Mary H. FosterBaldur

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Baldur

Mary H. Foster

1 kapitler · 2 000 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 02:51BokRobot · Strona 1 / 7

Baldur Piękny, najbardziej ukochany ze wszystkich bogów, mieszkał w Asgardzie, siedzibie bogów. Był tak jasny i promienny, że światło zdawało się podążać za nim, gdziekolwiek się udał. Bogowie kochali go gorąco i myśleli, że żadna krzywda nigdy go nie dosięgnie.

Lecz jego matka, Frigga, królowa bogów, była zaniepokojona. Śniła o niebezpieczeństwie grożącym jej ukochanemu synowi i nie mogła zaznać spokoju, dopóki nie sprawiła, że każda żywa istota na świecie obiecała nie skrzywdzić go. Udała się do wszystkich zwierząt, ptaków, ryb i drzew, a każde z nich chętnie złożyło obietnicę. Wszystkie oprócz jednego – małej, słabej rośliny zwanej jemiołą, która rosła po wschodniej stronie Asgardu. Frigga uznała ją za zbyt drobną i miękką, by mogła wyrządzić jakąkolwiek krzywdę, i dlatego nie poprosiła jej o obietnicę.

Podstępny Loki, bóg oszustów, wiedział o tym. Był zazdrosny o jasność i dobroć Baldura i pragnął go zniszczyć. Przebrał się za staruszkę i udał się do pałacu Friggi.

„Moja dobra królowo” – rzekła staruszka – „czy to prawda, że nic nie może skrzywdzić Baldura?”

„Och, tak” – odparła Frigga; „ani metal, ani drewno nie mogą go zranić, gdyż wszystkie rzeczy na świecie złożyły mi swoją obietnicę”.

Ilustracja do Baldur

„Co!” – rzekła staruszka; „czy masz na myśli, że wszystkie rzeczy rzeczywiście ślubowały oszczędzić Baldura?”

„Wszystkie” – odpowiedziała królowa – „oprócz jednej małej rośliny, która rośnie po wschodniej stronie Asgardu; nazywa się jemioła i uznałam ją za zbyt małą i miękką, by mogła wyrządzić jakąkolwiek krzywdę”.

Wkrótce staruszka odeszła, a kiedy była już zupełnie poza zasięgiem wzroku pałacu Friggi, zrzuciła swoje kobiece szaty – a kogo, myślicie, ujrzała? Cóż, wcale nie kobietę, ale oczywiście tego nikczemnego Lokiego, który pospieszył z Asgardu, aby znaleźć biedną roślinkę, która nie wiedziała o niebezpieczeństwie grożącym Baldurze. Kiedy dotarł na miejsce, gdzie rosła roślina, Loki odciął gałązkę i szybko zrobił ostrą strzałę, którą zaniósł z powrotem na plac zabaw, gdzie bogowie wciąż grali w swoją grę. Tylko jeden z nich nie brał udziału w zabawie: Hodur, bóg ciemności, niewidomy brat bliźniak Baldura.

BokRobot · Strona 2 / 7

Wtedy Loki podszedł do Hodura i rzekł cichym głosem: „Dlaczego nie przyłączysz się do innych, aby oddać cześć Baldurze?”

„Nie widzę, aby celować, wiesz, a poza tym nie mam broni” – rzekł Hodur.

„Chodź więc, oto dla ciebie świetna nowa strzałka, a ja poprowadzę twoją dłoń” – szepnął nikczemny Loki. Następnie wsunął strzałę z jemioły w dłoń Hodura i sam wycelował nią w Baldura, który stał tam tak jasny i uśmiechnięty.

Wtedy biedny niewidomy Hodur usłyszał przeraźliwy krzyk wszystkich bogów: Baldur Piękny upadł, ugodzony strzałą. Teraz miał zostać im odebrany i udać się do Heli w zaświatach.

Każde serce napełniło się żalem z powodu tej straszliwej straty, ale nikt nie próbował ukarać tego, który popełnił nikczemny czyn, gdyż stali na świętej ziemi, a pole to nazwano Pokojowym Miejscem, czyli Miejscem Pokoju, gdzie nikt nie mógł skrzywdzić drugiego. Ponadto bogowie nie wiedzieli, że to fałszywy Loki, który nienawidził Baldura, powalił go.

Kiedy Frigga usłyszała smutną nowinę, zapytała, kto zdobędzie jej miłość, udając się do zaświatów i błagając Helę, aby pozwoliła Baldurze wrócić do nich.

Hermod, szybki bóg posłaniec, gotów uczynić wolę matki, wyruszył natychmiast w długą podróż. Dziewięć dni i nocy podróżował bez odpoczynku, aż dotarł do zaświatów Heli. Tam znalazł Baldura, który ucieszył się na jego widok i przekazał pozdrowienia swoim przyjaciołom w Asgardzie. Hela rzekła, że Baldur może do nich wrócić pod jednym warunkiem: że każda żywa istota i wszystko na świecie musi go opłakiwać.

Tak więc Hermod pospieszył z powrotem do Asgardu, a gdy bogowie usłyszeli odpowiedź Heli, wysłali posłańców po całym świecie, aby nakazali wszystkim rzeczom opłakiwać Baldura, ich jasnego boga słońca. Wtedy zwierzęta, ptaki, ryby, kwiaty i drzewa, nawet kamienie i metale płakały; i rzeczywiście możemy zobaczyć, jak łzy pojawiają się na wszystkich rzeczach, gdy zmieniają się z gorąca w zimno.

BokRobot · Strona 3 / 7

Gdy posłańcy wracali do Asgardu, spotkali staruszkę, którą nakazali płakać, lecz ona odpowiedziała: „Niech Hela zatrzyma Baldura w dole; dlaczego miałoby mnie to obchodzić?” Gdy bogowie o tym usłyszeli, pomyśleli, że to musiała być ta sama staruszka, która wcześniej udała się do pałacu Friggi, a my wiemy, kto to był.

I tak Baldur Piękny, Baldur Jasny, nie powrócił, a wszyscy mieszkańcy Asgardu byli smutni i pogrążeni w żałobie bez niego.

Uczta Ægira

I.

Ilustracja do Baldur

Ægir był władcą oceanu, a jego dom znajdował się głęboko pod falującymi falami, gdzie woda jest spokojna i cicha. Tam znajdował się jego piękny pałac w cudownych koralowych grotach; jego ściany były obwieszone jaskrawymi wodorostami, a podłoga z białego, lśniącego koralowego piasku. Wszędzie rosły takie cudowne rośliny morskie i jeszcze cudowniejsze stworzenia – jedne, których nie można było odróżnić od kwiatów, machające swoimi pięknymi frędzlami w wodzie; inne siedzące przyczepione do skał i łapiące pokarm bez poruszania się, jak gąbki; inne znów przemykające i goniące się nawzajem.

W tym oceanowym domu mieszkały śliczne syreny, które czasem wynurzały się nad fale, aby siedzieć na skałach i czesać swoje długie złote włosy w słońcu. Miały głowy i ciała jak piękne dziewice, z rybimi ogonami zamiast stóp.

Pewnego dnia bogowie w Asgardzie wydali ucztę, na którą zaproszono Ægira. Nie mógł często opuszczać domu, aby odwiedzać Asgard, gdyż zawsze był bardzo zajęty oceannymi wiatrami, pływami i burzami; ale przywoławszy swoje córki, fale, nakazał im utrzymywać ocean w spokoju, gdy go nie będzie, i doglądać statków na morzu.

Następnie Ægir przeszedł przez Bifröst, most tęczowy, do Asgardu, gdzie odbyła się taka wesoła zabawa i takie ucztowanie, że żałował, gdy nadszedł czas powrotu do domu. W końcu pożegnał się z Odynem i pozostałymi bogami. Podziękował im wszystkim za przyjemność, jaką mu sprawili, mówiąc: „Gdybym tylko miał kocioł, który pomieściłby tyle miodu pitnego, ile wszyscy moglibyśmy wypić, zaprosiłbym was do mnie”.

Thor, który zawsze chętnie słyszał o jedzeniu i piciu, rzekł: „Znam kocioł milę szeroki i milę głęboki; przyniosę ci go!”

BokRobot · Strona 4 / 7

Wtedy Ægir ucieszył się i wyznaczył dzień, w którym wszyscy mieli przybyć na jego wielką ucztę.

II.

Tak więc Thor wziął ze sobą swego brata, dzielnego Tyra, który najlepiej wiedział, jak znaleźć kocioł, i razem wyruszyli rydwanem gromowym Thora zaprzężonym w kozy, w drogę do Utgardu, siedziby olbrzymów.

Kiedy dotarli do tej krainy lodu i śniegu, wkrótce znaleźli dom Hymira, olbrzyma, który posiadał „Milę-głęboki”, jak nazywano wielki kocioł. Bogowie ucieszyli się, gdy odkryli, że olbrzyma nie ma w domu, a jego żona, która była łagodniejsza niż większość jej ludu, zaprosiła ich do środka, aby odpoczęli. Poradziła im, aby byli gotowi do ucieczki, gdy usłyszą nadchodzącego olbrzyma, i ukryli się za rzędem kotłów wiszących na belce z tyłu sali. „Gdyż” – rzekła – „mój mąż może być bardzo zły, gdy zastanie tu obcych, a często spojrzenie jego oka jest tak dzikie, że zabija!”

Z początku potężny Thor i dzielny Tyr nie chcieli ukrywać się jak tchórze, ale w końcu zgodzili się na plan, gdy dobra żona obiecała zawołać ich, gdy tylko opowie mężowi o ich przybyciu.

Niedługo potem usłyszeli ciężkie kroki Hymira, gdy wkraczał do swego lodowego domu, i bardzo szczęśliwie się stało dla Thora i Tyra, że olbrzymka kazała im się ukryć, gdyż gdy olbrzym usłyszał, że dwóch bogów z Asgardu przebywa w jego domu, tak dziki błysk wystrzelił z jego oczu, że złamał belkę, na której wisiały kotły, i wszystkie spadły potłuczone na podłogę, z wyjątkiem Mile-głębokiego.

Po pewnym czasie olbrzym uspokoił się i w końcu zaczął nawet być uprzejmy dla swoich gości. Tego dnia nie miał szczęścia w połowie ryb, więc musiał zabić trzy woły na kolację. Thor, będąc głodnym jak zwykle, rozgniewał Hymira, zjadając dwa całe woły, tak że gdy wstali od stołu, olbrzym rzekł: „Jeśli będziesz jadł tyle przy każdym posiłku, ile jadłeś tej nocy, Thorze, będziesz musiał sam znajdować sobie pożywienie”.

„Bardzo dobrze” – rzekł Thor; „popłynę z tobą rano na ryby!”

III.

BokRobot · Strona 5 / 7
Ilustracja do Baldur

Następnego ranka Thor wyruszył z olbrzymem, a gdy szli przez pola ku morzu, Thor odciął głowę jednego z najpiękniejszych wołów na przynętę. Oczywiście możecie się domyślić, że Hymir nie był z tego zadowolony, ale Thor rzekł, że potrzebuje najlepszego rodzaju przynęty, gdyż ma nadzieję złowić węża Midgardu, tego groźnego potwora, który żył na dnie oceanu, zwinięty wokół świata, z ogonem w pysku.

Kiedy dotarli do brzegu, gdzie łódź była gotowa, każdy wziął wiosło i wiosłowali na głęboką wodę. Hymir zmęczył się pierwszy i zawołał do Thora, aby się zatrzymał. „Jesteśmy wystarczająco daleko!” – krzyknął. „To moje zwykłe łowisko, gdzie łowię najlepsze wieloryby. Jeśli popłyniemy dalej, morze będzie bardziej wzburzone i możemy wpłynąć na węża Midgardu”.

Ponieważ właśnie tego pragnął Thor, wiosłował tym mocniej i nie zatrzymał się, dopóki nie znaleźli się daleko na oceanie; wtedy zanęcił haczyk wołową głową i zarzucił go za burtę. Wkrótce nastąpiło gwałtowne szarpnięcie liny; stawała się coraz cięższa i cięższa, ale Thor ciągnął z całej siły. Szarpał tak mocno, że przebił dno łodzi i musiał stanąć na śliskich skałach pod spodem.

Przez cały ten czas olbrzym przyglądał się, zastanawiając się, co się dzieje, ale gdy zobaczył ohydny łeb węża Midgardu wynurzający się z fal, tak się przestraszył, że przeciął linę. Thor, po tak ciężkich staraniach, aby uwolnić świat od tego groźnego potwora, zobaczył, jak ten opada z powrotem pod wodę; nawet Miölnir, magiczny młot, który Thor cisnął w stworzenie, był zbyt późny, aby go trafić. I tak obaj rybacy musieli zawrócić i brnąć do brzegu, niosąc z sobą połamaną łódź i wiosła.

Olbrzym był dumny, że okazał się szybszy od Thora, a gdy dotarli do domu, rzekł do boga gromów: „Skoro uważasz się za tak silnego, pozwól, że zobaczymy, jak rozbijesz ten puchar; jeśli ci się uda, dam ci wielki kocioł”.

Tego właśnie pragnął Thor, więc zacisnął swój pas mocy i cisnął puchar z całej siły o ścianę; ale zamiast rozbić puchar, rozbił ścianę.

Spróbował po raz drugi, ale nie poszło mu lepiej. Wtedy żona olbrzyma szepnęła do Thora: „Rzuć nim w jego głowę!” I zaśpiewała cichym głosem, obracając kołowrotkiem:

BokRobot · Strona 6 / 7

„Twardy filar, twardy kamień, Jeszcze twardsza kość olbrzyma! Kamienie pękną i filary runą, Czoło Hymira rozbije je wszystkie!”

Jeszcze raz Thor rzucił puchar, tym razem w głowę olbrzyma, i ten spadł, rozbity na kawałki.

Wtedy Tyr spróbował podnieść kocioł Mile-głęboki, gdyż spieszył się, aby opuścić tę krainę lodu i śniegu, ale nie mógł go ruszyć z miejsca, i Thor musiał mu pomóc, zanim zdołali wynieść go z domu olbrzyma.

Gdy Hymir zobaczył bogów, których nienawidził, wynoszących jego kocioł, przywołał wszystkich swoich przyjaciół olbrzymów i ruszyli w pogoń za bogami; ale gdy Thor usłyszał ich nadchodzących, odwrócił się i zobaczył ich dzikie, wyszczerzone twarze spoglądające na niego z góry z każdego skalistego szczytu i góry lodowej.

Wtedy potężny Grzmotodzierżca uniósł Miölnir, młot, nad głowę i cisnął go między olbrzymów, którzy zesztywnieli i zmarzli, wszyscy zamienieni w olbrzymie skały, które do dziś stoją nad brzegiem.

IV.

Ægir był bardzo zadowolony, że otrzymał Mile-głęboki, więc zabrał się do przygotowania w nim miodu pitnego, aby być gotowym na wielką ucztę, w czasie zbiorów lnu, kiedy wszyscy bogowie mieli przybyć z Asgardu do niego w odwiedziny.

Zanim nadszedł ten dzień, całe światło i radość zniknęły ze świętego miasta, ponieważ jasny Baldur został zabity, a domy bogów były ciemne i samotne bez niego. Dlatego wszyscy chętnie odwiedzili Ægira, aby znaleźć ukojenie w swoim smutku.

Był tam ojciec Odyn w złotym hełmie, i królowa Frigga w koronie z gwiazd, złotowłosa Sif, Freyja z Brisingamen, cudownym naszyjnikiem, i całe szlachetne grono bogów, wszyscy oprócz potężnego Thora, który udał się daleko do krainy olbrzymów.

Gdy wszyscy siedzieli w pięknej oceanowej sali Ægira, pijąc słodki miód pitny i rozmawiając ze sobą, Loki wszedł i stanął przed nimi. Widząc, że nie jest mile widziany i że nie przygotowano dla niego miejsca, zaczął mówić brzydkie rzeczy, aby rozgniewać wszystkich, aż w końcu sam się rozgniewał i zabił sługę Ægira, ponieważ go chwalili. Bogowie wygnali go z sali, ale on raz jeszcze wszedł i mówił takie straszne rzeczy, że w końcu Frigga rzekła: „O, gdyby mój syn Baldur był tu, uciszyłby twój nikczemny język!”

BokRobot · Strona 7 / 7

Wtedy Loki zwrócił się do Friggi i powiedział jej, że to właśnie on sam zabił Baldura. Zaledwie to wypowiedział, gdy potężny grzmot wstrząsnął salą, a rozgniewany Thor wkroczył, wymachując swoim magicznym młotem.

Widząc to, tchórzliwy Loki odwrócił się i uciekł, a Asgard pozbył się go na zawsze.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like