Carolyn Sherwin BaileyPegaz

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Pegaz

Carolyn Sherwin Bailey

1 kapitler · 1 077 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 05:43BokRobot · Strona 1 / 4

Dziwna rzecz wydarzyła się, gdy Perseusz tak bohatersko odciął głowę Meduzy, Gorgony. W miejscu, gdzie krew kapała na ziemię z miecza Perseusza, powstał smukłonogi, cudowny koń ze skrzydłami na ramionach. Koń ten znany był jako Pegaz i nigdy przedtem ani potem nie było tak niezwykłego stworzenia.

W tym czasie młody bohater imieniem Bellerofont odbył podróż z własnej ojczyzny na dwór króla Jobatesa z Licji. Przywiózł dwa zapieczętowane listy w rodzaju listu polecającego od męża córki tego króla, jednego z rodaków Bellerofonta. Pierwszy list brzmiał: „Niosący ten list, Bellerofont, jest niepokonanym bohaterem. Proszę, przyjmij go z całą gościnnością." Drugi zaś był taki: „Radziłbym ci uśmiercić Bellerofonta." Prawda była taka, że zięć króla Jobatesa był zazdrosny o Bellerofonta i naprawdę pragnął go usunąć z drogi, aby zaspokoić własne ambicje.

Król Licji był w sercu człowiekiem przyjaznym i bardzo był zakłopotany, jak postąpić zgodnie z radą zawartą w liście polecającym Bellerofonta. Wciąż jeszcze rozważał tę sprawę, gdy straszliwy potwór, znany jako Chimera, spadł na królestwo. Była to bestia daleko przerastająca wszelkie śmiertelne istoty w grozie. Miała kozie, szorstkie ciało i ogon smoka. Głowa była lwia, z szeroko rozdętymi nozdrzami, które zionęły płomieniami, i rozdziawioną paszczą, która wydzielała trujący oddech, którego dotknięcie było śmiercią. Gdy poddani króla Jobatesa błagali go o ochronę przed Chimerą, przyszła mu nagle myśl. Postanowił wysłać heroicznego cudzoziemca, Bellerofonta, aby spotkał się z bestią i ją pokonał.

Bohater spodziewał się okresu odpoczynku na dworze w Licji. Wyglądał uczty, która być może zostałaby wydana na jego cześć, oraz okazji do popisania się umiejętnością rzucania dyskiem i prowadzenia rydwanu podczas igrzysk dworskich. Ale dzień po przybyciu Bellerofonta do pałacu króla Jobatesa został wysłany, aby wytropić i zabić Chimerę. Nie miał najmniejszego pojęcia, dokąd ma się udać, ani nie miał żadnego planu na zniszczenie stworzenia, ale postanowił, że dobrym planem będzie spędzenie nocy w świątyni Minerwy, zanim stawi czoła niebezpieczeństwu. Minerwa była boginią mądrości i mogła mu pomóc w tej beznadziejnej wyprawie.

BokRobot · Strona 2 / 4

Tak więc Bellerofont udał się do Aten, wybranego miasta Minerwy, i zatrzymał się na noc w jej świątyni, tak zmęczony, że zasnął w trakcie swoich modłów do bogini.

Ilustracja do Pegaz

Ale gdy obudził się rano, znalazł w rękach złotą uzdę i usłyszał głos nakazujący mu, aby pospieszył z nią do studni za miastem.

Pegaz, skrzydlaty koń, pasł się tymczasem na łąkach Muz. Było ich dziewięć, wszystkie siostry i wszystkie przewodniczyły sztukom pieśni i pamięci. Jedna opiekowała się poetami, inna tymi, którzy pisali historie. Była Muza tańca, komedii, astronomii i w ogóle wszystkiego, co czyniło życie bardziej wartościowym w oczach bogów. Potrzebowały czegoś w rodzaju wymarzonego konia, jak Pegaz ze skrzydłami, który niósłby je na swoim grzbiecie na Olimp, ilekroć chciały wrócić z ziemi.

Bellerofont nie wiedział nawet o istnieniu Pegaza, ale gdy dotarł do studni, do której skierowała go wyrocznia, tam stał Pegaz, a raczej ten koń Muz unosił się tam, bo skrzydła utrzymywały go tak, że kopyta ledwie dotykały ziemi. Gdy Pegaz zobaczył złotą uzdę, którą bogini Mądrości dała Bellerofontowi, podszedł wprost do bohatera i stanął spokojnie, aby dać się zaprząc. Ciemny cień przemknął właśnie po niebie; przerażająca Chimera unosiła się nad głową Bellerofonta, jej ogniste szczęki sypały na niego iskrami.

Ilustracja do Pegaz

Bellerofont dosiadł Pegaza i mocno ujął złote wodze w jedną rękę, podczas gdy drugą wymachiwał mieczem. Wzniósł się szybko w powietrze i spotkał żarłoczne stworzenie w zaciekłej bitwie w chmurach. Ani przez chwilę skrzydlaty koń nie zachwiał się, a Bellerofont łatwo zabił Chimerę. Była to wielka ulga dla ludu Licji, a także dla ludzi wszystkich czasów. Być może słyszałeś o Chimerze. Oznacza ona dziś jakikolwiek rodzaj terroru, który nie jest wcale tak trudny do pokonania, jak się wydawało na początku, gdy ludzie się go bali.

BokRobot · Strona 3 / 4

Ta historia powinna kończyć się tym, że bohater oddaje skrzydlatego rumaka Muzy i wkracza do królestwa Licji w wielkim triumfie, ale stało się coś zupełnie innego. Bellerofont postanowił zatrzymać Pegaza i jeździł na nim tak długo i tak ciężko, że wpadł w wielką pychę i zarozumiałość z powodu swego sukcesu. Pewnego dnia Bellerofont postanowił poprowadzić Pegaza do bram bogów na niebie, co było zbyt wielką ambicją dla śmiertelnika, który nie otrzymał jeszcze zaproszenia od mieszkańców Olimpu. Jowisz zobaczył tego jeźdźca niebios wznoszącego się coraz wyżej i bardzo się na niego rozgniewał. Posłał gza, który użądlił Pegaza i sprawił, że zrzucił Bellerofonta na ziemię. Od tego czasu był on zawsze kulawy i ślepy.

To naprawdę nie było winą Pegaza. Był on tylko rumakiem tych, którzy podążali za marzeniami, nawet jeśli miał skrzydła. Gdy jego jeździec spadł, Pegaz również spadł, i wylądował bez szwanku, ale daleko od swoich dawnych pastwisk. Nie wiedział, w którym kierunku leżą ani jak znaleźć drogę powrotną do przyjaciół, Muz. Skrzydła Pegaza zdawały się być mu niepotrzebne. Wędrował z jednego końca kraju na drugi, przepędzany z jednego pola na następne przez prostaków, którzy brali go za rodzaj smoka z powodu jego skrzydeł. Starzał się i tracił szybkość. Wydawało mu się nawet, że jego skrzydła są tylko ciężarem, który ciągnie go w dół, i że nigdy nie będzie mógł ich znów użyć.

W końcu to samo spotkało Pegaza, co dziś spotyka stare konie, które w młodości cieszyły się wspaniałą karierą wyścigową. Został sprzedany rolnikowi i zaprzężony do pługa. Pegaz nie był przyzwyczajony do tej ciężkiej pracy na roli; jego siła lepiej pasowała do wspinania się w powietrzu niż do mozolnego kroczenia po powierzchni ziemi. Używał całej siły, jaką mógł włożyć w ciągnięcie pługa, ale skrzydła ciągnęły się i przeszkadzały, a jego pan bił jego obolały grzbiet wołowym batem. To mógłby być koniec tego skrzydlatego konia, ale pewnego dnia spotkało go szczęście.

BokRobot · Strona 4 / 4

Przechodził tamtędy młodzieniec, umiłowany przez Muzy. Był tak biedny, że często nie miał innego schronienia niż lasy i żywopłoty, ani innego pożywienia niż dzikie owoce i zioła polne. Ale ten młodzieniec potrafił ująć piękno ziemi, jej wzgórza i doliny, jej świątynie, kwiaty oraz pragnienia i miłości ludzi w słowa, które śpiewały razem, jak śpiewają nuty lutni. Był młodym poetą.

Poeta uczuł wielkie współczucie dla konia, którego zobaczył w polu, pochylonego nisko pod ciosami swego prostackiego pana, ze skrzydłami ciągnącymi się i poszarpanymi. „Pozwól mi spróbować poprowadzić twojego konia," poprosił, przechodząc przez pole i dosiadając grzbietu Pegaza.

Nagle stało się tak, jakby któryś z bogów dosiadał Pegaza. Podniósł wysoko głowę, a jego ciężkie stopy oderwały się od skib ziemi. Skrzydła wyprostowały się i rozpostarły szeroko.

Ilustracja do Pegaz

Niosąc młodzieńca, Pegaz wzniósł się w powietrze, gdy wieśniacy zebrali się ze wszystkich okolicznych gospodarstw, aby oglądać cud – skrzydlatego konia ze złotą, falującą grzywą, wznoszącego się, a potem znikającego w chmurach, które otwierały się na Olimp.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like