Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoGdzie prowadził Labirynt
Carolyn Sherwin Bailey
Dostosuj
Daidalos stał w cieniu u wejścia do Labiryntu i patrzył, jak jeden z herosów wchodzi w ciemny korytarz. Był to dziwny, tajemniczy budynek, który Daidalos, artysta faworyzowany przez bogów, zbudował swoją wielką umiejętnością. Niezliczone kręte przejścia i zakręty otwierały się na siebie nawzajem w mylącym labiryncie, który zdawał się nie mieć ani początku, ani końca. W Grecji płynęła rzeka Meander, której nigdy nie prześledzono do źródła, ponieważ płynęła naprzód i w tył, zawsze wracając, a Daidalos zaplanował Labirynt na wzór biegu rzeki Meander.
Nie było prawie niczego, czego Daidalos nie potrafiłby dokonać rękami, gdyż bogowie obdarzyli go wielkimi darami. Ale bardziej niż uczciwość lubił podstęp i spędził lata, używając swojego bystrego umysłu, aby wymyślić ten labirynt.

Gdy spoglądał w ciemne zaułki Labiryntu, zobaczył, jak heros znika. Ten już nigdy nie powróci, wiedział Daidalos, ponieważ nikt nigdy nie potrafił cofnąć się swoimi śladami przez jego zakręty. Jak wiele tajemniczych rzeczy, Labirynt pochwytywał i niszczył nawet odważnych.
Szkoda, że coś tak strasznego miało się wydarzyć w taki dzień jak ten. Oliwne drzewa Krety były w pełni liści, a Daidalos słyszał słowika śpiewającego w pobliskim lesie. Ale był głuchy na muzykę ptaków, ponieważ nasłuchiwał innego dźwięku. Był maj roku, dzień, w którym Ateny wysyłały daninę w postaci siedmiu najsilniejszych młodzieńców i siedmiu najpiękniejszych córek Grecji, aby ich zapędzono do Labiryntu, jako daninę dla króla Minosa z Krety. Minotaur, wściekła bestia, pół człowiek, pół byk, czekał w tajemnych korytarzach, aby ich pożreć. Daidalos zbudował Labirynt i uwięził w nim Minotaura, aby zyskać przychylność króla Minosa. Dźwiękiem, którego nasłuchiwał, był płacz tych młodzieńców i dziewcząt w drodze na ofiarę.
Droga była dziwnie cicha, chociaż Daidalos widział białe szaty dzieci, które zmierzały ku niemu przez aleje kwitnących drzew. Ich oczy błyszczały odwagą, a młodzieńiec wyższy i starszy od innych prowadził je. Daidalos zadrżał i ukrył się za porośniętym mchem brzegiem, gdy go zobaczył.
Cała Grecja zaczynała mówić o tym młodzieńcu, Tezeuszu, synu króla Aten. Niedawno przybył do Aten, mieszkawszy wcześniej z dziadkiem w Trojzenie, i zadziwił lud swoją siłą. Chłopcy na ulicach początkowo trochę go wyśmiewali z powodu długiej jońskiej szaty, którą nosił, i długich włosów. Nazywali go dziewczyną i mówili, że nie powinien wychodzić sam w miejsca publiczne. Słysząc to szyderstwo, Tezeusz odprzągł załadowany wóz, który stał w pobliżu, i rzucił go lekko w powietrze, ku zdumieniu wszystkich, którzy go widzieli. Następnie Tezeusz pokonał około pięćdziesięciu olbrzymów, którzy mieli nadzieję obalić rząd Aten i ustanowić w mieście swoje własne rządy grabieży i terroru. Potem Tezeusz, dzięki swojej nadzwyczajnej sile, schwytał wściekłego byka, który niszczył pola zboża za miastem, i przyprowadził go jako jeńca do Aten.
Daidalos nie wiedział jednak o tym ostatnim wyczynie, jakiego podjął się Tezeusz.
Ateńczycy byli w głębokim smutku, gdy przybył na dwór Aten, ponieważ był to czas roku, gdy jej synowie i córki musieli zostać wysłani na doroczną ofiarę dla króla Minosa. Tezeusz postanowił spróbować ocalić swoich rodaków od tej zbyt wielkiej ofiary i sam zgłosił się jako jedna z ofiar mających odpłynąć na Kretę. Jego ojciec, król Egeusz, niechętnie pozwalał mu odejść. Starzał się, a Tezeusz był jego nadzieją na tron Aten. Ale nadszedł dzień daniny, siedem dziewcząt i sześciu chłopców wybrano losowaniem, i odpłynęli z Tezeuszem statkiem, który wypłynął pod czarnymi żaglami.
Gdy przybyli na Kretę, ofiary przedstawiono królowi Minosowi, a Tezeusz zobaczył Ariadnę, jego córkę, siedzącą u stóp tronu. Ariadna była tak piękna, że do dziś możemy widzieć jej koronę z klejnotów na niebie, gwiaździsty krąg nad konstelacją Herkulesa, który klęczy u jej stóp. Była też tak dobra, jak piękna, i wielka litość wypełniła jej serce, gdy zobaczyła Tezeusza i tych młodych ludzi z Aten, mających zginąć w Labiryncie. Chciała ocalić ich wszystkich, aby stali się chwałą Aten, gdy dorosną, dlatego dała Tezeuszowi miecz na spotkanie z Minotaurem oraz zwój cienkiej białej nici.
Daidalos z ukrycia widział to wszystko i zdziwił się, gdy Tezeusz zbliżył się do Labiryntu i nieustraszenie wszedł do środka.
Podążając krętymi, wijącymi się korytarzami, Tezeusz odwijał swoją białą nić i zostawiał ją za sobą. Szedł śmiało, aż dotarł do pożerającej bestii w centrum Labiryntu i zabił ją z łatwością ostrą klingą Ariadny. Następnie Tezeusz cofnął się, podążając za nicią, i znalazł drogę wyjścia z Labiryntu, z powrotem do światła. Daidalosa ogarnął przemożny strach, ponieważ podstęp jego dzieła został odkryty. Nie będzie już więcej ofiar z herosów i dzieci Grecji dla Minotaura. Kręte ścieżki Labiryntu zostały wyprostowane przez białą nić prawdy Tezeusza.
Król Minos był najbardziej ze wszystkich zły na Daidalosa za tę porażkę labiryntu. Uwięził Daidalosa i jego syna, Ikara, którego Daidalos kochał bardziej niż cokolwiek innego na świecie, w wysokiej wieży na Krecie. Kiedy uciekli, postawił straże na całym wybrzeżu wyspy i nakazał przeszukać wszystkie statki, aby tych dwóch nie mogło odpłynąć morzem. Ikar miał wielką wiarę w swojego ojca i błagał go, aby znalazł jakiś sposób, dzięki któremu mogliby uniknąć straży i rozpocząć nowe życie na innej wyspie. Tak więc Daidalos zapomniał lekcji Labiryntu i zabrał się za robienie skrzydeł dla siebie i Ikara.
Skrzydła były tak samo fałszywe, jak labirynt był kręty. Daidalos kazał chłopcu zbierać wszystkie pióra, jakie mógł znaleźć, które upuściły ptaki morskie i leśne. Ikar przynosił pełne ręce tych piór; był bardzo dumny ze swojego ojca i zawsze pragnął być na tyle dorosły, aby pomagać mu w pracy. Siadał obok ojca w zaciszu cedrowego gaju, sortując większe pióra od mniejszych i przynosząc wosk, który pszczoły zostawiły w dziuplach drzew. Daidalos spajał pióra razem swoimi zręcznymi palcami, zaczynając od najmniejszych i dodając dłuższe, aby naśladować łuk skrzydeł ptaka. Szył duże pióra nitką i mocował pozostałe woskiem, aż ukończył dwie pary skrzydeł. Przymocował je do własnych ramion i do ramion Ikara, i pobiegli na brzeg, unieśli się w górę i poczuli moc ptaków, przygotowując się do lotu.
Ikar był tak radosny jak słowik, który rozpościera skrzydła, aby nieść swoją pieśń aż do nieba. Ale Daidalos znów był przerażony dziełem swoich rąk. Ostrzegł chłopca:
"Leć środkową drogą, mój Ikarze" – powiedział – "ani wysoko, ani nisko. Jeśli polecisz nisko, morska mgiełka obciąży twoje skrzydła, a słońce może cię zranić swoimi ognistymi promieniami, jeśli polecisz zbyt wysoko. Trzymaj się blisko mnie."
Potem Daidalos pocałował swojego chłopca, uniósł się na skrzydłach i odleciał, przyzywając Ikara, aby podążał za nim. Gdy wznieśli się nad Kretę, oracze przerywali pracę, a pasterze zapominali o swoich stadach, patrząc na ten dziwny widok. Daidalos i jego syn zdawali się być jak dwóch bogów goniących powietrze nad błękitnym morzem.
Razem lecieli obok Samos i Delos, w drodze na Sycylię, długą odległość. Potem Ikar, rozradowany swoimi skrzydłami, zaczął się wznosić i opuszczać niższy kurs, po którym prowadził go ojciec. Przez całe życie chciał zobaczyć miasto bogów na Górze Olimp i teraz nadeszła jego szansa, aby do niego dotrzeć. Ikar był pewien, że jego skrzydła są wystarczająco mocne, aby ponieść go tak daleko, jak pragnął lecieć, ponieważ jego ojciec, któremu ufał, zrobił je dla niego.
W górę, w górę ku niebiosom wznosił się Ikar, ale chłód powietrza zmienił się w palący żar, ponieważ Ikar był blisko słońca.

Żar zmiękczył wosk, który spajał pióra, i skrzydła Ikara odpadły. Wyciągnął ramiona szeroko, ale nie było niczego, co utrzymałoby go w powietrzu.
"Ikarze, mój Ikarze, gdzie jesteś?" – zawołał Daidalos, ale wszystko, co mógł zobaczyć, to zmarszczka na oceanie, gdzie spadł jego syn, oraz jasne, rozproszone pióra unoszące się na powierzchni.
To był prawdziwy koniec Labiryntu, gdzie córki morza, Nereidy, wzięły Ikara w ramiona i poniosły go czule wśród swoich ogrodów z perłowymi kwiatami morskimi. Daidalos bowiem musiał lecieć dalej sam na Sycylię, i chociaż zbudował tam świątynię Apollina i zawiesił w niej swoje skrzydła jako ofiarę dla boga, nigdy więcej nie zobaczył swojego syna.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.