VariousKawałek sznurka

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Kawałek sznurka

Various

1 kapitler · 1 656 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 08:53BokRobot · Strona 1 / 6

W dzień targowy drogi prowadzące do Goderville były zapełnione chłopami i ich żonami zdążającymi do miasteczka. Mężczyźni szli ciężkim krokiem, pochyleni do przodu przy każdym kroku, nogi mieli wykrzywione od lat pracy w polu. Ich krochmalone niebieskie bluzy, lśniące jakby polakierowane, ozdobione były białym haftem przy szyi i mankietach, a wydymały się wokół kościstych piersi jak balony gotowe do odlotu, z których wystawały tylko głowy, ręce i stopy.

Niektórzy prowadzili na powrozkach krowy lub cielęta, a ich żony szły z tyłu, poganiając zwierzęta gałęziami. Kobiety niosły na ramionach duże kosze, z których wystawały łby kur i kaczek. Szły szybszym, krótszym krokiem niż mężczyźni, ich cienkie, sztywne sylwetki owinięte były w wytarte szale spięte nad płaskimi piersiami, a głowy okryte białymi płóciennymi chustami i czepkami.

Co jakiś czas przejeżdżał char-à-bancs, podskakując za zmęczonym koniem, z dwoma mężczyznami siedzącymi obok siebie, trzęsącymi się jak galareta, i kobietą siedzącą z tyłu, trzymającą się burty, by uniknąć najgorszych wstrząsów.

Na placu w Goderville tłoczył się tłum—mieszanina ludzi i zwierząt. Rogi bydła, wysokie kapelusze zamożnych chłopów i czepki kobiet kołysały się nad ciżbą. Ostre, piskliwe głosy wznosiły się w niekończącym się, ochrypłym zgiełku, przerywanym wybuchami śmiechu krzepkich rolników i głębokim rykiem krów przywiązanych do ścian domów.

Powietrze było gęste od zapachu stajni, mleka, obornika, siana i potu—tego ostrego, nieprzyjemnego zapachu człowieka i zwierzęcia, który należy do wsi.

BokRobot · Strona 2 / 6
Ilustracja do Kawałek sznurka

Mistrz Hauchecorne z Bréauté właśnie przybył i szedł w stronę placu, gdy zauważył na ziemi mały kawałek sznurka. Będąc oszczędnym Normanem, pomyślał, że mądrze jest podnieść wszystko, co może się przydać. Schylił się z bólem, bo cierpiał na reumatyzm, i podniósł cienki sznurek z kurzu. Gdy miał go starannie zwinąć, zauważył mistrza Malandaina, rymarza, stojącego w drzwiach i patrzącego na niego. Ci dwaj pokłócili się dawno temu o uzdę i żywili do siebie urazę. Hauchecorne zawstydził się, że wróg zobaczył go, jak grzebie w błocie za kawałkiem sznurka. Szybko schował znalezisko pod bluzę, a potem wsunął je do kieszeni spodni. Udał, że szuka czegoś innego, ale nic tam nie było, w końcu ruszył dalej w stronę targu, z głową wysuniętą do przodu, zgięty wpół przez bóle.

Zniknął natychmiast w wolno poruszającym się, krzyczącym tłumie, utrzymywanym w ciągłym stanie podniecenia przez niekończące się targowanie. Chłopi macali krowy, odchodzili, wracali, zaniepokojeni i bojący się, że ich oszukano, zawsze obserwując oko sprzedawcy, próbując dostrzec sztuczki i wady.

Kobiety postawiły swoje duże kosze na ziemi i wyjęły drób, który leżał ze związanymi nogami, mrugając przestraszonymi oczami i szkarłatnymi grzebieniami. Słuchały ofert, trzymały się swoich cen, mówiąc niewiele, z obojętnymi twarzami; albo też, nagle decydując się przyjąć niższą cenę, wołały za odchodzącym klientem: „Dobrze, Mast' Anthime, możesz go wziąć.”

W końcu plac opustoszał, a gdy w południe zabrzmiał Anioł Pański, ci, którzy mieszkali zbyt daleko, aby wrócić do domu, udali się do gospód.

U Jourdaina wspólna sala była zapełniona gośćmi, podobnie jak podwórze było pełne pojazdów wszelkiego rodzaju—wozów, kabrioletów, char-à-bancsów i innych bezimiennych, bezkształtnych powozów, łatanych i przechylonych, niektóre z dyszlami skierowanymi ku niebu jak ramiona, inne z nosami w ziemi i ogonami w górze.

Ogromny kominek płonął, rzucając silne ciepło na plecy siedzących przy stole po prawej stronie. Trzy rożny obracały się, obładowane kurami, gołębiami i baranimi udźcami, a pyszny zapach pieczonego mięsa i spływającego sosu dochodził z paleniska, wywołując ślinę w ustach i podnosząc na duchu.

BokRobot · Strona 3 / 6
Ilustracja do Kawałek sznurka

Cała arystokracja pługa jadła tam, u Mast' Jourdaina, oberżysty i handlarza końmi—sprytnego łajdaka, który miał pieniądze. Dania krążyły i szybko pustoszały, podobnie jak dzbany żółtego cydru. Wszyscy rozmawiali o interesach, o sprzedaży i zakupach, pytali o zbiory. Pogoda była dobra dla zieleniny, ale trochę za mokra dla pszenicy.

Nagle na podwórzu przed domem zabrzmiał bęben. W jednej chwili wszyscy zerwali się na nogi, z wyjątkiem kilku obojętnych, i pobiegli do drzwi i okien, z pełnymi ustami, z serwetkami w rękach.

Gdy długie werble się skończyły, woźny wykrzyczał urywanym głosem, robiąc pauzy w niewłaściwych miejscach: „Mieszkańcy Goderville i wszyscy obecni na targu są powiadomieni, że między dziewiątą a dziesiątą rano na drodze z Beuzeville zgubiono czarny skórzany portfel, zawierający pięćset franków i papiery biznesowe. Znalazcę prosi się o przyniesienie go do biura burmistrza lub do mistrza Fortuné Huelbrèque'a z Manneville. Wypłacona zostanie nagroda w wysokości dwudziestu franków.”

Ilustracja do Kawałek sznurka

Potem odszedł. Usłyszeli stłumiony werbel bębna w oddali i coraz bardziej niewyraźny głos woźnego. Potem zaczęli rozmawiać o incydencie, zastanawiając się, czy mistrz Houlbrèque znajdzie swój portfel. I tak posiłek trwał dalej.

Kończyli kawę, gdy w drzwiach pojawił się kapral żandarmerii. Zapytał: „Czy jest tu mistrz Hauchecorne z Bréauté?” Mistrz Hauchecorne, siedzący na końcu stołu, odpowiedział: „Jestem.” Kapral dodał: „Mistrzu Hauchecorne, czy pójdzie pan ze mną do biura burmistrza? Pan burmistrz chce z panem porozmawiać.”

Chłop, zaskoczony i zaniepokojony, wychylił jednym haustem swoją małą szklaneczkę, wstał i, bardziej zgarbiony niż rano, bo pierwsze kroki po odpoczynku były szczególnie bolesne, ruszył, powtarzając: „Jestem, jestem.” Poszedł za brygadierem.

BokRobot · Strona 4 / 6

Burmistrz czekał w swoim fotelu. Był miejscowym notariuszem, krzepkim, poważnym mężczyzną lubiącym pompatyczne przemowy. „Mistrzu Hauchecorne,” zaczął, „widziano pana dziś rano na drodze z Beuzeville, jak podnosił pan portfel zgubiony przez mistrza Huelbrèque'a z Manneville.” Wieśniak, oszołomiony, wpatrywał się w burmistrza, już zaniepokojony podejrzeniem, które na niego padło, choć go nie rozumiał. „Ja, ja—ja? Podniosłem ten portfel?” „Tak, pan.” „Na moje słowo honoru, nawet go nie widziałem.” „Widziano pana.” „Widziano mnie? Kto mnie widział?” „Pan Malandain, rymarz.”

Stary człowiek przypomniał sobie i zrozumiał; czerwieniąc się z gniewu, krzyknął: „Ach! Widział mnie, tak, ten szpieg? Widział, jak podniosłem ten sznurek, tutaj, panie burmistrzu.” I grzebiąc w kieszeni, wyciągnął mały kawałek sznurka. Ale burmistrz pokręcił głową, nie przekonany. „Nie da mi pan wiary, mistrzu Hauchecorne, że pan Malandain, człowiek godny zaufania, pomylił ten sznurek z portfelem.” Chłop, wściekły, podniósł rękę, splunął na bok na znak honoru i powiedział: „To święta prawda, najświętsza prawda, panie burmistrzu. Mówię to jeszcze raz, na moją duszę i zbawienie.” „Po podniesieniu go,” odparł burmistrz, „szukał pan długo w błocie, czy przypadkiem nie wypadły jakieś pieniądze.” Dobry człowiek dławił się z wściekłości i strachu. „Jeśli ktoś może powiedzieć—jeśli ktoś może opowiadać takie kłamstwa, żeby zgubić uczciwego człowieka! Jeśli ktoś może powiedzieć—” Na próżno; nie uwierzono mu.

Ilustracja do Kawałek sznurka

Został skonfrontowany z panem Malandainem, który powtórzył i podtrzymał swoje zeznanie. Przez całą godzinę obrzucali się obelgami. Na własną prośbę mistrz Hauchecorne został przeszukany; nic nie znaleziono. W końcu burmistrz, wielce zakłopotany, wypuścił go, ale ostrzegł, że poinformuje prokuratora i poprosi o instrukcje.

Wiadomość się rozeszła. Wychodząc z biura burmistrza, stary człowiek został otoczony i zasypany pytaniami z poważną lub żartobliwą ciekawością, ale bez cienia oburzenia. Zaczął opowiadać historię sznurka. Nie uwierzono mu. Śmiano się.

BokRobot · Strona 5 / 6

Szedł dalej, zatrzymując znajomych, powtarzając w kółko swoją historię i swoje zapewnienia, wywracając kieszenie na lewą stronę, aby udowodnić, że nic nie ma. Mówiono mu: „Ty stary łotrze, va!” I tracił panowanie nad sobą, wpadając w szał, rozgorączkowany podnieceniem, zdesperowany, bo nie wierzono mu, nie wiedząc, co robić, i wciąż opowiadając swoją historię. Nadszedł wieczór. Musiał wracać do domu. Wyruszył z trzema sąsiadami, którym wskazał dokładne miejsce, gdzie podniósł sznurek, i po drodze opowiadał o swoim nieszczęściu.

Tego wieczoru obchodził wioskę Bréauté, opowiadając o tym wszystkim. Spotykał tylko niedowierzających słuchaczy. Przez całą noc było mu z tego powodu niedobrze.

Następnego dnia po południu, około pierwszej, Marius Paumelle, parobek zatrudniony u mistrza Bretona, rolnika z Ymauville, zwrócił portfel wraz z zawartością mistrzowi Huelbrèque'owi z Manneville. Człowiek ten twierdził, że znalazł go na drodze, ale ponieważ nie umiał czytać, zaniósł go do domu i oddał swojemu pracodawcy. Wiadomość szybko się rozeszła; mistrz Hauchecorne ją usłyszał. Natychmiast ruszył ponownie i zaczął opowiadać swoją historię, teraz już z zakończeniem. Triumfował. „Co mi sprawiało przykrość,” mówił, „to nie tyle sama rzecz, rozumiecie, ale kłamstwo. Nic tak nie boli, jak być oskarżonym o kłamstwo.”

Ilustracja do Kawałek sznurka

Cały dzień mówił o swojej przygodzie; opowiadał ją na drogach przechodniom, w szynku pijącym, a w następną niedzielę po kościele. Zatrzymywał nawet nieznajomych, aby im opowiedzieć. Jego umysł był teraz spokojny, ale coś go zawstydzało, choć nie umiał powiedzieć co. Ludzie zdawali się śmiać, słuchając. Nie wydawali się przekonani. Czuł, jakby za jego plecami robiono uwagi.

We wtorek następnego tygodnia pojechał na targ do Goderville, kierowany wyłącznie pragnieniem opowiedzenia swojej historii. Malandain, stojąc w drzwiach, zaczął się śmiać, gdy zobaczył go nadchodzącego. Dlaczego? Zagadnął rolnika z Criquetot, który nie dał mu dokończyć, ale szturchnął go w brzuch i krzyknął mu w twarz: „Daj spokój, stary lisie!” Potem odwrócił się na pięcie.

BokRobot · Strona 6 / 6

Mistrz Hauchecorne oniemiał i był coraz bardziej zaniepokojony. Dlaczego nazwał go „starym lisem”? Kiedy usiadł przy stole w gospodzie Jourdaina, zaczął ponownie wyjaśniać całą sprawę. Handlarz koni z Montvilliers zawołał: „Bzdura, bzdura, stary draniu! Wiem wszystko o twoim sznurku!” „Ale znaleziono portfel!” wyjąkał Hauchecorne. „Nic z tego, stary; jeden go znajduje, a drugi go odnosi. Nie wiem dokładnie, jak to zrobiłeś, ale rozumiem cię.” Chłop był oszołomiony. W końcu zrozumiał. Został oskarżony o odesłanie portfela przez wspólnika. Próbował protestować. Cały stół zaczął się śmiać.

Nie mógł dokończyć obiadu, ale opuścił gospodę wśród chóru drwin. Wrócił do domu, zawstydzony i oburzony, dławiąc się wściekłością i zamętem, i tym bardziej przybity, że ze swoim normandzkim sprytem był całkiem zdolny do czynu, o który go oskarżano, a nawet do chwalenia się nim jako sprytnym fort elem. Miał niejasne poczucie, że jego niewinność jest niemożliwa do udowodnienia, bo jego przebiegłość była tak dobrze znana. I głęboko raniła go niesprawiedliwość podejrzenia.

Ilustracja do Kawałek sznurka

Wtedy zaczął ponownie opowiadać historię, wydłużając ją każdego dnia, dodając nowe argumenty, bardziej stanowcze zapewnienia, bardziej uroczyste przysięgi, które wymyślał w godzinach samotności, jego umysł całkowicie pochłonięty tą opowieścią. Im bardziej rozbudowana była jego obrona, tym mniej mu wierzono. „To wymówki kłamcy,” mówili ludzie za jego plecami. Zdawał sobie z tego sprawę. Gryzł paznokcie i wyczerpywał się w daremnych wysiłkach. Widocznie chudł.

Teraz żartownisie prosili go, aby opowiedział historię „Kawałka sznurka” dla swojej rozrywki, tak jak żołnierzy prosi się o opowiadanie o bitwach. Jego umysł, zaatakowany w samym korzeniu, słabł. Pod koniec grudnia położył się do łóżka. Na początku stycznia umarł, a w delirium, w agonii śmierci, protestował przeciwko swojej niewinności, powtarzając: „Mały kawałek sznurka—mały kawałek sznurka—proszę, oto jest, panie burmistrzu.”

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like