powitanie: 'Ojcze, niech twoje dni będą długie na tej ziemi i niech wszystkie twoje życzenia się spełnią!'

Derwisz starał się odpowiedzieć, ale jego wąsy były tak gęste, że jego słowa były ledwo zrozumiałe, a książę, widząc, o co chodzi, wyjął nożyczki z sakiew przy siodle i poprosił o pozwolenie na przycięcie nieco wąsów, ponieważ miał ważne pytanie do zadania derwiszowi. Derwisz dał znak, że może zrobić, co mu się podoba, a gdy kilka cali włosów i brody zostało przyciętych dookoła, książę zapewnił świętego człowieka, że nie uwierzy, o ile młodziej wygląda. Derwisz uśmiechnął się na jego komplementy i podziękował mu za to, co zrobił.

'Pozwól,' powiedział, 'okazać ci moją wdzięczność za uczynienie mnie wygodniejszym, mówiąc, co mogę dla ciebie zrobić.'

BokRobot · Strona 10 / 27

'Łaskawy derwiszu,' odpowiedział książę Bahman, 'przybywam z daleka i szukam Mówiącego Ptaka, Śpiewającego Drzewa i Złotej Wody. Wiem, że znajdują się gdzieś w tych stronach, ale nie znam dokładnego miejsca. Powiedz mi, proszę, jeśli możesz, abym nie odbył podróży na próżno.' Podczas gdy mówił, książę zauważył zmianę w obliczu derwisza, który czekał jakiś czas, zanim odpowiedział.

'Panie mój,' powiedział w końcu, 'znam drogę, o którą pytasz, ale twoja dobroć i przyjaźń, jaką do ciebie poczułem, czynią mnie niechętnym do wskazania jej.'

'Ale dlaczego nie?' zapytał książę. 'Jakie niebezpieczeństwo może tam być?'

'Jak największe niebezpieczeństwo,' odpowiedział derwisz. 'Inni ludzie, równie odważni jak ty, jechali tą drogą i zadawali mi to pytanie. Robiłem, co mogłem, aby ich również odwrócić od ich zamiaru, ale to na nic. Żaden z nich nie posłuchał moich słów i żaden nie wrócił. Daj się ostrzec w porę i nie staraj się iść dalej.'

'Jestem wdzięczny za twoje zainteresowanie mną,' powiedział książę Bahman, 'i za radę, którą mi dałeś, choć nie mogę jej posłuchać. Ale jakie niebezpieczeństwa mogą być w tej przygodzie, którym odwaga i dobry miecz nie mogą sprostać?'

'A przypuśćmy,' odpowiedział derwisz, 'że twoi wrogowie są niewidzialni, co wtedy?'

'Nic nie sprawi, że zrezygnuję,' odpowiedział książę, 'i pytam cię po raz ostatni, powiedz mi, dokąd mam się udać.'

BokRobot · Strona 11 / 27

„Jeśli tak być musi", rzekł z westchnieniem, „weź to, a gdy wsiądziesz na konia, rzuć kulę przed siebie. Będzie się toczyć, aż dotrze do stóp góry, a gdy się zatrzyma, ty również się zatrzymasz. Wtedy zarzucisz wodze na szyję konia bez obawy, że zboczy z drogi, i zsiądziesz. Po obu stronach ujrzysz ogromne stosy wielkich czarnych kamieni i usłyszysz mnóstwo obelżywych głosów, ale nie zważaj na nie, a przede wszystkim strzeż się, by nigdy nie odwracać głowy. Jeśli to uczynisz, natychmiast zamienisz się w czarny kamień jak reszta. Te kamienie to bowiem w rzeczywistości ludzie podobni do ciebie, którzy podjęli tę samą wyprawę i ponieśli klęskę, jak obawiam się, że i tobie się to może przydarzyć. Jeśli zdołasz uniknąć tej pułapki i dotrzeć na szczyt góry, znajdziesz tam Gadającego Ptaka we wspaniałej klatce i będziesz mógł zapytać go, gdzie masz szukać Śpiewającego Drzewa i Złotej Wody. To wszystko, co mam ci do powiedzenia.

Wiesz, co masz czynić, a czego unikać, ale jeśli jesteś mądry, nie myśl o tym więcej, lecz wracaj tam, skąd przybyłeś."

Książę z uśmiechem potrząsnął głową i podziękowawszy derwiszowi po raz kolejny, wskoczył na konia i rzucił kulę przed siebie.

Kula toczyła się drogą tak szybko, że książę Bahman miał wielki trud, by za nią nadążyć, i nie zwalniała tempa, aż dotarła do stóp góry. Tam nagle się zatrzymała, a książę natychmiast zsiadł z konia i zarzucił wodze na jego szyję. Przez chwilę stał i rozglądał się wokół po masach czarnych kamieni pokrywających zbocza góry, po czym zaczął zdecydowanie wspinać się w górę. Zrobił zaledwie cztery kroki, gdy usłyszał wokół siebie głosy, chociaż nie było widać żadnej innej istoty.

„Kim jest ten głupiec?", wołali jedni, „zatrzymajcie go natychmiast". „Zabijcie go", krzyczeli inni, „Pomocy! złodzieje! mordercy! pomocy! pomocy!" „Och, dajcie mu spokój", szydził inny, a to było najgorsze ze wszystkiego, „to taki przystojny młody człowiek; jestem pewien, że ptak i klatka musiały być zachowane dla niego".

BokRobot · Strona 12 / 27

Na początku książę nie zwracał uwagi na tę wrzawę, ale szedł dalej naprzód. Niestety, takie postępowanie zamiast uciszyć głosy, tylko jeszcze bardziej je rozdrażniło, i wzmogły się z podwójną furią, z przodu i z tyłu. Po pewnym czasie poczuł zamęt w głowie, kolana zaczęły mu drżeć, a czując, że upada, zapomniał całkowicie o radzie derwisza. Odwrócił się, by zbiec z góry, i w jednej chwili stał się czarnym kamieniem.

Jak można sobie wyobrazić, książę Perwiz i jego siostra przez cały ten czas byli w największym niepokoju i zasięgali rady magicznego noża, nie raz, ale wiele razy dziennie. Dotychczas ostrze pozostawało jasne i bez skazy, ale o fatalnej godzinie, gdy książę Bahman i jego koń zamienili się w czarne kamienie, na powierzchni pojawiły się wielkie krople krwi. „Ach! mój ukochany bracie", zawołała księżniczka z przerażeniem, odrzucając nóż od siebie, „nigdy cię już nie zobaczę, a to ja cię zabiłam. Głupia byłam, słuchając głosu tej kusicielki, która prawdopodobnie nie mówiła prawdy. Czymże są dla mnie Gadający Ptak i Śpiewające Drzewo w porównaniu z tobą, chociaż tak namiętnie ich pragnę!"

Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Żal księcia Perwiza po stracie brata był nie mniejszy niż żal księżniczki Parizade, ale nie tracił czasu na bezowocne lamenty.

„Moja siostro", rzekł, „dlaczego sądzisz, że stara kobieta oszukiwała cię co do tych skarbów i jaki miałaby w tym cel? Nie, nie, nasz brat musiał spotkać śmierć przez jakiś wypadek lub brak ostrożności, a jutro wyruszę na tę samą wyprawę".

Przerażona myślą, że może stracić jedynego pozostałego brata, księżniczka błagała go, by zaniechał swego zamiaru, ale on pozostał niewzruszony. Zanim jednak wyruszył, dał jej sznur stu pereł i rzekł: „Gdy mnie nie będzie, odmawiaj go codziennie za mnie. Ale jeśli zauważysz, że paciorki się zacięły i nie chcą przesuwać się jeden po drugim, będziesz wiedzieć, że spotkał mnie los brata. Miejmy jednak nadzieję na lepszą fortunę."

BokRobot · Strona 13 / 27

Potem wyruszył i dwudziestego dnia podróży spotkał derwisza w tym samym miejscu co książę Bahman i zaczął go wypytywać o miejsce, gdzie znajdują się Gadający Ptak, Śpiewające Drzewo i Złota Woda. Podobnie jak w przypadku brata, derwisz starał się nakłonić go do zaniechania zamiaru, a nawet powiedział mu, że zaledwie kilka tygodni wcześniej młody człowiek, bardzo podobny do niego, przechodził tędy, ale już nie wrócił.

„To, święty derwiszu", odpowiedział książę Perwiz, „był mój starszy brat, który teraz nie żyje, choć nie umiem powiedzieć, jak umarł".

„Zamienił się w czarny kamień", odpowiedział derwisz, „jak wszyscy inni, którzy wyruszyli na tę samą wyprawę, i ty staniesz się takim samym, jeśli nie będziesz ostrożniej przestrzegał moich wskazówek". Następnie napomniał księcia, jeśli życie mu miłe, by nie zważał na wrzawę głosów, które będą mu towarzyszyć podczas wspinaczki na górę, i podając mu kulę z torby, która wciąż wydawała się do połowy pełna, wysłał go w drogę.

Gdy książę Perwiz dotarł do stóp góry, zeskoczył z konia i zatrzymał się na chwilę, by przypomnieć sobie wskazówki derwisza. Potem śmiało ruszył naprzód, ale zaledwie zrobił pięć czy sześć kroków, gdy usłyszał męski głos, który zdawał się brzmieć tuż przy jego uchu, wołający: „Stój, zuchwały człowieku, i pozwól, bym ukarał twoją bezczelność". Ta zniewaga całkowicie wybiła księciu z głowy radę derwisza. Dobął miecza i odwrócił się, by się zemścić, ale zanim zdał sobie sprawę, że nikogo tam nie ma, on i jego koń byli dwoma czarnymi kamieniami.

Nie minął ani jeden poranek od czasu, gdy książę Perwiz odjechał, by księżniczka Parizade nie odmawiała swoich sznurów pereł, a nocą nawet wieszała je sobie na szyi, by jeśli się obudzi, mogła natychmiast upewnić się o bezpieczeństwie brata. Właśnie przesuwała je palcami w chwili, gdy książę padł ofiarą swej niecierpliwości, i serce jej zamarło, gdy pierwsza perła pozostała na miejscu. Jednak od dawna wiedziała, co zrobi w takim wypadku, i następnego ranka księżniczka, przebrana za mężczyznę, wyruszyła w kierunku góry.

BokRobot · Strona 14 / 27

Ponieważ od dzieciństwa była przyzwyczajona do jazdy konnej, udawało jej się pokonywać codziennie tyle mil co braciom i tak samo jak oni dwudziestego dnia dotarła do miejsca, gdzie siedział derwisz. „Dobry derwiszu", rzekła uprzejmie, „czy pozwolisz mi odpocząć przy tobie przez chwilę, a może będziesz tak łaskaw powiedzieć mi, czy słyszałeś kiedyś o Gadającym Ptaku, Śpiewającym Drzewie i Złotej Wodzie, które mają znajdować się gdzieś w pobliżu?"

„Pani", odpowiedział derwisz, „bo mimo męskiego stroju zdradza cię głos, będę dumny, mogąc ci służyć w czymkolwiek zechcesz. Ale czy wolno mi zapytać, jaki jest cel twojego pytania?"

„Dobry derwiszu", odpowiedziała księżniczka, „słyszałam tak zachwycające opisy tych trzech rzeczy, że nie zaznam spokoju, dopóki ich nie posiądę".

„Pani", rzekł derwisz, „są one o wiele piękniejsze niż jakikolwiek opis, ale zdajesz się nie zdawać sobie sprawy ze wszystkich trudności, które stoją na twojej drodze, inaczej nie podjęłabyś takiej wyprawy. Zaniechaj jej, proszę cię, i wróć do domu, i nie proś mnie, bym pomagał ci w okrutnej śmierci."

„Ojcze święty", odpowiedziała księżniczka, „przybywam z daleka i byłabym w rozpaczy, gdybym zawróciła bez osiągnięcia celu. Wspomniałeś o trudnościach; powiedz mi, błagam cię, jakie one są, abym mogła wiedzieć, czy zdołam je przezwyciężyć, czy też zobaczyć, czy są ponad moje siły."

Więc derwisz powtórzył swoją opowieść i mocniej niż przedtem podkreślił wrzawę głosów, grozę czarnych kamieni, które niegdyś były żywymi ludźmi, oraz trudności wspinaczki na górę; i wskazał, że głównym środkiem do sukcesu jest nigdy nie oglądać się za siebie, dopóki nie będziesz miał klatki w rękach.

„O ile mogę to zrozumieć", rzekła księżniczka, „najważniejsze jest nie zważać na tumult głosów, które będą ci towarzyszyć, aż dotrzesz do klatki, a potem nigdy nie oglądać się za siebie. Co do tego, sądzę, że mam dość samokontroli, by patrzeć prosto przed siebie; ale ponieważ jest całkiem możliwe, że mogłabym się przestraszyć głosów, jak nawet najodważniejsi mężczyźni, zatkam sobie uszy bawełną, tak że niech robią tyle hałasu, ile chcą, nic nie usłyszę."

BokRobot · Strona 15 / 27

„Pani!", zawołał derwisz, „spośród wszystkich, którzy pytali mnie o drogę na górę, ty jesteś pierwszą, która wpadła na taki sposób uniknięcia niebezpieczeństwa! Możliwe, że ci się uda, ale mimo wszystko ryzyko jest wielkie."

„Dobry derwiszu", odpowiedziała księżniczka, „czuję w sercu, że mi się uda, i pozostaje mi tylko zapytać cię o drogę, którą mam iść."

Wtedy derwisz powiedział, że nie ma sensu mówić więcej, i dał jej kulę, którą rzuciła przed siebie.

Pierwszą rzeczą, jaką księżniczka zrobiła po przybyciu na górę, było zatkanie uszu bawełną, a potem, zdecydowawszy, którędy najlepiej iść, rozpoczęła wspinaczkę. Mimo bawełny docierały do jej uszu jakieś echa głosów, ale nie przeszkadzały jej. Co więcej, im wyżej się wspinała, tym głosy stawały się głośniejsze i bardziej obelżywe, ale księżniczka tylko się śmiała i mówiła sobie, że z pewnością nie pozwoli, by kilka szorstkich słów stanęło między nią a celem. W końcu dostrzegła w oddali klatkę i ptaka, którego głos przyłączał się grzmiącymi tonami do pozostałych: „Wracaj, wracaj! nigdy nie waż się zbliżać do mnie."

Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Na widok ptaka księżniczka przyspieszyła kroku i nie przejmując się hałasem, który tymczasem stał się ogłuszający, podeszła prosto do klatki, a chwyciwszy ją, rzekła: „Teraz, mój ptaku, mam cię i zadbam o to, byś mi nie uciekł". Mówiąc to, wyjęła bawełnę z uszu, bo nie była już potrzebna.

„Odważna pani", odpowiedział ptak, „nie wiń mnie, że przyłączyłem swój głos do tych, którzy robili wszystko, by zachować moją wolność. Choć zamknięty w klatce, byłem zadowolony ze swego losu, ale jeśli mam zostać niewolnikiem, nie mógłbym pragnąć szlachetniejszej pani niż ta, która okazała tyle wytrwałości, i od tej chwili przysięgam ci wiernie służyć. Kiedyś wystawisz mnie na próbę, bo wiem, kim jesteś, lepiej niż ty sama. Tymczasem powiedz mi, co mogę zrobić, a będę ci posłuszny."

„Ptaku", odpowiedziała księżniczka, która była przepełniona radością, dziwną dla niej samej, gdy pomyślała, że ptak kosztował ją życie obu braci, „ptaku, pozwól mi najpierw podziękować ci za twoją dobrą wolę, a potem zapytać, gdzie znajduje się Złota Woda."

BokRobot · Strona 16 / 27

Ptak opisał miejsce, które nie było daleko, i księżniczka napełniła mały srebrny flakonik, który zabrała ze sobą w tym celu. Następnie wróciła do klatki i rzekła: „Ptaku, jest jeszcze coś; gdzie znajdę Śpiewające Drzewo?"

„Za tobą, w tym lesie", odpowiedział ptak, i księżniczka błądziła po lesie, aż dźwięk najsłodszych głosów powiedział jej, że znalazła to, czego szukała. Ale drzewo było wysokie i mocne, i beznadziejna była myśl o wyrwaniu go z korzeniami.

„Nie musisz tego robić", rzekł ptak, gdy wróciła, by zasięgnąć rady. „Ułam gałązkę i zasadź ją w swoim ogrodzie, a zapuści korzenie i wyrośnie na wspaniałe drzewo."

Gdy księżniczka Parizade trzymała w rękach trzy cuda obiecane jej przez starą kobietę, rzekła do ptaka: „To wszystko nie wystarczy. To dzięki tobie moi bracia stali się czarnymi kamieniami. Nie odróżniam ich od masy innych, ale ty musisz ich znać i wskazać mi ich, proszę cię, bo chcę ich zabrać ze sobą."

Z jakiegoś powodu, którego księżniczka nie mogła odgadnąć, te słowa zdawały się nie podobać ptakowi i nie odpowiedział. Księżniczka czekała chwilę, po czym ciągnęła surowym tonem: „Czy zapomniałeś, że sam powiedziałeś, iż jesteś moim niewolnikiem, by czynić, co każę, a także że twoje życie jest w mojej mocy?"

„Nie, nie zapomniałem", odpowiedział ptak, „ale to, o co prosisz, jest bardzo trudne. Jednak zrobię, co w mojej mocy. Jeśli się rozejrzysz", mówił dalej, „zobaczysz stojący w pobliżu dzban. Weź go i schodząc z góry, skrop trochę wody z niego na każdy czarny kamień, a wkrótce odnajdziesz swoich dwóch braci."

Księżniczka Parizade wzięła dzban i niosąc ze sobą oprócz klatki gałązkę i flakon, ruszyła z powrotem w dół zbocza góry. Przy każdym czarnym kamieniu zatrzymywała się i skrapiała go wodą, a gdy woda dotknęła kamienia, natychmiast stawał się człowiekiem. Gdy nagle ujrzała przed sobą swoich braci, jej radość mieszała się ze zdumieniem.

„Cóż, co wy tu robicie?", zawołała.

„Spaliśmy", odpowiedzieli.

BokRobot · Strona 17 / 27

„Tak", odparła księżniczka, „ale bez mnie wasz sen trwałby prawdopodobnie aż do dnia sądu. Czy zapomnieliście, że przybyliście tu w poszukiwaniu Gadającego Ptaka, Śpiewającego Drzewa i Złotej Wody, i o czarnych kamieniach, które leżały stosami wzdłuż drogi? Rozejrzyjcie się i zobaczcie, czy został choć jeden. Ci panowie, wy sami i wszystkie wasze konie zostały zamienione w te kamienie, a ja was wybawiłam, skrapiając was wodą z tego dzbana. Ponieważ nie mogłam wrócić do domu bez was, nawet gdybym zdobyła nagrody, na których tak mi zależało, zmusiłam Gadającego Ptaka, by powiedział mi, jak zdjąć zaklęcie."

Usłyszawszy te słowa, książę Bahman i książę Perwiz zrozumieli, ile zawdzięczają siostrze, a rycerze stojący wokoło ogłosili się jej sługami i gotowi spełnić jej życzenia. Ale księżniczka, dziękując im za uprzejmość, wyjaśniła, że pragnie towarzystwa tylko swoich braci, a pozostali są wolni i mogą iść, gdzie chcą.

To powiedziawszy, księżniczka wsiadła na konia i nie pozwoliwszy nawet księciu Bahmanowi nieść klatki z Gadającym Ptakiem, powierzyła mu gałązkę Śpiewającego Drzewa, podczas gdy książę Perwiz zajął się flakonem ze Złotą Wodą.

Potem odjechali, w otoczeniu rycerzy i panów, którzy prosili, by pozwolono im towarzyszyć.

Zamiarem grupy było zatrzymać się i opowiedzieć swoje przygody derwiszowi, ale ku swemu smutkowi zastali go martwym; czy to ze starości, czy też z poczucia, że jego zadanie dobiegło końca, nigdy się nie dowiedzieli.

W miarę jak kontynuowali podróż, ich liczba malała z każdym dniem, gdyż rycerze skręcali jeden po drugim do swoich domów, i tylko rodzeństwo w końcu zatrzymało się przed bramą pałacu.

Księżniczka zaniosła klatkę prosto do ogrodu i gdy tylko ptak zaczął śpiewać, słowiki, skowronki, drozdy, zięby i najróżniejsze inne ptaki połączyły swoje głosy w chórze. Gałązkę zasadziła w kącie przy domu i w ciągu kilku dni wyrosła na wielkie drzewo. Złotą Wodę wlano do wielkiej marmurowej misy specjalnie na ten cel przygotowanej, a woda wezbrała, zabulgotała, a następnie wystrzeliła w powietrze fontanną wysoką na dwadzieścia stóp.

Sława tych cudów wkrótce rozeszła się szeroko i ludzie przybywali z daleka i z bliska, by je oglądać i podziwiać.

BokRobot · Strona 18 / 27

Po kilku dniach książę Bahman i książę Perwiz wrócili do zwykłego trybu życia i większość czasu spędzali na polowaniach. Pewnego dnia zdarzyło się, że sułtan Persji polował również w tej samej okolicy, a nie chcąc przeszkadzać w jego zabawie, młodzi ludzie, usłyszawszy zbliżającą się wrzawę polowania, przygotowali się do wycofania, ale jak na złość skręcili właśnie na tę drogę, którą zjeżdżał sułtan. Zeskoczyli z koni i padli twarzą na ziemię, ale sułtan był ciekaw zobaczyć ich twarze i kazał im wstać.

Książęta stanęli z szacunkiem, ale zupełnie swobodnie, a sułtan patrzył na nich przez kilka chwil bez słowa, po czym zapytał, kim są i gdzie mieszkają.

„Najjaśniejszy Panie", odpowiedział książę Bahman, „jesteśmy synami zmarłego nadzorcy ogrodów Waszej Wysokości i mieszkamy w domu, który zbudował na krótko przed śmiercią, czekając, aż nadarzy się okazja, by służyć Waszej Wysokości."

„Zdajecie się lubić polowanie", odpowiedział sułtan.

„Najjaśniejszy Panie", odpowiedział książę Bahman, „to nasze zwykłe ćwiczenie, którego nie powinien zaniedbywać żaden człowiek, który pragnie przestrzegać starodawnych zwyczajów królestwa i nosić broń."

Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Sułtan był zachwycony tą uwagą i rzekł natychmiast: „W takim razie wielką przyjemność sprawi mi przyglądanie się wam. Chodźcie, wybierzcie, jakie zwierzęta chcielibyście polować."

BokRobot · Strona 19 / 27

Książęta wskoczyli na konie i podążyli za sułtanem w niewielkiej odległości. Nie ujechali daleko, gdy zobaczyli, jak naraz pojawiło się wiele dzikich zwierząt, i książę Bahman ruszył w pogoń za lwem, a książę Perwiz za niedźwiedziem. Obaj władali oszczepami tak zręcznie, że gdy tylko znaleźli się w zasięgu rzutu, lew i niedźwiedź padli przebici na wylot. Następnie książę Perwiz ścigał lwa, a książę Bahman niedźwiedzia i w ciągu kilku minut one również padły martwe. Gdy szykowali się do trzeciego ataku, sułtan przerwał i wysławszy jednego ze swoich urzędników, by ich wezwał, rzekł z uśmiechem: „Jeśli pozwolę wam dalej działać, wkrótce nie zostanie żadnej zwierzyny do polowania. Zresztą wasza odwaga i obejście tak podbiły mi serce, że nie pozwolę, byście narażali się na dalsze niebezpieczeństwo. Jestem przekonany, że kiedyś okażecie się równie użyteczni, co przyjemni."

Następnie zaprosił ich gorąco, by pozostali z nim na stałe, ale oni, z licznymi podziękowaniami za okazany im zaszczyt, prosili o wybaczenie i pozwolenie pozostania w domu.

Sułtan, nieprzyzwyczajony do odrzucania swoich propozycji, zapytał o ich powody, a książę Bahman wyjaśnił, że nie chcą opuszczać siostry i są przyzwyczajeni nie czynić nic bez naradzenia się we troje.

„Zapytajcie jej więc o radę", odpowiedział sułtan, „a jutro przyjdźcie polować ze mną i dajcie mi odpowiedź."

Obaj książęta wrócili do domu, ale ich przygoda zrobiła na nich tak małe wrażenie, że całkiem zapomnieli wspomnieć siostrze o tym temacie. Następnego ranka, gdy poszli na polowanie, spotkali sułtana w tym samym miejscu i zapytał ich, jaką radę dała im siostra. Młodzi ludzie spojrzeli na siebie i zarumienili się. W końcu książę Bahman rzekł: „Najjaśniejszy Panie, musimy oddać się łasce Waszej Wysokości. Ani mój brat, ani ja nie pamiętaliśmy o niczym."

„To pamiętajcie, żeby dziś nie zapomnieć", odpowiedział sułtan, „i jutro przynieście mi swoją odpowiedź."

BokRobot · Strona 20 / 27

Gdy jednak to samo zdarzyło się po raz drugi, bali się, że sułtan może się rozgniewać na nich za ich niedbałość. Ale on przyjął to dobrotliwie i wyciągnąwszy z sakiewki trzy małe złote kule, podał je księciu Bahmanowi, mówiąc: „Schowaj te za pazuchę, a nie zapomnisz po raz trzeci, bo gdy wieczorem zdejmiesz pas, hałas, jaki wydadzą, spadając, przypomni ci o moich życzeniach."

Wszystko stało się tak, jak przewidział sułtan, i obaj bracia pojawili się w komnatach siostry właśnie w chwili, gdy wchodziła do łóżka, i opowiedzieli jej swoją historię.

Księżniczka Parizade była bardzo zaniepokojona tą nowiną i nie ukrywała swoich uczuć. „Wasze spotkanie z sułtanem jest dla was wielkim zaszczytem", rzekła, „i ośmielę się twierdzić, że wyjdzie wam na dobre, ale stawia mnie w bardzo kłopotliwej sytuacji. To z mojego powodu, jak wiem, oparliście się życzeniom sułtana, i jestem wam za to bardzo wdzięczna. Ale królowie nie lubią, gdy odrzuca się ich propozycje, i z czasem zacznie żywić do was urazę, co uczyniłoby mnie bardzo nieszczęśliwą. Poradźcie się Gadającego Ptaka, który jest mądry i dalekowzroczny, i dajcie mi usłyszeć, co powie."

Więc posłano po ptaka i przedstawiono mu sprawę.

„Książęta pod żadnym pozorem nie mogą odrzucić propozycji sułtana", rzekł, „i muszą nawet zaprosić go, by przybył i zobaczył wasz dom."

„Ale, ptaku", sprzeciwiła się księżniczka, „wiesz, jak bardzo się kochamy; czy to wszystko nie zepsuje naszej przyjaźni?"

„Wcale nie", odpowiedział ptak, „przeciwnie, scementuje ją jeszcze mocniej."

„W takim razie sułtan będzie musiał mnie zobaczyć", rzekła księżniczka.

Ptak odpowiedział, że konieczne jest, by ją zobaczył, a wszystko obróci się na dobre.

Następnego ranka, gdy sułtan zapytał, czy rozmawiali z siostrą i jaką radę im dała, książę Bahman odpowiedział, że są gotowi przystać na życzenia Jego Wysokości, a ich siostra zganiła ich za wahanie się w tej sprawie. Sułtan przyjął ich usprawiedliwienia bardzo łaskawie i powiedział im, że jest pewien, iż będą mu tak samo wierni, i zatrzymał ich przy sobie przez resztę dnia, ku niezadowoleniu wielkiego wezyra i reszty dworu.

BokRobot · Strona 21 / 27

Gdy orszak w tym porządku wjeżdżał w bramy stolicy, oczy ludu tłoczącego się na ulicach były zwrócone na dwóch młodych mężczyzn, obcych dla wszystkich.

„O, gdyby tylko sułtan miał synów takich jak oni!” – szeptali – „wyglądają tak dystyngowanie i są mniej więcej w tym wieku, w jakim byliby jego synowie!”

Sułtan rozkazał, aby dla obu braci przygotowano wspaniałe komnaty, a nawet nalegał, aby siedzieli z nim przy stole. Podczas obiadu kierował rozmowę na różne tematy naukowe, a także na historię, którą szczególnie się interesował, ale niezależnie od tego, jaki temat omawiali, zawsze okazywało się, że poglądy młodych mężczyzn są warte wysłuchania. „Gdyby byli moimi własnymi synami” – mówił sobie – „nie mogliby być lepiej wychowani!” – a na głos pochwalił ich wiedzę i zamiłowanie do nauki.

Pod koniec wieczoru książęta ponownie padli na twarz przed tronem i poprosili o pozwolenie powrotu do domu; a wtedy, ośmielony łaskawymi słowami pożegnania wypowiedzianymi przez sułtana, książę Bahman rzekł: „Najjaśniejszy Panie, czy możemy ośmielić się zapytać, czy zechciałbyś nam i naszej siostrze uczynić zaszczyt i odpocząć kilka chwil w naszym domu, gdy następnym razem polowanie będzie tędy przechodzić?”

„Z największą przyjemnością” – odpowiedział sułtan – „a ponieważ płonę niecierpliwością, aby zobaczyć siostrę tak znakomitych młodzieńców, możecie mnie oczekiwać pojutrze.”

Księżniczka oczywiście pragnęła godnie ugościć sułtana, ale ponieważ nie miała doświadczenia w zwyczajach dworskich, pobiegła do Gadającego Ptaka i błagała, aby doradził jej, jakie potrawy należy podać.

„Moja droga pani” – odpowiedział ptak – „twoi kucharze są bardzo dobrzy i możesz śmiało wszystko im zostawić, z wyjątkiem tego, że musisz uważać, aby z pierwszym daniem podano potrawę z ogórków nadziewanych perłowym sosem.”

„Ogórki nadziewane perłami!” – wykrzyknęła księżniczka. „Dlaczego, ptaku, któż kiedy słyszał o takiej potrawie? Sułtan oczekuje obiadu, który może zjeść, a nie takiego, którym może się tylko zachwycać! Poza tym, gdybym użyła wszystkich pereł, jakie posiadam, nie wystarczyłoby ich nawet w połowie.”

BokRobot · Strona 22 / 27
Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

„Pani” – odpowiedział ptak – „zrób, co ci mówię, a wyjdzie z tego tylko dobro. A co do pereł, jeśli o świcie jutro pójdziesz i wykopiesz u stóp pierwszego drzewa w parku, po prawej stronie, znajdziesz ich tyle, ile potrzeba.”

Księżniczka miała wiarę w ptaka, który zwykle okazywał się mieć rację, i zabierając ze sobą ogrodnika wczesnym rankiem następnego dnia, dokładnie zastosowała się do jego wskazówek. Po pewnym czasie kopania natknęli się na złotą skrzynkę zapinaną na małe klamry.

Klamry łatwo się otworzyły i okazało się, że skrzynka jest pełna pereł, niezbyt dużych, ale dobrze ukształtowanych i o ładnym kolorze. Zostawiwszy więc ogrodnika, aby zasypał dół, który wykopał pod drzewem, księżniczka wzięła skrzynkę i wróciła do domu.

Obaj książęta widzieli, jak wychodziła, i zastanawiali się, co mogło sprawić, że wstała tak wcześnie. Pełni ciekawości wstali i ubrali się, i spotkali swoją siostrę, gdy wracała ze skrzynką pod pachą.

„Co robiłaś?” – zapytali – „i czy ogrodnik przyszedł ci powiedzieć, że znalazł skarb?”

„Wręcz przeciwnie” – odpowiedziała księżniczka – „to ja znalazłam skarb” – i otwierając skrzynkę, pokazała zdumionym braciom perły w środku. Potem, w drodze powrotnej do pałacu, opowiedziała im o swojej rozmowie z ptakiem i radzie, jakiej jej udzielił. Wszyscy troje próbowali odgadnąć znaczenie tej niezwykłej rady, ale w końcu musieli przyznać, że wyjaśnienie ich przerasta i muszą zadowolić się ślepym posłuszeństwem.

Pierwszą rzeczą, jaką księżniczka zrobiła po wejściu do pałacu, było wezwanie głównego kucharza i wydanie poleceń dotyczących uczty dla sułtana. Kiedy skończyła, nagle dodała: „Oprócz potraw, które wymieniłam, jest jedna, którą musisz przygotować specjalnie dla sułtana, i której nikt nie może dotknąć oprócz ciebie. Składa się ona z nadziewanego ogórka, a nadzienie ma być zrobione z tych pereł.”

Główny kucharz, który w całym swoim doświadczeniu nigdy nie słyszał o takiej potrawie, cofnął się ze zdumieniem.

„Myślisz, że oszalałam” – odpowiedziała księżniczka, która dostrzegła, co mu chodzi po głowie. „Ale ja doskonale wiem, co robię. Idź i zrób, co w twojej mocy, i zabierz ze sobą perły.”

BokRobot · Strona 23 / 27

Następnego ranka książęta wyruszyli do lasu i wkrótce dołączył do nich sułtan. Polowanie rozpoczęło się i trwało do południa, kiedy upał stał się tak wielki, że musieli je przerwać. Wtedy, zgodnie z umową, skierowali konie w stronę pałacu, a podczas gdy książę Bahman pozostał u boku sułtana, książę Perwiz pojechał naprzód, aby ostrzec siostrę o ich zbliżaniu się.

Gdy tylko jego wysokość wjechał na dziedziniec, księżniczka rzuciła się do jego stóp, ale on pochylił się i podniósł ją, i patrzył na nią przez chwilę, uderzony jej wdziękiem i urodą, a także nieuchwytną atmosferą dworu, która zdawała się otaczać tę wiejską dziewczynę. „Są warci jeden drugiego” – powiedział sobie – „i nie dziwię się, że tak wysoko cenią jej zdanie. Muszę poznać ich bliżej.”

W tym czasie księżniczka otrząsnęła się już z pierwszego zakłopotania spotkania i zaczęła wygłaszać swoją mowę powitalną.

„To tylko skromny wiejski dom, najjaśniejszy panie” – powiedziała – „odpowiedni dla ludzi takich jak my, którzy wiodą spokojne życie. Nie może się równać z wielkimi miejskimi pałacami, a tym bardziej z najmniejszym z pałaców sułtana.”

„Nie mogę się z tobą w pełni zgodzić” – odpowiedział – „nawet to niewiele, co widziałem, bardzo mi się podoba, a swój osąd zachowam, dopóki nie pokażesz mi całości.”

Księżniczka następnie prowadziła go z pokoju do pokoju, a sułtan dokładnie wszystko oglądał. „Czy nazywasz to skromnym wiejskim domem?” – powiedział w końcu. „Czemu, gdyby każdy wiejski dom był taki, miasta wkrótce zostałyby opuszczone. Nie dziwię się już, że nie chcesz go opuścić. Chodźmy do ogrodów, które z pewnością są nie mniej piękne niż komnaty.”

Małe drzwi otwierały się wprost do ogrodu, a pierwszym przedmiotem, jaki ujrzał sułtan, była Złota Woda.

„Cóż za piękna, kolorowa woda!” – wykrzyknął – „gdzie jest źródło i jak sprawiacie, że fontanna tryska tak wysoko? Nie wierzę, żeby było coś takiego na świecie.” Podszedł, aby ją zbadać, a gdy zaspokoił swoją ciekawość, księżniczka poprowadziła go w stronę Śpiewającego Drzewa.

BokRobot · Strona 24 / 27

Gdy się zbliżyli, sułtan został zaskoczony dźwiękiem obcych głosów, ale nie widział niczego. „Gdzie ukryłaś swoich muzyków?” – zapytał księżniczkę – „czy są w powietrzu, czy pod ziemią? Z pewnością właściciele tak czarujących głosów nie powinni się ukrywać!”

„Najjaśniejszy Panie” – odpowiedziała księżniczka – „głosy wszystkie pochodzą z drzewa, które jest tuż przed nami; a jeśli raczysz postąpić kilka kroków naprzód, zobaczysz, że stają się wyraźniejsze.”

Sułtan uczynił, jak mu kazano, i był tak pochłonięty zachwytem nad tym, co usłyszał, że stał przez pewien czas w milczeniu.

„Powiedz mi, pani, proszę” – powiedział w końcu – „jak to cudowne drzewo dostało się do twojego ogrodu? Musiało zostać sprowadzone z wielkiej odległości, inaczej, mimo że jestem miłośnikiem wszelkich osobliwości, nie mogłbym nie słyszeć o nim! Jak się nazywa?”

„Jedyna nazwa, jaką nosi, najjaśniejszy panie” – odpowiedziała – „to Śpiewające Drzewo i nie jest ono rodzime dla tego kraju. Jego historia splata się z historią Złotej Wody i Gadającego Ptaka, którego jeszcze nie widziałeś. Jeśli wasza wysokość zechce, opowiem całą historię, gdy odpocznie po trudach.”

„Doprawdy, pani” – odparł – „pokazujesz mi tyle cudów, że nie sposób odczuwać zmęczenia. Chodźmy jeszcze raz spojrzeć na Złotą Wodę; i umieram z chęci zobaczenia Gadającego Ptaka.”

Sułtan ledwie mógł się oderwać od Złotej Wody, która intrygowała go coraz bardziej. „Mówisz” – zauważył do księżniczki – „że ta woda nie pochodzi z żadnego źródła, ani nie jest doprowadzana rurami. Jedyne, co rozumiem, to to, że ani ona, ani Śpiewające Drzewo nie są rodzime dla tego kraju.”

„Tak jest, jak mówisz, najjaśniejszy panie” – odpowiedziała księżniczka – „a jeśli zbadasz basen, zobaczysz, że jest z jednego kawałka, a zatem woda nie mogła być przez niego doprowadzona. Co bardziej zdumiewające, to że tylko opróżniłam małą flaszeczkę do basenu, a wody przybyło do ilości, którą teraz widzisz.”

„Cóż, nie będę już dziś na nią patrzeć” – powiedział sułtan. „Zaprowadź mnie do Gadającego Ptaka.”

BokRobot · Strona 25 / 27

Zbliżając się do domu, sułtan zauważył ogromną liczbę ptaków, których głosy wypełniały powietrze, i zapytał, dlaczego jest ich tu znacznie więcej niż w jakiejkolwiek innej części ogrodu.

„Najjaśniejszy Panie” – odpowiedziała księżniczka – „czy widzisz tę klatkę wiszącą w jednym z okien salonu? To jest Gadający Ptak, którego głos słyszysz ponad wszystkimi innymi, nawet ponad głosem słowika. I ptaki gromadzą się w tym miejscu, aby przyłączyć swoje pieśni do jego.”

Ilustracja do Historia o dwóch siostrach, które zazdrościły młodszej siostrze

Sułtan podszedł do okna, ale ptak nie zwrócił na niego uwagi, kontynuując swoją pieśń jak poprzednio.

„Mój niewolniku” – powiedziała księżniczka – „to jest sułtan; powiedz mu ładną przemowę.”

Ptak natychmiast przestał śpiewać, a wszystkie inne ptaki również przestały.

„Sułtan jest mile widziany” – powiedział. „Życzę mu długiego życia i wszelkiej pomyślności.”

„Dziękuję ci, dobry ptaku” – odpowiedział sułtan, siadając przed ucztą, która była rozstawiona na stole przy oknie – „i jestem zachwycony, widząc w tobie sułtana i króla ptaków.”

Sułtan, zauważywszy, że jego ulubione danie z ogórka zostało postawione przed nim, zaczął sobie nakładać, i był zdumiony, gdy odkrył, że nadzienie jest z pereł. „Nowość, doprawdy!” – zawołał – „ale nie rozumiem powodu; nie można jeść pereł!”

„Najjaśniejszy Panie” – odpowiedział ptak, zanim książęta lub księżniczka zdążyli przemówić – „czy wasza wysokość może być naprawdę tak zdumiona widokiem ogórka nadziewanego perłami, skoro bez żadnych trudności uwierzyła, że sułtanka podarowała ci zamiast dzieci psa, kota i kawałek drewna.”

„Uwierzyłem w to” – odpowiedział sułtan – „ponieważ kobiety, które ją obsługiwały, tak mi powiedziały.”

„Te kobiety, najjaśniejszy panie” – powiedział ptak – „to siostry sułtanki, które były trawione zazdrością o zaszczyt, jaki jej wyrządziłeś, i aby się zemścić, wymyśliły tę historię. Każ je przesłuchać, a przyznają się do swojej zbrodni. To są twoje dzieci, które zostały uratowane od śmierci przez intendenta twoich ogrodów i wychowane przez niego jak własne.”

BokRobot · Strona 26 / 27

Jak błyskawica prawda dotarła do umysłu sułtana. „Ptaku” – zawołał – „moje serce mówi mi, że to, co mówisz, jest prawdą. Moje dzieci” – dodał – „pozwólcie, że was uściska, i uściśnijcie się nawzajem, nie tylko jako bracia i siostra, ale jako ci, w których płynie królewska krew Persji, która nie mogłaby płynąć w szlachetniejszych żyłach.”

Gdy minęły pierwsze chwile wzruszenia, sułtan pośpieszył dokończyć swój posiłek, a następnie zwracając się do swoich dzieci, wykrzyknął: „Dziś poznaliście swojego ojca. Jutro przyprowadzę wam sułtankę, waszą matkę. Bądźcie gotowi ją przyjąć.”

Sułtan następnie dosiadł konia i szybko pojechał z powrotem do stolicy. Bez chwili zwłoki wezwał wielkiego wezyra i rozkazał mu jeszcze tego samego dnia pojmać i przesłuchać siostry sułtanki. To uczyniono. Postawiono je twarzą w twarz, udowodniono im winę i stracono w niecałą godzinę.

Ale sułtan nie czekał, aż usłyszy, że jego rozkazy zostały wykonane, zanim udał się pieszo, w otoczeniu całego dworu, pod drzwi wielkiego meczetu, i wyciągnąwszy sułtankę własną ręką z ciasnego więzienia, w którym spędziła tyle lat, „Pani” – zawołał, obejmując ją ze łzami w oczach – „przychodzę prosić cię o przebaczenie za niesprawiedliwość, jaką ci wyrządziłem, i naprawić ją, jak tylko mogę. Zacząłem już od ukarania sprawców tej haniebnej zbrodni i mam nadzieję, że przebaczysz mi, gdy przedstawię ci nasze dzieci, które są najczarowniejszymi i najdoskonalszymi istotami na całym świecie. Chodź ze mną, odzyskaj swoją pozycję i cały należny ci honor.”

Ta mowa została wygłoszona wobec ogromnego tłumu ludzi, którzy zebrali się ze wszystkich stron przy pierwszej wieści o tym, co się dzieje, a nowina rozeszła się z ust do ust w kilka sekund.

BokRobot · Strona 27 / 27

Wczesnym rankiem następnego dnia sułtan i sułtanka, ubrani w szaty ceremonialne i w otoczeniu całego dworu, wyruszyli do wiejskiego domu swoich dzieci. Tutaj sułtan przedstawił ich sułtance jedno po drugim, i przez pewien czas nie było nic prócz uścisków, łez i czułych słów. Następnie jedli wspaniały obiad, który został dla nich przygotowany, a gdy wszyscy się posilili, poszli do ogrodu, gdzie sułtan wskazał swojej żonie Złotą Wodę i Śpiewające Drzewo. Co do Gadającego Ptaka, ona już się z nim zapoznała.

Wieczorem wracali razem konno do stolicy, książęta po obu stronach ojca, a księżniczka z matką. Na długo przed tym, zanim dotarli do bram, droga była zastawiona ludźmi, a powietrze wypełnione okrzykami powitania, z którymi mieszały się pieśni Gadającego Ptaka, siedzącego w swojej klatce na kolanach księżniczki, oraz ptaków, które za nim podążały.

I w ten sposób powrócili do pałacu swego ojca.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like