Carolyn Sherwin BaileyGdy Rydwan Faetona Poniósł

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Gdy Rydwan Faetona Poniósł

Carolyn Sherwin Bailey

1 kapitler · 1 531 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 12:04BokRobot · Strona 1 / 6

„Tylko się przechwalasz, Faetonie. Ani przez chwilę nie wierzę, że twój ojciec to Apollo, bóg światła” – powiedział Cyknos, jeden z jego szkolnych kolegów, do chłopca, który właśnie wygłosił to dumne oświadczenie.

„To prawda” – odpowiedział Faeton. „Nie wierzysz mi, bo jestem tu sam w Grecji, pod opieką jednej z nimf i uczę się tych samych lekcji, co wszyscy greccy chłopcy. Pokażę ci jednak. Udaję się do siedziby bogów i przedstawię się mojemu ojcu.”

Był to istotnie zuchwały plan dla młodzieńca, który nigdy nie opuścił wybrzeży swojej ojczyzny. Ale Faeton natychmiast wyruszył do Indii, ponieważ to tam zdawało się wschodzić słońce, które oświetlało Grecję. Był pewien, że odnajdzie Apolla w pałacu Słońca, więc nie zatrzymywał się, dopóki nie wspiął się na góry, a potem wyżej, przez strome chmury. Nagle został zmuszony do zatrzymania się, zakrywając oczy dłońmi, aby odgrodzić się od oślepiającego blasku. Tam, przed Faetonem, wznosił się wysoko na lśniących kolumnach pałac Słońca.

Ilustracja do Gdy Rydwan Faetona Poniósł

Lśnił złotem i drogimi kamieniami, a Faeton wszedł do środka przez ciężkie drzwi z litego srebra. Słyszał o pięknym kunszcie Wulkana, który zaprojektował pałac Apolla, ale gdy stanął pod wypolerowanymi, kościanymi sufitami sali tronowej, było to wspanialsze niż cokolwiek, co kiedykolwiek sobie wyobrażał.

Apollo, w królewskiej purpurowej szacie, siedział na tronie jaśniejącym, jakby wykutym z litego diamentu. Wokół niego stali jego słudzy, którzy pomagali mu czynić ziemię przyjemnym, żyznym domem dla ludzkości. Po prawej i lewej stronie Apolla stali Dni, Miesiące i Lata, a w równych odstępach Godziny. Była tam Wiosna, z głową ukoronowaną kwiatami, i Lato, które nosiło wieniec utkany z kłosów dojrzałego zboża. Jesień stała obok Apolla, ze stopami poplamionymi sokiem winogron, i był tam mroźny Zima, z włosami zjeżonymi szronem. Nic nie było ukryte przed Apo仑em na całym świecie i zobaczył Faetona w chwili, gdy ten wszedł do sali.

„Jaka jest twoja sprawa tutaj, zuchwały chłopcze?” – zapytał surowo.

BokRobot · Strona 2 / 6

Faeton podszedł bliżej i ukląkł u stóp tronu. „O, mój ojcze, światło bezkresnego świata!” – powiedział. „Chcę być uznany za twojego syna. Daj mi dowód, abym mógł pokazać śmiertelnikom i bogom, że nie jestem z ziemi, ale mam miejsce z tobą na Olimpie!”

Apollo był zadowolony z prośby młodzieńca. Odłożył na bok koronę z jasnych promieni, którą nosił, i wyciągnął ramiona, aby objąć Faetona. „Mój synu, nie zasługujesz na to, by się ciebie wyrzec” – powiedział. „Aby zakończyć twoje wątpliwości, proś mnie o jakąkolwiek łaskę, a dar będzie twój.”

To było wspaniałe; Faeton nawet w snach nie spodziewał się tak wielkiego dobrodziejstwa. Ale był tak samo lekkomyślny i ambitny jak wielu dzisiejszych chłopców, którzy wyobrażają sobie, że potrafią kontynuować dzieło ojca bez umiejętności i doświadczenia, które przyniosły mu sukces. Od razu wiedział, jakie pragnienie jest mu najbliższe sercu.

„Na jeden dzień tylko, ojcze, pozwól mi prowadzić twój rydwan” – błagał Faeton.

Apollo cofnął się z przerażeniem. „Mówiłem nierozważnie” – powiedział. „To jedyna prośba, której powinienem ci odmówić. To nie jest bezpieczna wyprawa ani odpowiednia dla twojej młodości i siły, Faetonie. Twoje ramiona są śmiertelne, a ty prosisz o coś, co przekracza śmiertelną moc. Pragniesz dokonać tego, czego nawet bogowie nie mogą uczynić. Nikt oprócz mnie, nawet Jowisz, którego straszliwe prawe ramię ciska piorunami i błyskawicami, nie może prowadzić płonącego rydwanu dnia.”

„Dlaczego to takie trudne zadanie?” – zapytał Faeton, zdeterminowany, by się nie poddać.

BokRobot · Strona 3 / 6

Apollo cierpliwie wyjaśnił. „To trudna droga przez niebiosa. Początek jest tak stromy, że konie, nawet rześkie o poranku, ledwo można zmusić do wspięcia się. Potem przychodzi środek trasy, tak wysoko na niebie i tak wąski, że ja sam ledwo mogę spojrzeć w dół bez zawrotów głowy na ziemię i jej wody. Ostatnia część opada gwałtownie i wymaga wprawnego prowadzenia. Dodaj do tego ciągły, zawrotny obrót nieba z jego morzem gwiazd. Muszę zawsze być czujny, aby ich ruch, który porywa wszystko, nie ponaglał mnie lub nie zrzucił z kursu. Jeśli pożyczę ci mój rydwan, co ty, chłopcze, możesz zdziałać? Czy zdołasz utrzymać drogę, gdy wszystkie sfery będą wirować wokół ciebie?”

„Jestem pewien, że potrafię, ojcze” – odpowiedział śmiało Faeton. „To, co mówisz, nie odstrasza mnie. Mam silne ramię i pewne oko do prowadzenia. Czy nie ma innych niebezpieczeństw po drodze?”

„Są większe niebezpieczeństwa” – powiedział Apollo. „Czy spodziewasz się minąć po drodze chłodne lasy i białe miasta, siedziby bogów, pałace i świątynie? Droga prowadzi przez krainę przerażających potworów. Musisz przebiec przez grad strzał Łucznika i minąć rogi Byka. Paszcze Lwa będą otwarte, by cię pożreć, Skorpion wyciągnie swoje szczypce, a wielki Rak swoje kleszcze. I nie będzie ci łatwo ujarzmić konie, których piersi są tak pełne ognia, że z nozdrzy wydychają płomienie. Ja sam ledwo mogę je utrzymać, gdy są niesforne.”

„Prowadziłem rydwan na igrzyskach w Atenach” – przechwalał się Faeton, „gdy dzikie bestie były blisko areny, a moje rumaki były najbardziej nieokiełznane.”

Ilustracja do Gdy Rydwan Faetona Poniósł

Apollo uczynił ostatnią prośbę. „Spójrz na wszechświat, mój synu” – błagał – „i wybierz to, co najcenniejsze na ziemi lub morzu. To ci dam jako dowód, że jesteś moim synem, ale cofnij swoją inną zuchwałą prośbę.”

„Mam tylko jedno życzenie: prowadzić rydwan Słońca” – odpowiedział uparcie Faeton.

Apollowi pozostał tylko jeden wybór, ponieważ bóg nigdy nie mógł złamać obietnicy. Bez słowa zaprowadził Faetona do wielkiej stajni, gdzie trzymał swój wyniosły rydwan.

BokRobot · Strona 4 / 6

Rydwan był darem Wulkana dla Apolla, wykonanym ze złota. Oś była złota, dyszel i koła również złote, a szprychy z najjaśniejszego srebra. Rzędy chryzolitów i diamentów wyściełały siedzenie, odbijając promienie słońca. Apollo rozkazał Godzinom zaprząc konie, a one wyprowadziły rumaki, najedzone ambrozją, ze straganów i przymocowały wodze. Gdy Faeton, pełen dumy, patrzył, zobaczył, że Jutrzenka otworzyła purpurowe wrota wschodu, a jego droga, usłana różami, rozciągała się przed nim. Usiadł w rydwanie i chwycił wodze.

Apollo namaścił twarz syna silną maścią, aby pomóc mu znieść płonący żar słońca. Włożył mu na głowę promienie światła i powiedział ze smutkiem: „Jeśli będziesz tak lekkomyślny, błagam cię, trzymaj wodze mocniej niż kiedykolwiek i oszczędź bicz. Konie biegną wystarczająco szybko same; trudność polega na ich utrzymaniu. Nie masz jechać prostą drogą, ale skręć w lewo. Zobaczysz ślady moich kół i one będą ci przewodnikiem. Nie jedź zbyt wysoko, bo podpalisz niebiańskie siedziby, ani zbyt nisko, aby spalić ziemię, ale trzymaj się środkowej drogi, która jest najlepsza. Noc właśnie wychodzi z zachodnich wrót, więc nie możesz zwlekać dłużej. Ruszaj rydwanem i oby twój los zadziałał dla ciebie lepiej, niż sam zaplanowałeś.”

Faeton stanął w pozłacanym rydwanie, uniósł wodze i pomknął jak strzała.

W mgnieniu oka parskające, ogniste konie odkryły, że niosą lżejszy ciężar niż zwykle, i pomknęły przez chmury, jakby rydwan był pusty. Chwiał się i kołysał jak statek na morzu bez balastu. Bariery nieba zostały opuszczone, a bezkresna równina wszechświata rozciągała się przed końmi. Zboczyły z wytyczonej drogi Apolla, a Faeton był bezsilny, by je poprowadzić. Spojrzał w dół na ziemię daleko pod sobą i zbladł; kolana mu drżały z przerażenia. Skierował wzrok na bezdrożne niebiosa i jeszcze bardziej przeraził się widokiem ogromnych postaci, wśród których jechał, jakby pędzony przez burzę: Łucznika, Wielkiej Niedźwiedzicy, Lwa i Raka. Wszystkie te potwory, o których ostrzegał go Apollo, były tam, a także inne.

BokRobot · Strona 5 / 6

Faeton żałował, że nigdy nie opuścił ziemi, że nie wystąpił z tak zuchwałą prośbą. Stracił panowanie nad sobą i nie wiedział, czy zacisnąć wodze, czy je popuścić. Zapomniał nazw rumaków. W końcu, gdy zobaczył Skorpiona bezpośrednio na swojej drodze, z dwoma wielkimi ramionami wyciągniętymi i kłami cuchnącymi trucizną, stracił wszelką odwagę i wodze wypadły mu z rąk. Gdy konie poczuły poluzowaną uprząż, pomknęły na oślep w nieznane rejony nieba, to w górę, w wysokie niebiosa wśród gwiazd, to zrzucając rydwan prawie na ziemię.

Szczyty gór stanęły w ogniu, a chmury zaczęły dymić. Rośliny uschły, liściaste gałęzie spłonęły, żniwa zapłonęły, a pola spieczone zostały żarem. Cały świat stanął w ogniu. Wielkie miasta zginęły wraz ze swymi pięknymi wieżami i wysokimi murami, a całe narody ze wszystkimi swymi ludźmi obróciły się w popiół. Mówi się, że rzeka Nil uciekła i ukryła swą głowę na pustyni, gdzie do dziś leży skryta. Ziemia pękła, a morze się cofnęło. Suche równiny rozciągały się tam, gdzie były oceany, a góry, które były pokryte morzem, podniosły swe głowy i stały się wyspami. Nawet Neptun, bóg morza, został odepchnięty przez żar, gdy próbował unieść głowę nad wody, a Ziemia spojrzała w górę na Olimp i wezwała Jowisza o pomoc.

Rzeczywiście nadszedł czas, aby bogowie działali. Jowisz wstąpił na wysoką wieżę, gdzie trzymał swoje rozwidlone pioruny i skąd rozpościerał deszczowe chmury nad ziemią. Ciskał gromy na prawo i lewo, a wymachując pociskiem błyskawicy w prawym ręku, wycelował w Faetona i rzucił go, strącając z rydwanu w dół, w dół przez przestrzeń. Woźnica runął smugą ognia jak spadająca gwiazda. Jedna z wielkich rzek ziemi przyjęła go i próbowała ochłodzić jego płonące ciało, ale on nigdy więcej nie miał ujrzeć pałacu Słońca. Jego lekkomyślność przyniosła mu nie zaszczyt, lecz zagładę.

Ilustracja do Gdy Rydwan Faetona Poniósł

Przyjaciel Faetona, Cyknos, stanął nad brzegiem rzeki, opłakując go, a nawet zanurzył się pod powierzchnię, aby zobaczyć, czy uda mu się go przywrócić. Ale to rozgniewało bogów i zamienili Cyknosa w łabędzia, który unosi się zawsze na wodzie, ciągle wsuwając głowę w dół, jakby wciąż szukał skazanego woźnicy niebios.

BokRobot · Strona 6 / 6

Nawet morska muszla opowiada historię Faetona. Przyłóż ją do ucha i posłuchaj jej żałosnego śpiewu o chłopcu, który stracił miejsce w pałacu Słońca, ponieważ prowadził rydwan światła dla własnej dumy i bez myśli o innych.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like