Wydanie do czytania BokRobot
Książki
Za darmoArgonauci
E. M. Berens
Dostosuj
Ezon, król Jolkos, został zmuszony do ucieczki ze swego królestwa, gdy jego młodszy brat Pelias zagarnął tron. Ezonowi udało się ocalić swego młodego syna Jazona, zaledwie dziesięcioletniego, i powierzył go opiece centaura Chirona. Pod przewodnictwem Chirona Jazon ćwiczył się wraz z innymi szlachetnymi młodzieńcami, którzy później mieli zasłynąć z odwagi i bohaterskich czynów. Przez dziesięć lat Jazon mieszkał w jaskini centaura, ucząc się wszystkich pożytecznych i wojennych sztuk. Gdy zbliżał się do wieku męskiego, poczuł przemożne pragnienie odzyskania swego prawowitego dziedzictwa. Pożegnał się więc z dobrym nauczycielem i wyruszył do Jolkos, aby zażądać królestwa od swego wuja Peliasa.
W czasie podróży Jazon dotarł do szerokiej, pieniącej się rzeki. Na brzegu ujrzał staruszkę, która błagała go, aby przeniósł ją na drugą stronę. Zawahał się, wiedząc, że nawet sam z trudem poradzi sobie z gwałtownym prądem, ale zlitował się nad nią i wziął ją na ręce. Z wielkim wysiłkiem dotarł na przeciwległy brzeg. Gdy tylko jej stopy dotknęły ziemi, przemieniła się w piękną kobietę. Uśmiechnęła się do zdumionego młodzieńca i powiedziała mu, że jest boginią Herą i że odtąd będzie go prowadzić i chronić. Potem zniknęła. Pełen nadziei i odwagi Jazon ruszył dalej. Zdał sobie sprawę, że zgubił w rzece jeden sandał, ale ponieważ nie mógł go odzyskać, szedł dalej bez niego.

Gdy Jazon przybył do Jolkos, zastał swego wuja na rynku składającego publiczną ofiarę Posejdonowi. Po ceremonii król zauważył dostojnego nieznajomego, którego męska uroda i bohaterska postawa już przyciągnęły uwagę ludu. Widząc, że jedna stopa jest bosa, Pelias przypomniał sobie wyrocznię, która ostrzegała go, że utraci królestwo na rzecz człowieka noszącego tylko jeden sandał. Ukrył swój strach, przemówił życzliwie do młodzieńca i poznał jego imię oraz zamiary. Udając zachwyt nad siostrzeńcem, Pelias ugaszczał go wystawnie przez pięć dni uczt i zabaw. Szóstego dnia Jazon stanął przed wujem i stanowczo zażądał tronu, który mu się prawnie należał. Pelias, ukrywając swe prawdziwe uczucia, uśmiechnął się i zgodził spełnić jego prośbę, ale tylko pod warunkiem, że Jazon najpierw podejmie się dla niego pewnej misji – misji, której Pelias ze względu na swój podeszły wiek nie mógł sam dokonać.
Powiedział Jazonowi, że duch Fryksosa ukazał mu się we śnie, błagając go, aby sprowadził z Kolchidy jego doczesne szczątki i Złote Runo. Jeśli Jazon zdoła zdobyć te święte relikwie, obiecał Pelias, tron, królestwo i berło będą jego.
Historia Złotego Runa
Atamas, król Beocji, poślubił Nephele, nimfę obłoku, a ich dziećmi byli Helle i Fryksos. Ale niespokojna, wędrowna natura Nephele szybko znużyła jej męża. Będąc śmiertelnikiem, miał on niewiele zrozumienia dla swej eterycznej żony, więc rozwiódł się z nią i poślubił piękną, lecz złą Ino, siostrę Semele. Ino nienawidziła swoich pasierbów, a nawet knuła ich śmierć. Ale czujna Nephele udaremniła jej okrutne plany i zdołała wyprowadzić dzieci z pałacu. Umieściła oboje na grzbiecie skrzydlatego barana o runie z czystego złota, daru od Hermesa. Na tym cudownym stworze brat i siostra lecieli przez powietrze nad lądem i morzem. Jednak podczas podróży Helle dostała zawrotów głowy i wpadła do morza, które na jej pamiątkę nazwano później Hellespontem. Utonęła.
Fryksos dotarł bezpiecznie do Kolchidy, gdzie król Ajetes przyjął go gościnnie i dał mu za żonę jedną ze swoich córek. W podzięce Zeusowi za ochronę podczas ucieczki Fryksos złożył w ofierze złotego barana i podarował runo Ajetesowi. Król przybił je w gaju Aresa, poświęcając je bogu wojny. Wyrocznia orzekła, że życie Ajetesa zależy od zachowania runa w bezpieczeństwie, więc strzegł wejścia do gaju za pomocą ogromnego smoka, który nigdy nie zasypiał.
Budowa i wodowanie Argo
Wróćmy do Jazona. Ochoczo podjął się niebezpiecznej wyprawy zaproponowanej przez wuja, który miał nadzieję, że trudy podróży pozbędą się natręta na zawsze.
Jazon szybko zaczął snuć plany. Zaprosił do udziału młodych bohaterów, z którymi zaprzyjaźnił się pod opieką Chirona. Nikt nie odmówił; wszyscy czuli się zaszczyceni, mogąc wziąć udział w tak szlachetnym i bohaterskim przedsięwzięciu.
Jazon zwrócił się następnie do Argosa, jednego z najzdolniejszych szkutników owego czasu. Pod kierunkiem Pallady Ateny Argos zbudował wspaniałą galerę o pięćdziesięciu wiosłach, zwaną Argo. Bogini wbudowała w górny pokład deskę z mówiącego dębu wyroczni Zeusa w Dodonie; deska ta zachowała swą proroczą moc. Zewnętrzna strona okrętu była ozdobiona wspaniałymi rzeźbami. Statek był tak mocny, że urągał wiatrom i falom, a zarazem tak lekki, że bohaterowie mogli go nieść na ramionach, gdy zaszła potrzeba. Gdy okręt był gotowy, Argonauci – tak nazwani od swego statku – zebrali się i losowali swoje stanowiska.
Jazon został mianowany naczelnym dowódcą. Tifis pełnił funkcję sternika, Linkeus – pilota. Na dziobie siedział sławny bohater Herakles; na rufie – Peleus (ojciec Achillesa) i Telamon (ojciec Wielkiego Ajasa). W przestrzeni wewnętrznej znajdowali się Kastor i Polluks, Neleus (ojciec Nestora), Admet (mąż Alkestis), Meleager (pogromca dzika kalidońskiego), Orfeusz (sławny śpiewak), Menojtios (ojciec Patrokla), Tezeusz (późniejszy król Aten) i jego przyjaciel Piritous (syn Iksjona), Hylas (przybrany syn Heraklesa), Eufemos (syn Posejdona), Ojleus (ojciec Ajasa Mniejszego), Zetes i Kalais (skrzydlaci synowie Boreasza), Idmon Wróżbita (syn Apolla), Mopsos (tesalski prorok) oraz wielu innych.
Przed wypłynięciem Jazon złożył uroczystą ofiarę Posejdonowi i wszystkim innym bóstwom morskim. Wezwał także ochrony Zeusa i Mojr. Mopsos wziął wróżby i uznał je za pomyślne, więc bohaterowie wsiedli na okręt. Powiał pomyślny wiatr; zajęli wyznaczone miejsca, podnieśli kotwicę, a statek pomknął jak ptak z portu na wody wielkiego morza.
Przybycie na Lemnos
Argo wraz z dzielną załogą pięćdziesięciu bohaterów wkrótce zniknęła z oczu. Tylko słabe echo słodkiej muzyki Orfeusza dobiegało z morską bryzą do brzegu.

Przez pewien czas wszystko szło gładko, ale wkrótce zła pogoda zapędziła okręt do portu na wyspie Lemnos. Wyspa ta była zamieszkana wyłącznie przez kobiety. W poprzednim roku, w napadzie szalonej zazdrości, zabiły one wszystkich mężczyzn na wyspie, z wyjątkiem ojca ich królowej, Hypsypile. Ponieważ teraz musiały same bronić wyspy, zawsze wypatrywały niebezpieczeństwa. Gdy z daleka dostrzegły Argo, uzbroiły się i pobiegły na brzeg, zdeterminowane, aby odeprzeć każdą inwazję.
Gdy Argo wpływała do portu, Argonauci ze zdumieniem ujrzeli uzbrojony tłum kobiet. Wysłali herolda w jednej ze swych łodzi, niosącego laskę pokoju i przyjaźni. Królowa Hypsypile zaproponowała, aby wysłać nieznajomym żywność i dary, by uniemożliwić im lądowanie. Ale jej stara piastunka, stojąca obok, zasugerowała, że to dobra okazja, aby znaleźć szlachetnych mężów, którzy broniliby ich i położyli kres ich nieustannemu strachowi. Hypsypile uważnie wysłuchała rady piastunki i po krótkiej naradzie postanowiła zaprosić nieznajomych do miasta.
Jazon, ubrany w swój purpurowy płaszcz – dar od Pallady Ateny – zszedł na ląd z kilkoma towarzyszami. Tam spotkała go delegacja najpiękniejszych lemnijskich kobiet. Jako dowódca wyprawy został zaproszony do pałacu królowej. Gdy stanął przed Hypsypile, tak uderzyła go jego boska, bohaterska postawa, że podała mu berło swego ojca i zaprosiła, aby zasiadł na tronie obok niej. Jazon zamieszkał następnie w królewskim zamku, podczas gdy jego towarzysze rozproszyli się po mieście, spędzając czas na ucztach i rozkoszach. Tylko Herakles i kilku wybranych towarzyszy pozostało na pokładzie okrętu.
Dzień za dniem odkładano wypłynięcie. Argonauci, pogrążeni w nowym życiu pełnym rozpusty, niemal zapomnieli o celu swej wyprawy – aż nagle pojawił się wśród nich Herakles i przypomniał im o obowiązku.
Giganci i Dolionowie
Argonauci wznowili podróż, ale przeciwne wiatry zapędziły ich na wyspę zamieszkaną przez Dolionów. Ich król, Kyzikos, przyjął ich z wielką życzliwością i gościnnością. Dolionowie byli potomkami Posejdona, który chronił ich przed częstymi atakami dzikich sąsiadów, zrodzonych z ziemi Gigantów – potworów o sześciu ramionach każdy.
Podczas gdy jego towarzysze uczestniczyli w bankiecie wydanym przez króla Kyzikosa, Herakles – który jak zwykle został na straży okrętu – zauważył, że Giganci blokują port ogromnymi głazami. Natychmiast dostrzegł niebezpieczeństwo i zaatakował ich strzałami, zabijając wielu. Potem inni bohaterowie przyszli mu z pomocą i wspólnie zniszczyli resztę.
Argo wypłynęła ponownie, ale w nocy zerwała się gwałtowna burza i zapędziła okręt z powrotem na brzegi przyjaznych Dolionów. Niestety, z powodu ciemności mieszkańcy nie poznali swych dawnych gości. Biorąc ich za wrogów, Dolionowie zaatakowali. Ci, którzy niedawno rozstali się jako przyjaciele, teraz toczyli śmiertelną walkę. W walce Jazon sam przebił serce swego przyjaciela, króla Kyzikosa. Pozbawieni wodza Dolionowie uciekli do miasta i zamknęli bramy. Gdy nastał świt, obie strony uświadomiły sobie swój straszliwy błąd. Ogarnął ich głęboki smutek i wyrzuty sumienia. Przez trzy dni bohaterowie pozostawali z Dolionami, odprawiając obrzędy pogrzebowe za poległych z wszelkimi oznakami żałoby.
Porzucenie Heraklesa
Argonauci wypłynęli ponownie. Po burzliwej podróży dotarli do Mizji, gdzie mieszkańcy przyjęli ich obfitymi ucztami.
Podczas gdy jego przyjaciele biesiadowali, Herakles – który odmówił udziału – udał się do lasu, aby znaleźć jodłę na wiosło. Jego przybrany syn Hylas zatęsknił za nim i poszedł go szukać. Gdy młodzieniec dotarł do źródła w najbardziej ustronnej części lasu, nimfa źródła tak oczarowała się jego urodą, że pociągnęła go pod wodę i nigdy więcej go nie widziano. Polifem, inny bohater, który akurat przebywał w lesie, usłyszał krzyk Hylasa o pomoc. Spotkał Heraklesa i opowiedział mu, co się stało. Natychmiast zaczęli szukać zaginionego młodzieńca, ale nie znaleźli po nim śladu. Podczas gdy szukali, Argo wypłynęła, pozostawiając ich.

Okręt przebył już pewną odległość, zanim zauważono nieobecność Heraklesa. Niektórzy bohaterowie chcieli zawrócić po niego; inni woleli płynąć dalej. W środku sporu bóg morza Glaukos wynurzył się z fal i powiedział im, że wolą Zeusa jest, aby Herakles pozostał, ponieważ ma do wykonania inną misję. Argonauci kontynuowali podróż bez swych towarzyszy. Herakles wrócił do Argos, podczas gdy Polifem pozostał u Mizyjczyków, założył miasto i został jego królem.
Zawody z Amykiem
Następnego ranka Argo przybiła do krainy Bebryków. Ich król, Amykos, był sławnym bokserem, który nie pozwalał żadnemu cudzoziemcowi opuścić swych brzegów bez zmierzenia się z nim sił. Gdy bohaterowie poprosili o pozwolenie na lądowanie, powiedziano im, że mogą to uczynić tylko wtedy, gdy jeden z nich stoczy walkę bokserską z królem. Polluks, najlepszy bokser w Grecji, został wybrany na ich mistrza. Walka się odbyła i po ogromnym wysiłku okazała się śmiertelna dla Amyka, który nigdy wcześniej nie został pokonany.
Fineusz i Harpie
Argonauci popłynęli w kierunku Bitynii, gdzie panował ślepy, stary król-prorok Fineusz, syn Agenora. Fineusz został ukarany przez bogów przedwczesną starością i ślepotą za nadużywanie daru proroctwa. Dręczyły go także Harpie, które spadały na jego jedzenie i albo je pożerały, albo bezcześciły tak, że nie można go było zjeść. Ten biedny starzec, drżący z osłabienia i mdlejący z głodu, stanął przed Argonautami i błagał ich o pomoc przeciwko swym diabelskim dręczycielom. Zetes i Kalais, skrzydlaci synowie Boreasza, rozpoznali w Fineuszu męża ich siostry Kleopatry. Uściskali go czule i obiecali uwolnić go z jego bolesnej sytuacji.
Bohaterowie przygotowali bankiet na brzegu morza i zaprosili Fineusza. Ale gdy tylko zajął miejsce, Harpie spadły i pożarły całe jedzenie. Zetes i Kalais wznieśli się w powietrze, przepędzili Harpie i ścigali je z dobytymi mieczami, gdy pojawiła się Iris, szybkonoga posłanka bogów. Rozkazała im zaprzestać zemsty, obiecując, że Fineusz nie będzie już więcej niepokojony.
Uwolniony wreszcie od swych dręczycieli starzec usiadł i spożył obfity posiłek ze swymi dobrymi przyjaciółmi Argonautami. Opowiedzieli mu o celu swej wyprawy. W podzięce za ocalenie Fineusz udzielił im wielu pożytecznych rad dotyczących podróży. Ostrzegł ich przed wieloma niebezpieczeństwami, które ich czekały, i pouczył, jak je pokonać.
Przejście Symplegad
Po dwóch tygodniach w Bitynii Argonauci wypłynęli ponownie. Nie odpłynęli daleko, gdy usłyszeli ogromny huk. Dochodził on z dwóch wielkich skalistych wysp zwanych Symplegadami, które unosiły się na morzu i nieustannie się zderzały i rozdzielały.
Przed opuszczeniem Bitynii ślepy, stary wróżbita Fineusz powiedział im, że będą musieli przepłynąć między tymi strasznymi skałami, i wyjaśnił, jak zrobić to bezpiecznie. Gdy zbliżali się do niebezpieczeństwa, przypomnieli sobie jego radę i poszli za nią. Tifis sternik stał przy sterze, podczas gdy Eufemos trzymał gołębicę gotową do wypuszczenia. Fineusz powiedział, że jeśli gołębica odważy się przelecieć, oni mogą bezpiecznie podążyć za nią. Eufemos wypuścił ptaka. Poleciał szybko między wyspy, ale nawet wtedy stracił kilka piór z ogona, gdy skały zderzyły się z hukiem. Wykorzystując moment, gdy skały rozdzieliły się ponownie, Argonauci wiosłowali z całych sił i przepłynęli bezpiecznie. Po cudownym przejściu Argo Symplegady na stałe utknęły i przytwierdziły się do dna morskiego.
Stymfalijskie Ptaki
Argo płynęła wzdłuż południowego wybrzeża Pontu i dotarła do wyspy Aretias, która była zamieszkana przez ptaki strzelające ostrymi piórami jak strzałami ze skrzydeł podczas lotu. Gdy statek sunął, Ojleus został zraniony przez jednego z tych ptaków. Argonauci odbyli naradę i za radą doświadczonego bohatera Amfidamasa wszyscy założyli hełmy i podnieśli lśniące tarcze, wydając tak przerażające okrzyki, że ptaki uciekły w przerażeniu. Argonauci mogli wówczas bezpiecznie wylądować na wyspie.
Tam znaleźli czterech rozbitków, którzy okazali się synami Fryksosa. Jazon powitał ich jako swych kuzynów. Gdy dowiedzieli się o celu wyprawy, zaoferowali, że towarzyszyć będą Argo i poprowadzą bohaterów do Kolchidy. Opowiedzieli im również, że Złotego Runa strzeże przerażający smok, że król Ajetes jest niezwykle okrutny i że jako syn Apolla posiada nadludzką siłę.
Przybycie do Kolchidy

Zabierając ze sobą czterech nowo przybyłych, Argonauci popłynęli dalej. Wkrótce ujrzeli ośnieżone szczyty Kaukazu. Pod wieczór usłyszeli głośne łopotanie skrzydeł nad głowami – to był ogromny orzeł Prometeusza lecący dręczyć szlachetnego, długo cierpiącego tytana. Wkrótce potem usłyszeli jego przerażające jęki. Tej nocy dotarli do celu podróży i zarzucili kotwicę w spokojnych wodach rzeki Fasis. Na lewym brzegu ujrzeli Cytę, stolicę Kolchidy. Po prawej stronie rozciągało się szerokie pole i święty gaj Aresa, gdzie Złote Runo wisiało na wspaniałym dębie, lśniąc w słońcu. Jazon napełnił złoty puchar winem i wylał libację ku czci Matki Ziemi, bogów tej krainy i cieniom bohaterów, którzy zginęli podczas podróży.
Następnego ranka Argonauci odbyli naradę. Postanowili najpierw spróbować życzliwych i pojednawczych słów wobec króla Ajetesa, mając nadzieję przekonać go, aby oddał Złote Runo. Jazon z kilkoma wybranymi towarzyszami – Telamonem, Augeaszem i czterema synami Fryksosa – udał się do królewskiego pałacu, podczas gdy reszta załogi strzegła Argo.
Gdy ujrzeli zamek, zdumieli się jego ogromnymi rozmiarami i potęgą. Przy wejściu wśród bujnych, parkowych ogrodów grały świecące fontanny. Tam spotkały ich córki króla, Chalciope i Medea, spacerujące po terenach pałacu. Chalciope rozpoznała swych dawno zaginionych synów wśród młodzieńców towarzyszących bohaterowi – opłakiwała ich jako zmarłych. Młoda i śliczna Medea była urzeczona szlachetną, męską postawą Jazona.
Wieść o powrocie synów Fryksosa szybko rozeszła się po pałacu i sprowadziła na miejsce samego Ajetesa. Przedstawiono mu nieznajomych, a on rozkazał przygotować na ich cześć bankiet. Wszystkie najpiękniejsze damy dworu uczestniczyły w uczcie, ale w oczach Jazona żadna nie mogła się równać z córką króla, młodą i śliczną Medeą.
Po bankiecie Jazon opowiedział królowi o swych przygodach i celu wyprawy – oraz o tym, jak się jej podjął. Ajetes słuchał w milczącym oburzeniu, po czym wybuchnął gniewem, złorzecząc Argonautom i własnym wnukom. Oświadczył, że Runo jest jego prawowitą własnością i że nigdy go nie odda. Ale Jazon przemówił łagodnymi, przekonującymi słowami i uspokoił króla na tyle, że Ajetes obiecał, iż jeśli bohaterowie udowodnią swe boskie pochodzenie, wykonując nadludzkie zadanie, Runo będzie ich.
Zadanie, które wyznaczył Ajetes, było następujące: Jazon musi zaprząc dwa spiżowokopytne, zionące ogniem byki króla – wykonane przez Hefajstosa – do ciężkiego żelaznego pługa. Następnie musi zaorać kamieniste pole Aresa i zasiać bruzdy trującymi zębami smoka. Z tych zębów wyrosną uzbrojeni mężowie. Jazon musi zniszczyć każdego z nich, albo zginie z ich rąk.
Gdy Jazon to usłyszał, serce na chwilę mu zamarło. Ale postanowił nie cofać się przed zadaniem i zaufać pomocy bogów oraz własnej odwadze i energii.
Jazon orze pole Aresa
Jazon wrócił na okręt z przyjaciółmi Telamonem i Augeaszem oraz Argosem, synem Chalciope, aby omówić, jak dokonać tych niebezpiecznych czynów. Argos wyjaśnił wszystkie trudności nadludzkiego zadania i powiedział, że jedynym sposobem na sukces jest pozyskanie pomocy księżniczki Medei, która była kapłanką Hekate i wielką czarodziejką. Pozostali zgodzili się. Argos wrócił do pałacu i za pomocą matki zorganizował spotkanie Jazona z Medeą wczesnym rankiem następnego dnia w świątyni Hekate.

Tam wyznali sobie wzajemną miłość. Medea, drżąc o bezpieczeństwo ukochanego, dała mu magiczną maść, która czyniła każdego nią namaszczonego przez jeden dzień odpornym na ogień i stal oraz niezwyciężonym wobec każdego wroga, niezależnie od jego potęgi. Kazała mu namaścić nią swą włócznię i tarczę w dniu próby. Powiedziała mu również, że po zaoraniu pola i zasianiu zębów z bruzd wyrosną uzbrojeni mężowie. Nie może stracić ducha, ale musi rzucić wśród nich ogromny głaz. Będą walczyć między sobą o niego, a gdy będą zajęci, z łatwością ich zniszczy. Przytłoczony wdzięcznością Jazon serdecznie podziękował jej za mądrą radę i pomoc we właściwym czasie. Wyciągnął do niej rękę i obiecał zabrać ją ze sobą do Grecji jako swą żonę.
Następnego ranka Ajetes w całym swym królewskim przepychu, otoczony rodziną i dworem, udał się w miejsce, skąd miał pełny widok na nadchodzące widowisko. Wkrótce Jazon pojawił się na polu Aresa, wyglądając równie szlachetnie i majestatycznie jak sam bóg wojny. W odległej części pola ujrzał spiżowe jarzma i masywny pług, ale przerażających zwierząt nigdzie nie było widać. Miał właśnie ich szukać, gdy nagle wypadły z podziemnej jaskini, zionąc płomieniami i spowite gęstym dymem.
Przyjaciele Jazona zadrżeli, ale nieustraszony bohater, polegając na magicznych mocach, które dała mu Medea, chwycił byki jeden po drugim za rogi i zmusił je do jarzma. Obok pługa leżał hełm pełen smoczych zębów. Siał je, orząc pole, używając ostrych ukłuć włócznią, aby zmusić potworne stworzenia do ciągnięcia pługa po kamienistej ziemi. Wkrótce pole zostało zaorane.
Podczas gdy Jazon siał smocze zęby w głębokich bruzdach, pilnie wypatrywał, obawiając się, że wyrastające olbrzymie potomstwo może urosnąć zbyt szybko. Gdy tylko zaorał cztery morgi, wyprzągł byki i tak przestraszył je swą bronią, że uciekły z powrotem do swej podziemnej stajni. Tymczasem z bruzd wyrosło uzbrojonych mężów, a całe pole zjeżyło się włóczniami. Ale Jazon przypomniał sobie instrukcje Medei. Chwycił ogromny głaz i cisnął go w środek zrodzonych z ziemi wojowników. Natychmiast zaczęli atakować się nawzajem. Potem Jazon runął na nich z furią i po straszliwej walce nie pozostał przy życiu ani jeden olbrzym.
Wściekły, że jego morderczy plan się nie powiódł, Ajetes nie tylko odmówił oddania Jazonowi Runa, które ten dzielnie zdobył, ale także postanowił zniszczyć wszystkich Argonautów i spalić ich okręt.
Jazon zdobywa Złote Runo
Dowiedziawszy się o zdradzieckich planach ojca, Medea podjęła kroki, aby je udaremnić. W ciemnościach nocy weszła na pokład Argo i ostrzegła bohaterów przed niebezpieczeństwem. Następnie nakłoniła Jazona, aby natychmiast poszedł z nią do świętego gaju i zabrał długo upragniony skarb. Wyruszyli razem. Medea śmiało poprowadziła drogę do gaju, a Jazon podążał za nią. Wkrótce ujrzeli wysoki dąb, z którego najwyższych gałęzi zwisało piękne Złote Runo. U stóp drzewa straszliwy, nieśpiący smok pełnił swą nieustanną straż. Gdy ich zobaczył, rzucił się do przodu, otwierając ogromne szczęki.

Medea użyła teraz swej magii. Cicho podeszła do potwora i spryskała go kilkoma kroplami mikstury. Mikstura szybko zadziałała, pogrążając smoka w głębokim śnie. Jazon wykorzystał okazję, wspiął się na drzewo i zdjął Runo. Ich niebezpieczne zadanie zostało wykonane; opuścili gaj i pospieszyli do Argo, która natychmiast wypłynęła.
Zamordowanie Apsyrtosa
Tymczasem Ajetes odkrył utratę córki i Złotego Runa. Wysłał wielką flotę pod dowództwem swego syna Apsyrtosa, aby ścigała zbiegów. Po kilku dniach Kolchijczycy dogonili Argo na wyspie u ujścia rzeki Ister. Otoczyli Argo swymi licznymi okrętami i wysłali herolda żądającego zwrotu Medei i Runa.
Medea naradziła się z Jazonem i za jego zgodą wymyśliła fortel. Wysłała wiadomość do swego brata Apsyrtosa, że została porwana wbrew swej woli, i obiecała, że jeśli spotka się z nią tej nocy w świątyni Artemidy, pomoże mu odzyskać Złote Runo. Ufając siostrze, Apsyrtos wpadł w pułapkę. Pojawił się w umówionym miejscu. Podczas gdy Medea zajmowała go rozmową, Jazon ruszył naprzód i zabił go. Następnie, zgodnie z ustaleniami, Jazon uniósł zapaloną pochodnię. Na ten sygnał Argonauci zaatakowali Kolchijczyków, zmusili ich do ucieczki i całkowicie ich pokonali.
Argonauci wrócili do swojego okrętu. Wtedy prorocza deska z dodońskiego dębu przemówiła do nich: „Okrutne morderstwo Absyrtusa było świadkiem Erynie. Nie ujdziecie gniewu Zeusa, dopóki bogini Kirke nie oczyści was z waszej zbrodni. Niech Kastor i Polluks modlą się do bogów, abyście mogli znaleźć siedzibę czarodziejki." Słuchając głosu, bracia bliźniacy modlili się o boską pomoc, a herosi wyruszyli na poszukiwanie wyspy Kirke.
Przybywają na wyspę Kirke
Dobry okręt Argo pędził w swoją drogę. Po bezpiecznym przepłynięciu przez pieniste wody rzeki Eridanus, w końcu dotarł do portu wyspy Kirke i rzucił kotwicę.
Jazon rozkazał swoim towarzyszom pozostać na pokładzie, podczas gdy on i Medea udali się do pałacu Kirke. Bogini czarów i magicznych sztuk przyjęła ich życzliwie i zaprosiła, aby usiedli. Zamiast tego przyjęli postawę błagalną i pokornie prosili o jej ochronę. Opowiedzieli jej o straszliwej zbrodni, którą popełnili, i błagali ją, aby ich oczyściła. Kirke obiecała to uczynić. Rozkazała swoim służebnicom Najadom rozpalić ogień na ołtarzu i przygotować wszystko, co potrzebne do mistycznych obrzędów. Złożyły w ofierze psa i spaliły święte ciastka. Po oczyszczeniu w ten sposób przestępców, Kirke surowo zganiła ich za okropne morderstwo. Następnie Medea, zasłaniając głowę i gorzko płacząc, została zaprowadzona z powrotem na Argo przez Jazona.
Dalsze przygody Argonautów
Opuszczając wyspę Kirke, łagodne wiatry niosły ich ku domowi Syren. Ich uwodzicielskie pieśni wkrótce dotarły do uszu Argonautów. Heroes byli pod silnym wrażeniem i przygotowywali się do lądowania, ale Orfeusz dostrzegł niebezpieczeństwo. Zaczął grać na swojej magicznej lirze i śpiewać jedną ze swoich czarujących pieśni, która tak całkowicie pochłonęła słuchaczy, że bezpiecznie minęli wyspę. Jednak jeden z nich, Butes, został zwabiony uwodzicielską muzyką Syren i skoczył w fale. Ale Afrodyta, litując się nad jego młodością, łagodnie uniosła go na wyspę Libibaon, zanim Syreny mogły go dosięgnąć, i pozostał tam przez wiele lat.
Teraz Argonauci zbliżyli się do nowych niebezpieczeństw. Z jednej strony kipiał wir Charybdy; z drugiej wznosiła się skała, gdzie potwór Scylla porywał nieszczęsnych żeglarzy. Ale bogini Hera przyszła im z pomocą, wysyłając nimfę morską Tetydę, aby przeprowadziła ich bezpiecznie przez te niebezpieczne cieśniny.
Argo następnie przybyła na wyspę Feaków, gdzie król Alkinoos i królowa Aretes przyjęli ich gościnnie. Jednak bankiet został nagle przerwany przez przybycie dużej armii Kolchijczyków wysłanych przez Ajetesa, aby zażądać zwrotu jego córki.

Medea rzuciła się do stóp królowej i błagała ją, aby ocaliła ją przed gniewem ojca. Aretes, dobrego serca, obiecała jej ochronę. Następnego ranka król zwołał zgromadzenie ludu, z zaproszonymi Kolchijczykami. Kolchijczykom powiedziano, że skoro Medea jest prawowitą żoną Jazona, nie mogą jej wydać. Widząc, że decyzja króla jest stanowcza, i bojąc się gniewu Ajetesa, jeśli wrócą bez niej, Kolchijczycy poprosili Alkinoosa o pozwolenie na osiedlenie się w jego królestwie, co im uczynił.
Po tych wydarzeniach Argonauci ponownie wypłynęli w stronę Jolkos. Ale podczas straszliwej, przerażającej nocy zerwała się potężna burza. Rano znaleźli się uwięzieni na zdradliwych ruchomych piaskach Syrty u wybrzeży Libii. Wszędzie wokół była jałowa pustynia, bez żadnych żywych stworzeń oprócz jadowitych węży, które zrodziły się z krwi Meduzy, gdy Perseusz niósł jej głowę nad tymi suchymi równinami.
Spędzili już kilka dni w tym opuszczonym miejscu, pod palącym słońcem, i oddali się rozpaczy, gdy libijska królowa – prorokini boskiego pochodzenia – ukazała się Jazonowi i powiedziała mu, że konik morski zostanie wysłany przez bogów, aby ich poprowadzić.
Ledwo odeszła, gdy zobaczyli gigantycznego hipokampa zbliżającego się do Argo. Jazon opowiedział swoim towarzyszom o spotkaniu z prorokinią. Po naradzie postanowili nieść Argo na ramionach i podążać tam, dokąd poprowadzi konik morski. Rozpoczęli długą, męczącą podróż przez pustynię. Po dwunastu dniach ciężkiej pracy i straszliwego cierpienia w końcu ujrzeli upragniony widok morza. W podzięce za ocalenie od tylu niebezpieczeństw złożyli ofiary bogom i ponownie spuścili swój okręt na głębokie wody oceanu.
Przybycie na Kretę
Z serdeczną radością kontynuowali podróż do domu. Po kilku dniach dotarli na wyspę Kretę, zamierzając uzupełnić zapasy świeżej żywności i wody. Ale straszliwy olbrzym zablokował im lądowanie. Ten olbrzym, imieniem Talos, był ostatnim z Brązowej Rasy. Zrobiony z brązu, był niezniszczalny z wyjątkiem prawej kostki, gdzie znajdowało się ścięgno mięsa i żyła krwi. Gdy zobaczył Argo zbliżającą się, rzucał ogromne głazy, które zatopiłyby okręt, gdyby załoga szybko się nie wycofała. Chociaż desperacko potrzebowali jedzenia i wody, Argonauci postanowili płynąć dalej, niż stawić czoła tak potężnemu przeciwnikowi. Ale Medea wystąpiła naprzód i powiedziała, że jeśli jej zaufają, zniszczy olbrzyma.
Owinięta w bogaty purpurowy płaszcz, weszła na pokład i wezwała Mojry. Następnie zaśpiewała magiczne zaklęcie, które pogrążyło Talosa w głębokim śnie. Wyciągnął się na ziemi, a gdy to uczynił, jego wrażliwa kostka otarła się o ostrą skałę. Potężny strumień krwi trysnął z rany. Obudzony bólem, próbował wstać, ale na próżno. Z potężnym jękiem bólu olbrzym upadł martwy, a jego ogromne ciało potoczyło się ciężko w głębinę. Heroes mogli wtedy wylądować, zaopatrzyć swój okręt i wznowić podróż.
Przybycie do Jolkos
Po straszliwej nocy burzy i ciemności minęli wyspę Eginę i w końcu bezpiecznie dotarli do portu Jolkos. Tam ich rodacy słuchali z podziwem i zachwytem, gdy herosi opowiadali o swoich licznych przygodach i bliskich ucieczkach.
Argo została poświęcona Posejdonowi i starannie zachowana przez wiele pokoleń, aż nic z niej nie zostało. Następnie została umieszczona na niebie jako świecąca konstelacja.
Po przybyciu do Jolkos Jazon poprowadził swoją piękną narzeczoną do pałacu swojego wuja Peliasa, niosąc Złote Runo, dla którego podjęto tę niebezpieczną wyprawę. Ale stary król, który nigdy nie spodziewał się, że Jazon wróci żywy, podle odmówił dotrzymania swojej części umowy. Nie chciał oddać tronu.

Oburzona krzywdami wyrządzonymi jej mężowi, Medea szukała zemsty w przerażający sposób. Zaprzyjaźniła się z córkami króla, udając wielkie zainteresowanie ich sprawami. Po zdobyciu ich zaufania powiedziała im, że wśród jej wielu magicznych sztuk potrafi przywrócić młodość i siłę starym. Aby to udowodnić, pocięła starego barana, ugotowała go w kotle, a po wypowiedzeniu mistycznych zaklęć wyszło piękne młode jagnię. Zapewniła je, że mogą przywrócić swojemu staremu ojcu dawną młodzieńczą wigor w ten sam sposób. Czułe, łatwowierne córki Peliasa chętnie uwierzyły złej czarodziejce, i tak stary król zginął z rąk własnych niewinnych dzieci.
Śmierć Jazona
Medea i Jazon uciekli następnie do Koryntu, gdzie przez pewien czas znaleźli pokój i szczęście, dopełnione narodzinami trojga dzieci.
Ale z biegiem czasu Medea zaczęła tracić urodę, która zdobyła miłość męża. Jazon znudził się nią i przyciągnęły go młodzieńcze wdzięki Glauke, pięknej córki Kreona, króla Koryntu. Jazon uzyskał już zgodę jej ojca na małżeństwo, a dzień ślubu został wyznaczony, zanim powiedział Medei o swojej zdradzie. Użył wszystkich swoich umiejętności perswazji, aby zgodziła się na jego związek z Glauke, zapewniając ją, że jego uczucie nie osłabło, ale że ze względu na korzyści, jakie przyniesie to ich dzieciom, postanowił zawrzeć ten sojusz z domem królewskim. Chociaż słusznie rozwścieczona jego oszustwem, Medea ukryła swój gniew i udała, że jest zadowolona z jego wyjaśnień. Wysłała swojej rywalce wspaniałą złotą szatę jako prezent ślubny. Ale szata była nasycona śmiercionośną trucizną, która miała spalić ciało i kości noszącej ją osoby jak ogniem. Zadowolona z piękna szaty, niczego niepodejrzewająca Glauke chętnie ją włożyła.
Gdy tylko to uczyniła, trucizna zaczęła działać. Próbowała ją zerwać, ale nie chciała zejść. Po straszliwym, długotrwałym cierpieniu umarła.
Doprowadzona do szaleństwa utratą miłości męża, Medea zabiła następnie ich trzech synów. Kiedy Jazon, pragnąc zemsty, opuścił komnatę swojej zmarłej narzeczonej i pobiegł do swojego domu szukając Medei, ujrzał przerażający widok swoich zamordowanych dzieci. Biegał dziko, szukając morderczyni, ale nigdzie jej nie było. Wtedy usłyszał dźwięk nad głową. Spojrzał w górę i zobaczył Medeę sunącą w powietrzu w złotym rydwanie ciągniętym przez smoki.
W rozpaczy Jazon rzucił się na własny miecz i umarł na progu swojego opuszczonego, pustego domu.

BokRobot
BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.