Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoGdy Pomona Dzieliła Się Swoimi Jabłkami
Carolyn Sherwin Bailey
Dostosuj
Pomona była driadą, a Wenus podarowała jej dziką jabłoń, która miała być jej domem. Gdy Pomona dorastała pod jej gałęziami, chroniąc pąki przed zimowymi burzami, przybierając się wiosną w jej różowe kwiaty i wyciągając ręce, by jesienią łapać jej jabłka, odkryła, że jej miłość do tego drzewa owocowego jest większa niż cokolwiek innego w życiu. W końcu Pomona zasadziła pierwszy sad i mieszkała w nim oraz go pielęgnowała.
Driady były tymi ulubionymi dziećmi bogów, które żyły w starożytnych lasach i gajach, każda w swoim szczególnym drzewie. Ubrane w powiewające zielone szaty, tańczyły leśnymi ścieżkami krokiem lekkim jak wiatr, śpiewały w takt fletni Pana lub uciekały, śmiejąc się, przed Faunami. Tęskniono za Pomoną w lesie, a do mieszkańców lasu docierały opowieści o cudach, jakich dokonywała, hodując owoce godne stołu bogów.
Miała drzewa, na których wśród ciemnozielonych liści wisiały złote pomarańcze i żółte cytryny. Hodowała cytrony i limony, a nawet uprawiała rozłożyste drzewo tamaryndowca, którego owoc był tak cenny dla Epikteta, lekarza z Grecji, w gaszeniu gorączki.

Leśni mieszkańcy opuszczali swoje omszałe kryjówki, aby zaglądać przez mur sadu Pomonу i przyglądać się, jak tak pracowicie się tam krząta.
Było to dziwne towarzystwo. Pan przybył z Arkadii, gdzie był bogiem trzód i pasterzy. Połączył kilka trzcin ze strumienia, aby zrobić swoje fletnie, i potrafił na nich grać najweselszą muzykę. Brzmiała jak ptaki i śpiew strumyków oraz letnie powiewy w jednym. Z Panem przybyła jego rodzina Faunów, bóstw lasów i pól. Ich ciała pokryte były szczeciniastym włosem, na głowach mieli krótkie, wyrastające rogi, a ich stopy miały kształt kozich. Pan był w tym samym dziwnym przebraniu co Fauni, ale aby odróżnić jego godność, nosił na głowie wieniec z sosny.
Ci oraz siostry Pomonу, driady, patrzyli na nią tęsknie od czasu pączkowania aż do żniw. Miłym widokiem było obserwować, jak Pomona dba o swoje jabłka. Nigdy nie rozstawała się z nożem do przycinania, który nosiła z taką dumą, jak Jowisz swoje berło. Przycinała nim liście swoich drzew owocowych tam, gdzie urosły zbyt gęsto, obcinała gałęzie, które wyrosły w niekształtny sposób, a czasem zręcznie rozszczepiała gałązkę, aby zaszczepić nową, tak aby drzewo mogło rodzić inne, lepsze jabłka.
Pomona nawet doprowadzała strumienie wody blisko korzeni drzew, aby nie cierpiały z powodu suszy. Sama wyglądała jak część sadu, bo nosiła wieniec z jasnych owoców, a jej ramiona często były pełne jabłek prawie tak wielkich i złotych jak słynne jabłka Hesperyd.
Driady i Fauni prosili o chociaż jedno z jabłek, ale Pomona odmawiała im wszystkim. Stała się samolubna przez pory roku, w których doprowadziła swój sad do takiej obfitej doskonałości. Nie oddałaby ani jednego jabłka i zawsze trzymała swoją bramę zamkniętą. Tak więc leśne stworzenia musiały wracać z pustymi rękami do swoich leśnych ostępów.
W tamtych czasach Wertumnus był jednym z pomniejszych bogów, którzy opiekowali się porami roku. Sława owoców Pomonу dotarła do uszu Wertumnusa i nagle zapragnął on dzielić z nią sad i jego pielęgnację. Wysyłał posłańców w postaci ptaków, aby wstawili się za nim u Pomonу, ale ona była dla niego równie okrutna, jak dla rodziny Pana i własnych sióstr. Postanowiła, że nigdy nie podzieli się swoim sadem z nikim na świecie.
Wertumnus nie poddawał się jednak. Miał moc zmieniania swojej postaci według woli i postanowił udać się do Pomonу w przebraniu, aby zobaczyć, czy nie uda mu się jej zdobyć, odwołując się do jej litości. Musiała kupować swoje zboże i pewnego dnia w październiku, gdy gałęzie jabłoni uginały się pod wielkimi czerwonymi i żółtymi kulami, do bramy sadu przyszedł żniwiarz z koszykiem kłosów zboża dla Pomonу.

"Nie proszę o złoto za moje zboże" – powiedział do bogini – "chcę tylko kosz pełen owoców w zamian za nie."
"Mój owoc nie jest na rozdawanie ani na wymianę. Jest mój i tylko mój, dopóki nie zgnije" – odpowiedziała Pomona, odpędzając żniwiarza.
Ale następnego dnia przy sadzie zatrzymał się rolnik, z ościeniem w ręku, jakby właśnie wyprzągł parę zmęczonych wołów ze swojego wozu z sianem, zostawił je odpoczywające nad strumieniem i poszedł prosić o posiłek dla siebie. Pomona zaprosiła go do swojego sadu, ale nie zaoferowała mu ani jednego jabłka. Gdy tylko słońce zaczęło się obniżać, kazała mu iść w drogę.
W kolejnych dniach Wertumnus przychodził do Pomonу w wielu postaciach. Pojawił się z hakiem do przycinania i drabiną, jakby był winoroślarzem gotowym i chętnym wspiąć się na jej drzewa i pomóc jej zebrać plony. Ale Pomona wzgardziła jego usługami. Potem Wertumnus wlókł się jako zwolniony żołnierz potrzebujący jałmużny, a znów z wędką i sznurem ryb, aby wymienić je na jedno jabłko. Za każdym razem, gdy Wertumnus przychodził w przebraniu do Pomonу, znajdował ją piękniejszą, a jej sad miejscem większej obfitości niż kiedykolwiek; ale im bogatsze były jej żniwa, tym głębsza była jej chciwość. Nie chciała podzielić się nawet połową jednego jabłka.
W końcu, gdy winne latorośle ociekały purpurowym sokiem winogron, a gałęzie drzew owocowych zwisały tak ciężko, że dotykały ziemi, drogą utykała dziwna kobieta i zatrzymała się przy bramie Pomonу. Jej włosy były białe i musiała opierać się na lasce. Pomona otworzyła bramę i staruszka weszła i usiadła na skarpie, podziwiając drzewa.

"Twój sad przynosi ci wielki zaszczyt, moja córko" – powiedziała do Pomonу.
Następnie wskazała na winorośl, która owijała się wokół pnia i gałęzi starego dębu. Dąb był masywny i silny, a winorośl przytulała się do niego bezpiecznie i pokryła się gronami pięknych purpurowych winogron.
"Gdyby to drzewo stało samotnie" – wyjaśniła stara kobieta Pomonie – "bez winorośli, która by się do niego przytulała, nie miałoby nic do zaoferowania oprócz swoich bezużytecznych liści. A gdyby winorośl nie miała drzewa, do którego mogłaby się przytulić, musiałaby leżeć płasko na ziemi.
"Powinnaś wziąć przykład z winorośli. Czy twój sad nie mógłby być jeszcze bardziej urodzajny, gdybyś otworzyła bramę dla Wertumnusa, który ma pieczę nad porami roku i może ci pomóc, tak jak dąb pomaga winorośli? Bogowie wierzą w dzielenie się darami, które dają ziemi. Nikt, kto jest samolubny, nie może długo prosperować."
"Opowiedz mi o tym Wertumnusie, dobra matko" – zapytała ciekawie Pomona.
"Znam Wertumnusa tak dobrze, jak znam samą siebie" – odpowiedziała staruszka. "Nie jest on wędrownym bogiem, ale należy do tych wzgórz i pastwisk naszej pięknej ziemi. Jest młody i przystojny i ma moc przybierania dowolnej postaci, jakiej zapragnie. Lubi te same rzeczy co ty, ogrodnictwo i dbanie o rumiane owoce. Wenus, która dała ci jabłoń na twój pierwszy dom, nienawidzi twardego serca i jeśli będziesz upierać się przy życiu samotnie w swoim sadzie, odmawiając dzielenia się jabłkami, prawdopodobnie ukarze cię, zsyłając przymrozki, aby zniszczyły twoje młode owoce, i straszliwe wiatry, aby połamały gałęzie."
Pomona splotła dłonie ze strachu. Nagle zrozumiała, jak prawdziwe było wszystko, co mówiła ta stara kobieta. Znała wiosnę, kiedy burza wiatru i gradu strząsnęła kwiaty jabłoni, a przymrozki dotknęły owoce pewnej jesieni, zanim zdążyła je zerwać.
"Otworzę moją bramę dla wiejskich ludzi i dla obcych" – powiedziała. "Otworzę ją także dla Wertumnusa, jeśli nadal chce dzielić mój sad i moją pracę."
Gdy Pomona to mówiła, stara kobieta wstała, a jej siwe włosy zamieniły się w ciemne loki Wertumnusa. Jej zmarszczki zniknęły w blasku jego opalonych policzków. Jej poplamione podróżą szaty zostały zastąpione rdzawym ogrodniczym fartuchem Wertumnusa, a jej laska jego widłami do przycinania. Wydał się Pomonie jak słońce przebijające się przez chmurę. Nigdy naprawdę go nie widziała, bo nigdy nie patrzyła na nikogo inaczej niż oczami samolubstwa. Wertumnus i Pomona zaczęli razem zbierać plony i szeroko otworzyli bramę, aby wpuścić tych, którzy potrzebowali dzielić ich obfitość.

Wtedy Fauni wtańczyli i bawili się przy melodiach granych przez Pana. Driady znalazły sobie nowe domy w pniach drzew, a pory roku dawały deszcz i słońce w większej obfitości niż kiedykolwiek wcześniej, gdy ci dwoje przycinali, formowali i szczepili drzewa i winorośle razem.
Acheloos, bóg rzeki, przemierzał swoją drogę obok sadu królestwa Pomonу i Wertumnusa i przyprowadził z sobą Obfitość, która mogła napełnić swój róg owocowymi darami dla wszystkich, jabłkami, gruszkami, winogronami, pomarańczami, śliwkami i cytronami, aż się przepełnił. Od tamtego października, gdy Pomona otworzyła swoją bramę i podzieliła się jabłkami, sad jest miejscem piękna, dostatku i zabawy.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.