Carolyn Sherwin BaileyCuda, które uczyniła Wenus

Wydanie do czytania BokRobot

Książki

Za darmo

Cuda, które uczyniła Wenus

Carolyn Sherwin Bailey

1 kapitler · 1 378 ord
Uruchomiono: 2026-08-10 11:00BokRobot · Strona 1 / 5

Ze wszystkich dziwnych i cudownych rzeczy, które wydarzyły się w czasach starożytnych bogów i bogiń, najbardziej niezwykła ze wszystkich miała miejsce pewnego wiosennego poranka w pobliżu wyspy Cypr.

Wiosna zawsze niesie niespodzianki: nowe liście rozwijają się na nagich gałęziach, dzikie ptaki wracają, by założyć gniazda i śpiewać, a słońce grzeje cieplej niż przez wiele miesięcy. Ale cud, który pojawił się u wybrzeży Grecji tego dnia, był poza zrozumieniem kogokolwiek. Nawet teraz nikt nie potrafi go w pełni wyjaśnić ani pojąć.

Ilustracja do Cuda, które uczyniła Wenus

Ledwo można było dostrzec powiew, który marszczył głębokie błękitne morze. Woda leżała gładka i nieruchoma, jak turkusowe zwierciadło. Nagle rybacy zarzucający sieci wzdłuż brzegu zauważyli jasny, różany obłok drżący na niebie. Powoli opadał, coraz niżej, aż musnął lekko powierzchnię morza. Obłok był tak miękki i przewiewny, że zdawało się, iż najlżejszy oddech go rozproszy, a jednak wznosił się i opadał jak mgła, niemal jakby był żywy.

Nikt nie odezwał się ani słowem. Patrzyli w milczeniu, jak obłok zaczyna przybierać kształt. Naprawdę zdawał się oddychać, a potem rozkwitł w najpiękniejszą kobietę, jaką kiedykolwiek widziano na ziemi—a nawet na Olimpie. Jej włosy były jasne jak światło słoneczne, a twarz promieniała ciepłym kolorem jak różany obłok, z którego przyszła. Jej powłóczyste szaty były tak miękkie i urocze jak zabarwione niebo o wschodzie słońca, a ona wyciągnęła swe smukłe białe ramiona ku brzegowi.

Natychmiast cztery Zefiry zachodnie, których wcześniej nie było nigdzie w pobliżu, otoczyły to promieniujące bóstwo. Z ich pomocą sunęła wdzięcznie ku wyspie Cypr. Cztery Pory Roku zstąpiły z Olimpu, by ją tam powitać, podczas gdy lud Cypru patrzył i podziwiał ten cud.

„Czy to możliwe, że to boskie stworzenie przyszło, by pozostać z nami?”—pytali jeden drugiego.

Gdy się jeszcze zastanawiali, wydarzyła się druga dziwna rzecz.

BokRobot · Strona 2 / 5

Wulkan, kowal bogów, miał swój warsztat na Cyprze. Codziennie od wschodu do zachodu słońca słychać było bicie jego kowadła, gdy kształtował i składał części złotego tronu dla Jowisza. Swoimi wprawnymi rękami tworzył także zbroje i oręż dla bogów i herosów, oraz pioruny dla Jowisza. Wulkan był samotnym kowalem, osamotnionym jeszcze bardziej przez swą kulawiznę, i rzadko bywał gdziekolwiek indziej, chyba że po to, by dostarczyć swe gotowe dzieła na Olimp.

Lecz tego dawnego wiosennego poranka urocza istota zrodzona z morskiej piany skierowała się ku domowi Wulkana z zadziwiającym wdziękiem. Była to Wenus, bogini miłości, zwana niekiedy Afrodytą. Przybyła, by zostać żoną Wulkana—gdyż mimo swej kulawizny był on bogiem ognia.

Świat stał się bardzo odmienny po przybyciu Wenus. Ludzie wszędzie, nie zdając sobie z tego sprawy, tęsknili za nią. Teraz była tutaj, gotowa zająć się sprawami serca. Jedną z pierwszych rzeczy, jakich dokonała bogini miłości, było uporanie się z kłopotliwym przypadkiem Atalanty, księżniczki, której samowola przysporzyła wiele smutku herosom Grecji.

Atalanta była księżniczką, ale w swych zwyczajach nie była ani w pełni dziewczyną, ani całkiem chłopcem. Wielu herosów pragnęło ją poślubić, lecz ona zbytnio kochała swój wolny, dziki tryb życia, by porzucić go dla przędzenia i domowych obowiązków.

Każdemu księciu czy herosowi, który prosił o jej rękę, Atalanta dawała tę samą odpowiedź:

„Będę nagrodą dla tego, kto mnie pokona w biegu—ale wszystkich, którzy spróbują i przegrają, czeka ponury los.”

To był surowy wyrok, gdyż Atalanta biegała jak wiatr. Nikt, nawet najszybszy chłopiec, nigdy nie zdołał jej dorównać. Wiatry zdawały się dawać jej skrzydła. Jej jasne włosy powiewały za nią, a kolorowa frędzla sukni trzepotała, gdy pędziła naprzód. Lecz gdy biegła, zdrowy blask jej skóry zdawał się blednąć, a ona sama robiła się blada jak marmur, ponieważ jej serce stawało się zimne. Każdy zalotnik pozostawał daleko w tyle, a każdego spotykał straszliwy los, który mu obiecała.

Ilustracja do Cuda, które uczyniła Wenus
BokRobot · Strona 3 / 5

Potem nadszedł Hippomenes, młody mężczyzna odważny i zuchwały. Został zmuszony, by pełnić rolę sędziego i potępić wielu swoich przyjaciół, których pokonała Atalanta, a mimo to postanowił zaryzykować życie w biegu. Prosił Wenus o pomoc.

W ogrodzie samej Wenus na Cyprze rosło drzewo o złotych liściach, złotych gałęziach i owocach z czystego złota. Bogini potajemnie zerwała trzy złote jabłka i dała je Hippomenesowi, pouczając go, jak ma ich użyć.

Dano sygnał, i Atalanta pomknęła naprzód wzdłuż piaszczystego brzegu w pobliżu świątyni Wenus, a Hippomenes biegł obok niej. Hippomenes był szybkim biegaczem; jego kroki były tak lekkie, że zdawało się, iż może sunąć po wodzie lub po polu falującego zboża, nie zostawiając śladu. Początkowo zyskiwał przewagę. Potem poczuł na ramieniu ciepły oddech Atalanty, a mety wciąż nie było widać. W tym momencie Hippomenes upuścił jedno ze złotych jabłek.

Atalanta była tak zaskoczona, że przystanęła. Schyliła się, by podnieść jabłko, a gdy to robiła, Hippomenes wysforował się naprzód. Ale Atalanta podwoiła swą szybkość i wkrótce go dogoniła. Znowu upuścił złote jabłko. Atalanta nie mogła znieść myśli, by je porzucić, więc zatrzymała się po raz kolejny, by je podnieść, zanim pobiegła dalej. Hippomenes był już prawie na mecie, gdy Atalanta dogoniła go i wyprzedziła. Za chwilę miałaby wygraną—ale Hippomenes upuścił trzecie złote jabłko. Zalśniło i zajaśniało tak mocno, że Atalanta nie mogła się oprzeć. Zawahała się po raz trzeci, i w tej właśnie chwili Hippomenes przekroczył metę i wygrał bieg.

Oboje byli bardzo szczęśliwi. Hippomenes radował się swym zwycięstwem, a Atalanta zachwycała się swym cennym owocem. Natychmiast zapragnęła domu, w którym mogłaby go przechowywać. Gdy Hippomenes zbudował jej dom, Atalanta zaczęła prząść i tkać, z wielką dumą czyniąc swe mieszkanie pięknym i wygodnym. Wenus wiedziała, że tak się stanie. Rozumiała, że dla Atalanty lepiej będzie zapomnieć o okrutnych wyścigach, dlatego dała jej złote jabłka, by pokazać jej nagrody, jakie miłość może przynieść.

BokRobot · Strona 4 / 5
Ilustracja do Cuda, które uczyniła Wenus

Bogini miłości miała na ziemi jeszcze więcej pracy. Szczególnie umiłowała swój ogród na Cyprze i spędzała wiele dni, pielęgnując dziwny nowy krzew, zachęcając go do wzrostu i rozkwitu. Krzew ten nie przypominał żadnej rośliny widzianej wcześniej. Był twardy, suchy i pokryty ostrymi cierniami, które kłuły każdego, kto ich dotknął, wyrywając krew jak groty włóczni. Ale Wenus obchodziła się z łodygami i przycinała je bez najmniejszej obawy. Krzew rozpostarł swe gałęzie, wspinając się w górę i pokrywając ścianę jej świątyni jak winorośl. Zauważono, że spod niektórych cierni wyrastają nowe pędy i liście, a ciernie potem usychają i opadają. Wkrótce tam, gdzie były ostre kolce, pojawiły się pąki kwiatowe. Gdy lato przybrało Cypr w najpiękniejszą zieleń, pąki te rozwinęły się w najcudowniejsze kwiaty, jakie ziemia kiedykolwiek widziała.

Ich woń wypełniła wyspę, a barwa była dokładnie taka jak różanego obłoku, z którego Afrodytapo raz pierwszy się wyłoniła.

Tym kwiatem była róża—szczególny kwiat samej Wenus—przeznaczony, by na zawsze pozostać najukochańszym kwiatem na ziemi.

Wenus czuwała nad wszystkim, co było piękne na świecie. Dlatego żal jej było Pigmaliona, króla Grecji, który był tak zatwardziałego serca. Pigmalion był nie tylko królem, ale i utalentowanym rzeźbiarzem. Umiał modelować z gliny i marmuru podobizny bogów Olimpu. A jednak zamknął swe serce na innych ludzi i wierzył, że żadna żyjąca kobieta nie jest godna dzielić z nim jego królestwa.

Pewnej wiosny Pigmalion postanowił wyrzeźbić posąg z kości słoniowej. Gdy był gotowy, okazał się tak wykwintny, że nie widziano dotąd takiego piękna—z wyjątkiem piękna samej Wenus. Pigmalion był dumny ze swego dzieła, a gdy je podziwiał, Wenus zaszczepiła w jego sercu czulsze uczucie. Położył dłoń na posągu, by sprawdzić, czy może jest żywy, i zaczął pragnąć, by nie był zimną kością słoniową. Nadał jej imię Galatea.

BokRobot · Strona 5 / 5

Pigmalion przynosił Galatei podarunki tego rodzaju, jakie młoda dziewczyna z Grecji kochałaby: lśniące muszle i wypolerowane kamienie, ptaki śpiewające w złotych klatkach, kwiaty różnobarwne, paciorki i bursztyn. Ubierał ją w jedwabie i zdobił jej palce klejnotami. Zawieszał naszyjnik na jej szyi, a ona nosiła kolczyki i sznury pereł. Gdy wszystko to zostało uczynione, Wenus wynagrodziła go. Pewnego dnia, wracając do domu, Pigmalion dotknął swego posągu, a kość słoniowa pod jego palcami stała się miękka i podatna, jakby była ciepłym woskiem. Jej biel ustąpiła miejsca rozkwitowi żywej skóry. Galatea otworzyła oczy i uśmiechnęła się do Pigmaliona.

Ilustracja do Cuda, które uczyniła Wenus

Od tego dnia cały Cypr przemienił się dla króla, który był tak samolubny i zatwardziałego serca. Usłyszał srebrzysty śpiew fontanny w swym ogrodzie, którego wcześniej nigdy nie zauważał. Zaczął kochać lasy, kwiaty i swój lud, gdyż Wenus dała mu Galateę, by dzieliła z nim jego życie i królestwo.

Wenus i Wulkan zaczęli spędzać na ziemi niemal tyle samo czasu co pośród bogów, choć Olimp był ich prawdziwym domem. Wenus przynosiła tam swoje róże, by zdobić nimi swoje służki, Gracje, które nadzorowały bankiety, tańce i sztuki bogów. A jednak zawsze miała baczenie na śmiertelników, wiedziała bowiem, że będą jej potrzebować na wieki.

BokRobot

BokRobot

BokRobot brings together books and fairy tales to read and explore. Discover a growing collection, or create books and fairy tales of your own.

More books you might like