Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoJak Orion odzyskał wzrok
Carolyn Sherwin Bailey
Dostosuj
Neptun, ociężały stary bóg morza, miał syna imieniem Orion, który kochał lasy niemal tak mocno, jak ocean. Od czasu, gdy Orion był na tyle dorosły, by złapać konika morskiego i pojechać na jego grzbiecie do brzegu, znikał z domu w głębinach morskich na wiele dni. Gdy Neptun zadął w konchę, aby przywołać go do domu, Orion wracał z żalem, opowiadając o niedźwiedziu, którego widział w lesie, lub o plastrze dzikiego miodu, który znalazł w starym dębie.

Neptun chciał, aby Orion był szczęśliwy, więc w końcu pozwolił mu brodzić tak daleko i tak głęboko, jak tylko zechce. Nikt wcześniej nie potrafił brodzić w bezkresnym oceanie, ale Oriona można było zobaczyć każdego dnia, jego ciemna głowa wystawała nad powierzchnię, a stopy poruszały się pod spodem, nie dotykając dna. Nie musiał już polegać na rydwanie ojca, delfinach ani konikach morskich, aby dostać się do brzegu.
Orion zaczął więc spędzać dużo czasu na lądzie, a gdy dorósł, stał się potężnym myśliwym. Jego strzały zdawały się być zaczarowane przez Dianę, tak szybkie i pewne były. Każdego dnia Orion zdobywał wielkie łupy, zwierzynę i jelenie.
Pewnego dnia, gdy szedł przez las z potężnym niedźwiedziem, którego właśnie ubił, na ramionach, nagle natknął się na polanę. W jej środku stał piękny biały zamek, którego wieże sięgały ponad sosny ku niebu. Był otoczony wielkim murem, a gdy Orion zbliżył się i zapytał odźwiernego, dlaczego jest tak ufortyfikowany, usłyszał, że król tego kraju, który w nim mieszka, żyje w ciągłym strachu przed dzikimi zwierzętami.
„Oddałby połowę swojego królestwa temu, kto oczyściłby las z drapieżnych bestii" — powiedział odźwierny Orionowi.
Gdy Orion słuchał, spojrzał w górę na okno jednej z wież zamku i zobaczył twarz córki króla, Merope, patrzącą na niego z góry. Jej twarz była jasna, z niebieskimi oczami i uśmiechniętymi ustami, otoczona złotymi włosami, które opadały jak deszcz i otulały ją jak płaszcz. Orion cieszył się na myśl, że Merope uśmiecha się do niego, choć jej oczy naprawdę patrzyły ponad tego nieokrzesanego syna morza, ku brzegom Koryntu, gdzie bohaterowie wypływali na przygody.
„Czy król, przypadkiem, nie oddałby swojej córki Merope myśliwemu, który oczyści las z dzikich zwierząt?" — zapytał Orion.
Odźwierny spojrzał na kudłate włosy Oriona, bose stopy i płaszcz ze skóry lwa. Odwrócił się, aby ukryć uśmiech, odpowiadając: „Można by zapytać króla".
Orion wrócił w głębokie miejsca, gdzie noc stawała się straszna od krzyków drapieżników polujących na ludzi. Neptun nie widział swojego syna przez wiele księżyców. Orion strzelał do lwów i walczył w pojedynkę z niedźwiedziami. Dusił wielkie węże własnymi muskularnymi rękami i polował na wilka i tygrysa oszczepem. Gdy las został oczyszczony z plagi ludojadów, Orion wrócił do zamku na polanie, nie czekając, aby zmyć krew z rąk i szat, i stanął przed królem.
„Las jest wolny od dzikich zwierząt, które zabijają, o królu" — powiedział Orion. „Możesz zburzyć swoje mury i chodzić bezpiecznie wśród drzew. Jako moją nagrodę proszę o rękę twojej córki, Merope. Chciałbym zabrać ją do mojego pałacu z koralowca i muszli w królestwie Neptuna. Jeśli odmówisz, wezmę ją siłą".
Król był bez słowa. Potem, zdając sobie sprawę, o co prosi ten syn morza, zdawał się nie mieć słów na swój gniew. Uniósł berło w gniewie i uderzył Oriona w oczy. „Precz z mojego dworu, przechwałko" — rozkazał.
Orion podniósł się z klęczek u stóp tronu i przyłożył ręce do oczu, bo pokój nagle wydał mu się ciemny jak noc. Próbował znaleźć drzwi, ale potknął się, macając w ciemności, aż słudzy musieli wziąć go za ręce i wyprowadzić na zewnątrz. Szydzili z niego, gdy wypychali go przez bramę pałacu, i patrzyli, jak ten potężny myśliwy, który miał siłę morza w swoich kończynach, zatacza się po drodze jak ślepy żebrak.
Orion był teraz niewidomy. Król, za jego zuchwałość w proszeniu o Merope, oślepił go.
Bez słońca za dnia i bez księżyca w nocy Orion wędrował po ziemi wzdłuż i wszerz, pytając każdego, kogo spotkał, jak znaleźć światło na nowo.
Raz dotarł do miejsca w lesie, gdzie usłyszał wiele miękkich kroków tańczących na mchu w rytm wesołej fujarki. Orion wyciągnął ramiona, kierując się coraz bliżej ku Hamadriadom, tym wesołym stworzeniom lasu, które bawiły się cały dzień z Panem i jego melodiami.
„Czy możecie wskazać mi drogę do Apolla, który powozi rydwanem słońca?" — zapytał Orion.
„O, nie" — odpowiedziały Hamadriady, rozpraszając się na widok ślepego wędrowca. „Rzadko widujemy Apolla, bo nie lubi muzyki, którą Pan gra na swojej fujarce".
Więc Orion potykał się dalej, a w swojej wędrówce usłyszał zgrzyt i zgiełk bitwy, gdy dwie armie starły się w śmiertelnej walce na skraju miasta. Rydwany wojenne przejeżdżały obok niego, słyszał uderzenie tarczy o tarczę i jęki bohaterów, którzy padli śmiertelnie ranni.
„Ci wojownicy muszą znać drogę do światła" — pomyślał Orion, a chroniąc się przy kolumnie, zawołał do jednego wojownika: „Czy widziałeś Apolla, powożącego rydwanem słońca, przejeżdżającego tędy ostatnio?"
„Nie" — odpowiedział mężczyzna. „Apollo unika pola bitwy. Nie możemy wskazać ci drogi do boga światła".
Więc Orion wędrował dalej w swojej ciemności, aż w końcu dotarł na wyspę Lemnos. Gdy potykał się po skalistej drodze, do jego uszu doszedł ostry dźwięk młotów uderzających w metal.
„Musi być tu niedaleko kuźnia" — pomyślał Orion — „miejsce tak czarne i brzydkie, jak świat, który tworzy moja ślepota. Słyszałem opowieści o Cyklopach, każdy z jednym okiem, którzy spędzają życie pod górami, wykuwając pioruny w swoich kuźniach. Ich panem jest niezgrabny Wulkan, pogardzany przez bogów. Nie ma sensu podążać za dźwiękiem młota".
Ale wbrew swojej woli Orion szedł dalej. W dźwięku młota było coś, co przyciągało go szybciej niż wesołość Pana czy odgłos bitwy. Wkrótce żar ognia z kuźni dotknął jego twarzy, mówiąc Orionowi, że dotarł do progu kuźni Wulkana u podnóża góry. Zapytał ponownie: „Czy możecie mi powiedzieć, jak trafić do Apolla, który powozi rydwanem słońca?"
Jakże był zaskoczony, gdy usłyszał odpowiedź Wulkana: „Apollo jest tutaj. Wysyłamy trochę złotych wyrobów do jego pałacu, a on zabierze cię ze sobą do słońca, ślepy Orionic".
To była ekscytująca jazda dla Oriona, z dala od ciemności, w której tak długo chodził po ziemi, i w górę drogą gwiazd prowadzącą do słońca.

Apollo powoził rydwanem sam, a gdy dotarli do okazałych złotych kolumn, które strzegły wejścia do jego pałacu, kazał Orionowi patrzeć prosto w oślepiające światło słońca. Gdy patrzył, ślepota Oriona minęła. Otworzył oczy i znów mógł widzieć.
Mity mówią, że Orion nigdy nie opuścił nieba po tym wydarzeniu. Bogowie zamienili go w olbrzyma, z szerokim myśliwskim pasem, mieczem, płaszczem ze skóry lwa i maczugą zrobioną z gwiazd. I sprowadzili nawet Syriusza, jego wiernego psa myśliwskiego, aby na zawsze podążał za swoim panem po niebiosach.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.