Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoZdobycie Złotego Runa
Carolyn Sherwin Bailey
Dostosuj
Jazon kazał budować łódź, na której zamierzał wypłynąć w coś w rodzaju pirackiej wyprawy. Miał zamiar udać się aż na wschodni brzeg Morza Czarnego, aby spróbować zdobyć i przywieźć do domu Złote Runo.
To złote runo było prawdziwym skarbem, było bowiem bardzo podobne do magicznego dywanu z bajki. W bardzo starożytnych czasach Merkury, bóg o skrzydlatych sandałach, podarował królowej Tesalii barana, którego runo było z czystego złota. Nadszedł czas, gdy królowa uznała, że musi wysłać syna z królestwa dla bezpieczeństwa tak szybko i tak tajnie, jak to tylko możliwe. Wysłała go więc na grzbiecie tego barana, który skoczył w powietrze, przeciął cieśninę dzielącą Europę i Azję i wylądował z chłopcem bez szwanku w Kolchidzie nad Morzem Czarnym.

Od tamtej pory złote runo wisiało w świętym gaju Kolchidy, strzeżone przez smoka, który nigdy nie spał. Mówiono, że runo może unieść człowieka w powietrze tak daleko, jak tylko zapragnie, a jego złoto było najprzedniejsze i najczystsze na świecie. Wielu poszukiwaczy przygód wyposażyło wyprawy, aby zdobyć złote runo, ale jak dotąd żadnemu się to nie udało. Jazon miał jednak o tym inne wyobrażenie niż jakikolwiek młodzieniec z Grecji, który wyruszył po runo przed nim. Czuł, że ma do niego prawo w pewnym sensie, ponieważ miał zostać królem, gdyby udało mu się je przywieźć do domu.
Wuj Jazona, Pelias, był królem części Tesalii. Ponieważ złote runo należało pierwotnie do Tesalii, Pelias sądził, że każdy król w Tesalii, który by je zdobył, mógłby je zatrzymać i cieszyć się jego magicznymi mocami. Ale Pelias nie chciał trudu wyprawy po nie. Był gotów oddać swój tron młodzieńcowi, Jazonowi, jeśli ten zdoła przywieźć złote runo do domu. A Jazon był jak najbardziej skłonny stanąć na czele takiej pirackiej wyprawy z obietnicą tej korzyści na końcu.
Jazon nie zbudował nawet swojej łodzi, lecz zapłacił ogromną sumę pieniędzy, aby zrobiono to za niego. W tamtych czasach zbudowanie łodzi, która wytrzymałaby morską podróż, było zadaniem zdumiewającym. Grecy mieli prawie wyłącznie małe łodzie w kształcie canoe, wydrążone z pni drzew. Jazon postanowił zabrać ze sobą pięćdziesięciu przyjaciół, co oznaczało budowę większej łodzi, niż kiedykolwiek wcześniej zwodowano w Tesalii. Trzeba było ściąć gigantyczne drzewo, wydrążyć je i ukształtować ręcznie. Trzeba było uruchomić nowe warsztaty tkackie, aby utkać wystarczająco szerokie płótno na żagle. Przez miesiące odgłos siekier i dłut odbijał się echem wzdłuż plaży, aż w końcu ta wielka łódź, Argo, została ukończona i zwodowana, a Jazon przyprowadził swoich przyjaciół, których nazwał Argonautami, aby na nią weszli.
Jazon dobrze dobrał swoją załogę. Byli to wszyscy dzielni, dobrze urodzeni młodzieńcy z Grecji i każdy z nich zdobył sobie później imię. Herkules był jednym z Argonautów i nigdy nie było takiej siły jak jego. Był tam Tezeusz, który potrafił poruszać skały i samotnie chwytać zbójców. Był też Orfeusz, syn Apollina, który potrafił oswajać dzikie bestie piękną muzyką swojej liry. Nestor, który wyrósł na słynnego greckiego wojownika, wyruszył z nimi. Zasiedli wraz ze swoim przywódcą, Jazonem, w łodzi, zefir wypełnił jej żagle, i popłynęli szybko z wiatrem w stronę Kolchidy.
To była długa podróż, ale dotarli do tego obcego brzegu bez większych nieszczęść, wyskoczyli na brzeg i udali się natychmiast do króla Kolchidy, żądając od niego złotego runa. Argonauci myśleli w pysze swojej młodości, że nikt nie może się im oprzeć ani niczego im odmówić, ale król potraktował sprawę poważnie.
"Musisz zapracować na runo, Jazonie" – powiedział. "Tak cennej rzeczy nie można dostać za samo proszenie. Czy jesteś dość odważny, aby zaprząc moje byki do pługa i zasiać pole pełne zębów smoka?"

Jazon zaparł dech. Znał te byki z Kolchidy z reputacji, chociaż nigdy nie przyszło mu do głowy, że może zostać wezwany do ich zaprzężenia i poganiania. Miały spiżowe zęby i z nozdrzy zionęły ogniem, który trawił wszystko, czego dotknął. Odgłos ich oddechu był jak ryk pieca, a dym z ich oddechu był duszący.
Mimo strachu jednak Jazon miał inną myśl. Król powiedział, że na runo trzeba zapracować, że tak złotej rzeczy nie można dostać za proszenie. To była prawda, pomyślał Jazon, i zaczął czuć wielką odwagę. Wyrósł na bohatera, którym zawsze był w głębi serca, będąc młodzieńcem z Grecji.
"Wypuść swoje byki" – powiedział do króla Kolchidy.
Wtedy stało się coś, co bardzo często się zdarza, gdy ktoś postanawia odważyć się na czyn pozornie niemożliwy. Pomoc przyszła do Jazona. Medea, córka króla Kolchidy, dała Jazonowi amulet, który chronił go przed ogniem. Byki wpadły na pole w stronę Jazona, zionąc palącym oddechem jak smoki, ale Jazon wystąpił śmiało im naprzeciw. Jego przyjaciele, Argonauci, patrzyli na niego z przerażeniem, ale on podszedł prosto do byków i jego głos zdawał się łagodzić ich wściekłość. Pogłaskał ich szyje bez lęku, założył jarzmo i zaprzągł je do pługa.
Zęby smoka były dziwnym rodzajem ziarna do siewu. Gdy Jazon orał proste bruzdy i wrzucał zęby, ludzie królestwa i Argonauci zebrali się na skraju pola, aby patrzeć, i przyszło mu do głowy, że może król robi z niego żart. Byłoby trochę sensu, gdyby ta para ognistych byków użyła swojej wielkiej siły, aby zaorać pole pod kukurydzę i pszenicę, pomyślał Jazon, człapiąc w górę i w dół pola. Ale nagle okrzyk z tłumu zaskoczył Jazona i obejrzał się. Dziwny widok uderzył jego oczy.
Bryły ziemi przykrywające zęby smoka zaczęły się poruszać, a jasne groty włóczni przebiły się przez powierzchnię. Hełmy z powiewającymi pióropuszami pojawiły się następnie, a po nich przyszły ramiona, ręce i nogi mężczyzn. W jednej chwili pole zaroiło się od uzbrojonych wojowników nacierających na Jazona.
Był tylko jednym bohaterem przeciwko całemu temu wrogowi, ale ten widok wlał tę samą odwagę, która przyszła do niego, w serce każdego z Argonautów, i rzucili się, aby pomóc swojemu przywódcy. Jazon dzielnie prowadził przeciwko wojownikom, ale nie byłoby dla niego i Greków żadnej nadziei, gdyby jego odwaga nie została nagrodzona po raz drugi. Medea wysłała bohaterowi zaczarowany miecz. Rzucił go w szeregi wojowników, a ci nagle zaprzestali atakować Greków, rzucili się do walki między sobą i zostali zniszczeni.
Na Jazona czekało jeszcze jedno niebezpieczeństwo: smok, który strzegł runa oczami, które nigdy się nie zamykały. Jego nowa odwaga podołała i temu.

Wszedł do gaju, który chronił złote runo, zdjął lśniącą tkaninę z dębu, na którym wisiała, wymknął się smokowi i wypłynął z Argonautami w podróż powrotną do Grecji.
Ludzie ogłosili Jazona królem, gdy on i reszta tych młodych greckich bohaterów wylądowała w Tesalii. Wybrali go za jego męstwo, nie za łupy, i zdawało się to dodawać mu nowej chwały, że wyruszył jako poszukiwacz przygód, a wrócił jako zwycięzca w wielkiej walce.
Najdziwniejszą częścią tej historii jest to, że nikt nie wie, co się stało ze złotym runem po tym, jak Jazon i Argonauci przywieźli je do domu. Nikt zdaje się nigdy więcej o nim nie słyszał. Być może nawet taki skarb jak ten spowszedniał i stracił wartość w porównaniu ze złotą nagrodą odwagi w czynie, którą Argonauci znaleźli i zachowali do końca życia.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.